Prove your humanity


captcha image

A password will be e-mailed to you.

Zmiana klimatu nabrała tempa i rumieńców… Rekordy gorąca bite są już nie tylko z roku na rok czy z miesiąca na miesiąc, ale i z tygodnia na tydzień. Mordercze fale upałów w tym roku dotykają nawet Wysp Brytyjskich i obszarów za kołem podbiegunowym. To już nie wyjątkowe sytuacje, jak kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, ale nasza nowa normalność.  

Rys. Crazy Nauka

To, co dzieje się obecnie w Portugalii, Hiszpanii, Francji, Niemczech czy Wielkiej Brytanii, jest straszne. Tak, wiem, że lubimy ciepłą pogodę i narzekamy, gdy w lipcu jest 15 czy 20°C. Ale fala upałów, która w połowie lipca dotknęła dużą część Europy, nie zalicza się już do kategorii „ciepła pogoda”. Padło kilka rekordów najwyższej rejestrowanej temperatury, część z nich utrzymała się bardzo krótko, bo w kolejnych dniach pojawił się jeszcze większy upał.

Upały, jakich dotąd nie było

Ciekawe, kiedy skończy nam się skala termometru w samochodzie? Tu rzeczywiście można poczuć, co znaczą „mordercze upały”. Doświadczenie tego gorąca na własnej skórze jest porażające. Dym z pożarów jest w zasięgu wzroku, przed chwilą przeleciał nad nami samolot gaśniczy. Powinni tu teraz być wszyscy wątpiący w zmiany klimatu 

– napisali z Portugalii nasi przyjaciele Elżbieta i Krzysztof, którzy podróżują po Półwyspie Iberyjskim. 

To było 14 lipca, kiedy temperatura w mieście Pinhão sięgnęła… 47°C, bijąc tym samym portugalski rekord wszech czasów (mam na myśli rekord od początku prowadzenia pomiarów). A upałom, jak wiadomo, towarzyszą pożary, więc nie tylko w Portugalii, ale i we wszystkich krajach śródziemnomorskich rozpętało się piekło. 

Ekstremalne gorąco dotarło wczoraj do Wysp Brytyjskich. Jak donosi Met Office, na londyńskim Heathrow odnotowano dziś 40,2°C, co jest rekordem wszech czasów dla Wielkiej Brytanii (z ostatniej chwili: w Coningsby w Lincolnshire padł dziś kolejny rekord: 40,3°C). Biuro dodaje, że dziś pobite zostały również lokalne rekordy gorąca w Walii i południowej Szkocji. Wczoraj, czyli 18 lipca, takie rekordy odnotowano w aż 100 miejscowościach we Francji. Ostatnia noc była też najcieplejszą w historii pomiarów w wielu miejscach Europy Zachodniej, co czyni upały jeszcze bardziej dotkliwymi dla dziesiątków milionów jej mieszkańców.

O powadze sytuacji świadczy liczba ofiar śmiertelnych – w tej chwili (19 lipca) wiemy już o ponad 3600 zgonach wywołanych upałem, a nie spłynęły jeszcze dane z krajów takich jak Francja, gdzie dziś, w Paryżu, temperatura osiągnęła 40°C.

To już druga fala upałów

To już druga tego lata fala ekstremalnych upałów w Europie. Pierwsza uderzyła w połowie czerwca, przynosząc w krajach śródziemnomorskich temperatury powyżej 40°C. Ekstremalne gorąco dotarło i do Polski – 19 czerwca w Lubuskiem odnotowano niemal 38°C. Wskutek upałów bardzo wcześnie w tym roku pojawiły się pierwsze zakwity sinic na Zalewie Wiślanym

Co gorsza, upały dotknęły również obszary leżące za kołem podbiegunowym: w czerwcu w norweskim Banak odnotowano 32,5°C (400 km na północ od koła podbiegunowego), a w rosyjskim Norylsku 32°C (300 km za kołem podbiegunowym). Tak, mówimy o terenach objętych wieloletnią (bo już nie wieczną) zmarzliną. Groza.

Dlaczego trwająca obecnie fala upałów dotknęła część Europy, ale nie Polskę?

Odpowiada za to szczególny, ale znany już układ ciśnienia, w którym do Europy “pompowane” jest gorące, zwrotnikowe powietrze. Nad Atlantykiem, na zachód od Portugalii, pojawił się niewielki, odcięty niż. Z kolei w południowo-zachodniej Europie królował rozległy wyż. To normalna sytuacja, która wywołuje upał. Ale upał przemijający, bo normalnie ten układ powinien przemieszczać się powoli na wschód. 

