captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

To się zaczęło od naszych dzieci. Pewnego dnia dostałem od nich ostrą reprymendę. Aż wstyd się przyznać, ale niech będzie: podczas mycia zębów nie zakręciłem wody. Nawet wiem dlaczego – rano ten dźwięk tak przyjemnie mnie uspokajał.

Aż tu nagle Lena wypaliła „Tato, a wiesz, że w ten sposób marnujesz 12 litrów wody? W ciągu minuty wylewasz jej około 6 litrów, zęby myjesz dwie minuty…”. Adam przytaknął, no i zrobiło mi się strasznie głupio. Bo przecież wiem, sam powinienem nie tylko pilnować siebie, ale i uczyć dzieci. Na szczęście mądra szkoła nauczyła nie tylko ich, ale i mnie.

Po tym zdarzeniu zacząłem bardziej uważnie przyglądać się temu, co dzieje się z wokół mnie z wodą. Nie to, żebym miał nagły atak bycia eko – to raczej ciekawość i zamiłowanie do efektownych liczb. Wyniki? Sami spójrzcie:

  • do wyprodukowania jednej kropli kawy trzeba zużyć 1100 kropli wody
  • by powstała kostka masła potrzeba 1200 litrów wody
  • kilogram pomidorów „kosztuje” 214 litrów wody
  • kilogram ziemniaków to aż 900 litrów wody
  • pół litra piwa zużywa 150 litrów wody
  • bawełniana koszulka (i to bez nadruku) to cena aż 2700 litów wody.

źródło danych 1, 2

Przykłady można długo ciągnąć. Oczywiście nie zamierzam rezygnować z kawy (to by dopiero było…), pomidorów ani ziemniaków. OK, piwo ostatnio odstawiłem, ale nie z troski o wodę, a o sylwetkę. Skoro jednak (nomen omen) nie wpłynę na „ukrytą wodę” zawartą w produktach, to może chociaż coś oszczędzę w codziennym życiu?

Tu sprawa okazała się łatwiejsza. Bardzo wiele rzeczy, które robimy na co dzień można zmienić. Choćby odrobinę – jak to zakręcanie wody przy myciu zębów. Ale to tylko przykład. Znowu pogrzebałem trochę i wyciągnąłem kilka przykładów:

  • Kąpiel w wannie to 85-100 litrów, 5-minutowy prysznic – 25 litrów. (no, od czasu do czasu kąpieli sobie nie odmówię)
  • Zmywanie ręczne to 50-80 litrów. Zmywanie w nowoczesnej zmywarce – 25-30 litrów.
  • Spuszczanie w toalecie wody „na maxa” to 13 litrów. Spuszczanie mniejszym przyciskiem to 5 litrów.

Zmiana 5 kąpieli i dwóch pryszniców w tygodniu na dwie kąpiele i 5 pryszniców to oszczędność 180 litrów tygodniowo i ponad 9000 litrów rocznie. Korzyć finansowa – około 200 zł rocznie, dodatkowo można mieć satysfakcję, że poprawiliśmy nieco sytuację wodną Polski.

Ale po co oszczędzać wodę?

No właśnie – czy jest sens bawić się w oszczędzanie w kraju, który leży w strefie umiarkowanej, ma 440 km morskiej linii brzegowej i kilka potężnych rzek? Okazuje się, że tak – Polska ma rezerwy wodne takie, jak… Egipt. I trzykrotnie niższe, niż większość krajów Unii Europejskiej. Jak nam się to udało zrobić? Cóż – lata pracy. Po pierwsze niewłaściwie i niepotrzebne osuszanie bagien, które obniżyło poziom wód gruntowych. Po drugie zanieczyszczenie – co z tego, że woda jest, skoro nie nadaje się do picia nawet dla zwierząt? Po trzecie zmiany klimatyczne – w zimie jest mało śniegu, w lecie pada niewiele deszczu. Efekt? Stale jesteśmy na granicy niedoboru wody, wystarczy suche lato (a takie ostatnio mamy), by pojawiło się ryzyko kłopotów z dostępem do wody. Najpierw dla przemysłu, potem dla mieszkańców.

Co możemy robić, by równocześnie zaoszczędzić na wodzie i pomóc Polsce? Oto nasze propozycje:

1. Myj się z sensem.

Ogranicz kąpiele w wannie.

Skróć czas brania prysznica do 5-6 minut.

Kup baterię łazienkową oszczędzającą wodę. Miesza ona wodę z powietrzem tak, by zachować odpowiednie ciśnienie, a jednocześnie oszczędzić nawet 50 proc. wody. Inną funkcją jest „zimny start” – zaraz po uniesieniu dźwigni baterii do góry leje się zimna woda. Często to wystarczy, a oszczędzasz nie lejąc ciepłej.

Rozplanuj łazienkę z głową. Przemyśl jej rozkład tak, by ograniczyć zbędne czynności, podczas których lecieć będzie woda. Choćby pod prysznicem – jeśli stawiasz szampon czy żel na podłodze, za każdym razem musisz się schylać. Nie dość, że to niewygodne, to marnujesz czas i wodę. I nie musisz wiercić dziur w kafelkach – półeczki można umocować na przyssawkach lub powiesić na uchwycie prysznica. Zadbaj, by wszystko było pod ręką.

