captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.
Fot. .Martin./Flickr

Kim są „denialiści klimatyczni”, czyli ludzie negujący globalne ocieplenie i naszą rolę w tym procesie? I dlaczego tak głośno wykrzykują w internecie swoje poglądy? Na pytania Krystyny Romanowskiej odpowiada dr Magdalena Budziszewska, psycholożka z Uniwersytetu Warszawskiego.

Krystyna Romanowska: Podobno pijesz wino z denialistami. I co im mówisz?

DR MAGDALENA BUDZISZEWSKA: – Że postępują głupio, bo tym zaprzeczaniem zabijają własne dziecko. Poza tym bardzo ich lubię, bo to świetni ludzie.

I co? Działa?

– Dawno z nimi nie rozmawiałam – musiałabym teraz sprawdzić. Moim zdaniem, wbrew pozorom, denialiści mają sporo dobrych chęci. Żeby ich zrozumieć, trzeba się cofnąć w czasie i przestrzeni. Niektóre amerykańskie środowiska religijnie odziedziczyły przekonanie o braku wpływu człowieka na klimat od środowisk konserwatywnych. A my to importujemy jak kiedyś gumę Donalda i filmy Disneya.

W Ameryce to od zawsze był problem polityczny – konserwatyści dziedziczą w pakiecie poglądy na rozszerzenie dostępu do broni, zakaz aborcji i negowanie zmian klimatu. Oczywiście, było to wspierane przez firmy związane z przemysłem wydobywczym, które organizowały dezorientujące kampanie. Ten proceder jest dobrze udokumentowany, ba – w kontekście tego, co dzieje się teraz, on nabiera wyjątkowo makiawelicznego charakteru.

Te firmy doskonale zdawały sobie sprawę ze zmian klimatu.

– 20 lat temu swoje instalacje w Arktyce budowały z pomocą technologii, które zakładały, że lód będzie się tam topił. Ba, dzisiaj wielkie koncerny planują swoje inwestycje w oparciu o estymacje mówiące, które obszary będą (w perspektywie 5-10 lat) zalane wodą i gdzie nie warto budować. Wiedzą także na przykład, które porty będą w tym czasie działały. Bo tam, gdzie chodzi o pieniądze, wiedzę dotyczącą zmian klimatu stosuje się bezlitośnie.

Jednocześnie wielcy gracze finansowali przemyślane strategie marketingowe, które nawet nie zaprzeczały zmianom klimatu – one… siały wątpliwości.

Źródło: NASA SVS/NASA Center for Climate Simulation

Znamy to z historii koncernów tytoniowych, które kwestionowały badania populacyjne dotyczące szkodliwości palenia. Podważały ich wiarygodność.

– Tak, najpierw zakwestionowały badania robione na zwierzętach – „przecież one nie mogą odnosić się do ludzi” – mówiły. Podważały metodologię badań eksperymentalnych i populacyjnych. Zwykły człowiek nie rozumie tych niuansów, on dowiaduje się tylko, że to fałszywe badania.

Polaryzacja poglądów, dzielenie ludzi na lewicowych wariatów, którzy wierzą w globalne ocieplenie, i konserwatywnych mędrców twierdzących, że „Ziemia wszystko zniesie” i podgrzewanie atmosfery na social mediach ma – niestety – charakter polityczny. Wiemy, że Putin gra z powodzeniem polaryzacją. Farmy rosyjskich trolli wspierają obie strony sporu. Tak jest przy szczepionkach i przy globalnym ociepleniu – obrzucanie inwektywami obu stron służy potęgowaniu różnic i osłabianiu społeczeństwa.

A kim są polscy denialiści klimatyczni?

Mamy nowe badania zrobione niedawno przez Adriana Wójcika i Aleksandrę Cisłak z Instytutu Psychologii Uniwersytetu w Toruniu. W Polsce problem globalnego ocieplenia nie został jeszcze całkowicie spolityzowany. W gruncie rzeczy ani prawicowe, ani lewicowe postawy polityczne nie przewidują zainteresowania tym problemem. Inaczej niż zwykli ludzie, którzy rzucili się na pierwsze wydanie książki „Nauka o klimacie” i wykupili ją na pniu.

