captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

 

Żubry napotkane przez nas w okolicach Narewki. Fot. Crazy Nauka

Żubry napotkane przez nas w okolicach Narewki. Fot. Crazy Nauka

Od rezerwatu ścisłego i podglądania żubrów w naturze, do Starej Białowieży, Zagrody Pokazowej Żubrów i na wieżę widokową. Tak się rozsmakowaliśmy w Puszczy Białowieskiej, że pojechaliśmy tam dwukrotnie. I jeszcze nam mało.

ryjowka_rzesorekCo na drogę?

Warto zajrzeć na stronę Białowieskiego Parku Narodowego, który informuje o aktualnościach, np. o zmianach godzin otwarcia rezerwatu ścisłego ze względu na rykowisko jeleni.

Jesteśmy wielkimi fanami zabawnych książek i komiksów dla dzieci autorstwa dr. Tomasza Samojlika (więcej o nim za chwilę). Akcja tych książek rozgrywa się wśród mieszkańców Puszczy Białowieskiej: ryjówek, rzęsorków, norek i wilków. Do naszych ulubionych pozycji należy seria „Ryjówka przeznaczenia” (dostępna również jako słuchowisko – warto je kupić i odtworzyć dzieciom w aucie – dobra zabawa dla całej rodziny gwarantowana!), seria o Żubrze Pompiku, nowo wydany komiks „To nie jest las dla starych wilków” oraz świeżutki rozkładany komiks dla nieczytających dzieci „Pikotek chce być odkryty”. Bardzo polecamy wszystkie książki Tomasza Samojlika!

“Podróżownik” Anny i Krzysztofa Kobusów – obowiązkowo.


Advertisement

Rezerwat Pokazowy Żubrów

Rezerwat Pokazowy Żubrów. Fot. Crazy Nauka

Rezerwat Pokazowy Żubrów. Fot. Crazy Nauka

Do Białowieży docieramy drogą przez las z pobliskiej Hajnówki. Jadąc nią, można zacząć od mocnego akcentu i zajrzeć do Rezerwatu Pokazowego Żubrów Białowieskiego Parku Narodowego, położonego na lewo od szosy. Z dobrze urządzonego parkingu do tego specyficznego ogrodu zoologicznego musimy jeszcze przejść około 300 metrów. Przy parkingu można kupić pamiątki i białowieskie miody. Te ostatnie bardzo polecamy.

Za wstęp do Rezerwatu Pokazowego Żubrów płaci się 10 zł (bilet normalny) lub 5 zł (ulgowy). Zagroda od 16 kwietnia do 15 października otwarta jest codziennie od 9 do 17, a poza sezonem – od wtorku do niedzieli od 8 do 16. Zwiedzanie trwa około 1,5 godziny.

Puszcza Białowieska była domem żubrów od najdawniejszych czasów. Wszędzie indziej w Europie wytępiono te piękne zwierzęta przed końcem XVIII wieku, ale w Puszczy – będącej chronionym dobrem najpierw królewskim, a potem carskim – przetrwały aż do XX wieku. W 1919 roku z rąk kłusownika padł ostatni wolny żubr, ale już 10 lat później polscy naukowcy sprowadzili z ogrodów zoologicznych potomków białowieskich żubrów i zaczęli rozmnażać te zwierzęta. W 1952 roku naukowcy uznali, że żubry z sukcesem zostały przywrócone naturze.

Puszcza Białowieska - Kraina Żubra. Fot. Crazy Nauka

Puszcza Białowieska – Kraina Żubra. Fot. Crazy Nauka

W  rezerwacie oprócz żubrów można zobaczyć m.in. jelenie, tarpany, łosie, żubronie (krzyżówka żubra z krową), żbika, wilków i rysia. Nie wszystkie te zwierzęta udało nam się dojrzeć (wilki zaszyły się chyba w krzakach, a żbikowi wystawał z zarośli tylko grzbiet), bo wybiegi są naprawdę duże i urządzone tak, żeby symulować naturalne warunki życia tych gatunków. Nad wybiegami żubrów i wilka zbudowano pomosty widokowe, żeby łatwiej było wypatrzyć te zwierzęta.