Umieszczaj prysznic nisko. Dlaczego? To proste – ciepła woda spadając ku twojemu ciału bardzo szybko stygnie – to efekt parowania. Im wyżej wisi prysznic tym cieplejszą wodę musisz do niego doprowadzić, by do twojego ciała doleciała taka, jaką lubisz.

Korzystaj z kubeczka do płukania zębów. Ma on pojemność ok. 200 ml, to wystarczy. Jeśli nabierasz wodę z kranu w dłonie, zużyjesz około 5 razy więcej wody.

2. Zmywaj z sensem

Tu sprawa jest prosta – zmywarka oszczędza wodę. Co więcej oszczędza też mnóstwo czasu – wkładanie i wyjmowanie naczyń zajmuje go znacznie mniej, niż zmywanie ręczne i ewentualne wycieranie. Jaka to różnica? Wyliczenia z bloga „Jak oszczędzać pieniądze” pokazują, że zmywarka daje ponaddwukrotną oszczędność. Jej zakup (zależnie od ceny sprzętu) amortyzuje się zwykle po około 2-3 latach.

Jeśli nie masz możliwości czy chęci instalować zmywarki, zrób jedną prostą rzecz – napuszczaj wody do zlewu zatykając go. Tak możesz oszczędzić połowę lub więcej wody. Bieżąca jest potrzebna do spłukiwania, do zmywania wystarczy stojąca w zlewie. Dobrym rozwiązaniem może być miska do zmywania wstawiana do zlewu. Dzięki temu można podzielić komorę na dwie części – w jednej zmywać, w drugiej płukać naczynia. Taka miska przyda się też przy myciu warzyw, obieraniu czy odlewaniu makaronu. No a wodę – na przykład po myciu warzyw bez detergentów – wykorzystujemy dalej do podlewania roślin w domu.

No i koniecznie kup kran z perlatorem – mieszanie strumienia wody z powietrzem daje oszczędności rzędu 40 proc. Przy zmywaniu i płukaniu naczyń to duża różnica.

3. Pij z sensem

Lata doświadczeń nauczyły nas, że woda z kranu jest paskudna. Herbata z niej smakowała jak pomyje, zapach nie kojarzył się z niczym, co można byłoby wypić. Ale czasy się zmieniły, zmieniła się i woda. W ostatnich latach w Polsce zainwestowano gigantyczne pieniądze w poprawę jakości wody kranowej i dziś w bardzo wielu miejscach jest ona często lepsza i zdrowsza od tej z butelek.

Jeśli nie masz pewności, czy twoja kranówka jest dobra, skontaktuj się z lokalną stacją sanitarno-epidemiologiczną. Informacje o jakości wody posiada też firma, która ci ją dostarcza.

Dlaczego warto pić wodę z kranu?

– bo jest tania – litr kosztuje zwykle mniej, niż pół grosza. Oszczędności idą w setki złotych

– bo jest zdrowa i czysta

– bo nie zanieczyszczamy środowiska kupując kolejne plastikowe butelki

– bo jeśli przynosisz wodę ze studni, to niemal na pewno twoje pojemniki nie są wystarczająco czyste

Jeśli w upalne dni zależy ci na zimnej wodzie, możesz zawsze wrzucić do niej kilka kostek lodu lub trzymać zapas w karafce wstawionej w drzwi lodówki.

I jeszcze jeden zwyczaj pokutujący od dawna – gotowanie pełnego czajnika wody. 20 lat temu, gdy królowały czajniki stawiane na gazie, woda gotowała się długo i warto było mieć jakiś zapas już przegotowanej. Dziś to bez sensu – wodę na herbatę mamy w minutę czy dwie. Gotujmy więc tyle, ile potrzebujemy pilnując tylko, by nalewać do czajnika niezbędne minimum.

4. Podlewaj z sensem

Choć na razie podlewanie ogródka nam nie grozi, już za trzy miesiące zaczniemy lać wodę na naszą cenną trawę, kwiaty i zioła. Tak dla porządku – minuta podlewania wężem ogrodowym to około 10 litów wody. U sąsiadów podpatrzyliśmy fajne rozwiązanie. Otóż w ziemię wkopali przemysłowy baniak na wodę o pojemności 1000 litrów, do którego prowadzi odpływ z rynny. Wystarczy mała pompka by mieć za darmo deszczówkę do podlewania ogrodu.

Ale wiadomo, że nie wszędzie da się zrobić taką instalację. Sprawę można częściowo rozwiązać inaczej. Ot choćby miski. Zostaw je na zewnątrz, nawet na balkonie, tak by spływała do nich deszczówka. Każde 5 czy 10 litrów darmowej wody się przyda!

Używaj konewek. Te śliczne, nieco staromodne, ogrodowe pojemniki pozwalają podlewać precyzyjnie i bez strat wody. No i nie wypłukują roślin z ziemi.

Pomyśl o miniszklarniach. Zajmują niewiele więcej miejsca niż doniczki, a pozwalają uprawiać rośliny w bardzo dobrych dla nich warunkach. No i oczywiście oszczędzają wodę, bo szklarnia zatrzymuje wilgoć. A podlewanie? Choćby wodą pozostałą po umyciu warzyw w misce.

Sporo konkretnych, praktycznych rad dotyczących oszczędzania wody i innych sposobów na to, by nasz dom był przyjazny dla planety znajdziecie na specjalnej stronie IKEA.