Internet huczy od dyskusji o tym, jak to jest z tymi zmianami klimatu. Chciałabym się mylić, ale mam wrażenie, że sianie wątpliwości na ten temat w social mediach jest sterowane. Skoro wiemy, że 20 lat temu konserwatywne think thanki i koncerny paliwowe robiły zamieszanie, używając wtedy dostępnych metod – dlaczego nie mają robić tego teraz?

Po drugie: w internecie świetnie się czują osoby o skrajnych, wyrazistych i trochę odjechanych przekonaniach czy poglądach. I wiadomo, że sieć jest pełna „misinformartion” (nota bene – było to słowo klucz mijającego roku). Te fałszywe wiadomości są dystrybuowane niekoniecznie ze złej woli, ale np. z powodu jakiejś daleko posuniętej naiwności.

Rezultat jest taki: ludzie przerzucają się tabelkami, które wyglądają równie prawdziwie i równie fałszywie. Obie strony kwestionują nawzajem swoje zdanie, mając podobne argumenty i badania.

– I tutaj jest bardzo ciekawa sytuacja. Kiedy rozmawiam z ludźmi o globalnym ociepleniu, zwykle jest to bardzo trudne – bo nie ma dobrych wiadomości [tutaj Ola Stanisławska pisała o progu bezpieczeństwa dla klimatu, a tutaj o stanowisku Komitetu Geofizyki PAN w sprawie globalnego ocieplenia]. Ludzie natomiast mają ogromną potrzebę usłyszenia czegoś pozytywnego. Prawie zawsze mi się zdarza, że po takiej rozmowie dostaję od znajomej osoby linka z wiadomością: wymyślono glon, który zje wszystkie oceaniczne zanieczyszczenia, znamy sposób na uratowanie rafy koralowej, w Indiach uprzątnięto piękną plażę i wróciły na nią żółwie. I ja to rozumiem – to psychologicznie głęboko zrozumiałe – nie możemy pogrążyć się w desperacji.

Ludzie potrzebują pozytywnych wiadomości. Nikt nie ma czasu ani umiejętności, żeby sprawdzić źródło takiej informacji. Te badania są dla nich iskierkami nadziei, wydają się przynosić rozwiązanie na problemy świata. Ludzie są niemalże zalewani memami (pamiętajmy: Facebook nie jest źródłem. Wszystko, co na nim jest, trzeba sprawdzić). Szum informacyjny robi się duży, atmosfera robi się coraz bardziej gorąca.

Czy to znaczy, że denialiści są w rzeczywistości ludźmi spragnionymi dobrych informacji?

– Część z nich, ta uczciwa, jest w gruncie rzeczy ludźmi dobrej woli, np. moja znajoma starsza pani, przejęta losem swoich wnuczków. Szeruje na Facebooku kompletnie fałszywe informacje i trudno się na nią nawet o to gniewać. Wysyła mi różne niesprawdzone informacje. Jest to zarazem smutne, ale trochę wzruszające.

Jak właściwie sobie radzić z informacyjnym szumem?

– Kwestia szumu w social mediach jest stracona. Dopóki Facebook odgórnie tego nie ureguluje – będziemy się z tym męczyć. Zły pieniądz wypiera lepszy – fake newsy, uproszczone wiadomości zawsze będą miały lepszą oglądalność niż te prawdziwe, wartościowe.

Trzeba wyjść poza internet?

– Tak. Z denialistami (nawet tymi dobrej woli, jak moja znajoma starsza pani) nie wygramy w sieci. Musimy się z nimi spotkać twarzą w twarz – najlepiej sam na sam, żeby taki ktoś nie czuł się wyśmiany, upokorzony, zawstydzony. W ogóle w świecie globalnego ocieplenia musimy wyjść z Facebooka i zainwestować w relacje personalne i w więzi. I tak jak w stanie wojennym: to, co jest w pierwszym obiegu – traktować co najmniej podejrzanie.

Co z denialistami niedobrej woli? Prowokatorami, przekonanymi o swojej racji. Mam znajomego, który wysyła im w internecie prawdziwe, naukowe tabelki i wykresy, usiłując im wytłumaczyć, że ich rozumowanie jest błędne.

– Ale podbija im tym zasięgi – i to jest problem.

Moim zdaniem, sensowne byłoby zbudowanie strony internetowej zawierającej sprostowania wszystkiego, co zamieszczają denialiści [właściwie to jest taka strona – “Nauka o klimacie”]. Ignorować trolle i konsekwentnie wklejać wszędzie tylko jeden link do strony ze sprostowaniem. Niestety, angażowanie się w te debaty podbija im widoczność i jest przeciwskuteczne. Dobrym sposobem na osoby o bardzo radykalnych poglądach, bardzo wyrazistych i zajmujących dużo miejsca na forach internetowych, jest ignorowanie ich. Tak jak ignoruje się rozwrzeszczane dziecko.

