captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

 

Czarna dziura w Interstellar. Fot. ©2014 WARNER BROS. ENTERTAINMENT INC. AND PARAMOUNT PICTURES CORPORATION

Czarna dziura w Interstellar. Fot. ©2014 WARNER BROS. ENTERTAINMENT INC. AND PARAMOUNT PICTURES CORPORATION

„Interstellar” dwie rzeczy z pewnością robi świetnie – pokazuje zjawiska fizyczne z pogranicza ludzkiego pojmowania tak, że budzą potężne emocje oraz oszałamia doskonałymi obrazami obiektów, których nikt jeszcze nie widział. Ale – chyba dla równowagi, pokazuje też kilka naukowych bzdur, od których bolą zęby.

Teoria względności to taki kawałek fizyki, który – mimo, że znany od 100 lat – wciąż nie przebił się do naszej świadomości. Pewnie każdy coś tam słyszał o paradoksie bliźniąt, o tym że im szybciej się poruszamy, tym wolniej dla nas płynie czas. Ale to przecież kompletna abstrakcja – przy prędkościach, jakie rozwijamy na co dzień, różnice upływu czasu sięgają miliardowych części sekundy. Podobnie z wpływem grawitacji – drobne różnice, których możemy doznać, dają równie znikome zyski lub straty czasowe.

Fot. Warner Bros.

©2014 WARNER BROS. ENTERTAINMENT INC. AND PARAMOUNT PICTURES CORPORATION

Sprawia to, że o wpływie teorii względności na nasz świat prawie nie myślimy – no chyba, że zajmujemy się programowaniem systemów GPS, gdzie nawet tak małe różnice w upływie czasu muszą być uwzględnione. „Interstellar” sprawia, że teoria względności wraz z dylatacją czasu uderza nas mocno między oczy.

Uwaga! Poniżej znajdą się spoilery, które jednak oznaczę i będę dawkował tak, by nie zepsuć nikomu zabawy.

Ogromne wrażenie robi lądowanie na planecie, która krąży wokół czarnej dziury. Przy tej grawitacyjnej anomalii różnice czasu nie sięgają miliardowych części sekundy – tu w grę wchodzą lata. [SPOILER] Gdy astronauci decydują się lądować na tym globie wiedzą, że każda godzina spędzona przez nich w tym miejscu odpowiadać będzie 7 latom upływającym na Ziemi. A główny bohater pozostawił na naszej planecie swoją 10-letnią córkę. Pośpiech jest więc wskazany.[/SPOILER]

Jednak „Interstellar” przez cały czas nie może się zdecydować, czy jest bardziej science, czy fiction. Bo [SPOILER] w pobliżu planety na astronautów czeka ich kolega. Dla niego czas płynie tak, jak na Ziemi, choć znajduje się na tyle blisko anomalii grawitacyjnej, że jego upływ czasu powinien znajdować się gdzieś pomiędzy ziemskim, a planetarnym [/SPOILER]

 Dziura w koronie

Podobnie ma się sprawa z tym, z czego twórcy filmu są szczególnie dumni i co chętnie pokazywali jeszcze przed premierą. Fantastyczna wizualizacja czarnej dziury powstawała rok, a cały proces nadzorował Kip Thorne. To amerykański fizyk, specjalista od teorii względności i grawitacji. Jest jednym z pierwszych ludzi, którzy na poważnie rozważali możliwość istnienia tuneli czasoprzestrzennych.

Prace nad stworzeniem modelu czarnej dziury zaczęły się od matematycznych modeli Thorne’a. Próbowano je zastosować do typowego oprogramowania, które przewiduje tor lotu promieni światła i na tej podstawie tworzy realistyczne obrazy. Okazało się jednak, że dostępny software zakłada, że światło rozchodzi się po liniach prostych. Tymczasem grawitacja czarnej dziury zagina te tory. (Tak naprawdę światło nadal leci po prostej, tylko czasoprzestrzeń zostaje odkształcona przez oddziaływanie grawitacyjne, ale to inna opowieść). By odwzorować ten efekt, trzeba było napisać od nowa odpowiedni program.

Fot. ©2014 WARNER BROS. ENTERTAINMENT INC. AND PARAMOUNT PICTURES CORPORATION

Fot. ©2014 WARNER BROS. ENTERTAINMENT INC. AND PARAMOUNT PICTURES CORPORATION

I wtedy zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Badacze od dawna wiedzieli, że choć czarna dziura jest czarna, to wokół niej bywa bardzo jasno. Przyciągana i opadająca ku grawitacyjnej osobliwości materia zaczyna wirować z prędkością bliską prędkości światła, świecąc przy tym i nagrzewając się. Dlatego wokół dziury powstaje dysk akrecyjny – świecący pierścień. No właśnie. Dysk. Pierścień. Coś, co z grubsza powinno przypominać pierścienie Saturna. Tymczasem po wprowadzeniu do programu równań Kipa Thorne’a na ekranie pokazało się coś dziwnego. Zamiast dysku powstała korona – część materii znalazła się nad i pod czarną dziurą. Najpierw poszukiwano błędu w programie, potem jednak okazało się, że wszystko działa dobrze – faktycznie tak właśnie musi zachowywać się materia opadająca ku czarnej dziurze. Przy tworzeniu filmu dokonano odkrycia naukowego – przypadek rzadki i chwalebny.