Właśnie przewidując taki rozwój sytuacji, prognozy pogody zapowiadały kilka dni temu pojawienie się fali upałów w Polsce. Tyle, że upał do nas nie doleciał. Co gorsze, a dla wielu ludzi wręcz tragiczne, pozostał w tym samym miejscu, przez dłuższy czas nagrzewając i wysuszając zachód i południe Europy. 

Gorąco i sucho

Dodajmy przy tej okazji, że na naszym kontynencie panuje najpotężniejsza od kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset lat susza. Nasi przyjaciele piszą nam teraz o wielu wyschniętych rzekach w Hiszpanii. W innych krajach południa Europy jest nie lepiej. Wysycha Pad, najdłuższa i największa rzeka Włoch, której dorzecze zasila niezwykle ważny dla Włoch i całej Europy region rolniczy. Zagrożone są m.in. plony, energetyka wodna, a naukowcy widzą symptomy załamywania się ekosystemów. Suszę mamy i w Polsce, co widać chociażby na przykładzie rzeki San, która niemal całkowicie wyschła. 

Zablokowało się

Wróćmy jednak to zatrzymania się obecnej fali upałów nad południową i zachodnią Europą. To efekt zablokowania się prądu strumieniowego – silnego wiatru wiejącego stale na wysokości około 10 km. Tworzy on meandry, zawijając się na północ i południe. Gdy taki meander wygięty jest na południe, zasysa chłodne powietrze z okolic podbiegunowych. Gdy wygina się na północ, obszary znajdujące się w takim zakolu nagrzewa powietrze pompowane z południowych regionów. 

Postępująca zmiana klimatu prowadzi do osłabienia prądu strumieniowego, który ma tendencję do rwania się i blokowania. Zamiast stale się przesuwać wokół Ziemi, jego zakola potrafią się na dłuższy czas zatrzymać w jednym punkcie. To właśnie zdarzyło się nad częścią Europy. 

Dodatkowo nad Grecją pojawił się drugi niewielki i odcięty niż, a nad północną częścią naszego kontynentu wędrowały duże niże, które dotarły znad Atlantyku. Towarzyszące im chłodne fronty dały nam, w Polsce, te liche 18 czy 20°C i nieco deszczu. 

Na początku tego tygodnia sytuacja się odblokowała – prawie zniknął mały niż obok Portugalii i fala upałów ruszyła z miejsca. Gorące powietrze napłynęło nad Francję i Wielką Brytanię, w środę dotrze do Niemiec i nad zachodnią Polskę. Jednak nie będą to już te same upały, które prześladowały zachód kontynentu, a, co więcej, powrót normalnego ruchu mas powietrza na zachód sprawi, że fala gorąca potrwa najwyżej dwa dni. 

Skąd wiadomo, że upały w Europie to skutek zmiany klimatu? 

Zmiana klimatu powoduje zwiększenie częstotliwości pojawiania się fal upałów i susz oraz prowokuje bicie kolejnych rekordów gorąca. Wszystkie te symptomy tego lata widzimy jak na dłoni. 

To nie znaczy, że już nie doświadczymy zimą mrozów – stają się one jednak coraz rzadsze i coraz mniej dotkliwe. Za to fale upałów i dni wyjątkowo ciepłych jak na daną porę roku przybierają na sile i są coraz częstsze. Prawdopodobieństwo występowania lat ciepłych, bardzo ciepłych lub rekordowo gorących rośnie. Rośnie też prawdopodobieństwo występowania ekstremalnych zjawisk pogodowych, jak nawałnice i wynikające z nich powodzie błyskawiczne. 

Nowe badanie pokazuje, że fale upałów występują w Europie częściej i są bardziej intensywne, niż w innych obszarach półkuli północnej. Trend ten ma być w przyszłości jeszcze silniejszy.

Tak właśnie w praktyce wygląda zmiana klimatu i do takich warunków będziemy musieli się przyzwyczaić. Bo lepiej już było.

Czytajcie u nas: Jak zmniejszać skutki zmiany klimatu? Potężnie ciąć emisje CO2 i robić wszystko by utrzymywać zdrowe ekosystemy. Tylko to nas może uchronić przed katastrofą klimatyczną 


Nie jesteśmy portalem. To blog tworzony przez dwie osoby – Olę i Piotra (a ten tekst napisałam ja, Ola z pomocą Piotra). Jeśli mój tekst Ci się spodobał, do czegoś się przydał lub coś wyjaśnił – to świetnie. Wkładamy w nasze materiały dużo pracy starając się, by były rzetelne i jasne. Jeśli chcesz, możesz w zamian podarować nam wirtualną kawę. Będzie nam bardzo miło. Dziękujemy 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Nie ma więcej wpisów