Odradzam inwestowanie energii w Facebooka, tym bardziej że badania pokazują jasno, iż FB obniża ludziom nastrój. Czyli: marnujemy energię i nie robimy nic sensownego.

W co zatem warto inwestować energię w tych czasach?

– W relacje międzyludzkie, w tworzenie takich sieci społecznych, które mogłyby wymusić zmianę polityczną. W skali mikro – warto teraz wywierać wpływ na to, jak ma wyglądać nowy system sortowania śmieci np. w Warszawie. Naciskać na władze samorządowe, dzwonić do swoich radnych, pytać, co z tym systemem utylizacji odpadów będzie się działo.

Denialistów można też wciągnąć w proklimatyczne działania. W Polsce trzeba byłoby coś zrobić z jakością powietrza – niezależnie od tego, czy jest globalne ocieplenie, czy nie. Dlatego warto tych ludzi skupić np. wokół tego problemu, zamiast ich antagonizować. Ale powtarzam – warto mieć z nimi dobre, prywatne więzi. Bardzo dobrze działają normy społeczne. Jeżeli wielu ludzi zaczyna zauważać problem smogu – staje się on coraz istotniejszy. Wiadomo, że dobre prawodawstwo bardzo dużo zmienia. Gdyby normy prawne były takie, że grzechy przeciwko środowisku, takie jak wycinanie drzew czy zanieczyszczenia byłyby surowo karane i napiętnowane – ludziom zmieniłoby się myślenie na ten temat.

Postawa negowania wpływu człowieka na katastrofę klimatyczną bierze się także po prostu z poczucia bezsilności. Ludzie wiedzą, że mają mały wpływ na rzeczywistość, że te ich indywidualne wybory nie zmienią niczego – że wolą mówić sobie: „Nic złego się nie dzieje”.  Można to w pewnym stopniu zrozumieć.

– Akceptacja bezradności w obliczu czegokolwiek: śmierci, katastrofy, jest najtrudniejszym procesem psychologicznym. Ludzie bronią się przed tym, jak mogą. Do tego dochodzi także mechanizm nazwany System Justification Theory – czyli teorią usprawiedliwienia systemu. Jej autorem jest psycholog społeczny John Jost i jego współpracownicy. Ta teoria mówi, że ludzie we wszystkich istniejących systemach mają tendencję do usprawiedliwiania status quo. Czyli uważają, że żyją w najlepszym z możliwych światów, który działa na naszą korzyść (kobiety muzułmańskie mogą usprawiedliwiać fakt, że nie wychodzą same z domów, kwestiami bezpieczeństwa, a nie ograniczeniem wolności). Niezależnie od tego, jaki to system, ludzie mają tendencję do obrony tego, co jest.

W odniesieniu do zmian klimatu jest to bardzo skomplikowane. Cała zachodnia cywilizacja od czasów rewolucji przemysłowej w gruncie rzeczy została zbudowana na wydobyciu i spalaniu paliw kopalnych. One dały nam cywilizację, z której przez długi okres byliśmy dumni, która przyniosła nieznany historycznie dobrobyt, swobody obywatelskie, ogromny postęp technologiczny i którą do niedawna Zachód sprzedawał z podniesionym czołem.

Wszyscy mamy nostalgię do amerykańskich mitów z czasów, kiedy benzyna była tania. Każdy 19-letni chłopak mógł zrobić prawo jazdy, wsiąść w samochód, kupić dużo benzyny i pojechać z ukochaną sweet eighteen w siną dal autostradą. I żeby świat należał do nas.

W Polsce mamy wciąż duży kredyt zaufania dla kapitalizmu, bo on dla nas oznaczał wyrwanie się z byłego ustroju. To właściwie jest nie do ruszenia.

– My, nienasyceni wciąż Polacy, należymy do tego 1 proc. ludzi na Ziemi, którzy mają najlepiej. Fakt globalnego ocieplania oznacza, że ta piękna rzecz, która nam dała wolność i dobrobyt, doprowadziła do śmierci naszą planetę. Nagle dowiadujemy się, że nasza piękna opowieść, którą sprzedawaliśmy na cały świat, po prostu nas zabije. To ciężkie do udźwignięcia, o czym mówi teoria usprawiedliwiania systemu. Załamanie wiary jest bardzo kosztowne psychologicznie. Dlatego część z nas się przed tym broniła, broni i będzie bronić.