Warto zabrać ze sobą lornetkę.

W Puszczy Białowieskiej żyje dziś ponad 600 żubrów i jest to największa na świecie ostoja dzikiej populacji tych zwierząt. Drugą są Bieszczady (około 300 żubrów). W całej Polsce naliczono w 2012 roku około 1300 żubrów. Wszystkie na świecie żubry, których żyje obecnie około 3000 sztuk (dane wg European Bison Network), pochodzą z białowieskiego Ośrodka Hodowli Żubrów.

Podchodzenie żubrów

Żubry we gle. Fot. Crazy Nauka

Żubry we mgle. Fot. Crazy Nauka

Jednak nic nie przebije widoku żubrów na wolności, w ich naturalnym środowisku. Przewodnicy białowiescy znają miejsca, w których lubią się o świcie wypasać stada tych majestatycznych zwierząt, dlatego warto wyłożyć ponad 200 zł i skorzystać z ich usług (taniej wyjdzie, jeśli wybierzemy się tam w grupie). My wybraliśmy biuro przewodnickie Sóweczka, które skontaktowało nas ze specjalizującą się w oprowadzaniu dzieci panią przewodnik Lucyną Żłobin. To był strzał w dziesiątkę.

To stado liczyło co najmniej 35 żubrów. Fot. Crazy Nauka

To stado liczyło co najmniej 35 żubrów. Fot. Crazy Nauka

Żeby zdążyć na spotkanie z żubrami, wstaliśmy przed 4 rano i ruszyliśmy do wsi Narewka położonej w sercu Puszczy Białowieskiej. W pobliżu znajdują się rozległe łąki, z których trawę lubią sobie rankiem skubać żubry. Wraz z przewodniczką jeździliśmy naszym Oplem po polnych drogach i wypatrywaliśmy żubrów we mgle. Najpierw trafiliśmy na potężne stado liczące co najmniej 35 sztuk. Potem, kiedy mgły się podniosły, zobaczyliśmy jeszcze osiem żubrów. Gęsia skórka, wzruszenie, zachwyt – tak to spotkanie wyglądało po naszej stronie. Naprawdę warto było wstać przed świtem!

Po serii wzruszeń czekało nas twarde spotkanie z rzeczywistością – tropienie żubrów nie jest, jak nam się wcześniej wydawało, skradaniem się przez gęste zarośla. To przede wszystkim jazda samochodem i sprawdzanie kolejnych miejsc, w których mogą pojawić się żubry. Po obejrzeniu wspaniałego stada wyglądającego z mgły trzeba było jechać dalej. Kłopot w tym, że wpakowaliśmy się w wąską polną drogę, na której nie było jak zawrócić. Trzeba było się wycofać.

Obraz z kamery cofania - Opel Astra ST Fot. Crazy Nauka

Obraz z kamery cofania – Opel Astra ST Fot. Crazy Nauka

To moment, w którym doceniliśmy kamerę cofania. Umieszczony tuż nad tablicą rejestracyjną obiektyw daje szerokie pole widzenia, a dodatkowo na obrazie pojawiają się pomocnicze ikony pokazujące, z której strony może nam coś zagrażać. Gdy zbliżymy się za bardzo do przeszkody, rozlega się sygnał dźwiękowy, który nie pozwala się zagapić. Niezwykle pomocne są tu też linie pokazujące, jaką trasą będzie się poruszał samochód przy danym skręceniu kół. To dzięki temu, jadąc tyłem, utrzymaliśmy się na wąskiej drodze i bezpiecznie wróciliśmy na asfalt szosy.

Bistro Babushka w Hajnówce. Fot. Crazy Nauka

Bistro Babushka w Hajnówce. Fot. Crazy Nauka

Gdzie zjeść?

Bistro Babushka w Hajnówce (ul. 3 Maja 59k) serwuje pyszne i niedrogie potrawy regionalne, w tym pielmieni (małe pierożki) i kartacze.

W restauracji Pokusa w Białowieży, gdzie jedliśmy m.in. pyszne bliny, pierogi i żeberka. Ceny dość wysokie, ale warto.