Faktycznie, czarna dziura wygląda fenomenalnie. Tym bardziej boli moment, kiedy [SPOILER] jeden z bohaterów ku niej opada, a wreszcie przekracza horyzont zdarzeń. Takie opadanie niechybnie by go zabiło – prawdopodobnie zostałby rozerwany przez grawitację, która w takiej odległości od anomalii ze znacznie większą siłą oddziaływałaby na pośladki siedzącego astronauty, niż na jego głowę. Porwałby się i postrzępił. A nawet gdyby nie, to upiekłaby go rozpalona materia. A nawet gdyby nie, to zabiłoby go promieniowanie jonizujące generowane przez tę materię. Nawet jeśli pominiemy to, co dzieje się już za horyzontem zdarzeń, to [/SPOILER] chciałem zapytać, gdzie był Kip Thorne, konsultant naukowy i jeden z producentów wykonawczych, gdy tworzono ten fragment filmu?!

Z naukowego punktu widzenia cały „Interstellar” to taka właśnie huśtawka między niezwykłą precyzją a kompletną bzdurą. Czy to boli? Trudno film oceniać tylko z punktu widzenia nauki, dlatego poprosiliśmy znajomą krytyczkę filmową, Olę Salwę, by napisała dla nas własną minirecenzję filmu „Interstellar”. Przeczytajcie oba teksty, rozważcie opinie.

Ja bawiłem się dobrze. Może nie świetnie, ale naprawdę dobrze. To z pewnością zasługa kina IMAX, w którym wszystko było większe, głośniejsze, mocniejsze i głębsze. I tylko na końcu zastanawiałem się, co by się stało, gdyby tak zrobić film od początku do końca wierny naukowej wiedzy? Dałoby się to oglądać?

Przeczytajcie koniecznie recenzję filmu “Interstellar” autorstwa krytyczki filmowej Oli Salwy, która gościnnie wystąpiła na naszym blogu!

Zobaczcie trailer filmu:

Polecamy też:

Naukowa recenzja “Grawitacji”

Dylatacja czasu – film o fizyce, którego nie zdołasz zapomnieć. Choć będziesz chciał

 

 

Interstellar – naukowa recenzja filmu
4.3 (85%) 16 głosów

Czego u nas szukaliście?

  • Przywódca formacji sów

    Mi się podobało, ja oglądałem w sali 1 w multi w tarasach.

  • Jacek

    Film super. Ale scena na końcu. Kobieta na obcej planecie tez chyba powinna być dużo starsza a w filmie zachowała młodość. Poza drobnymi zgrzytami w scenariuszu – film świetny!

    • space explorer

      Na planetach bliskich czarnej dziurze czas płynął wolniej, (tak, jak na pierwszej planecie gdzie bohaterowie spędzili kilka godzin, a na Ziemii upłynęły 23 lata). Więc ta naukowiec wcale nie musiała być stara.

      • krzysio

        Tylko rzecz w tym, że te poważne efekty płynącego wolniej czasu w tak dużym zakresie, by były dostrzegalne przez człowieka są możliwe tuż przy horyzoncie zdarzeń w zasadzie w dysku akreacyjnym lub jeszcze bliżej. Gdyby słońce nagle zamieniło się w czarna dziurę, to na ziemi czas płynął by tak samo jak wcześniej. Podobnie jak na bardzo bliskiej orbicie słonecznej. W zasadzie nie jest możliwe zaobserwowane zmysłami jakiegoś szybszego upływu czasu na planecie krążącej wokół czarnej dziury w odległości która jest na tyle dużą by pozwalała na istnienie tej planety. Tak więc niestety motyw szybszego/wolniejszego upływu czasu na planecie krążącej wokół czarnej dziury jest całkowicie nienaukowy.

      • Jacek

        Planeta na którą się wybrała była w znacznej odległości od czarnej dziury. Była w sumie najdalej położoną planetą którą mieli zwiedzić więc twoja argumentacja jest nietrafiona. Już na tej morskiej położonej najbliżej była wielka różnica czasu pomiędzy powierzchnią a orbitą a co dopiero gdzieś na zupełnie innej planecie. Można to po prostu zrzucić na kolejną niekonsekwencję scenariusza.

    • bolek

      Film dzieje się w przyszłości. Nie wiemy jakie metody wydłużenia życia będą wtedy możliwe, jak hibernacja działa na proces starzenia itp.

    • tomcio

      Ona i Cooper są w tym samym wieku ponieważ manewr na granicy czarnej dziury (kiedy Cooper z TARSem się odłączaja) kosztował ich 54 lata ziemskie (słowa Coopera)

  • krsysio

    Niestety takich błędów, niekonsekwencji jest więcej. Owszem przy ogromnych czarnych dziurach nawet można przekroczyć horyzont zdarzeń nie będąc rozegranym przez siły pływowe, no ale właśnie co z promieniowaniem, temperatura etc? Jak to możliwe, że wokół czarnej dziury krążą planety? Powinny być zniszczone już na etapie powstawania czarnej dziury.
    Czarna dziura powstaje w wyniku gigantycznego wybuchu i obawiam się ze nawet kilka lat świetlnych obok takiego wybuchu planety zostają zniszczone.
    Dodatkowo dysk akreacyjny karmi się materia spadające na czarna dziurę wiec on jako źródło światła i energii jest czymś niezwykle niestabilnym. Nikt nawet nie powinien próbować zastanawiać się nad mieszkaniem na takiej planecie (gdyby istniała ). Gdyby czarna dziura przejęła swoja grawiatacją planetę samodzielnie “szybującą” w kosmosie jej orbita byłaby bardzo wydłużona (niestabilna).
    Siły pływowe, ukazane na jednej z planet w postsci ogromnej fali w rzeczywistości sa tak ogromne, że rozegraniu do czerwoności i spłaszczeniu uleglaby cala planeta, a fale nie byłyby z wody lecz ławy.
    Itd Itp. Mimo to film się przyjemnie oglądało