Uwaga na marginesie: któryś z krajów o niższych dochodach zgłosił do międzynarodowych instytucji żądanie, żeby kraje Zachodu zapłaciły im odszkodowanie za zniszczenie planety.

No dobrze: ludzie zdają sobie sprawę z tego, że to droga donikąd i chcą coś zlikwidować. Co mają zlikwidować? Kapitalizm?

– Może to jest świetny pomysł, tylko niech ktoś poda jakiś sposób, który nie utopi wszystkiego we krwi.

Dlatego należałoby mówić osobom, które odrzucają myśl o katastrofie klimatycznej, że system, w którym żyjemy, zaprowadził nas bardzo daleko. Ale teraz muszą zacząć ewoluować w innym kierunku, trzeba go przenieść na inny etap, zmodyfikować po to, żeby uwzględnić nową wiedzę i zbudować lepszą przyszłość.

Rzeczą, która nas z największym prawdopodobieństwem może zabić, jest fakt, że ludzie zamieszkujący ogromne połacie Chin, Indii i Ameryki Południowej zaczęli się bogacić. Oni będą dążyć do naszego trybu życia: samochód albo dwa i wakacje w ciepłych krajach. Choćbyśmy więc tutaj w Europie przestawili się na spanie w worku na ziemniaki i czytanie przy świeczce – jest ich ilościowo tyle razy więcej, że ten ich wzrost zje wszystkie oszczędności na dwutlenku węgla. Innymi słowy: ten system jest nie do utrzymania.

Dlaczego ludzie negują ocieplenie klimatu i wpływ człowieka na te zmiany?
4.4 (88.57%) 7 głosów

Czego u nas szukaliście?

najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna Sierpińska
Gość
Anna Sierpińska

Faktycznie rozmowa z panem Tommym to świetny materiał poznawczy. Fantastyczna jest krytyka naukowca z dziedziny psychologii jakoby odpowiadał pod “z góry ustaloną tezę” czego wynikiem jest wywiad pełen “niescislosci i chciejstwa prowadzącego do wydumanych wniosków”. Ale oczywiście czym są te wydumane wnioski i chciejstwo oraz jakie badania naukowe podpierają takie twierdzenia – nie dowiemy się. Podobnie przezabawna jest krytyka Szymona Malinowskiego, przez pana, który nie bardzo chyba wie czym zajmują się klimatolodzy/fizycy atmosfery. Jeśli pan Tommy uważa, że “praktyka gadania o zmianach klimatycznych kończy się na przykład na kwotach węglowych, czy opowieściach o tym, że smog w miastach wynika z… Czytaj więcej »

Łukasz Dragosz
Gość
Łukasz Dragosz

“Ignorować trolle i konsekwentnie wklejać wszędzie tylko jeden link do strony ze sprostowaniem.”

Wg. mnie to jest ignorancja osób, które poszukują wiedzy a brak dalszych dyskusji jest m.in. spowodowany brakiem chęci dyskusji wobec jawnej ignorancji a to od Was niektórych odstręcza.

“My, nienasyceni wciąż Polacy, należymy do tego 1 proc. ludzi na Ziemi, którzy mają najlepiej.”

Proszę o dane, wg. statystyk PKB per capita jesteśmy owszem w coraz lepszej pozycji ale w 20%.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_pa%C5%84stw_%C5%9Bwiata_wed%C5%82ug_PKB_(parytet_si%C5%82y_nabywczej)_per_capita <- Polska jest na 45 miejscu, btw. ciekawa 2 pozycja Makau w Chinach :O "Uwaga na marginesie: któryś z krajów o niższych dochodach zgłosił do międzynarodowych instytucji żądanie, żeby kraje Zachodu zapłaciły im odszkodowanie za zniszczenie planety." Wg. mnie to jest bardzo sprawiedliwe. Bogate kraje odchodzą od węgla bo już na nim zarobili a my? "Rzeczą, która nas z największym prawdopodobieństwem może zabić, jest fakt, że ludzie zamieszkujący ogromne połacie Chin, Indii i Ameryki Południowej zaczęli się bogacić. Oni będą dążyć do naszego trybu życia: samochód albo dwa i wakacje w ciepłych krajach. Choćbyśmy więc tutaj w Europie przestawili się na spanie w worku na ziemniaki i czytanie przy świeczce – jest ich ilościowo tyle razy więcej, że ten ich wzrost zje wszystkie oszczędności na dwutlenku węgla. Innymi słowy: ten system jest nie do utrzymania." Taki poziom życia może i nie ale jeśli społeczeństwa bogate podzieliły by się pieniędzmi z uboższymi to może i 1 zamiast 2 wycieczek co roku oraz 1 a nie 2 samochody na rodzinę dałyby rady, itp. itd.