Jedliśmy też w restauracji Parkowej znajdującej się w siedzibie Białowieskiego Parku Narodowego w Białowieży. Jedzenie w podobnej cenie jak w Pokusie, ale nie zachwyca.

Spragnionym białowieskich smaków na wynos polecamy sklep spożywczy Jarzębinka przy ul. Olgi Grabiec 15. Kupiliśmy tu m.in. pyszne drożdżówki – cynamonki białowieskie, białoruski kwas chlebowy (wytrawny – idealny!) i chwaloną przez Piotrka soloną słoninę.

Stara Białowieża i Szlak Dębów Królewskich

Jeden z dębów króloewskich w Starej Białowieży. Fot. Crazy Nauka

Jeden z dębów królewskich w Starej Białowieży. Fot. Crazy Nauka

W Białowieży spotkaliśmy się z zaprzyjaźnionym naukowcem i twórcą komiksów dr. Tomaszem Samojlikiem z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk (IBS PAN). Z zawodu dr Samojlik jest historykiem przyrodniczym, który bada, jak Puszcza zmieniała się przez ostatnie kilka tysięcy lat pod wpływem działalności człowieka.

Ludzie mieszkali w Puszczy już 2 tys. lat temu, jednak przez wiele wieków nie wywierali na nią większego wpływu. W XVI wieku Puszcza weszła w skład dóbr królewskich, nietykalnych dla zwykłych obywateli. Potem podobną ochronę nad Puszczą rozciągnął car rosyjski. Dopiero podczas pierwszej wojny światowej Niemcy zaczęli prowadzić wyręb drzew na wielką skalę, ale przegrana położyła kres tym działaniom. Podczas drugiej wojny Puszcza szczęśliwie uniknęła wielkich zniszczeń. I tak oto staliśmy się dziedzicami tego niezwykłego bogactwa, którego zazdroszczą nam inne kraje.

Do Puszczy Białowieskiej pojechaliśmy Oplem Astra ST. Fot. Crazy Nauka

Do Puszczy Białowieskiej pojechaliśmy Oplem Astra ST. Fot. Crazy Nauka

Swoje badania dr Samojlik prowadzi m.in. w Starej Białowieży, uroczysku oddalonym o 5 km od Białowieży. Ponoć miała tu istnieć pierwsza wieś o nazwie Białowieża, którą z powodu podmokłości terenów przeniesiono w XVI wieku do obecnej lokalizacji. Jak się okazuje, w XVI wieku istniał w tym miejscu dwór myśliwski Jagiellonów.

Dęby królewskie liczą nawet 450 lat! Fot. Crazy Nauka

Dęby królewskie liczą nawet 450 lat! Fot. Crazy Nauka

O tym, że w Starej Białowieży stał królewski dwór łowiecki, naukowcy dowiedzieli się przypadkiem.

– Kiedy jeden z dębów przewrócił się podczas burzy, pod jego korzeniami odkryliśmy kawałki ceramiki. Analizy pokazały, że są to kafle pochodzące z pieca. Po przeprowadzeniu w tym miejscu badań archeologicznych stało się jasne, że w XVI wieku stał tu królewski dwór łowiecki, prawdopodobnie używany przez Zygmunta Augusta, ostatniego króla z dynastii Jagiellonów – powiedział nam dr Samojlik. – Jego pobyt w Puszczy Białowieskiej udało mi się potwierdzić również na podstawie źródeł pisanych. Rzeczywiście, Zygmunt August przybył do Starej Białowieży w 1546 roku. Wówczas była tu polana, a te wspaniałe, liczące dzisiaj kilkadziesiąt metrów wysokośći, dęby, wyrosły na ruinach dworu łowieckiego, co można wnioskować stąd, że ich korzenie przerosły kafle w zniszczonym budynku. Podczas wykopalisk odkryliśmy trzy podstawy XVI-wiecznych pieców z kaflami i pozostałości co najmniej trzech budynków.