    • hmmm

      a widziałeś kiedyś planetę samodzielnie “szybującą” w kosmosie? nawet mechanizm tworzenia się planet nie jest do końca poznany, jedno jest pewne kosmiczny pył ma masę więc zaczyna na siebie oddziaływać zbijając się w coraz większą kule, osobiście tak wyobrażam sobie powstanie nowej planety, gdyby sobie swobodnie “szybowała” załóżmy że wybuch supernowej wytrącił ją z orbity jakiegoś systemu, to to żeby akurat weszła by na orbitę czarnej dziury jest jak 1 do miliarda miliardów, trochę za blisko trochę za daleko trochę za szybko trochę za wolno i już albo by się urwała z orbity i poleciała dalej zmieniając jedynie swoją trajektorię albo by doszło do kolizji wchłonięcia rozerwania czy czego tam, filmu nie oglądałem ale nawet zakładając że by była taka planeta jest tak jak piszesz jej orbita była by gigantyczna rok trwał by kilka tysięcy lat pewnie by była eliptyczna, dochodziło by do prawie wiecznego zlodowacenia, podobno czarne dziury mają jakąś temperaturę powyżej zera absolutnego więc bez jakiejś gwiazdy w tym systemie choćby jakiegoś wypalonego karła było by tam ciemno i zimno jak w… znawcą nie jestem ale powiem jedno nawet znawcy prawie nic nie wiedza w tym temacie większość to tylko teorie

      • krzysio

        Takich samotnych planet nie da się zaobserwować, co nie znaczy ze nie mogą istnieć. Takie planety mogą powstać teoretycznie na skutek oderwania ich od macierzystej gwiazdy na skutek przejścia w pobliżu innej gwiazdy. Jednak jak słusznie zauważyłeś w zasadzie niemożliwe jest później uzyskanie stabilnej orbity wokół innej gwiazdy.
        Planety które stabilnie krążą wokół gwiazd muszą powstać mniej więcej w tym samym czasie w którymi rodzi się gwiazda. Dzięki temu mogą stabilnie krążyć wokół wspólnego środka ciężkości.
        Niestety gwiazda na tyle duża, że rodzi się z niej czarna dziura w trakcie swojej ewolucji musi doszczętnie zniszczyć takie planety. Gwiazdy z których powstają czarne dziury są niezwykle masywne i przechodzą bardzo gwałtowne przemiany. Pod koniec życia wybuchają jako supernowa niszcząc doszczętnie wszystko wokół siebie.
        Gdyby w odległości kilkudziesięciu lat świetnych wybuchła supernowa, zniszczyła by całkowicie życie na ziemi.

        • M@niek

          Nawet zakładając, że taka planeta mogła by istnieć, pomijając zabójcze promieniowanie, siły pływowe generowane przez grawitację czarnej dziury, które musiały by doprowadzić do rozerwania planety (część planety bliższa czarnej dziury była by przyciągana znacznie mocniej niż część zewnętrzna) to:
          – z uwagi na ogromną grawitację czarnej dziury, aby planeta mogła pozostać na tak ciasnej orbicie, by była możliwa taka jej różnica czasu pomiędzy ludźmi, którzy wylądowali a tym, który pozostał (grawitacja maleje wraz z kwadratem odległości), jej prędkość musiała by być niewiele niższa od prędkości światła, co oznacza, że prędzej by się skichali, niż dali by radę na niej wylądować – w końcu trzeba wyrównać prędkości, jakoś wejść na orbitę, prawda?
          – jeżeli różnica czasu pomiędzy tymi, którzy wylądowali a tym, który został na orbicie była tak wielka, czyli wartość grawitacji z punktu widzenia czarnej dziury tak by się różniła, jakże ogromną prędkość musieli by osiągnąć lądując. I ile paliwa musieli by mieć, by wrócić?
          – jeżeli przyjmiemy, że ta różnica pomiędzy człowiekiem na orbicie a ludźmi na planecie była tak ogromna (czyli de facto byli gdzieś w pobliżu horyzontu zdarzeń (znowu – kwadrat odległości), to człowiek pozostający na orbicie krążył wokół planety przez 27 lat. Właśnie – krążył! Nie mógł przecież wisieć w w jednym punkcie nad planetą przez 27 lat, bez znacznych wydatków energetycznych (paliwo!), więc po prostu MUSIAŁ przeciąć sferę opisaną promieniem orbity tej planety (jeżeli ktoś nie wierzy, niech narysuje sobie kółko i prostą przecinającą to kółko, przechodzącą przez środek – symboliczna orbita, a potem narysuje w jaki sposób obiekt mógłby krążyc wokół tego obiektu tak, by nie przeciąć prostej). W najlepszym przypadku orbita gościa pozostającego w statku musiała by leżeć “płasko”, dokładnie przecinając bieguny orbity. Ale w takim przypadku czas dla niego płynąłby niemal dokładnie tak samo jak dla ekipy na powierzchni (niemal, bo skoro siły są tak wielkie, to drobne różnice szerokości geograficznej powodowały by spore relatywne różnice czasu lokalnego). A jeżeli orbita nie była by “płaska” tylko odchylona, to ekipa na planecie postarzała by się bardziej niż człowiek na orbicie (sic!). Dlaczego? Znowu – kwardat odległości… Jeżeli w najdalszym punkcie są oddaleni od czarnej dziury o promień orbity planety R plus promień orbity stacji wokół planety r (czyli R+r), a w najbliższym R-r, a ekipa na wysokości powiedzmy R, to badając różnice czasu musimy brać pod uwagę KWADRATY tych odległości i wykładniczą różnicę pomiędzy czasami w tych punktach, nie liniową! Różnica czasu pomiędzy punktem (R-r) a punktem R będzie znacznie większa niż pomiędzy R a (R+r)! Innymi słowy – gdyby założyć orbitę kołową, symetryczną, człowiek na orbicie w punkcie (R+r) starzał by się szybciej niż ekipa na powierzchni R, ale gdyby dotarł do punktu (R-r) to ekipa na powierzchni starzała by się ZNACZNIE (wykładniczo) szybciej niż człowiek na orbicie!

