captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Rośliny na balkonie czy tarasie mogą nie tylko cieszyć oko, ale też dostarczać zdrowych składników na stół, a nawet chronić przed zanieczyszczeniami z zewnątrz. I nie dziwcie się, że piszemy o tym, gdy za oknem błoto miesza się z nocnymi przymrozkami. Bo najlepszy czas na rozpoczęcie uprawy balkonowych roślin zaczyna się właśnie teraz – na przełomie lutego i marca.

Z urodzenia jestem mieszczuchem z blokowiska. Kiedy 10 lat temu wraz z Piotrkiem przeprowadziliśmy się na przedmieścia do segmentu w ogródkiem, najlepiej znanymi mi roślinami uprawnymi były pelargonie, które na mikrobalkonie u moich rodziców mogły przetrwać dosłownie wszystko. Uprawa roślin we własnym ogródku okazała się nie lada wyzwaniem, ale tak naprawdę najwięcej energii poświęcam najbliższemu oku i sercu tarasowi, bo to na nim w dużej mierze toczy się nasze życie rodzinne od wiosny do jesieni.

Sadzonki DIY

Wiele pięknie wyglądających kwiatów balkonowych można po prostu kupić w sklepie w postaci wyrośniętych już sadzonek. To prosta i niezawodna metoda, jednak wybór „gotowych” kwiatów jest zwykle dość ograniczony w porównaniu z cudami, jakie można znaleźć w dziale z nasionami. Kwiatów do własnoręcznego wysiewu jest naprawdę ogromny wybór i są bardzo tanie w porównaniu z wybujałymi sadzonkami. A więc: Do It Yourself (w skrócie DIY)! Tu jednak czai się pułapka…

Pewnego kwietniowego dnia kilka lat temu stanęłam przed sklepowym regałem wypełnionym po brzegi torebkami z obrazkami różnokolorowych kwiatów, którymi z zachwytem i obłędem w oku wypełniłam cały koszyk. Nawet średnio wytrawni ogrodnicy mają w tym miejscu prawo uśmiechnąć się z politowaniem, bo natychmiast ruszyłam z tymi wszystkimi torebkami prosto do ogródka, gotowa siać, ile wlezie, prosto do gruntu.

Taca do sadzenia SALLADSKÅL Fot. IKEA

Taca do sadzenia SALLADSKÅL Fot. IKEA

Przeżyłam ogromne rozczarowanie, bo okazało się, że większość nasion wymaga zajęcia się nimi jeszcze w lutym lub w marcu. Chodzi o własnoręczne przygotowanie sadzonek, które jest sprawą bardzo prostą i niekłopotliwą, pod warunkiem że zaczniemy to robić właśnie teraz. Moi rodzice do tego celu używali dawniej kubeczków po jogurcie, dziś można kupić estetyczne zestawy maleńkich doniczek – w IKEA przydadzą się elementy serii VÄXER. Można też skorzystać z gotowej tacy do sadzonek SALLADSKÅL, której później można używać jako doniczki. Do zabiegów na takich niewielkich „obiektach ogrodowych” pasują miniaturowe lecz funkcjonalne narzędzia GRÄSMARÖ.

Doniczki lub tacę wypełniamy ziemią (ale nie za żyzną, by nie zbijała się w wilgotne grudy). Higienicznym i wygodnym w transporcie i przechowywaniu rozwiązaniem jest gotowe podłoże do upraw ODLA oparte na włóknie kokosowym.  Do przygotowanego podłoża wkładamy po kilka nasion kwiatów. Mniej, gdy nasiona są duże, więcej – gdy są małe, koniecznie z uwzględnieniem uwag dotyczących rozstawy, które zapisane są na etykietach. Następnie delikatnie przysypujemy nasiona ziemią i ustawiamy je na parapecie, zwracając uwagę na to, jakiego stanowiska (nasłonecznionego, częściowo zacienionego itp.) wymagają nasze sadzonki. Można też posłużyć się miniszklarnią, w której przyspieszymy kiełkowanie naszych roślinek.