Po tym, jak nasze dzieci porządnie mnie obsztorcowały zacząłem myśleć o wodzie wokół mnie. Mam poczucie, że robię coś sensownego i dobrego. Ale też wiem, że nagrodą będą niższe rachunki do zapłacenia. Tyle wygrać… 🙂

 

Tekst jest elementem współpracy z firmą IKEA. Partner nie miał wpływu na treść ani opinie, które wyrażamy.

Chcemy być lepsi. Wesprzyj nas!

5 chwil, w których możesz oszczędzić dużo wody i dużo pieniędzy
4.33 (86.67%) 12 głosów

Czego u nas szukaliście?

  • steveminion

    „Dlaczego warto pić wodę z kranu?
    – bo jest zdrowa i czysta”
    Ta, pewnie…

    • Czemu uważasz inaczej?

      • steveminion

        Wiem jak wygląda czajnik po zagotowaniu wody z kranu i mineralnej…

        • Jak?

        • Grzegorz Konrad Marek

          Zapewne mylisz „mineralną” ze „źródlaną” czy wręcz „wodą stołową”. Bo po gotowaniu w czajniku mineralnej powinieneś mieć (tu ćwiczenia z logiki praktycznej) WIĘCEJ osadu bo ma więcej minerałów niż woda kranowa.
          Natomiast zwyczaj kupowania 5litrowych baniaków „wody stołowej”(wody_bez_prawie_niczego) z ogromną marżą „bo z kranu truje” jest chyba jednym z większych sukcesów marketingowych ostatnich paru lat, sorry…

          • steveminion

            No cóż, rzadko w ogóle pijam gotowaną wodę i nie kupuję 5 litrowych baniaków (preferuję gazowaną) więc zdaję się na Twoje doświadczenie. Wiem jedynie, że smak mineralnej jest lepszy a kranówa zostawia potworny syf…

          • yamata

            Współczuję wody w kranie… Ale wato też wiedzieć, że wiekszość „wód mineralnych” to zwykła „kranówa”. Żeby woda była mineralna, musi mieć powyżej 1500mg/l zawartości minerałów…

          • Xawery

            Mnie na studiach uczono, że od 1000 jest mineralna. Przepisy zezwalają na mniej by nadać magiczną nazwę takiej wodzie 🙂

          • yamata

            Masz rację, wystarczy 1000 mg/dm³ rozpuszczonych składników mineralnych w postaci jonów. Ta „moja” byłaby w obecnej klasyfikacji uznawana za „wysokomineralizowaną”… I właściwie jedynie wartą zachodu. Reszta to jak wiadomo wciskanie ciemnoty i świetny biznes pt.: „jak zarobić na sprzedaży kranówy w plastikowych butelkach” 😉

          • Xawery

            Wysoko zmineralizowana też ma wadę bo nie powinno się jej za dużo pić. To już raczej wody lecznicze i nie nadają się do nawadniania organizmu. Te typowo lecznicze mają różne nieprzyjemne smaki, a wszystkie biją na głowę szczawy z aromatem i smakiem siarkowodoru. Jako ciekawostkę dodam, że jest sobie woda z Piwnicznej Zdrój, którą można zaczerpnąć za darmo w miejscowości ale i kupić butelkowaną. Będąc w Piwnicznej zostawiłem raz niedopity kubek przez noc i woda rano była biaława, mętna. Innym razem już w domu celowo zrobiłem tak z butelkowaną. Była tak samo przejrzysta jak dzień wcześniej. Widocznie nie przy butelkowaniu coś z tą wodą robią. Oczyszczają lub odmineralizowują. Nie wiem.

          • yamata

            Może i to wada, ale też zaleta. Jako że jest to jedyny rodzaj wody, na który jest jakiś sens wydawać swoje pieniądze. Więc lepiej nie wydawać ich za dużo… 😉
            A resztę mamy już w kranie.

            Cokolwiek robią tej wodzie, na pewno jej to nie pomaga. Właściwie poza badaniem składu i bezpieczeństwa, nic nie powinni kombinować. Oczywiście kombinować trzeba z wodą, która jest zwykłą „niskomineralizowaną” kranówą.
            W końcu trzeba to jakimś głąbom sprzedać, najlepiej z dużym napisem „naturalna”, „fitness”, „z serca gór”, etc. 😉

            Ja bym tam nie zostawiał w Polsce kubka na noc. Kto wie co rano można by w nim znaleźć? Najpewniej mocz pijanego dresa. Albo jeszcze gorzej…
            Jesteś pewien że ten „białawy, mętny” odczyn był w pełni naturalny? 😉

            Oczywiście woda wysokomineralizowana może posiadać naturalny osad. Jaja sobie robię. Wybacz… 😉

          • Xawery

            Nie. Nasikał tam w nocy komar. A myślisz, że woda po wydostaniu się spod ziemi, na powietrzu nie reaguje wcale?
            Co do tak krytykowanej przez ciebie źródlanej to gwarantuję ci, że przynajmniej część ze sprzedawanych to faktycznie woda źródlana, oligoceńska, pobierana z głębi ziemi, a nie kranówa. Cena nic tu nie ma do rzeczy bo swego czasu droższa Żywiec była gorszej jakości niż najtańsze wody. Sam pracuję w okolicy ujęcia wody Bewa i tam wyciągają wodę z głębokości 300m. To już nie są wody zaskórne ani gruntowe tylko faktycznie oczyszczone w sposób naturalny przez lata. A minerały to już kwestia tego w jakim otoczeniu dane wody przesiąkają i jak długo mają kontakt z różnymi skałami.