          A to dopiero początek rozmyślań.

          • eeeeee

            Apropos Twojego przydługiego wykładu, to nie można wykluczyć, że człowiek na orbicie przebywał np: w punkcie libracyjnym za planetą. I cała Twoja teoria się sypie. Poza tym, to przecież tylko film, całkiem fajny zresztą.

          • E

            Tyle że, zdaje się, on był na orbicie wokół czarnej dziury, a nie planety. Co też oczywiście może rodzić inne wątpliwości, ale chyba aż tak szczegółowo nie ma co tego roztrząsać.

  • martodox

    Mnie najbardziej zdziwiły kafelki na statku 😀

  • Łukasz C. Jokiel

    Spojler!

    Generalnie – domagać się zgodności naukowej od filmu sci-fi… No ale, można by poczekać co powie Kip w swojej ksiażce o nauce, nie o zgodność w tym filmie chodzi na szczęście, niemniej po pierwsze – trzeci wcale nie czeka “w pobliżu” Gargantui, a dwa czy nie zapominamy o ‘odwróconych kwadratach’ jeśli chodzi o grawitację, halo szkoła podstawowa ?
    Także – pamiętamy jak miał wejść w “dysk”, co było czynnikiem chroniącym przed rozerwaniem ?
    Wreszcie – mają technologię robotów z humorem – może mają nowe kompozyty i materiały chroniące przed promieniowaniem gamma ?

    • asd

      do czarnej dziury cooper wleciał dzięki technologi ludzi przyszłości którzy też umieścili w czarnej dziurze teserakt… troche głupie by było jakby wpakowali do środka teserakt bez bezpiecznego wejścia dla coopera.

      film dzieje się w przyszłości.. nie wiemy dokładnie jak dalekiej i jakie ma dokładne osiągi bo jest pokazywana z perspektywy wsi rolniczej… jednakże promieniowanie jest w całym kosmosie co obecnie uniemożliwia ludziom bezpieczną podróż na marsa a co dopiero dalej, więc oczywystym jest że trzeba założyć że w tym filmie ludzie mają już jakieś specjalne powłoki na kombinezonach i statkach chroniących ich przed wszędobylskim promieniowaniem – w przeciwnym razie nie mogliby nawet wylecieć z ziemi i nie było by filmu.

      • krzysio

        Zwróć uwagę na kompletny brak logiki w zakresie całości tej opowieści. Skoro dysponujemy tak zaawansowana techniką, że możemy lecieć z zalogowa misja w okolice Jowisza, budujemy inteligentne roboty, opanowalismy technikę hibernacji, mamy umiejętność gromadzenia ogromnej energii w niewielkim ogniwie (dron latał wiele lat), to jakim cudem mamy problem z wytworzeniem żywności na ziemi ? Dlaczego musimy szukać innej planety? To jest absurdalne od samego początku.
        Jakim cudem szukamy planety wokół czarnej dziury? Dlaczego załoga świadomie wybiera planetę na której czas płynie wolniej . Przecież zależy im na ratowaniu ludzkości a tu tracą kilkadziesiąt lat. Siły płytowe można łatwo obliczyć a co więcej te ogromne fale zaobserwować z orbity.
        Ten film jest jak naukowy bełkot, żenujące jest jakieś sugerowane ze ma cokolwiek wspólnego z nauką czy logika.
        Co więcej, jest do bólu przewidywalny. Totalny bezsens.

        • Co do pierwszego pytania nie wiem zbytnio jak odpowiedzieć ale na drugie chyba mam odpowiedź. W filmie była debata o tym czy lecieć na tą planetę skoro czas tam płynie wolniej a trzeba ratować ludzi, Cooper się nie chciał zgodzić na początku bo co z jego córką itd., jednak postanowili polecieć i ustalili że mają tam tylko spędzić godzinę, czyli te bodajże 7 lat, jednak przez ten incydent z Brand to się nie udało.

          • krzysio

            Ale 7 lat to ciągle ogrom czasu. Dodatkowo zwróć uwagę, że mocno naiwne jest ich nagle odkrycie, że z powodu upływu czasu poprzedni zwiad był tu kilka chwil lokalnego czasu temu. Przecież to oczywiste aż do bólu, bez konieczności lądowania i sprawdzenia tego osobiście.
            Dodatkowo zwróć uwagę ze z powodu takiego upływu czasu sygnał z nadajnika na tej planecie musiał by być praktycznie nie do odebrania z powodu jego rozciągnięcia w czasie i tym samym osłabienia sygnału.
            Dodatkowo planeta o tak ogromnej różnicy czasu musiałaby być bardzo blisko osobliwości. To oznacza że po pierwsze w zasadzie musiałaby “ocierać” się o dysk akreacyjny. Tym samym byłaby skąpana w zabójczymi promieniowaniu gamma. No i opuszczenie tej strefy byłoby praktycznie niemożliwe – prędkość ucieczki to już całkiem spory ułamek prędkości światła.
            Dodatkowo planeta ta w takiej odległości od czarnej dziury musiałaby zostać doszczętnie zniszczona przez siły pływowe i stać się częścią dysku akreacyjnego.
            Ten film to kosmiczna bzdura i pseudonaukowy bełkot.