Tommy Hilfiger
Gość
Tommy Hilfiger

No I wyszło. Jestem klimatycznym denialistą:) W zasadzie nie powinienem rezonować, bo WTF, ale jeszcze raz, dużymi literami, tak żeby przerwać błędny krąg pogodnych tęczowych lekkoduchów i ich wiecznej dyskusji z samym sobą opartej na jakimś takim koltunskim zacietrzewieniu, przekonaniu o swojej nieomylności (może to na nich powinna zwrócić uwagę pani psycholog) No dobra. KLIMAT SIE ZMIENIA I TRUDNO TEGO NIE ZAUWAŻYĆ. SĘK NIE TYM ŻE SIĘ ZMIENIA, ALE W TYM, ŻE ZMIENIA SIĘ PODOBNIE JAK TRZYSTA, SZEŚĆSET I MILION LAT TEMU. CZY DZIAŁALNOSC CZŁOWIEKA MA NA TO ZNACZĄCY WPŁYW? NIE WIADOMO. A DZIAŁANIA AD HOC STANOWIĄ NIE TYLKO NADUŻYCIE… Czytaj więcej »

Szymon Malinowski
Gość
Szymon Malinowski

Niestety, mylisz się w stwierdzeniu ŻE ZMIENIA SIĘ PODOBNIE JAK TRZYSTA, SZEŚĆSET I MILION LAT TEMU. Zmienia się inaczej: http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/zmiany-klimatu-kiedys-i-dzis-w-80-lat-do-klimatu-z-czasow-dinozaurow-78

Mylisz się też w kolejnym stwierdzeniu CZY DZIAŁALNOSC CZŁOWIEKA MA NA TO ZNACZĄCY WPŁYW? NIE WIADOMO. http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-nie-ma-empirycznych-dowodow-na-antropogenicznosc-globalnego-ocieplenia-41?t=2

Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C31754%2Cnauka-zamiast-kontrowersji-nowa-ksiazka-o-klimacie.html

Tommy Hilfiger
Gość
Tommy Hilfiger

Niestety, powołujesz się na dane, które już dawno zostały sponiewierane. Nie walczyłbym z Twoją wiarą, bo byłaby mi ona totalnie obojętna, gdyby nie to, że to ona właśnie co jakiś czas niebezpiecznie wpływa na moje środowisko – Bo to dowiaduję się, że właśnie ktoś stawia miliony niepotrzebnych wiatraków, a to ktoś wydaje walkę żarówkom, przez co zanieczyszcza środowisko i przyczynia się do tego, że ludzie ślepną, a to ktoś przekonuje do produkcji samochodów elektrycznych nie myśląc nawet o tym, co zrobić z górą akumulatorów po nich, które za kilka lat zaśmiecą Ziemię. Niestety, przyjacielu, trzeba powiedzieć STOP takim nieodpowiedzialnym praktykom,… Czytaj więcej »

Szymon Malinowski
Gość
Szymon Malinowski

1. Nie jestem Twoim przyjacielem.

2. Jestem naukowcem który prowadzi te pomiary, a wyniki pomiarów są jednoznaczne.

3. Niestety, Panie bezmyślny i bezwiedny, trzeba powiedzieć STOP Twoim nieodpowiedzialnym praktykom, bo przez taki brak refleksji wszyscy zginiemy.
EOT

Tommy Hilfiger
Gość
Tommy Hilfiger

Pozwolisz chlopcze, że zastosuję tu taką zasadę – mie ty tu zacząłeś to i nie ty skończysz. Ale masz rację, nie ciągnijmy tego.