Jakie kwiaty na balkon?

W ten sposób można sobie przygotować sadzonki różnych gatunków kwiatów. Wśród tych jednorocznych polecam Wam sprawdzony zestaw roślin, które zdaniem wytrawnych ogrodników najlepiej sprawują się na balkonie, a więc najdłużej kwitną i dobrze czują się w doniczkach. Są to: begonia stale kwitnąca, lobelia przylądkowa, żeniszek meksykański, nasturcja większa, niecierpek Waleriana, petunia ogrodowa, tytoń Sandera, smagliczka nadmorska, ubiorek baldaszkowy, aksamitka rozpierzchła i wąskolistna, czubatka ubiorkolistna, portulaka wielkokwiatowa i cieniolubna, nemezja powabna, osteospermum, werbena ogrodowa.

Spośród kwiatów wieloletnich na balkonie świetnie sprawdzą się: pelargonie ogrodowe i bluszczolistne, fuksja, begonia bulwiasta, dalia, scewola, diaskia, bakopa, heliotrop, długopędowe odmiany petunii i werbeny, pantofelnik całolistny, torenia, lantana, skrętnik, tojeść gęstokwiatowa, złocień krzewiasty, niecierpek nowogwinejski.

Uff, trochę tego jest. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia – to istna orgia barw i kształtów. Szczegółowy wybór zależy od naszych gustów, chęci i możliwości, ale na pewno jest z czego wybierać.

Pamiętajcie, żeby zasadzić swoje kwiaty w odpowiednim typie ziemi. Większości z nich wystarczy uniwersalna ziemia kwiatowa, ale np. pelargonie i petunie mają większe wymagania i dla nich warto kupić specjalną ziemię. Niektóre kwiaty, m.in. petunie, niechętnie poddają się zabiegom niewprawnych ogrodników, dlatego lepiej je kupować w postaci gotowych sadzonek, aniżeli próbować samodzielnie rozmnażać. Z kolei begonie bulwiaste, jak nazwa wskazuje, najskuteczniej rozmnaża się poprzez rozsady bulw, a nie wysiewanie. Wskazane jest więc poszukanie kilku informacji o upatrzonych kwiatach, zanim zajmiemy się nimi na poważnie.

Aby uniknąć rozczarowań, dowiedzmy się też zawczasu, czy dane rośliny lubią nasłonecznienie. Kiedy eksperymentowałam z miejscem dla begonii, okazało się, że najchętniej rosną u mnie na zewnętrznym parapecie, który jest zacieniony przez cały dzień z wyjątkiem wczesnego ranka.

Winobluszcz

Winobluszcz

Zielona kurtyna

Wydaje się, że z balkonu trudno się cieszyć, jeśli wychodzi on akurat na ruchliwą ulicę w środku miasta. Na to też jest rada. Jak powiedział mi dr hab. Marcin Zych z Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego, różnego rodzaju pnącza mogą stworzyć nam swego rodzaju kurtynę zieleni, która fizycznie będzie nas izolować od zanieczyszczeń z ulicy.

– Liście stanowią powierzchnię, na której mogą osiadać pyły zawieszone, jedne z głównych składników smogu miejskiego – uważa specjalista. Dodaje, że podobną rolę – tworzenia fizycznego filtra z liści – mają pasy zieleni w miastach.

Moim ulubionym pnączem jest winobluszcz, który świetnie sprawdza się jako roślina doniczkowa, jesienią przepięknie przebarwiając się we wszystkich odcieniach czerwieni. Ponadto doskonale radzą sobie z porastaniem balkonów i wyłapywaniem zanieczyszczeń stary dobry bluszcz pospolity i winorośl, dzięki którym w letnie popołudnia poczujemy się jak w krajach śródziemnomorskich. Tutaj warto obalić mit mówiący o tym, że pnącza powodują zawilgocenie i zagrzybienie mieszkań. Dr hab. Marcin Zych podkreśla, że jest odwrotnie: te rośliny świetnie magazynują wodę, oddając ją nam poprzez liście (transpiracja), a to nie tylko nie szkodzi murom, ale też pomaga utrzymać odpowiedni poziom wilgoci w otaczającym powietrzu.