          • To tak jak z tymi okropnymi osadami po herbacie – niektórzy twierdzą, że to dowód na to, że herbata jest niezdrowa/zła/tania. A po zglebieniu tematu okazało się, że to po prostu osad z wody zabarwiony herbatą, taki sam osad który by został nawet i bez herbaty.

  • Tomasz Gapiński

    u mnie woda z kranu nadal jest niepijalna. Co z tego, że z ujecia idzie czysta jak rury w bloku mają 30 lat i są całe w kamieniu?

  • „do wyprodukowania jednej kropli kawy trzeba zużyć 1100 kropli wody
    by powstała kostka masła potrzeba 1200 litrów wody
    kilogram pomidorów „kosztuje” 214 litrów wody
    itd..”

    Autor przedstawia to w taki sposob jakby ta woda miala byc w jakis magiczny sposob stracona na zawsze anihilujac w nicosc. Owszem, woda jest niezbedna w rolnictwie, ale tam sie ja przetwarza i po uzyciu/konsumpcji trafia z powrotem do ekosystemu. Jedyne koszta o jakich mozna mowic to te energetyczne ktore musza byc poswiecone na jej ponowne uzdatnienie.

    A jesli chodzi o energie i materialy – te musza przeciez byc wykorzystane do wyprodukowania tej magicznej zmywarki, ktorej koszt zwroci sie po 3 latach, a po 4 sie zepsuje. Jak sie chce to recznie tez mozna myc w oszczedny sposob.

    • To z anihilowaniem to wyłącznie Twoja interpretacja. Oczywiście, że woda pozostaje na Ziemi. Tyle, że może nie nadawać się do dalszego wykorzystania w rolnictwie czy do spożycia ze względu na silne zanieczyszczenie. W Polsce tylko 1 proc. wód powierzchniowych ma 1. klasę czystości.
      Zmywarki nie są magiczne i zwykle nie psują się po 4 latach. Oczywiście można zmywać oszczędnie ręcznie, ale im oszczędniej, tym więcej to czasu zajmuje. A czas w wielu przypadkach ma koszt znacznie wyższy nią na przykład prąd. Zajrzyj do wyliczenia, które linkujemy w tekście.

      • Animator

        Piotr odnieś się do tego.

        Ile energii, wody i materiałów należy zużyć aby wyprodukować zmywarkę i dostarczyć ją do sklepów i domów? Ekologia pełną gębą. Zmywarka pobiera energię za która trzeba zapłacić, zmywarka podgrzewa wodę prądem a ludzie często mają kolektor słoneczny lub duży zasobnik podgrzewany np zimą z centralnego ogrzewania więc woda na zmywanie jest w kranie automatycznie. Bardzo brudne naczynia i tak trzeba z resztek spłukać pod kranem. Używa się bardzo silnych środków do zmywania w zmywarkach które trzeba wyprodukować zużywając wodę i energię. Silne środki zanieczyszczają bardziej wodę wypływającą ze zmywarki niż łagodniejszy zwykły płyn do mycia naczyń. Zamiast siedzieć na fejsie i tracić czas można sobie pozmywać. Jeśli kiedyś na świecie nie będzie prądu to ludzie używający całe życie zmywarek nie będą wiedzieć jak pozmywać stertę naczyń to umrą 😉 na naczyniozę. Jeśli masz większą rodzinę i wyrośnięte dzieci to można uczyć je zajmowania się domem poprzez kolejkowanie mycia naczyń a nie rozleniwienia wkładając je tylko do zmywarki. Zmywarka zajmuje cenne miejsce w kuchni. Zużyta zmywarka to elektrośmieć który trzeba zutylizować, zużywając wodę i energię a niektórzy wciąż wywożą do lasu.

        Co do mycia siebie to są systemy że prysznic nie pochłania 25 litrów tylko mniej niż 5 litrów, myjesz się mgłą.
        Urządzanie łazienki pod zużycie wody? No błagam… Wystarczy wpoić i stosować pewne zasady. nie popadajmy w skrajności.

        Strona crazynauka to obecnie koszmar na windows w rozdzielczości 1366×768. Poszliście za trendami ale to nie jest dobre rozwiązanie. Gdy chcę np przejechać na dół strony do ostatnich komentarzy to wczytuje się kolejny wpis. Pojadę do góry i chcę szybko na koniec wciskając end to wywala mnie w kosmos pod zupełnie inny artykuł… kółko myszy rozgrzewa się do czerwoności, nawet między artem a komentarzami jest przestrzeń z badziewiem na dwa i pół ekranu! a powinno być na bocznej szpalcie. Nie utrudniajcie przeglądania bo i tak tego nie zdążę zobaczyć bo przewijam do komentarzy. Na początku artu przewijaj cały ekran by zobaczyć treść… na deser stały pasek u góry z działami w który nigdy nie klikam (gdy chcę to i tak home na górę) a zabiera cenne miejsce na ekranie. To moje odczucia. Mam nadzieję że pomogę w rozwoju serwisu bo Was lubię czytac i słuchać w radiu ale męczę się ze stroną coraz bardziej… Chyba zacznę przeglądać z wtyczką na czysty tekst bo co za dużo…

  • ana

    Jeszcze dodać można punkt 6 czyli pranie. Nie pierzmy po 5 rzeczy.. niestety częsty zywczaj..