          • Kazik

            Poziom rozwoju technologicznego ma się moim zdaniem
            nijak do możliwości wytwarzania żywności i tu zgadzam się asd. Niemniej jednak zgadzam się, że wybór planety “z falami” na potencjalną nową Ziemię był słaby – zagrożenia płynące z bliskości Garganui były nie do zignorowania. Ale filmu bym przez to skreślał – bardzo dobrze zrealizowany, świetna muzyka, temat nieoklepany. Pamiętajcie, że to film fabularny a nie dokument i nie wszystko musi tam być w 100% potwierdzone naukowo. Sama definicja gatunku science fiction sugeruje, że treść opiera się na hipotetycznym rozwoju nauki i techniki a więc, moim zdaniem, luki naukowe w fabule nie dyskredytują filmu w żaden sposób. A już na pewno brak logiki w postępowaniu tak mało konsekwentnych istot jakimi są ludzie nie dziwi mnie ani trochę.

          • krzysio

            Czyli uważasz, że jeśli chodzi o technikę wytwarzania żywności totalnie cofniemy się w rozwoju, bo to co przedstawia film to mniej więcej poziom techniki rolniczej sprzed 100 lat? Jednocześnie będziemy zdolni do lotu w kosmos i rozwijania zaawansowanej techniki?
            Może jestem ograniczony ale ja sobie takiej opcji nie wyobrażam. Upadek współczesnego rolnictwa musi być poprzedzony totalnym upadkiem cywilizacji. Wszelkie zdobycze kultury, techniki i nauki zawsze były poprzedzone nadmiarem ludzi i dobrobytem wynikającym z nadprodukcji żywności. To dotyczyło ludzkości zawsze , począwszy od Egiptu, przez Inków po współczesne cywilizacje. nigdy nie jest odwrotnie, gdy brak żywności cywilizacja upada poczynając od najbardziej wyrafinowanej kultury i zbędnej techniki.
            Cudów nie ma. Gdy nie ma co jeść ludzie nie będą szkolić prymitywnych farmerow na wzór lat dwudziestych ubiegłego wieku i równolegle badan kosmicznych z wykorzystaniem techniki o jakiej możemy dziś marzyć.

          • Może i masz rację, ale to jest science-fiction a nie film dokumentalny. Nolan miał taką wizję i nic z ty nie zrobimy, czy nam się to podoba czy nie.

          • krzysio

            Jak już pisałem mimo tych wszystkich absurdów film przyjemnie się ogląda. Jednak razi mnie nachalne promowanie go jako zrobionego zgodnie z prawami fizyki. Mogę przymknąć oko na tunel czasoprzestrzenny, bo jest to kwestia wyobraźni, nieznanych praw fizyki, nawet na paradoksy czasowe i zarzucenie książek jako formę komunikacji. Ale nie na rzeczy które wprost zaprzeczają nie tylko znanej nam fizyce, ale wręcz samej wewnętrznej logice filmu.

          • rr

            Oczywiście krzysio, jeden z najznamienitszych fizyków naszych czasów nie
            może równać się z Twoją inteligencją i każde Twoje twierdzenie obala w
            punkt jego teorie. Oczywiście z czystej grzeczności nie poświęciłeś
            swojego życia nauce i wyjaśnianiu wszelkich praw rządzących
            wszechświatem, bo głupio by było nie zostawiać innym żadnego pola do
            popisu. Chcesz dyskutować z astrofizykami, fizykami itp itd to zrób chociaż doktorat w tym kierunku, bo inaczej przy nich jesteś zwykłym leszczem. To po pierwsze. A po drugie to tylko film więc luzuj majty,
            reżyser równie dobrze mógł umieścić teletubisia na obcej planecie i nie
            miałbyś nic do powiedzenia – jego cyrk, jego zabawki. A po trzecie film
            traktuje o zjawiskach, których nie poznaliśmy (albo tylko szczątkowo),
            więc pokazane wydarzenia zachodzą w warunkach całkiem nam obcych, gdzie
            mogą działać prawa, o których może nawet nigdy nie będziemy wiedzieć.
            Dobranoc.

          • dejvu

            krzysio ma racje a ty wymieniasz 3 twierdzenia z zupełnie trzech innych stanowisk. Wniosek jest taki ze jestes po prostu na nie jezeli chodzi o negacje filmu ktory ci sie podobał. Krzysio konsekwentnie wytyka zgodnosc filmu z nauką i logiką. Jest to stanowisko konkretne, ktore rowniez popieram. Ludzie roznia sie zaintersowaniami i inteligencja. Jezeli lubi sie nauke tak jak ja i serio analizuje to jak swiat wokół nas działa to film niestety drażni, tak jak np. przeciętnego widza (mnie i was dyskutanci pewnie tez) drażni sposób uciekania lasek w horrorach przed niebezpieczeństwem przeczący często najpłytszej logice.

        • asd

          a co ma hibernacja, mocne baterie, inteligentne roboty, latanie w kosmos.. do zarazy która zjadała uprawy, pyłu który utrudniał oddychanie i zwiększającego się poziomu azotu w powietrzu ? – to tak jakby marudzić że potrafimy obecnie rozszczepić atom, a nadal nie umiemy leczyć raka czy AIDS.

