captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Ta książka wymyka się definicji: to jednocześnie brawurowa autobiografia niezłomnej kobiety-naukowca, powieść drogi i pełen pasji traktat o mocy roślin. Cóż można jeszcze powiedzieć? Trzeba to przeczytać!

„Ludzie są jak rośliny: rosną w stronę światła”napisała Hope Jahren w swojej książce “Lab Girl”. Tej autorce wszystko kojarzy się z roślinami i nic w tym dziwnego, bo prof. Jahren to uznana w świecie specjalistka w dziedzinie biologii i paleobiologii. Ale jakby tylko tyle powiedzieć o pracy naukowej Jahren, to jakby nic nie powiedzieć. Rośliny są całym jej życiem, namiętnością i pasją, której poświęciła życie.

I tutaj muszę się Wam do czegoś przyznać: miałam bardzo ostrożny stosunek do tego tytułu. Na półki w księgarniach trafiło w ostatnim czasie sporo “eko-książek” napisanych w słusznym zapale miłości do przyrody i jej ochrony, ale z podejściem naukowym mających nie za wiele wspólnego. Obawiałam się, że autobiografia Jahren pójdzie właśnie w tym mistycznym kierunku. Szczęśliwie, nie poszła i chwała jej za to!

Dowód? Przytoczę Wam mój ulubiony fragment, żebyście mogli zobaczyć, jak Hope Jahren opisuje rośliny, najbliższe jej sercu organizmy: „Pnącza kradną. Kradną niepilnowane skrawki światła i strumyki deszczówki. Pnącza nie wchodzą w pokorną symbiozę; zamiast tego do cna wykorzystują każdą nadarzającą się okazję do wzrostu. […] W ich łodygach woda przepływa w najszybszym tempie, jakie kiedykolwiek zmierzono u rośliny. Nie dajcie się zwieść tym kilku czerwonym lub brązowym liściom, jakie na jesieni wypatrzycie na pnączu bluszczu. Ta roślina nie umiera, tylko oszukuje za pomocą różnych pigmentów”.

Do tej pory czytałam jedną jedyną książkę, w której autor wyrażałby się z takim uczuciem o roślinach czy ich maleńkich emisariuszach, nasionach, jakby to były jego własne dzieci. Tamta książka to absolutnie klasyczny „Triumf nasion” Thora Hansona, ale to, co przeczytałam teraz, to zupełnie nowa jakość.

Czy zatem „Lab Girl” jest traktatem o życiu drzew, nasion, i korzeni? O nie, ta książka zdecydowanie wymyka się takiej klasyfikacji! To połączenie ody do roślin z powieścią drogi, intymnym pamiętnikiem i obyczajowym portretem grunge’owej kobiety-naukowca (czy też naukowczyni, ale do tego słowa jeszcze się nie przekonałam). Mówiąc o „grunge’owej” badaczce, mam na myśli raczej kaliber jej doświadczeń i życie trochę jak w ciągłej trasie koncertowej, a nie styl muzyczny. Tyle że zamiast hal koncertowych przystankami są tu laboratoria badawcze będące kolejnymi etapami realizacji marzeń bohaterki o własnym miejscu do badań. Ich zwieńczeniem jest własne laboratorium na Hawajach.

Jahren ma talent literacki i zgrabnie wykorzystuje go do opowiedzenia swojej historii. Jak sama wyznaje, po ukończeniu czterdziestki usiadła pewnego dnia, żeby – jak każdy szanujący się naukowiec – napisać sążnistą książkę popularnonaukową o swoich badaniach. Tylko że nie była w stanie oddzielić tychże badań od swojego życia, które przez te wszystkie lata toczyło się albo w laboratorium, albo wokół niego. Napisała więc historię, w której życie i praca splotły się w jedno – i wiecie co? To w ogóle nie jest nudne!

Jednak nie oczekujcie tutaj gwałtownych zwrotów gnającej naprzód akcji. Ta książka toczy się swoim niespiesznym rytmem. Mamy tu epizody pracy laboratoryjnej, kiedy Hope i jej wieloletni współpracownik Bill z uporem graniczącym z obłędem powtarzają doświadczenia, a one udają się dopiero po absurdalnie długim czasie. Często też zmagają się z brakiem pieniędzy – nie tylko na ukończenie badań, ale w ogóle na życie. Jahren twardo walczy o swoje pasje, o połączenie pracy naukowej z macierzyństwem, o swoje miejsce w trudnym, tradycyjnie męskim świecie nauki. Pisze, że z jej punktu widzenia seksizm jest czymś w rodzaju stale towarzyszącego jej ciężaru, który wciąż przypomina, że jako kobieta nie powinna być tym, kim jest.

Ale Hope i Bill są też trochę jak Bonnie i Clyde. Bill mieszka w vanie, Hope w podejrzanych mieszkankach, razem podróżują na krańce świata i nigdzie nie zagrzeją miejsca. Kiedy po dramatycznym dachowaniu van, którym jadą, leży bezwładnie w rowie, Jahren obawia się, że auto zaraz wybuchnie, bo tak zazwyczaj bywa na filmach tuż po kraksie. „Nie byłam pewna, co z tym fantem począć. Nagle tyle drzwi się rozsunęły, a jakiś męski głos oznajmił: – Jestem weterynarzem. Czy wszyscy są cali?”.

Na koniec wspomnę jeszcze, że „Lab Girl” to międzynarodowy bestseller. Tytuł ten  został uznany za najlepszą książkę 2016 roku przez „Time” i za najlepszą biografię przez „Washington Post”.

„Lab Girl. Opowieść o kobiecie naukowcu, drzewach i miłości”

Autor: Hope Jahren

Wydawnictwo Kobiece

2017

 

HOPE JAHREN – urodziła się i dorastała w małym miasteczku w południowo-wschodniej Minnesocie. W 1996 roku ukończyła doktorat na University of California, a następnie pracowała w Institute of Technology w Georgii. W 1999 roku jako pierwsza kobieta dostała pracę etatowego pracownika na wydziale Nauk o Ziemi i Planetologii w Johns Hopkins University. Jest jedną z czterech naukowców i jedyną kobietą, która została nagrodzona prestiżowym Young Investigator Medal. Znalazła się również na liście dziesięciu najlepszych młodych naukowców w USA. Obecnie mieszka w Oslo z mężem (którym nie jest Bill!), synem i psem.

 

Lab Girl, czyli porywający pamiętnik z botanicznego laboratorium
5 (100%) 4 głosów

Nie ma więcej wpisów