captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Mozazaury zamieszkiwały wody Antarktyki w okresie kredy. Źródło: Wikimedia

Wyobrażasz sobie Antarktykę ciepłą i pełną życia? Z dziwnymi wielkimi stworzeniami pływającymi w wodzie? Tak kiedyś było. To teraz wyobraź sobie, że pewnego dnia coś złego dzieje się tysiące mil dalej i po kilku dniach większość zwierząt umiera. Apokalipsa!

Dziś Antarktyka kojarzy nam się wyłącznie z obszarem pokrytym lodem, z żyjącymi tam pingwinami, lampartami morskimi i fokami. Ale przecież w czasach, kiedy po Ziemi biegały dinozaury, nie było tam lodu. Naukowcy z Wielkiej Brytanii w artykule opublikowanym w piśmie “Nature Communications” przedstawiają nowe dowody na to, że uderzenie planetoidy, które zabiło wielkie gady, siało zniszczenie również na dalekich krańcach naszej planety.

Po wielu latach badań naukowcy do dziś nie mogą się dogadać co do szczegółów wielkiego uderzenia planetoidy w Ziemię, które zabiło dinozaury. Historia ta miała miejsce pod koniec okresu kredy, czyli około 66 mln lat temu. Dowodem na uderzenie ciała niebieskiego w Ziemię są duże ilości irydu, materiału charakterystycznego dla planetoid, który w wyjątkowo dużej ilości zachował w warstwach skał z tamtego okresu.

Uważa się, że planetoida uderzyła w miejsce dzisiejszej Zatoki Meksykańskiej, gdzie dziś znajduje się krater mierzący 180 km. Do niedawna sądzono, że uderzenie masywnej planetoidy w Ziemię spowodowało powodzie, wpłynęło na większą aktywność wulkaniczną i zmiany klimatu, od razu unicestwiając życie w sąsiedztwie miejsca uderzenia i stopniowo zabijając rośliny i zwierzęta w innych częściach globu. Okazuje się, że planetoida miała SZYBKIE i DOTKLIWE konsekwencje dla życia na całej Ziemi.

Badania przeprowadzono na wyspie Seymour w Antarktyce, która znana jest wśród paleontologów jako doskonałe miejsce do badań historii życia na Ziemi. To właśnie tam znajdują się idealnie zachowane i wyeksponowane warstwy geologiczne, szczególnie te z okresu końca kredy. Systematyczne analizy paleontologiczne trwające sześć lat objęły 377 stacji badawczych na wyspie Seymour, w których naukowcy analizowali skład gatunkowy określonych warstw. W sumie badacze przeanalizowali 6000 skamieniałości, prawie wszystkie zaklasyfikowali do konkretnych grup zwierząt. Były to głównie małże i ślimaki, ale także inne bezkręgowce jak wieloszczety z rodzaju Rotularia, szkarłupnie (Echinodermta), łódkonogi (Scaphopoda), skorupiaki (Crustacea), a nawet dwumetrowe amonity (Ammonoidea), czyli przodkowie współczesnych ośmiornic. W osadach zachowały się także kręgowce, takie jak mozazaur pokazany w najnowszej części „Jurassic Park”.

Dokładne analizy warstw z okresu wielkiego wymierania wyraźnie wskazują, że część gatunków po wielkim zderzeniu z planetoidą po prostu znika z zapisu kopalnego. W przypadku mięczaków (ślimaków i małży) właściwie w jednym momencie wyginęło 56 proc. fauny. Biorąc pod uwagę także inne grupy zwierząt, z wód Antarktyki zniknęło nagle 61 proc. gatunków.

W przeciwieństwie do wcześniej opublikowanych badań, te najnowsze wskazują, że w Antarktyce miało miejsce jedno punktowe wymieranie 66 mln lat temu. Mocne dowody, takie jak ostatnie zapisy kopalne makrofauny pochodzące dokładnie z tego okresu, wydają się obecnie niepodważalne.

Ziemia w okresie później kredy. Fot. Wikimedia

Według autorów wymieranie na wysokich szerokościach geograficznych było porównywalne z tym na niższych. Oznacza to, że zderzenie planetoidy z Ziemią miało podobne konsekwencje na całej planecie. Zatem bez różnicy, czy bylibyśmy w tamtym okresie na terenie dzisiejszej Arktyki, czy Antarktyki – tak duża katastrofa dopadłaby nas wszędzie.

Z tej historii płynie jeszcze jeden wniosek. Skamieniałości w morzach jest dużo i doskonale się zachowują. Dlatego też badania paleontologiczne na tego typu materiale dają nam olbrzymią wiedzę o funkcjonowaniu ekosystemów i o zmianach na naszej planecie.

O skamieniałościach z Antarktyki oraz o historii badań opowiada główny autor artykułu James Witts:

Polecamy też:

Czy coś na nas czyha w topniejących lodowcach?

We dwoje na dwóch krańcach Ziemi

 

Bogate życie w Antarktyce wymarło z tego samego powodu co dinozaury
5 (100%) 6 głosów

  • Tomasz Wolny

    no ale podobno to nie asteroida, tylko to co było potem – erupcje wulkanów, uwolnienie zgromadzonego co2, zakwaszenie wód itp – wymieranie trwało kilka tys lat

    • mkmck

      Akapit nr 4 😉

Nie ma więcej wpisów