          • krzysio

            Kolego asd, już dziś jest możliwe wytwarzanie upraw hydroponicznych, w wielkich izolowanych od wszelkich zaraz i pyłu szklarniach, nawet bez potrzeby używania do tego ziemi.
            Tyle, że nie stosuje się tego na masową skalę, bo jest to zwykle droższe.
            Jednak współczesne rolnictwo coraz bardziej idzie w tym kierunku. Coraz częściej od chorob i robactwa rośliny oddziela się mechanicznie, bo środki chemiczne są już czasem droższe i mniej skuteczne. Fizyczne oddzielenie roślin od zagrożeń jest czymś tak banalnym wobec lotu w kosmos, że trudno sobie coś bardziej banalnego wyobrazić.
            Obecnie dysponujemy technika uprawy roślin na środku Sahary, nie robimy tego tylko dlatego, że to nie ma sensu ekonomicznego .
            Zwróć uwagę, że na koniec filmu ludzkość zamieszkuje wielkie stacje kosmiczne, a wiec nawet w kosmosie łatwiej wg logiki filmu produkować żywność niż na ziemi. Kompletny absurd.

  • kuba

    A czy tylko mi się wydaje, że to całe gadanie o miłości i więzi niezależnie od odległości, które część krytyków bierze za patos i sentymentalne dialogi, to nawiązanie do mechaniki kwantowej i stanu splątania?? Film mimo nieuniknionych nieścisłości/błędów b. mi się podobał.

    • Filip

      Nie tylko – teraz tak wydaje sie takze mnie. 🙂

    • Karola

      I mi też 😉 I się czegoś nowego nauczyłam 😉

    • E

      Tylko co ma miłość do stanu splątanego? Równie dobrze można by powiedzieć, że miłość to grawitacja.

  • wrobel

    http://www.wykop.pl/link/2236434/the-science-of-interstellar-dokument-nt-najnowszego-filmu-nolana/
    Odnośnie rozrywania bohatera wpadającego do czarnej dziury to w filmie z linka powiedziane jest że film porusza kwestie z dziedziny fizyki które są dobrze znane i udokumentowane oraz które nie są na 100 procent pewne (czarna dziura) a fizycy nadal próbują się dowiedzieć co tak naprawdę dzieję się czarnej dziurze gdzie prawa fizyki jakie znamy nie maja zastosowania. Autorzy filmu są świadomi co teoretycznie dzieje się z obiektami w pobliżu czarnej dziury jednak ponieważ nie jest to w 100 procentach pewne pozwalają sobie dopowiedzieć pewne rzeczy.

  • Moffat

    Zjawiska zjawiskami, ale czy osoby, które obejrzały już film podzielą się swoimi spojrzeniami na fabułę? Bo na pewno wielu zadaje sobie pytanie: co się właściwie wydarzyło? Oto moja hipoteza: http://studiomoff.pl/site/wyjasnienie-fabuly-filmu-interstellar-spoilery/

  • Arnold

    Istnieją teorie na temat tego, że horyzont zdarzeń można przekroczyć. Istnieją też teorie odnośnie tego co wydarzyło się w filmie z głównym bohaterem po przekroczeniu horyzontu. Trzeba tylko poczytać i się zagłębić w temat. Co prawda w filmie jest wiele niedociągnięć, myślę, że spowodowanych nieuwagą i roztrzepaniem reżysera (co, co prawda nie powinno mieć miejsca) niemniej jednak w filmie jest więcej science, niż fiction. Odnośnie tego co wydarzyło się za samym horyzontem, autor powyższego tekstu nie odrobił pracy domowej i nie wie nawet, że gwiazdy neutronowe, czarne dziury itp. (nie jestem naukowcem, więc nie ujmętego w naukowy sposób 😉 ) posiadaja niewyobrażalną moc obliczeniową, istnieją teorie, które mówią, że w takich obiektach zapisane są wszystkie wydarzenia, które: miały, mają i będą miały miejsce. Czy czarne dziury, bądź tunele czasoprzestrzenne są pozostawione przez “nas” z przyszłości, czy przez jakis inny gatunek – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że prawdopodobnie przekroczenie horyzontu zdarzeń polega na rozdzieleniu cząsteczek na poziomie molekularnym, a potem ponownym ich połączeniu już wewnątrz obiektu (coś na zasadzie teleportacji).

  • tosca

    W filmie wykorzystano zagadnienia zarówno naukowe, jak i paranaukowe. Stąd po przejściu przez horyzont darzeń dowiedzieliśmy się, że “bohater został przez >nich< uratowany" żeby mógł przekazać córce sygnał.

  • Archound

    Bzdury pan piszesz. Przestalem czytac po tym, jak napisales o silach plywowych. Prosze sie doedukowac, a potem pisac z perspektywy eksperta. Sily plywowe dla gigantycznych czarnych dziur na granicy horyzontu sa pomijalnie male. Kip to wie, wiec pewnie nigdzie go nie wcielo, jak to pan sugeruje.

    • krzysio

      Tyle, że gigantyczne czarne dziury wytwarzają takie ilości zabójczego promieniowania, że podróż, a raczej przetrwanie w ich okolicy jest niewyobrażalne nie tylko dla człowieka ale i dla maszyny. Myślenie o osiedlaniu się w takiej okolicy jest po prostu absurdalne i świadczy o tym, że reżyser konsultował najwyżej niektóre niuanse a resztę olał albo nie zrozumiał.

      • TARS

        Za całość kwestii fizycznych odpowiadał Kip Thorne, ale ty na pewno wiesz lepiej jako kanapowy ekspert ds. astrofizyki.