Na balkonach można też uprawiać wilce, powojniki, powoje i groszki, które szybko rosną (nawet 5-8 m na rok) i pięknie kwitną. Groszki dodatkowo pięknie pachną – nie przypadkiem nazywa się je groszkami pachnącymi. Warto obsadzić nimi barierki, a nawet zrobić im podpórki z linek, by pięły się po sam sufit.

Wózek z kratką DUNSÖN Fot. IKEA

Wózek z kratką DUNSÖN Fot. IKEA

Oczywiście trzeba być realistą – nie zawsze możemy sobie pozwolić na to, by balkon był wypełniony zielenią. Często przechowujemy na nim jakieś rzeczy albo po prostu chcemy wystawić tam krzesło i usiąść. Dlatego część donic można uczynić mobilnymi. W IKEA mamy do wyboru choćby podstawki z kółkami (m.in. drewniana VILDAPEL czy blaszana SOCKER). Moją uwagę zwróciła możliwość fajnego wykorzystania wózka, którego głównym przeznaczeniem jest transport ciężkich donic czy narzędzi. DUNSÖN dzięki wysokiej kratce sprawdzi się jako przenośne stanowisko uprawy bluszczu. Donicę można przypiąć do wózka paskiem, a roślinom pozwolić się wspinać po kratce. Wybór pergol i kratek jest taki, że można zagospodarować każdą część balkonu – umieścić rośliny na ścianie czy odgrodzić się od świata zieloną kurtyną. A jeśli ktoś chciałby spróbować innej pionowej konstrukcji, może ustawić trzy osłony na doniczki JORDGUBBE jedna na drugiej. Gdy zasadzimy w nich rośliny, które mają zwisające liście, powstanie zielona kolumna.

JORDGUBBE Fot. IKEA

JORDGUBBE Fot. IKEA

W przypadku roślin wieloletnich dobrym sposobem może być przenoszenie ich między balkonem a wnętrzem mieszkania zależnie od sezonu. Tym bardziej, że badania pokazują, iż wiele roślin doskonale sprawdza się przy oczyszczaniu powietrza w pomieszczeniach z niebezpiecznych substancji. Badanie przeprowadzone przez NASA pokazało, że wśród popularnych roślin jest grupa takich, które szczególnie dobrze spełniają tę rolę. Na przykład chryzantema wielkokwiatowa czy skrzydłokwiat świetnie pochłaniają i wiążą ksyleny, trichloroetylen, benzen, amoniak i aldehyd mrówkowy. Wszystkie te związki są drażniące i niebezpieczne, a ich źródłem może być wiele elementów spotykanych w naszych mieszkaniach – od drukarek poprzez środki do mycia okien aż po farby i lakiery. Do doskonale oczyszczających mieszkanie roślin można też zaliczyć dracenę wonną, sansewierię gwinejską czy bluszcz pospolity. Taki zestaw oczyszczający można znaleźć wśród roślin dostępnych w sklepach IKEA – to już spore rośliny, które mają faktycznie szanse spełnić w domu i na balkonie swoje zadanie.

Chryzantema, dracena i skrzydłokwiat najskuteczniej oczyszczają powietrze. For. Wikimedia Commons

Chryzantema, dracena i skrzydłokwiat najskuteczniej oczyszczają powietrze. For. Wikimedia Commons

Jak wyjaśnia dr hab. Marcin Zych, istotną rolę w oczyszczaniu powietrza odgrywają nie tylko liście roślin, ale też ich układ korzeniowy oraz żyjące w glebie bakterie. Dlatego dobrze jest, kiedy roślina może rosnąć w doniczce dopuszczającej do ziemi powietrze. Takie zadanie mogą spełniać donice SOLROSFRÖ dające większy dostęp powietrza.