  • Kasia Mikka

    czy woda z kranu jest zdrowa i smaczna? to zależy… po pierwsze zależy czy woda jest głębinowa czy z rzeki, po wizycie u
    rodziny z Warszawy, tam
    ( w nie wiem czy w całej ale na pewno w części) woda pochodzi z Wisły i chociaż filtrowana, to była wstrętna, nie do picia, i chodzi mi tu dokładnie o herbatę,
    nikt nie chciał tego pić bo jesteśmy przyzwyczajeni do wody głębinowej,
    nadal jednak wzbraniam się przed piciem jej z kranu u znajomych gdzie
    widać, że są stare rury, kiedy mieliśmy remont i wymieniane były rury w
    środku był dziwny śmierdzący szlam i to była dla mnie trauma, bo przez
    długi czas piliśmy(nadal to robimy 🙂 ) wodę z kranu filtrowaną przez dzbanek, tym bardziej, że u nas w mieście podkreśla się dobrą jakość wody… rury powinny być systematycznie wymieniane, ale kto ma na to pieniądze? wody zazwyczaj nie kupuję, chyba, że gazowaną raz na jakiś czas… co do plastikowych butelek-czytałam ostatnio o szkodliwych związkach z plastiku, które znaleźli nawet w ludzkim mleku…. także chemia przedostaje sie normalnie przez przechowywane jedzenie i picie w plastikach… i tu mam problem bo najbliżej w Biedronce wszystko jest w plastikowych opakowaniach i niestety widzę to po śmieciach…. gotowanie wody w czajnikach na gazie 20 lat temu?? my nadal tak robimy, z elektrycznego korzystam tylko jak jest więcej gości, żeby nie czekali a tam obejdę się bez niego

    • Xawery

      Teraz warszawska woda jest jaka taka ale dawniej to było coś tak niesmacznego, że jako katorgę traktowałem każdy pobyt w tym mieście gdy piłem herbatę czy nawet się myłem. Ten bardzo silny zapach i smak chloru… Ble.

  • Adam Doroziński

    Dobra, to może Wy mi wytłumaczycie.

    Mieszkam w Warszawie.
    Wodę w kranie mam spod dna Wisły. Leci sobie do oczyszczalni, potem przez rurę do mojego kranu. Tam nie zakręcam wody, i przelewam 12 litrów w czasie mycia zębów. Ta woda drugą rurą leci do innej oczyszczalni, i wraca do Wisły. A potem sobie spływa do Bałtyku, robi się słona, i po temacie.
    Woda której nie przeleję przez moją umywalkę po prostu spływa do Bałtyku.

    Pomijamy aspekt finansowy, uznajmy że dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, czy coś. W końcu to moja kasa, i mogę ją sobie zużywać na co tylko chcę, również całkiem bez sensu, nie? 😉

    Na czym w mojej sytuacji polega to „oszczędzanie wody”?

    • Trauma

      Na tym że gdyby w okresie zbliżającej się suszy i w jej trakcie gdy można chodzić po prawie suchym dnie wisły 2 miliony mieszkańców warszawy wylewało 12 litrów wody na każde mycie zębów zamiast 0,2 litra to wody by zabrakło dużo wcześniej niż przy oszczędzaniu bo zapotrzebowanie byłoby 60x większe niż powinno, nawet rury by wyschły. Zresztą przy dużym zapotrzebowaniu urządzenia dostarczając wodę zużywaj a więcej energii, spada długość ich życia i zwiększa się awaryjność a to są koszty które zostaną przerzucone na odbiorców czyli i Ciebie, ciśnienie wody tez jest niższe i są przerwy dostawie by nie zajechać maszyn. Najlepiej mieć własną studnię i z niej czerpać ale mimo to jeśli robisz to na prąd to módl się aby warszawiacy nie zużywali 12 litrów na mycie zębów bo elektrownie potrzebują wody do chłodzenia i gdy zabraknie prądu a ty nie masz ręcznej pompy… „dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach” jest tej samej klasy co „o gustach się nie dyskutuje”. Mając dużo kasy nie kupisz wody której w kranie nie będzie a może być tak ze i w butelkach zabraknie. Wbrew pozorom jednostka ma wpływ na pewne sprawy bo mentalność mas powoli się zmienia jednostka po jednostce, jeśli jednak jednostka nic nie robi to jej dzieci i inne jednostki wokół tez nic i po 20 latach nic się nie zmieni.