        “A typical accretion disk and its jet emit radiation—X-rays, gamma rays, radio waves, and light—radiation so intense that it would fry any human nearby. To avoid frying, Christopher Nolan and Paul Franklin gave Gargantua an exceedingly anemic disk. Now, “anemic” doesn’t mean anemic by human standards; just by the standards of typical quasars. Instead of being a hundred million degrees like a typical quasar’s disk, Gargantua’s disk is only a few thousand degrees, like the Sun’s surface, so it emits lots of light but little to no X-rays or gamma rays.Additional calculations[1] by Dr. Ikjyot Singh Kohli show that Gargantua will be emitting virtually no Hawking radiation either, so the radiation environment that the Endurance mission will be flying through is fairly safe.”

        • krzysio

          No pewnie, że można sobie założyć że akurat ten dysk w tym momencie będzie mały i nie zabije człowieka swoim promieniowaniem. Super, problem w tym że w skali kosmicznej promieniowanie emitowane przez dysk nie jest stabilne. Szukanie w takim miejscu planety do osiedlania to absurd. Z czasem dysk będzie coraz mniejszy, bo wyczerpie się materia która żywi się czarna dziura. I to jest czas stosunkowo krótki i co dalej? Szukamy kolejnej planety?
          A jeśli chodzi o promieniowanie, to nam wystarcza to które emituje słonce. Wystarcza do tego by człowiek poważnie ucierpiał w podróży na Marsa .

  • Pingback: Interstellar - film science-fiction (2014) | animacja online()

  • Zasadniczo o SCIENCE-fiction można oczekiwać mniej-więcej zachowania realiów. Zwykle jednak to nie boli, gdy autorzy troszkę jednak od nich odchodzą. Troszkę… w Interstellarze to jednak nie jest troszkę i boli bardzo. A co najbardziej – “logika” czasowa, gdy nagle, na sam koniec okazuje się, że Cooper był nie tylko równocześnie w dwóch różnych miejscach, ale też w dwóch różnych czasach.

    http://animowany.pl/interstellar/

  • piotrek

    nawet mi sie waszych komentarzy nie chce czytac, bo co jeden to madrzejszy, to wszystko tylko teoria a wy macie tylko takie pojecie o niej co przeczytacie w necie

    • Karola

      W końcu głos rozsądku.

    • dejvu

      Ewolucji czy wzglednosci to tez “tylko teoria”…
      W internecie masz też czasopisma i publikacje zwiazane z kazda dziedzina nauki. Czytanie o czyms w internecie nie jest niczym gorszym niz wysłuchanie wykładu jakiegoś fizyka w zależności do jakich materiałów zaciągnie nas nasza ciekawość. Mozesz sie dowiedziec wiecej niz myslisz, wystarczy chciec.
      Zgodzić sie można z Toba tylko w jednym punkcie: ze co jeden to madrzejszy – od ciebie. Nie badz ignorantem i postaraj sie to zmienic.

      • kronopio

        Taaaa… Teoria grawitacji to też “tylko” teoria. Chłopie, nie masz pojęcia, czym jest “teoria naukowa”, a czym teoria w rozumieniu potocznym.

    • Rafal

      Ta wypowiedź dużo o Tobie mówi. Stawiasz się ponad innymi.

      (moje zdanie) Nie wiesz czy w przyszłości nie będzie technologii która umożliwi podróż do czarne dziury.
      (…)w pobliżu planety na astronautów czeka ich kolega. Dla niego czas płynie tak, jak na Ziemi (…)
      <– "w pobliżu" czyli może to być 100tyś km lub 10mln km lub więcej. Wiem że skala mogła być przesadzona, ale miała pokazać widzą w prosty sposób jak to działa we wszechświecie.

      (…)Od których bolą zęby <– to idź do dentysty.

  • abc

    do
    autora tego tekstu mam jedno pytanie – co z tego? To film
    FANTASTYCZNO-naukowy, dyskutuje o rzeczach tak abstrakcyjnych jak czarne
    dziury czy korytarze międzygalaktyczne, o których wiedza ludzi jest
    zerowa albo bliska zeru, czepianie się szczegółów to idiotyzm. Ten film ma być rozrywką, a nie traktatem naukowym o względności czasu i grawitacji, w swojej roli spełnia się znakomicie, ale oczywiście ja w przypadku takich sytuacji, nagle pojawiło się mnóstwo domorosłych fizyków i szukają dziury w całym.

  • caahir98

    “Nawet jeśli pominiemy to, co dzieje się już za horyzontem zdarzeń, to chciałem zapytać, gdzie był Kip Thorne, konsultant naukowy i jeden z producentów wykonawczych, gdy tworzono ten fragment filmu?!”

    Słowo klucz – teserakt.

  • jurgenrichter

    A kolega, ktory czeka na bohaterów, jest na innej planecie, więc jego czas może płynąc ziemskim rytmem. Badaczka, która wylądowała na planecie, gdzie godzina to 7 lat, zginęła ledwie chwilę przed przybyciem naszych bohaterów.

  • Pingback: Interstellar (2014), reż. Christopher Nolan | O ruchomych obrazkach()

  • liz

    ochrona przed szkodliwym promieniowaniem gamma (wiadomo że są bardzo przenikliwe)-mogę sobie wyobrazic jednak odpowiedni skafander który przyjmnie te promieniowanie a elektrony w atomach warstwy tego skafandra przeskocza na inny poziom energetyczny i wyrzucą te promieniowanie w fotonach o innej energi chroniac człowieka wydajność tego wyrzucania musiałaby byc duża

  • kris

    skafander chroniący przed szkodliwym prom.gamma(wiadomo ze jest przenikliwe) to absolutna podstawa odległych lotów w kosmos.Można sobie wyobrazic że musiałby to byc material którego atomy przyjmną te prom. a elektrony przeskakując na inny poziom energetyczny wyrzucą go nastepnie w postaci fotonów o pewnej energii.wydajność tego procesu musiałaby być duża aby ochronic czlowieka