Szlak Dębów Królewskich – kilkanaście majestatycznych drzew liczących od 350 do ponad 400 lat – można oglądać ze ścieżki edukacyjnej wytyczonej w Puszczy. I warto to zrobić – taka wycieczka trwa pół godziny i kosztuje 6 zł od osoby dorosłej i 3 zł od dziecka. Na tabliczkach ustawionych wzdłuż ścieżki zostały opisane historie związane z władcami, których imionami nazwane są dęby. Warto jednak pamiętać, że są w znacznej mierze tylko legendami.

Rezerwat ścisły (Obręb Ochronny Rezerwat)

W rezerwacie ścisłym nikt nie uprząta martwych drzew. Stają się domem dla wielu puszczańskich gatunków. Fot. Crazy Nauka

W rezerwacie ścisłym nikt nie uprząta martwych drzew. Stają się domem dla wielu puszczańskich gatunków. Fot. Crazy Nauka

Wycieczka do rezerwatu ścisłego w Puszczy Białowieskiej była punktem kulminacyjnym naszej wyprawy. To miejsce jest jedynym ocalałym do dziś fragmentem pierwotnego lasu, jaki od ostatniego zlodowacenia porastał nasz kontynent.

Brama do rezerwatu ścisłego w Białowieskim Parku Narodowym pochodzi z 1930 roku. Została zaprojektowana w stylu zakopiańskim. Fot. Crazy Nauka

Brama do rezerwatu ścisłego w Białowieskim Parku Narodowym pochodzi z 1930 roku. Została zaprojektowana w stylu zakopiańskim. Fot. Crazy Nauka

Do rezerwatu można wejść tylko z licencjonowanym przewodnikiem BPN. My wybraliśmy się tam oczywiście z panią Lucyną Żłobin z Sóweczki. Ceny za wyprawę do rezerwatu do niskich nie należą (kilkadziesiąt złotych za godzinę, w zależności od programu zwiedzania – opłaca się iść w grupie), ale ta wycieczka bezwzględnie jest warta tych pieniędzy. Do tego trzeba doliczyć 6 lub 3 zł za wstęp do BPN.

Pani przewodnik zaserwowała nam skierowany do dzieci program „Młodzi odkrywcy”, z którego i my szczodrze korzystaliśmy. Pierwsze, co rzuciło nam się w oczy, to sporo martwych drzew leżących na dnie lasu i równie dużo takich, które już są martwe, ale jeszcze nie upadły.

– Drzewa umierają, stojąc. Tylko że tutaj nikt ich nie wycina i nie usuwa – tłumaczyła nam przewodniczka. – Tam, gdzie upadły, ulegają rozkładowi, stając się pożywieniem i domem dla niezliczonej liczby gatunków owadów, ptaków i gryzoni. Proces umierania i rozkładu drzew jest niezbędnym elementem życia Puszczy.

I wkrótce przekonaliśmy się o tym. O, jeszcze jak się przekonaliśmy! W pniach zamarłych drzew jest całe mnóstwo dziupli wykorzystywanych przez dzięcioły, sowy, jerzyki, muchołówki, sikorki czy kowaliki. Trudno w to uwierzyć, ale przez zaledwie trzy godziny pobytu w rezerwacie widzieliśmy niemal wszystkie te gatunki ptaków (łącznie z rodziną niezwykle rzadkich dzięciołów trójpalczastych!).

A to był dopiero początek, bo potem zaczęliśmy się przyglądać leżącym na ziemi pniom. Tu dopiero kwitło życie! Najróżniejsze grzyby, mech, prześlicznie kolorowe śluzowce, dziurki wykute przez dzięcioły w poszukiwaniu korników, norki wydrążone przez gryzonie… W pewnej chwili spomiędzy gałęzi śmignęła nornica, potem jeszcze widzieliśmy drugą. Ale największym zaskoczeniem była… kuna leśna, która, niestarannie kryjąc się za zwalonymi pniakami, przemaszerowała w odległości kilkunastu metrów od naszych zdziwionych oczu!

puszcza_sluzowce

Na martwym drewnie rozwijają się m.in. mchy, porosty, grzyby i śluzowce. Fot. Crazy Nauka

To naprawdę ogromne przeżycie dla nas, mieszczuchów. Pani Lusia twierdzi, że gdyby tego dnia było mniej wycieczek i pochodzilibyśmy nieco dłużej po rezerwacie, z pewnością natknęlibyśmy się na Króla Puszczy – żubra.