      • Adam Doroziński

        Zachowaj spokój 🙂
        Woda trafia do mnie z Wisły, a potem do Wisły wraca. Mój zlew nie powoduje że ona znika, więc używanie zwrotu „zużycie wody” jest trochę nie na miejscu. Bardziej chyba pasuje „wypożyczenie”.
        A nawet gdyby znikała, to jak nie zniknie u mnie w zlewie, to zniknie parę dni później w Bałtyku.
        Żeby nie było – nie przelewam wody bez sensu, tyle że sensu w tym nieprzelewaniu też nie widzę szczególnego. Oprócz wpływu procesu na mój portfel, ale ten jest raczej pomijalny…

        • Trauma

          Skoro nie znalazłeś „sensu” w tym co napisałem wcześniej to podejrzewam że go nie znajdziesz. Pytałeś o wytłumaczenie, dostałeś kilka argumentów, nie wszystkie oczywiście. Rozumiem ze patrzysz tylko przez pryzmat portfela, reszta jako to piszesz potrzebuje „sensu”. Z pewnego punktu widzenia stwierdzenie: po co mam coś robić skoro nie muszę bo nie mam ograniczeń (np finansowych) jest prawidłowe. Prawidłowe nie znaczy jednak właściwe mimo iż panujące obecnie warunki nie ograniczają w żaden sposób.

          Pewne zachowania są pożądane gdy żyje się w społeczeństwie i korzysta ze wspólnych udogodnień.

          Jeśli wciąż niezrozumiale to może tak:

          Rozsądny człowiek powinien patrzeć nie tylko nie tylko na własne korzyści ale też uwzględniać świat wokoło niego i podnosić jakość życia swojego, społeczeństwa (w końcu żyje wśród ludzi a nie samotnie w buszu) myśleć też o przyszłości i jakości życia swoich potomków a także dawać przykład innym jak nie być … (wstaw dowolne obraźliwe słowo zakończone em).
          Mam nadzieje że pomogłem.

          • Adam Doroziński

            może się starzeję czy coś, i nie umiem myśli w słowa ubrać równie skutecznie co kiedyś… cholera, spróbuję raz jeszcze 🙂

            1) WYRZUCAMY w ogóle kwestie finansowe, uznajemy je za zupełnie nieinteresujące. Nie tykamy. Wcale. OK?

            2) Mamy wodę w Wiśle. Konkretnie. W WIŚLE. Bo mówię o tym swoim własnym przypadku, a nie o kimś kto sika do Bajkału. Woda w Wiśle może albo popłynąć prosto do Bałtyku, i tam stać się słona i niezdatna do użycia, albo popłynąć okrężną drogą przez dwie oczyszczalnie i moje mieszkanie, a dalej znów korytem Wisły do Bałtyku i się zasolić. Na tyle na ile rozumiem ten proces, to przy tym moim „marnowaniu” wody to ona wraca do rzeki czystsza niż była.

            Chętnie posłucham argumentacji dotyczącej tego konkretnego przypadku.

            Obawiam się też że tłumaczenia typu „jak zużywasz wodę to jesteś siusiakiem nie dbającym o przyszłe pokolenia” bez wykazania
            a) co to właściwie znaczy „zużywasz” w sytuacji kiedy woda z mojego zlewu wraca do rzeki, oraz
            b) jak niby przyszłe pokolenia miałyby skorzystać z tej zużytej wody, skoro ona spływa do morza
            trochę na mnie jakby nie działają 🙂

          • Trauma

            Nie wpływa do rzeki 100% objętości wody która została z niej pobrana. Po drodze część znika w różnych procesach. Pobranie litra wody z rzeki to dostarczenie mniej niż litra do kranu. Procesy oczyszczania, nieszczelność wodociągów, przerwania ciągłości sieci itp. Do tego np zalanie czajnika: część odparuje przy wrzeniu, wypitą część wypocisz podlejesz roślinę, wylejesz przez okno itd, więc do wc trafi mniej niż pobrane z kranu. Przy takim rozważaniu używanie słowa „marnowanie” jest mylące. Na siłę można powiedzieć, że marnujesz bo gdy kranu nie odkręcisz to opisane sytuacje nie będą mieć miejsca.

          • Adam Doroziński

            Nieszczelność wodociągów spowoduje zwiększenie poziomu wód gruntowych. To chyba nie najgorzej.

            I błagam, o jakim odparowywaniu, wypacaniu, podlewaniu i wylewaniu przez okno mówisz w kontekście PRZELEWANIA WODY BEZ SENSU PRZY MYCIU ZĘBÓW?!?

          • Trauma

            Zadałeś zamotane pytanie, właściwie nie wiadomo co ci chodzi. Serio wciąż oczekujesz odpowiedzi w kontekście tego co napisałeś wielkimi literami powyżej mając tak dużo danych?

            Jedynie co zostaje to stwierdzenie: nie przelewaj wody bez sensu przy myciu zębów i nie wnikaj w szczegóły bo generalnie woda jest magiczna a dociekanie co i jak wymaga wyższego poziomu wtajemniczenia…

          • yamata

            Nie, ekologiczny zakrętasku. Zadał słuszne pytanie, rodem z fizyki. Takie o zachowaniu energii, masy etc…

            „Zużyta” woda w żadnen sposób nie jest marnowana. Nie znika. Jeśli nie zużyje jej on, zużyjesz ty. Co najwyżej wylewając ją bez sensu do ścieku starci swoje pieniądze, co jest chyba najlepszym sposobem na wymmuszenie oszczędzania…

            W dodatku oszczędź sobie obciążania człowieka problemami utrzymania sieci wodociągowej. To że im część odparowuje albo wsiąka do gruntu, to nie jego wina, nie ma też na to żadnego wpływu. Zresztą to żadna strata, bo wciąż ta woda krąży w „krwioobiegu” matki Ziemi. Nie uleciała w kosmos…