  • Bajo

    HEHEHE 🙂 Ludzie chcecie NAUKI to czytajcie KSIAZKI i ogladajcie PROGRAMY NAUKOWE !!! Film to film, a ten akurat, nic dla mnie bynajmniej nie ma do zaoferowania. Efekty lipa, statek kosmiczny do bani totalnie razem z brakeiim grawitacji w srodku. Bardzo udawany efekt, przeslanie zadne. Jeszcze facet jednemu tlumaczy co to zagjecie czasoprzestrzeni rysujac na kartce, wydaje sie ze takie rzeczy kosmonauci wiedza i to w przyszlosci 🙂 Kolejny film Nolana gdzie jest pomysl, jakies efekty ale brak jakiegokowiek sensu i konkluzji. Niech chlopak robi Batmany lepiej. Dobry film podkreslam FILM Science-FICTION 🙂 “Grawitacja” A. Cuaron. Przynajmniej dodatkowo Sandra ma fajna dupe w szortach 🙂

    • Dessi

      “nic dla mnie bynajmniej nie ma do zaoferowania”
      mhm…

  • Ormus

    W dzisiejszych czasach przy nudnym życiu spowodowanym monotonią ludzie wyczekują odmiany. Dlatego tworzy się nasycone akcją filmy. Myślę, że gdyby zrobić ten film całkowicie zgodny z fizyką, stałby się filmem typowo naukowym i zanudził większą część widzów.

    Co do błędów, zastanawiające jest dla mnie, że startując z Ziemi, potrzebowano normalnej rakiety kilkustopniowej, dokładnie jak misje apollo. Za to bez takiej rakiety nośnej wystartowali z planety wodnej, na której jest 130% ciążenia ziemskiego.

  • california

    Przecież on zginął, Nolan zrobił super film i dał nam 2 zakończenia. Pierwszy dla tych co nie chcą pomyśleć czyli że om przeżył, drugie jest właśnie to że on umiera i wszystko co dalej widzimy jest tylko tym co on widzi po śmierci.

  • Ender

    Co do temperatury dysku akrecyjnego – też mi się to wydawało niedopatrzeniem, że sobie nad nim tak po prostu lecieli. W końcu ów dysk pełnił wręcz rolę słońca dla planet orbitujących czarną dziurę.
    Natomiast co do sił pływowych przy przekraczaniu horyzontu, to niekoniecznie muszą jednak one być tak silne, by rozerwać astronautę. Nawet chyba w filmie było wspomniane, że jest to bardzo masywna (może nawet supermasywna) czarna dziura. A promień horyzontu zdarzeń (promień Schwarzschilda) jest wprost proporcjonalny do masy. Siła grawitacji na horyzoncie jest natomiast odwrotnie proporcjonalna do kwadratu tegoż promienia. Skoro więc w tak przekształconym wzorze na siłę przyciągania mamy w liczniku masę czarnej dziury, ale w mianownik kwadrat tej masy (r ~ m, stąd F = GMm/r^2 ~ 1/m^2), to ostatecznie wychodzi nam, że im więcej dana dziura waży, tym mniejsza jest siła grawitacji na jej horyzoncie zdarzeń.

  • pan krab

    Jeśli chodzi o wnętrze czarnej dziury to nawet Kip Thorne by im nie pomogl zobrazować tego co może się znajdować za horyzontem zdarzeń, za ową granica prawdopodobnie zaczynają działać siły i zjawiska o których nie mamy pojęcia, a tym bardziej mówić o tym co znajduje się za horyzontem zdarzeń dlatego według mnie nic złego że w tym aspekcie producenci filmowi puścili wodzę fantazji. pozdrawiam.

  • Marcin

    MIŁEGO DNIA !

  • Katolik

    Przypominam że w Piśmie Świętym nic nie ma czrnychbdziurach

  • Oj tam, film mi się podobał bardzo. Oglądałam go wyłącznie dla rozrywki. Teraz czekam na “Marsjanina” (też dla rozrywki, ale chętnie przeczytam naukową analizę;)

  • Kinga

    Też uważam, że film, to naukowy bełkot – nie cały, ale jest tam zbyt wiele nielogiczności. Chciałabym poruszyć kwestię dylatacji czasu. Na 1. planecie mówią, że grawitacja to 130% ziemskiej grawitacji i godzina trwa 7 lat; na 2. planecie jest 80% ziemskiej grawitacji, a dzień i noc trwają po równo 67 godzin, czyli doba trwa 134h (w przybliżeniu 5,6 ziemskich dób) – skoro grawitacja na 2. planecie jest mniejsza, czy doba nie powinna być również krótsza od ziemskiej??
    Inna sprawa, że co za debil wysyła załogę, a ta załoga zgadza się polecieć na planety w pobliże czarnej dziury? One nie krążą wokół żadnej gwiazdy, więc skąd mają pobierać energię do życia? Logiczne, że nie ma tam życia. Czarna dziura jest martwa i pochłania energię. Prawdopodobnie te planety nie krążą wokół własnej osi, więc dodatkowo na 1 półkuli będzie wieczna noc, a na drugiej “dzień”.
    Jestem laikiem, więc mogę się mylić, a nawet chciałabym, żeby ktoś odniósł się do mojej dedukcji.
    Osobiście, Interstellar nie podobał mi się w ogóle – zbyt przewidywalny, nudny i nielogiczny. Emocje, jak w telenoweli… Nie lubię, jak takie filmy robią sieczkę z nauki i debili z ludzi.

  • marfew
Nie ma więcej wpisów