captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

 

Zaburzenia widzenia i mdłości to najbardziej uciążliwe objawy choroby lokomocyjnej (fot. Pixabay)

Zaburzenia widzenia i mdłości to najbardziej uciążliwe objawy choroby lokomocyjnej (fot. Pixabay)

Niedobrze ci w samochodzie lub na łódce? Choroba lokomocyjna to wyjątkowo nieprzyjemna dolegliwość. Najnowsze badania wykazały, że ma ona wiele wspólnego z reakcją mózgu na… truciznę.

Oczywiście nie chodzi o to, że chory jest pod działaniem toksycznej substancji. Chodzi o bodźce, które w przypadku zatrucia i podróży samochodem czy statkiem są, co ciekawe, podobne. Twój mózg otrzymuje sprzeczne wiadomości na temat tego, w jakim stanie aktualnie się znajdujesz. Jesteś przecież jednocześnie statyczny i w ruchu. Podobne informacje wywołują w naszym mózgu neurotoksyny, takie jak np. narkotyki czy alkohol. Człowiek pod wpływem wielu takich substancji nawet gdy stoi lub leży, może mieć poczucie chwiania się, płynięcia, wirowania (osławiony “helikopter”).

Te dwa sprzeczne sygnały powodują, że mózg decyduje o tym, iż organizm musi się pozbyć trucizny najszybszą i najprostszą metodą – zwróceniem treści żołądka. Ten sam mechanizm działa podczas przemieszczania się – dlatego niektórzy cierpią na torsje podczas podróży.

Dlaczego nasz mózg tak bardzo się myli? Na to także naukowcy znaleźli odpowiedź. Choroby lokomocyjne wynikać mogą z tego, że ludzie stosunkowo niedawno (biorąc pod uwagę proces ewolucji) zaczęli korzystać z rozmaitych pojazdów. Ludzki mózg najzwyczajniej w świecie nie nadąża ewolucyjnie za postępem cywilizacyjnym. Pomimo faktu, że jesteśmy w podróży (np. samochód jedzie), zmysły mówią nam, że pozostajemy nieruchomi (przecież siedzimy w fotelu samochodowym). Mózg jednak rozumie, że mimo wszystko przemieszczamy się – to podpowiada mu nasz błędnik, a dokładniej płyn w kanałach półkolistych. Mózg usiłuje “połączyć kropki”, a skoro nie jest w stanie tego zrobić, reaguje w najprostszy sposób, kojarząc objawy z zatruciem organizmu.

Jak walczyć z chorobą lokomocyjną?

Czy można jakoś sobie pomóc? Większość osób cierpiących na tę niesympatyczną przypadłość wie doskonale, że pomaga skoncentrowanie wzroku na tym, co widać za oknem – mózg otrzymuje wtedy więcej bodźców związanych z przemieszczaniem się. I choć do tej pory doradzano skupić się raczej na linii horyzontu, okazało się, że oba sposoby mogą być równie skuteczne. Wszystko jest bowiem kwestią osobniczą. Niewskazane jest czytanie lub patrzenie w ekran telefonu – skupianie się na równie jak my nieruchomym obiekcie jest dość zgubne.  Między innymi dlatego cierpiący na choroby lokomocyjne często zauważają, że dolegliwości nie występują wtedy, gdy kierują pojazdem.

Badania wykazały także, że osoby nawykłe do ruchu nawet podczas siedzenia – ruszania głową, stopami, rękoma – częściej cierpią na chorobę lokomocyjną. Pomóc może zatem trening relaksacyjny i spokojne siedzenie w miejscu. Rozwiązaniem są oczywiście popularne środki przeciwko chorobie lokomocyjnej, które zazwyczaj działają przeciwwymiotnie i uspokajająco, a także zjedzenie przed podróżą lekkiego, a bogatego w białko posiłku, który nie będzie nadmiernie obciążał żołądka. Niestety, to nadal tylko walka ze skutkami, nie z przyczyną.

źródło

Choroba lokomocyjna powstaje, gdy mózg myśli, że został otruty
5 (100%) 4 głosów

Czego u nas szukaliście?

  • Dominik Kurek

    Paradoksalnie, wiele osób zażywa niezdrowe używki by poczuć ów “helikopter”, nie zważając na ŻOŁĄDKOWE GORZKIE skutki uboczne

  • Gość

    Mam chorobę lokomocyjną i porady tutaj podane absolutnie nie skutkują. Tzn, patrzenie na horyzont trochę tak ale już spoglądanie za okno na przesuwający się krajobraz dodatkowo pogarsza samopoczucie. No i nie przekonuje mnie teoria, że choroba lokomocyjna to efekt tego, iż mózg niektórych osób nie nadąża za rozwojem cywilizacji (samochody,samoloty, statki). Przecież ludzie od wielu tysiącleci podróżowali choćby na zwierzętach, czyli także siedzieli nieruchomo a równocześnie przemieszczali się przecież. Czyli ewolucja moim zdaniem nie ma tu nic do rzeczy. To nie chodzi tylko o pojazdy mechaniczne i o czasy współczesne. Myślę, że problem tkwi w jakiejś nadwrażliwości błędnika, a może po prostu w nadwrażliwości człowieka? Zauważyłam, że moi znajomi którzy mają chorobę lokomocyjną to ludzie wrażliwi, trochę neurotyczni, więc może ta wrażliwość jest przyczyną. Człowiek jest nadwrażliwy to i wszystkie narządy trochę inaczej u niego reagują, bardziej ,,nerwowo”, no i błędnik także.

Nie ma więcej wpisów