Nie, to nie koniec świata. Ani nawet nie Photoshop. To chmury o nieznanym wciąż pochodzeniu zwane asperatus.

W przeciwieństwie do innych niskich chmur te nie mają gładkiej podstawy, a wypukłe, postrzępione “wypustki”. Być może ich powstawanie związane jest z wiatrami fenowymi czyli ciepłymi wiatrami schodzącymi z gór w doliny (fenem jest m.in. nasz halny).

Dlaczego jednak w pobliżu Zakopanego asperatusów nie dojrzymy, a w Nowej Zelandii udało się je sfotografować? Tego wciąż nie wiadomo.

To piękne zdjęcie chmur oświetlonych od dołu słońcem zrobiła Witta Priester (http://bit.ly/15iSJNx)

Nie ma więcej wpisów