1. Jesteś moim przyjacielem, bo kocham ludzi, więc samo przez się.

2. Świetnie, że prowadzisz pomiary, choć nie bardzo ufam Twoim kompetencjom poznawczym. Trudno dyskutować z Tobą przyjacielu, jak masz jednoznaczne wyniki, gdy wokoło tyle wątpliwości.

3. A jak w przypadku tęczowych pięknoduchów zawsze na końcu obrażanie się i poniżanie innych.

Aha. Na przyszłość – Spróbuj odrzucić swoją irytującą manierę magistranta potykającego się fakty to i ja będę zachowywał się poważniej.

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Tommy – bardzo prosimy o zachowanie podstaw kultury. Tak się składa, że rozmawiasz z człowiekiem, który jest specjalistą w dziedzinie fizyki atmosfery. Ty natomiast dajesz popisy niewiedzy i braku kultury.
Usuń ostatni komentarz, bo jest już zwyczajnie chamski.
To jedyne ostrzeżenie.

Tommy Hilfiger
Gość
Tommy Hilfiger

Dziękuję za ostrzeżenie. Proszę prześledzić wątek, wziąć głęboki oddech i… zastanowić się co tu jest nie tak. Temat świadomości EKO w materii zmian klimatycznych jest wielopłaszczyznowy, nie ma tu prostego ZA i prostego PRZECIW, bo nadużycia i nieuczciwe praktyki wręcz namacalne. Nie dziwi więc i to, że wiele osób szczerze zainteresowanych tematem przetrwania znanego nam ekosystemu nie tyka go. Gdyby powyższy artykuł, wywiad z panią psycholog, który zechciało mi się skomentować wyszedł od tej banalnej prawdy, może i by doszedł do czegoś ciekawego. A tak wyszedł z niego klops, który wyzwolił mój podirytowany śmiech, czego dałem wyraz we wpisie. A… Czytaj więcej »

Szymon Malinowski
Gość
Szymon Malinowski

Dodam Tylko że pan specjalista nie jest anonimem w przeciwieństwie do Pana Tommy’ego, na nic się nie skarżył, jest przyzwyczajony do podobnych niemerytorycznych pouczeń, bo zna i rozumie efekt Dunninga Krugera. Panu specjaliście jest miło z powodu przyjacielskiego nastawienia Tommy’ego, ale to pan specjalista wybiera sobie przyjaciół i nastawienie Tommy’ego nie jest wystarczającym argumentem. Pan specjalista także jest przyzwyczajony oceniać i potrafi na egzaminie, na podstawie tego co zostało napisane, odróżnić zdobywających wiedzę z zakresu jego specjalności od bezmyślnych i bezwiednych w tym obszarze, niezależnie od ich przyjacielskiego bądź nieprzyjacielskiego nastawienia.

Tommy Hilfiger
Gość
Tommy Hilfiger

To dobrze PANIE SPECJALISTO. Proszę więc przyjąć do wiadomości, że nie o rozprawiamy tu o klimacie, ale o tym, że pani psycholog spłaszcza zagadnienie, aż w nosie kręci. Proszę też przyjąć argument, że dyskusja o zmianach klimatycznych do niczego nie doprowadzi, o ile będzie oparta o argumentum ad verecundiam i – jak to napisałem? – dyminutyzacji? 🙂 oponenta. Stoję na dość wytartym stanowisku, że nauka (w odróżnieniu od sztuki) ma mieć praktyczne zastosowanie. To jest jej podstawowa funkcja i summa summarum tylko dlatego ludzie godzą się przeznaczać fundusze na odkrywanie, poznawanie i rozumienie świata. A praktyka gadania o zmianach klimatycznych… Czytaj więcej »

Szymon Malinowski
Gość
Szymon Malinowski

Tymczasem, konsekwentny do bólu “chłopcze” (cytat z Twojej wypowiedzi) wiedzący lepiej wszystko prócz tego czy człowiek nań wpływa i twierdzący że klimat zmienia się tak jak kiedyś…

“ŻE ZMIENIA SIĘ PODOBNIE JAK TRZYSTA, SZEŚĆSET I MILION LAT TEMU.