Król Puszczy czy łąki?

Do niedawna sądzono, że naturalnym środowiskiem żubrów są lasy. Niespodzianką były więc wyniki badań prowadzonych przez polskich naukowców pod kierunkiem dr hab. Rafała Kowalczyka z Instytutu Biologii Ssaków w Białowieży. Przebadali oni skład najstarszych kości europejskich żubrów i okazało się, że w jadłospisie tych zwierząt dawniej nie pojawiały się rośliny leśne, tylko te, które znaleźć można na łąkach czy w dolinach rzecznych. A więc „król Puszczy” pierwotnie był królem terenów otwartych, a do lasu został zepchnięty przez ludzi, którzy jego dawne królestwo zamienili w swoje pola uprawne.

Stacja Białowieża Pałac – ogród i plac zabaw

Stacja Białowieża Pałac. Fot. Crazy Nauka

Stacja Białowieża Pałac. Fot. Crazy Nauka

W samym centrum Białowieży znajduje się ładnie wyremontowana dawna stacja kolejowa zbudowana na potrzeby carów Rosji, którzy mieli nieopodal swój pałac. To świetne miejsce dla rodzin z dziećmi, bo otoczenie stacji zamieniono w piękny ogród z elementami edukacyjnymi i świetnie wyposażonym placem zabaw. Latem w budynku stacji działa herbaciarnia.

Muzeum Przyrodniczo-Leśne BPN i wieża widokowa

Znajduje się w tym samym budynku co siedziba parku i restauracja Pałacowa. Wstęp kosztuje 15 lub 11 zł. Zgromadziło ogromne zbiory przyrodnicze związane z Puszczą Białowieską. Uwierzcie mi, jest tam co oglądać. W cenie biletu można wejść (lub wjechać windą) na wieżę widokową, z której rozciąga się widok na puszczę. Najpiękniej ponoć prezentuje się w jesiennej szacie, ale zimą da się z niej podglądać puszczańskie zwierzęta.

Park Pałacowy

Otacza siedzibę parku i ma ciekawą historię. Został założony w XIX wieku jako część rezydencji myśliwskiej carów Rosji. Jak można się domyślić, stał tu również pałac, który jednak spłonął 1944 roku. Park stworzony został w stylu angielskim, pozornie niedbałym. Rosną tu piękne drzewa, których nie znajdzie się w naturalnym drzewostanie puszczy, m.in. modrzewie czy choiny kanadyjskie. Na łąkach roi się od bocianów.

Budynek Instytutu Biologii Ssaków w Białowieży. Fot. Crazy Nauka

Budynek Instytutu Biologii Ssaków w Białowieży. Fot. Crazy Nauka

Instytut Biologii Ssaków

Do Instytutu wprowadził nas dr Samojlik, ale nie każdy może tam wejść. Mimo to warto wiedzieć, że gdzieś w puszczy, na końcu Polski, istnieje światowej klasy ośrodek naukowy, słynący z badań nad wielkimi ssakami, w tym żubrami. To tutaj dokonano najnowszych odkryć dotyczących m.in. łąkowej przeszłości żubrów. Ośrodek ten nie może opędzić się od chętnych z Polski i zagranicy do prowadzenia tutaj badań.

Artykuł powstał we współpracy z marką Opel, która na tę wyprawę użyczyła nam samochodu Opel Astra ST.

Puszcza Białowieska – Crazy Wyprawa do wolnych żubrów, rezerwatu ścisłego i Starej Białowieży
4.5 (90%) 4 głosów

  • Marecki

    Lubię również odwiedzać okolice Hajnówki i Białowieży. Babushka serwuje niezłe jedzenie. W Hajnówce chyba najlepsze. Na żubry zamierzam się wybrać (acz widziałem je raz na wolności jadąc pociągiem z Hajnówki do Warszawy), niestety nie mam Opla. Czy innym autem się da ? ;P

    • Z pewnością warto spróbować. Powinno się udać. 😉

Nie ma więcej wpisów