captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.
Fot. Pexels

Fot. Pexels

Wydaje się Wam, że ludzie uzależnieni to rzadkość? Eksperyment przeprowadzony przez warszawskiego psychoterapeutę pokazuje, że uzależnienia to nasz chleb powszedni.

Pierwsze skojarzenia ze słowem „uzależnienie”? Papierosy, alkohol, narkotyki. Ale to tylko wycinek tego, od czego uzależniają się ludzie. Bo większość z nas wraca regularnie do pewnych substancji i/lub czynności, które celebruje na co dzień, często nawet nie podejrzewając, że stopniowo się od nich uzależnia.

Przykłady? Mogą to być słodycze, kawa, objadanie się, chodzenie na zakupy czy uprawianie seksu oraz oczywiście palenie papierosów czy picie alkoholu. Nie w stopniu patologicznym, jednoznacznie niszczącym życie nasze i naszej rodziny, ale w takim, który daje nam pozytywnego „kopa” co wieczór, pozwalając oderwać się choć na chwilę od szarej codzienności i nużących obowiązków.

Znacie to skądś? No właśnie – są to pozornie niewinne uzależnienia, które z jednej strony pozwalają nam osiągnąć określone stany (np. ekstazy, oderwania się, relaksu), a jednocześnie są sposobem na ucieczkę od określonych emocji (np. nudy, napięcia, strachu czy samotności).

– Najważniejsze jest to, by nie patologizować tendencji do uzależnień – powiedział podczas naszej audycji „Homo Science” w TOK FM psychoterapeuta Mikołaj Czyż, współzałożyciel ośrodka Therapy Warsaw i Centrum Rozwoju dla Par – Takie tendencje to powszechne zjawisko. Wszyscy je mamy, bo wszyscy w jakimś stopniu uzależniamy się od codziennie wykonywanych i celebrowanych przez nas czynności. Ile osób nie ruszy się z domu bez porannej kawy? Dla wielu jedynym godnym zwieńczeniem wieczoru będzie lampka wina przy ulubionym serialu. Trzeba jednak dostrzec moment, w którym niewinny codzienny zwyczaj zamienia się w czynność, od której jesteśmy uzależnieni.

Fot. Pexels

Fot. Pexels

Jak stwierdzić, czy to, co robimy, jest już uzależnieniem albo stanem bardzo mu bliskim?

Takim kryterium granicznym jest stwierdzenie, czy nasze uzależnienie przeszkadza w życiu nam lub naszym najbliższym

– mówi Mikołaj Czyż.

Specjalista stworzył internetową aplikację, która pozwala określić, czy wieczorna lampka wina stwarza dla nas ryzyko uzależnienia się. Jeśli wypijamy ją, by od czegoś uciec i jednocześnie osiągnąć jakąś formę przyjemności, to odpowiedź brzmi: tak.

Jak to sprawdzić? Wystarczy anonimowo wypełnić króciutką ankietę przygotowaną przez Mikołaja Czyża (potrwa to 5 minut), a następnie przeczytać komentarz psychoterapeuty. Nakłania on do zastanowienia się nad tym, czy to, za czym gonimy, np. pijąc lampkę wina co wieczór, albo od czego w ten sposób uciekamy, nie da się osiągnąć w jakiś inny sposób. Taki, który nas nie ubezwłasnowolnia. Poświęćcie temu pięć minut – naprawdę warto.

Ankietę przygotowaną przez Mikołaja Czyża wypełniło już ponad 10 tys. osób. Odpowiedzi, jakie podało 6 tys. respondentów, specjalista zgromadził na wykresach, które pokazują, w jaki sposób uzależnienia wiążą się z konkretnymi stanami, od których uciekamy i z tymi, za którymi gonimy. I tak np. masturbacja (tak, ona też może być uzależnieniem) dla wielu jest sposobem odsunięcia od siebie stresu, napięcia i samotności, a jednocześnie zapewnieniem sobie relaksu, przyjemności i odprężenia.

Posłuchajcie naszej rozmowy z Mikołajem Czyżem o uzależnieniach na antenie radia TOK FM

Polecamy też na naszym blogu:

Trudno uwierzyć, ile emocji wywołuje ten prosty film o mechanizmie uzależnienia

Najbardziej uzależniające substancje na świecie – co robią z mózgiem?

 

Prawie wszyscy jesteśmy uzależnieni. Sprawdź, czy Ty też
4.6 (92%) 10 głosów

Czego u nas szukaliście?

Nie ma więcej wpisów