CZY DZIAŁALNOŚĆ CZŁOWIEKA MA NA TO ZNACZĄCY WPŁYW? NIE WIADOMO”

“Proszę więc przyjąć do wiadomości, że nie o rozprawiamy tu o klimacie…”

Arctic Haze
Gość
Arctic Haze

Mam prośbę. Niech Pan Tommy niczego nie kasuje. Jego komentarze są idealną ilustracja wpisu. Pokazują jacy są nasi denialiści, a także jak działają takie mechanizmy psychologiczne jak projekcja czy efekt Dunninga-Krugera. Gdyby ktoś jeszcze nie rozumiał, to Tommy oskarża o niewiedzę profesora fizyki atmosfery,kierownika Zakładu Geofizyki UW, przewodniczącego Komitetu Geofizyki PAN i autora świetnego podręcznika “Nauka o klimacie” (o artykułach naukowych, także z Science), w sumie jednego z najlepszych specjalistów od procesów atmosferycznych wpływających na klimat jakiego mamy w Polsce. Bardziej zadufanego w siebie ataku, pokazującego to typowe dla denialistów splątanie arogancji z ignorancją nie znajdziecie. A jeśli Pan Tommy… Czytaj więcej »

Tommy Hilfiger
Gość
Tommy Hilfiger

Arctic – Czy Pan kiedykolwiek zdawał jakikolwiek egzamin ze zrozumienia tekstu? Proszę się temu poddać, polecam. Nie rozmawiamy w tym wątku o klimacie, ale a – użyję jeszcze raz tego potworka językowego – o denialistach klimatycznych. Moja teza pozostaje niezmienna – pani psycholog widzi świat w bardzo ograniczony sposób. Z wywiadu z nią można wysnuć tezę, że jesteśmy albo za (cacy), albo przeciw (be) – to w nawiasach piszę, żeby Panu jednak ułatwić zrozumienie. A ja twierdzę, że nie jest tak jak to przedstawia pani psycholog. Napisałem to na początku tego wątku – Pan przeczyta jeszcze raz bo się Pan… Czytaj więcej »

novos7
Gość
novos7

Informacja, że dwutlenek węgla powoduje wzrost temperatury pochodzi od jednej instytucji – IPCC. Ta sama instytucja jeszcze w 1996 r. twierdziła, że w XX w. na ziemi nie było żadnych anomalii pogodowych. Raporty tej organizacji są traktowane przez polityków i stronniczych naukowców niczym ewangelia, a wszelkie przeczące im badania są pomijane. A co z całkowitym promieniowaniem słonecznym (tzw. TSI)? Zabawne, że wykres tej zależności pojawił się w IPCC Climate Change 2001, ale ani razu się do niego nie odniesiono. Podobnie potraktowano badanie, w którym uznani naukowcy przewidzieli klimat ziemi w ciągu 400 ostatnich lat na podstawie plam słonecznych. Na pytanie… Czytaj więcej »

JanOwski
Gość
JanOwski

To oczywiście tylko Wiki, ale zachęcam do sprawdzenia(próby obalenia) tej informacji:
“Efekt cieplarniany odkrył w 1824 Jean Baptiste Joseph Fourier, a jako pierwszy ilościowo przeanalizował Svante Arrhenius w 1896. Jest to proces, w którym absorpcja i emisja promieniowania podczerwonego przez gazy atmosferyczne ogrzewa dolną atmosferę i powierzchnię planety.”. I druga informacja: IPCC ma tendencje do raczej niedoszacowywania, a nie przeszacowywania procesu ocieplania. Musi tak być, ze względu na rzetelność i czas potrzebny na gromadzenie i analizę danych. A zmiany postępują tak szybko, że każda kolejna dekada pokazuje, że proces zachodzi szybciej niż przewidywano.

Aleksandra Kardaś
Gość
Aleksandra Kardaś

IPCC nie prowadzi badań naukowych a tylko podsumowuje prace opublikowane przez innych. W swoich raportach przedstawia wyniki badań wraz z określeniem, czy poszczególne kwestie są potwierdzone licznymi zgodnymi pomiarami czy np. dowody nie są jeszcze jednoznaczne. W związku z tym, jeśli IPCC określa coś jako “niezwykle prawdopodobne” lub “praktycznie pewne”, to znaczy, że jest to jednoznaczny wniosek z ogółu badań naukowych na ten temat. Powołanie się na takie stwierdzenia IPCC to nie jest powołanie się na “jedną instytucję” tylko na wyniki badań z całego świata. Obecnie zresztą nie ma poważnej instytucji naukowej, która przedstawiałaby stanowisko inne niż to, że dominującą… Czytaj więcej »

