captcha image

A password will be e-mailed to you.

 

Fot. Bill Branson/Wikimedia

Fot. Bill Branson/Wikimedia

W dawno nieużywanym magazynie należącym do amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA) znaleziono pudełko z sześcioma fiolkami z ospą prawdziwą, nazywaną też czarną ospą. Były zapieczętowane, ale zupełnie poza kontrolą.

W laboratorium w Bethesda niedaleko Waszyngtonu, dawniej należącym do Narodowego Instytutu Zdrowia, robiono porządki. Ku zdziwieniu pracowników w jednym z kartonów odkryto sześć fiolek opatrzonych napisem „Variola”. Variola vera to ospa prawdziwa – wirus, którego śmiertelność sięga 30 proc., a w niektórych postaciach nawet ponad 90 proc. W samym tylko XX wieku ospa zabiła około 300 mln ludzi. Wcześniej wskutek kontaktu z nią zniknęły całe cywilizacje Azteków, Inków i Indian północnoamerykańskich. A teraz okazało się, że leży sobie niepilnowana w zapomnianym magazynie.

W 1980 roku Światowa Organizacja Zdrowia uznała ospę prawdziwą za całkowicie zwalczoną na świecie dzięki masowym szczepieniom prowadzonym w latach 60. i 70. Tym samym zniesiono obowiązek szczepienia i wszyscy urodzeni po 1980 roku nie mają już na ramieniu charakterystycznej blizny w kształcie kółka. Czy więc wśród nas są ludzie odporni na ospę? Nie do końca. Sęk w tym, że po 25 latach od zaszczepienia odporność na tę chorobę jest już znikoma – aby istniała, trzeba by podać dawkę przypominającą szczepionki. Oznacza to, że w zasadzie nikt nie jest przygotowany na walkę z wirusem.

Od chwili likwidacji obowiązku szczepienia próbki ospy przechowywane są w starannie wyselekcjonowanych laboratoriach w USA i Rosji, a wszystkie pozostałe miały zostać zniszczone. Skąd więc wzięły się w starym magazynie w pobliżu Waszyngtonu? Cóż, leżały tam zapomniane od lat 50. XX wieku. Przechowywane były w postaci liofilizowanej, ale nie znajdowały się w chłodni, więc wirus wewnątrz fiolek nie jest już zapewne aktywny. Sprawdza to właśnie Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom (CDC) w Atlancie. O wynikach dowiemy się w ciągu dwóch tygodni.

W Polsce po raz ostatni ospa zaatakowała w 1963 roku we Wrocławiu. Zachorowało wówczas około 100 osób, zmarło siedem. Miasto odgrodzono od świata kordonem sanitarnym, a wszystkich jego mieszkańców obowiązkowo zaszczepiono. Trwało to dwa miesiące, a ludzie, którzy się tam znaleźli, na własnej skórze odczuli atmosferę prawdziwej epidemii. Doświadczenie nie do pozazdroszczenia.

Jak wiele jest jeszcze na świecie niekontrolowanych próbek ospy? Trudno to jakkolwiek szacować. W latach 70. w laboratoriach wojskowych ZSRR przechowywanych było ponoć 20 ton (!) tego wirusa.  Szwajcaria przechowuje zapasy szczepionek przeciw ospie, a w USA opracowano skuteczniejszy ich wariant niż ten sprzed 34 lat. Oby nigdy nie okazały się potrzebne.

Źródło

 

Polecamy też:

Epidemia dżumy na Madagaskarze

 

 

Nie ma więcej wpisów