
Co właściwie zdarzyło się dziś rano nad Rosją? Podsumujmy to, co na razie wiemy:
– nad Uralem, w okolicy Czelabińska przeleciał bolid, który na moment rozświetlił niebo jaśniejąc bardziej niż słońce
– lecąc obiekt rozpadł się prawdopodobnie na kilka części na filmach widać przynajmniej dwie biegnące razem smugi
– obiekt szacuje się na 5-10 metrów średnicy – większy zostałby zawczasu wykryty, mniejszy nie wywołałby takiego efektu
– doniesienia mówią o co najmniej 500 rannych osobach i zniszczeniach budynków. Brak jednak informacji o bezpośrednim trafieniu kawałkami meteorytu. Zniszczenia mogła wywołać fala uderzeniowa, która powstaje gdy obiekt pędzący z ogromną prędkością (szacunki mówią o 50 000 km/h) wchodzi w atmosferę. Obrażenia mogły być wywołane kawałkami szkła lecącymi z szyb. Być może uszkodzone zostały też ściany budynków
– pojawiły się informacje o znalezieniu przez wojsko małego, 6-metrowego krateru. Taką dziurę mógł wybić niewielki fragment meteorytu
– filmy z Czelabińska pokazuję, że lecąc nad tym miastem bolid znajdował się co najmniej 9-10 km nad ziemią. Nie mógł więc jednocześnie uderzyć w miasto
– takie zdarzenia są stosunkowo częste, co roku w ziemię trafia co najmniej kilka podobnych obiektów. Ten jednak został wyjątkowo dobrze udokumentowany, a w dodatku trafił w zamieszkany obszar wywołując tam zauważalne zniszczenia