Szymon Malinowski
Gość
Szymon Malinowski

Ależ piszesz nieprawde, oto wyjątki z Raportu IPCC z 1996 roku: “….carbon dioxide remains the most important contributor to anthropogenic
forcing of climate change; projections of future global mean temperature
change and sea level rise confirm the potential for human activities to
alter the Earth’s climate to an extent unprecedented in human history;
and the long time-scales governing both the accumulation of greenhouse
gases in the atmosphere and the response of the climate system to those
accumulations, means that many important aspects of climate change are
effectively irreversible…”

novos7
Gość
novos7

Nie wierzę w żadne bzdury wypisywane przez tą polityczną organizację eko-oszołomów. Wy też nie powinniście. Naprawdę nie zastanawia was, że naukowcy, którzy nie potrafią przewidzieć na 100% jutrzejszej pogody są tak bardzo przekonani, że to człowiek w całości odpowiada za ocieplenie klimatu? Jak można być na 100% pewnym czegoś w tak nieprzewidywalnym układzie złożonym, jak ziemski klimat?

JanOwski
Gość
JanOwski

O dziwo, czasem o niebo łatwiej analizować proces w skali makro(klimat) niż mikro(pogoda to zjawisko lokalne, to to co widzisz za oknem ;-). Proste przykłady: stawiasz garnek z wodą na palnik. Dysponując prostą wiedzą możesz bardzo precyzyjnie policzyć, jaki czas jest potrzebny, aby objętość wody X o temperaturze początkowej Y przy dostarczeniu ilości energii Z doprowadzić do wrzenia. To nie jest wyzwanie dla fizyka. Natomiast, gdybyś chciał oszacować w którym miejscu dokładnie pojawi się pierwszy bąbelek albo w którym miejscu na powierzchni wody ustawi się po ustaniu wrzenia wrzucony do wody wcześniej kawałek styropianu, to jest to zadanie praktycznie niewykonalne.… Czytaj więcej »

Szymon Malinowski
Gość
Szymon Malinowski

A w takim razie polecam podręcznik. https://www.cambridge.org/gb/academic/subjects/earth-and-environmental-science/climatology-and-climate-change/principles-planetary-climate?format=HB&isbn=9780521865562
Klimat jest skomplikowany, ale wiele mechanizmów nim rządzących niekoniecznie.

mklkj
Gość
mklkj
novos7
Gość
novos7

Piszę o plamach na słońcu, a nie aktywności słonecznej. A tu wykres z wikipedii, który zmieni Twoje zdanie:comment image

mklkj
Gość
mklkj

Proszę mi wybaczyć, ale sam ten wykres nie dowodzi, że nie jesteśmy winni zmianom klimatu. Powyższy kończy się na roku 2000, od którego trwa `Minimum Landscheidta` (https://pl.wikipedia.org/wiki/Minimum_Landscheidta ), a mimo to średnia temperatura na Ziemi rośnie. A tu wykres z wikipedii, który zmieni Pana zdanie:comment image

Szymon Malinowski
Gość
Szymon Malinowski
User_5a3c213075edd
Gość
User_5a3c213075edd

Cały wywód oparty na zupełnie FAŁSZYWYM założeniu, że ludzie pogardliwie zwani “denialistami” negują ZMIANY klimatu!
Otóż: NIKT z nas temu nie zaprzecza, my zaprzeczamy szalonemu poglądowi, że jest to skutek DZIAŁAŃ CZŁOWIEKA…
Zmiany klimatu były, są i będą, obserwuje je się w ciągu SETEK lat, a na razie nasza obserwacja o “podgrzewaniu” Ziemi ma lat kilkadziesiąt…

Tomasz Wolny
Gość
Tomasz Wolny

Chyba nie doczytałeś. W artykule uwzględniono i jednych (których jest coraz mniej) i drugich. Wolisz mniej “pogardliwe” określenie? Może prokatastroficy?
Negowanie oczywistych dowodów wskazujących na działalność człowieka, jako główną przyczynę szybkich zmian klimatu (tak szybkich jeszcze w historii Ziemi nie było), jest bardzo wygodne, bo wtedy “to nie moja wina” i “nic nie muszę z tym robić”. Ale przyjęcie tej informacji jak facet, na klatę – może uruchomić w głowie procesy myślowe, które być może pozwolą znaleźć coraz lepsze rozwiązania.

Szymon Malinowski
Gość
Szymon Malinowski

Znakomity wywiad, dziękuję!

Nie ma więcej wpisów