Zioła i warzywa na balkonie

Bardzo kuszącą perspektywą jest stworzenie ogródka z ziołami i ulubionymi warzywami na balkonie – jeśli oczywiście mieszkamy z dala od ruchu miejskiego.

Zioła dość łatwo jest uprawiać na balkonie. Można je wysiewać samodzielnie z nasion – sadzonki przygotowujemy w taki sam sposób jak sadzonki kwiatów. Dużo prostszym, choć oczywiście mniej satysfakcjonującym rozwiązaniem będzie zasadzenie gotowych roślinek kupionych w supermarkecie, gdzie można znaleźć spory wybór ziół kuchennych świetnie nadających się do trzymania na balkonie.

W skrzynkach dobrze sprawdzą się rośliny jednoroczne, takie jak bazylia, kolendra, rukola (czyli rokietta) lub majeranek. Równie kuszące są gatunki wieloletnie, czyli m.in. tymianek, estragon, rozmaryn (niestety, jest nieodporny na mróz), macierzanka, szałwia lekarska, mięta czy melisa.

Mój ulubiony tarasowy zestaw to bazylia, tymianek, kolendra, rukola i rozmaryn. W każdej chwili mogę wyjść z kuchni i urwać sobie aromatyczną gałązkę potrzebną do sałatki czy sosu. Jak twierdzi dr hab. Marcin Zych, dodatkowa korzyść z rozmarynu jest taka, że zawiera on olejki lotne o właściwościach bakteriobójczych i cytostatycznych. Podobne właściwości ma macierzanka.

Miniaturowa szklarnia VINDRUVA Fot. IKEA

Miniaturowa szklarnia VINDRUVA Fot. IKEA

Należy pamiętać o tym, że tylko niektóre z ziół dobrze znoszą cień, a są wśród nich mięta, estragon, melisa i rzeżucha. Te, które nie potrzebują mocnego światła po sezonie można przenieść do wnętrza. Delikatniejszym pomoże miniaturowa szklarnia VINDRUVA.

Poza roślinami, które dobrze znamy jako przyprawy, można wypróbować nowych – w serii VÄXER znajdziemy m.in. cykorię szerokolistną, kapustę pak choi, sałatę musztardową czy błyskawicznie rosnący amarantus.

Balkon to też świetne miejsce dla rozmaitych warzyw, w tym sałaty, szczypiorku, cebuli, kalarepy, marchwi, pietruszki, fasolki szparagowej i groszku zielonego (pamiętajmy o podparciu tych pnączy). Rośliny te warto wysiać samodzielnie – niektóre wysiewamy bezpośrednio do ziemi na balkonie (np. groszek, marchew czy pietruszkę). Inne najpierw trzeba wysiać do doniczki na parapecie, a dopiero później przesadzić na zewnątrz.

Na balkonie świetnie sprawdzą się również papryka czy pomidory (szczególnie polecam odmiany koktajlowe, takie jak Maskotka lub Koralik), w tym jednak przypadku warto jednak zainwestować w gotowe sadzonki, bo ich samodzielne wyhodowanie to nie taka łatwa sprawa.

Często problemem przy utrzymaniu delikatnych upraw są letnie wyjazdy. Wiele roślin wymaga regularnego podlewania, a nie zawsze jest kogo poprosić o pomoc. Dlatego w takiej sytuacji można posadzić część roślin w samonawadniających się doniczkach.

Uprawa roślin na balkonie czy tarasie może być świetną zabawą, choć bywa stresująca, kiedy coś się nie udaje. Z roku na rok wiem o tym coraz więcej i coraz lepiej sobie z tym radzę. Czego i Wam życzę 🙂

Tekst jest elementem współpracy z firmą IKEA. Partner nie miał wpływu na treść ani opinie, które wyrażamy.