            Jedyny wpływ jaki realnie ma, to na zanieczyszczenie pobieranej wody. Ale mamy oczyszczalnie, a woda w tym procesie nie znika…

            Reszta tłumaczeń, tym razem autora jest nie do końca sensowna. Mogę się myć w 25 litrach wody, tyle, że będę potem chodził i brudny i śmierdział. Mogę myć zęby źle, albo dobrze. Nie wiem czy autor słyszał o urządzeniach w rodzaju irygatora. Mogę czyścić kibel do skutku, aż będzie czysty albo zadowolić się spuszczeniem 5 litrów wody…

            Mogę też ryzykować przypalenie czajnika, jak nie zadziała zabezpieczenie, bo wlałem za mało wody. Ba, często zdarza mi się obserwować tych nadmiernie oszczędnych, jak wielokrotnie grzeją małą ilość wody, bo nie starcza. Ja w tym czasie zużywam 1 pełny czajnik. Oni 3/4 grzejąc wodę 3 razy. Co jest bardziej ekologiczne?

            Zmywarka może nie zużywa dużo wody, za to prądu już owszem. W dodatku nie trzeba zaraz zmywać pod bierzącą wodą, choc ja akurat lubię…

            Mogę też nie podlewać ogrodu, bo na to idzie mnóstwo wody. Tyle, że ogród momentalnie zdechnie. I ani ptaszki się nie używią, ani sobie nie popatrzysz na ładne kwiatki, ani też moje rośliny nie naprodukują tlenu do naszej wspólnej atmosfery…

            Można se tak gdybać, tyle że relany wpływ na rzeczywistość miało by na przykład zamkniecie jakichś potężnych zakładów, które rzeczywiście mogą obyć się bez wody, a ją po prostu marnują lub zanieczyszczają w sposób nieodwracalny. Realny problem to na przykład płukanie szczelinowe, eksploatacja wód głebinowych pod pustyniami czy w ogóle. Albo takie Las Vegas, które odparowuje miliony litrów wody ku uciesze turystów i trzepaniu kasy, kosztem bilansu wodnego całego zachodniego wybrzeża…

            To są problemy, a nie to, że Kowalski może płukać sztuczną szczękę przez rok w tej samej wodzie i przez to zaoszczędził cały litr wody rocznie!

          • Trauma

            Ok mi się nie udało znaleźć w pytaniu nawiązań fizycznych tylko gospodarcze. Powoli wychodziło to dopiero w kolejnych postach że raczej chodzi o coś innego. Serio po pierwszym poście domyśliłeś się o co chodzi? Ja nie. A przynajmniej celowałem w innym kierunku. Zresztą nic co zostało napisane nie było bez sensu albo było nieprawdziwe tylko opisane prostymi słowami. To nie wykład na politechnice 😉

            Marnowanie dobrze opisałeś w akapicie o nieodwracalnym zanieczyszczeniu. Pomińmy już obieg wody w skali globalnej bo to oczywiste ze nie znika bezpowrotnie tylko zmienia swój stan. Woda zanieczyszczona chemią wymaga potężnych nakładów aby ją odzyskać, często się tego nie robi z różnych powodów więc woda dla gospodarki jest utracona.

            Jest jeden przypadek ingerencji człowieka gdy woda jest utracona czyli znika z obiegu. Mianowicie rozbicie H2O na O i H. Co prawda puki co robi sie to na bardzo małą skalę ale można ;).

            Nie zgodzę się że umycie normalnie brudnego ciała (codzienny prysznic) przy użyciu 25 litrów wody jest nieefektywne. Widocznie lubisz długie prysznice, dla mnie ok. To sprawa indywidualna. Zerknij jednak na przykład na to http://bit.ly/2ljZ5ux

            Dla mnie to tyle w tej dyskusji bo nie chcę się zagłębiać dalej.

            Dodam że dzisiaj był w TVP odcinek Sondy który traktował o wodzie i dokładnie poruszał aspekty o których tu mówimy a na dodatek była dosłowna odpowiedź dla Adama.
            Polecam http://vod.tvp.pl/27454453/odc-42-wszystko-plynie
            Pozdro

          • yamata

            Wiesz, nie chcę prowadzić krucjaty, po prostu wolałbym, by ludzie zachowali zdrowy umiar w swojej fascynacji „ekologią”. Ich indywidualny wpływ na rzeczywistość jest dość w sumie śmieszny i robienie z tego ideologii też. Planeta istniała i będzie istniała przed nami i po nas. Ba, będzie się czuła świetnie, chyba że rzeczywiście uda nam się ją w końcu zdetonować, popełniając „samobójstwo rozszerzone”… 😉

            Tak czy inaczej nasz indywidualny wpływ jest znikomy, a działania powinny być skupione raczej na wymuszaniu rozsądnych zachowań na przemyśle czy państwowej gospodarce wodnej.