Oczyszczą, ochronią i pożywią. Pierwsza linia obrony przed światem – balkon naukowo
5 (100%) 7 głosów

Czego u nas szukaliście?

  • pandominox

    Co do faktycznych możliwości oczyszczania przez rośliny to polecam lekturę:
    http://www.gardenmyths.com/garden-myth-born-plants-dont-purify-air/
    http://www.gardenmyths.com/air-purifying-plants-do-they-work/
    To jako pierwsze z brzegu kontrprzykłady, które powinno się zestawić z postawioną hipotezą w celu jej weryfikacji…

    Oczywiście, nikt nie neguje tego, że trzymanie roślin w swoim otoczeniu jest pożyteczne i lepsze od ich braku, ale z przypisywaniem im funkcji „oczyszczających” należy podchodzić bardziej „realistycznie” a nie „życzeniowo”. Czyli – reasumując – rośliny „same z siebie” nie oczyszczają (bo niby jak, jaki miałby to być mechanizm?), a jedynie „wyłapują” zanieczyszczenia (drogą „osiadania/osadzania się”) oraz tworzą w ziemi warunki do życia mikroorganizmom, które faktycznie dokonują neutralizacji zanieczyszczeń. Oczywiście należy również wspomnieć o generowaniu tlenu (w dzień, gdy zachodzi fotosynteza), co również skutkuje spadkiem stężeń różnych zanieczyszczeń, ale to ciągle nie jest ich neutralizacja…

    Pozdrowienia z zielonej krainy 🙂

    • Tak, czytaliśmy te teksty. Konsultowaliśmy też temat ze wspomnianym w tekście specjalistą.
      Poza samym osiadaniem zanieczyszczeń wspomniane rośliny aktywnie wbudowują wybrane szkodliwe związki w swoje organizmy wiążąc je trwale. Piszemy o tym w podlinkowanym tekście, tu tylko wspominamy o tej metodzie.
      Piszemy też o mikroorganizmach w glebie i dlatego właśnie podsuwamy taką doniczkę, która może wspomóc wymianę powietrza. W oryginalnej pracy NASA sugeruje wręcz użycie wentylatorów pod doniczkami, ale to jednak na warunki domowe przesada.
      Również pozdrawiamy 🙂

      • pandominox

        Tak, tak, i dlatego można właśnie o tym w Państwa artykule przeczytać….

    • Krzysztof Sajna

      Przeprowadzono badania na ten temat: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4175907/ Abstract
      Paired vegetable/soil samples from New York City and Buffalo, NY, gardens were analyzed for lead (Pb), cadmium (Cd) and barium (Ba). Vegetable aluminum (Al) was measured to assess soil adherence. Soil and vegetable metal concentrations did not correlate; vegetable concentrations varied by crop type. Pb was below health-based guidance values (EU standards) in virtually all fruits. 47% of root crops and 9% of leafy greens exceeded guidance values; over half the vegetables exceeded the 95th percentile of market-basket concentrations for Pb. Vegetable Pb correlated with Al; soil particle adherence/incorporation was more important than Pb uptake via roots. Cd was similar to market-basket concentrations and below guidance values in nearly all samples. Vegetable Ba was much higher than Pb or Cd, although soil Ba was lower than soil Pb. The poor relationship between vegetable and soil metal concentrations is attributable to particulate contamination of vegetables and soil characteristics that influence phytoavailability.

  • Agnieszka

    Promowanie winobluszczu przez portal, który ma słowo „nauka” w nazwie i opisuje się jako popularnonaukowy wkurza na maksa. Jest to gatunek inwazyjny, zupełnie niepożądany w naszej florze. Zachęcanie do jego sadzenia nie powinno mieć miejsca.

  • Xawery

    Od lat wiadomo, że pnącza bluszczu na murach budynków są niezdrowe dla ludzi oraz powodują powstawanie pleśni w murach.

Nie ma więcej wpisów