            Większość rozwiązań „ekologicznych” opiera się obecnie na wyłudzaniu kasy w mniej lub bardziej sprytny sposób. Ba, wprowadzane ograniczenia czasami uderzają w nas rykoszetem, tak jak na przykład zakaz stosowania lutów ołowiowych. Potem twój laptop „ekologicznie” rozkłada się na biurku w 2 lata, akurat tyle, ile trwa gwarancja. Następnie kupujesz nowy, bo starego „nie można” naprawić. Jego stworzenie jest z pewnością bardzo „ekologiczne”. A utylizacja starego jeszcze bardziej. Starannie usuwasz odpad elektroniczny do wyznaczonego punktu. Tam zostaje wpakowany do kontenera i zasuwa do Afryki, gdzie pod gołym niebem banda biedaków na elektronicznym śmietnisku odzyskuje z niego cenne dla przemysłu metale. Najczęściej paląc całość w ognisku…
            Bardzo zdrowe i ekologiczne.

            I producenci zadowoleni też bardzo z takich przepisów. Protestów jakoś nie było, choć niby to w nich uderza. Teraz, miast mieć komputer na lat 10, wyrzucisz go po dwóch… 😉

            Tak samo z wodą. Ja będę kupował jakiś kosmiczny prysznic za straszliwe pieniądze, żeby jakiś inny fiut wylewał sobie setki litrów wody do kanału, bo może i ma w dupie mnie i moją ekologię. A także całą planetę. Dla przykładu czyszcząc swoje cenne auto…

            Rozumiem że jest to „trendy” i że „trzeba zacząć od siebie”, „małymi krokami”, itp. Bla, bla, bla…
            Akurat tutaj warto zachować umiar i zacząć od drugiej strony – wielkich trucicieli i marnotrawców, takich jak Las Vegas, miasto, którego istnienie jest absurdem…

            Reżimówki nie oglądam z zasady 😉
            Choć nowa „Sonda” podobno dość udana. Tym gorzej dla niej, że w ogóle ma coś wspólnego z TVP. Osobiście wolę BBC i NHK. Tam mądrych programów nie brakuje…

          • Trauma

            Wiesz, nie chcę prowadzić krucjaty, po prostu wolałbym, by ludzie zachowali zdrowy umiar w swojej fascynacji stawiania czynnego oporu tylko dla „zasad” ;). Wygląda na to że telewizji publicznej nie oglądasz od bardzo dawna bo zawsze była podporządkowana władzy ;). Ja oglądam wybrane programy i filmy bez reklam w trakcie i nie czuję na karku oddechu siepaczy z wiejskiej. Sonda jest jednym z lepszych programów wartym oglądania.

            Nie zgodzę się że nasz indywidualny wpływ jest znikomy bo to uproszczenie prowadzi do udawania że można robić co się chce i nie ma to znaczenia. Ależ ma bo każda indywidualna jednostka jest cząstką wielomilionowej społeczności a to robi gigantyczny wpływ.

            Słowem „ekologia” mnóstwo ludzi, firm itp wyciera sobie mordę. Tak jak pisałeś o głupich przepisach typu lutowanie, podejrzewam lobbing w takich sprawach i jestem pewien że dzięki takim przepisom wielu konta spuchły…

            Dla mnie liczy się rozsadek a że ktoś to podepnie pod ekologie czy tam inne słowo to mało mnie to.

            Jak widzisz nie ma kosmicznych prysznicy w sklepach z hydrauliką. Zamieśiłem ten przykład aby pokazać że można umyć się niewielką ilością wody a nie w celu nawoływania by to robić.

            Mam wrażenie że było by z wodą podobnie jak z opłatami za prąd. Gdy do domów weszły energooszczędne sprzęty agd, rtv i oświetlenie diodowe, znacznie spadło zużycie prądu i co za tym idzie rachunki. Nagle energetyka zapowiedziała podwyżki dla odbiorców indywid. bo przychody spadły i biedaki nie maja za co modernizować sieci. Koło się zamyka. Zużycie spada, cena rośnie by zrekompensować niższa kasę. O blokowaniu prosumentów i przydomowych wytwórni prądu już nie będę pisał.

            Także kasa i powiązania rządzą światem, a zwykły człowiek to pionek.

          • Xawery

            Czy twoim zdaniem para wodna, parujący czy wsiąkający w glebę mocz znika? Tak samo nie znika jak i opisana przez Adama Dorozińskiego woda morska nie staje się niezdatna bo morza i oceany także parują, a z pary tworzą się chmury, a z chmur deszcz. Woda krąży na planecie w kółko bo inaczej by już dawno jej tu nie było.

          • Trauma

            Rozmawiamy o „marnowaniu” a to jest czynność lub proces powodujący że coś zostaje wykorzystane lub podlega procesowi po którym nie można już tego wykorzystać do celu do którego zostało przeznaczone – coś w ten deseń.

            Tak woda „znika” gdy wyparuje w trakcie gotowania bo chciałem mieć litr wrzątku a mam 0.9 litra wiec 0.1 l zniknęło. Nie znika w ujęciu fizycznym tylko zmienia swój stan z ciekłego w gazowy ale w ujęciu czynności i zagospodarowania znika.

            Po tej obfitej dyskusji już można stwierdzić że autor pytania chciał ponoć wiedzieć czy on jest powodem bezpowrotnego zmniejszenia ilości wody na globie tylko nie potrafił tego ubrać w słowa. To jest jasne jak to działa.

            Generalnie operowanie odpowiednim słownictwem aby zostać właściwie zrozumianym lub chociaż można z kontekstu wyciągnąć to jest to czego byśmy chcieli.
            Przynajmniej można było pisać o ciekawych rzeczach.

Nie ma więcej wpisów