captcha image

A password will be e-mailed to you.

Żyjemy w kraju, który ma bardzo zanieczyszczone powietrze. Powinniśmy naciskać na władze, by to zmieniać. A równocześnie musimy bronić się sami.

Kiedy dwa lata temu do naszego domu trafił pierwszy oczyszczacz powietrza, naprawdę poczuliśmy różnicę. Wtedy do działania skłoniło nas zapalenie płuc naszej córki. A przy okazji zaczęliśmy się bardziej interesować tematem, mierzyć jakoś powietrza i opowiadać o problemie smogu. Tak to już jest, że najskuteczniej człowieka przekonują osobiste doświadczenia.

Dziś w domu pracują dwa oczyszczacze, po jednym w każdej sypialni, a niedawno pojawił się też taki, który pracuje w samochodzie. Na naszym domu działa też zewnętrzny czujnik Airly, który raportuje sytuację. Czy to wszystko ma sens? Naszym zdaniem – tak. Niestety sytuacja na osiedlu nadal nie jest dobra – zresztą w takich dniach jak wczoraj w niemal całej Polsce wygląda to fatalnie. Bywa, że nasz puchaty pies po 10 minutach spędzonych na zewnątrz wraca śmierdząc dymem. Natomiast w domu jakość powietrza jest znacznie lepsza. Nie tylko nie czuć smrodów z zewnątrz, ale też naszą ocenę potwierdza przenośny czujnik. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z jego ograniczeń, jednak porównanie odczytów na zewnątrz i w domu pokazuje jak duża jest różnica.

Oczyszczacz z rozmachem

Ponieważ pracujemy zwykle z domu (taka specyfika prowadzenia bloga – można by napisać długi tekst o wadach i zaletach tego rozwiązania), to trzeba było też pomyśleć o urządzeniu, które poradzi sobie większym pomieszczeniem o powierzchni około 40 m2. I znowu, podobnie jak dwa lata temu, z pomocą przyszedł sklep „Oddech to życie”. Zasady te same, co dwa lata temu: dostajemy oczyszczacz i opisujemy, jak się sprawdza.

Karton, który trafił do nas robił wrażenie swoim rozmiarem. Nic dziwnego, bo urządzenie kryjące się wewnątrz to prawdziwa potęga – IQAir HealthPro 150. Na początek kilka słów o marce IQAir. Szwajcarska firma jest czymś na kształt luksusowej marki będącej punktem odniesienia dla innych. Doskonała jakość, dość zachowawczy styl i podejście do nowinek (o tym za chwilę). Wiecie – trochę jak klasyczne szwajcarskie zegarki, które doskonale działają przez lata, choć próżno szukać w nich smartwatchowych dodatków.

IQAir HealthPro 150 to przede wszystkim gigantyczny filtr powietrza. Jego filtr HEPA ma powierzchnię 5 m2, a jeszcze przed dotarciem do niego powietrze oczyszcza filtr wstępny mający 2 m2. Wewnątrz znajduje się 1 kg granulatu węgla aktywnego. Wedla deklaracji producenta „Technologia HYPER HEPA zapewnia wydajność ponad 99,5% oraz filtrację bardzo drobnych cząstek zanieczyszczeń o wielkości 0,003 μm (czyli cząstek 10 razy mniejsze niż wirusy).” Faktycznie, większość wirusów ma rozmiary rzędu 0,02 μm do 0,3 μm.

Skuteczność filtrowania to ≥ 99,97% dla cząstek ≥ 0,3 μm oraz ≥ 99,5% dla cząstek ≥ 0,003 μm. Z kolei wydajność filtrowania sięga 350 m3 na godzinę, co zapewnia efektywne czyszczenie pomieszczenia o powierzchni do 65 m2. Czyli nasze 40 m2 spokojnie przefiltruje i to z dużym zapasem.

Uff, sporo tych liczb, ale to ważne, bo ludzie często kupują oczyszczacze nieprzystosowane do pomieszczeń, które mają oczyszczać. W efekcie mają złudzenie, że oddychają lepszym powietrzem, bo sprzęt zwyczajnie nie wyrabia z filtrowaniem.

Przy takim poziomie filtrowania i wydajności IQAir HealthPro 150 jest dobrym rozwiązaniem dla osób cierpiących na alergię i astmę. Oczywiście skuteczne filtrowanie pyłków i innych alergenów wymaga pracy w zamkniętym, przynajmniej częściowo, pomieszczeniu.

Prostota przede wszystkim

Jak napisałem ten IQAir to prawdziwa potęga. Przy wymiarach 61 x 38 x 41 cm trzeba znaleźć dla niego godne miejsce, ale po ustawieniu właściwie nie wymaga obsługi. Co do estetyki zdania są podzielone. Ola twierdzi, że nasz nowy oczyszczacz wygląda jak drukarka, mi przypomina raczej futurystyczną fabrykę androidów.

Na górze obudowy mamy niewielki panel sterowania z wyświetlaczem LCD. Pokazuje stan obu filtrów, szybkość wentylatora i objętość czyszczonego powietrza. Możemy zmienić tempo pracy (jest 6 biegów) oraz ustalić harmonogram działania – na przykład w nocy bieg pierwszy, w ciągu dnia 2 czy 3. Do tego w zestawie jest pilot dający możliwość bieżącego sterowania sprzętem.

I to wszystko. Tylko i aż. Rzeczą, której IQAir HealthPro 150 nie ma jest wbudowany czujnik zanieczyszczeń. Przyznam, że byłem tym mocno zaskoczony – drogi, dopracowany sprzęt, a zaoszczędzili na czujniku za kilka dolarów? No więc zapytałem i dostałem taką odpowiedź: „Nie podążamy za każdym trendem, ponieważ najważniejszą rzeczą w oczyszczaczach powietrza jest jakość oczyszczania powietrza. Mimo że niektórzy klienci uważają takie funkcje, jak wbudowane czujniki, za pożądane, w rzeczywistości takie funkcje okazują się niepożądane.”. W załączonym dokumencie argumentację nieco poszerzono, ale podsumować ją można w kilku zdaniach. Dobry czujnik kosztuje 2000 dolarów, a te za 5 dolarów pokazują byle co. Umieszczenie czujnika NA oczyszczaczu mija się z celem, bo przecież tam powietrze jest najczystsze. Każdy poziom zanieczyszczeń jest zły, więc ograniczanie pracy oczyszczacza z powodu spadku jednego z rodzajów zanieczyszczeń jest niekorzystne.

Z jednym na pewno muszę się zgodzić – proste czyli niedrogie sensory nie poradzą sobie z wykrywaniem wielu zanieczyszczeń (choćby gazowych). Dodatkowo takie czujniki potrafią dość szybko się psuć – sami tego doświadczyliśmy. Z jednej strony sądzę, że dodanie czujnika dobrej jakości ułatwiłoby korzystanie z oczyszczacza, ale z drugiej muszę przyznać, że przy takiej wydajności i filtrze stała praca na poziomie 2. biegu wystarczy, by powietrze było czyste. Szóstkę wrzucaliśmy właściwie tylko w ekstremalnych sytuacjach – choćby na Sylwestra, gdy nasz syn odpalał w kuchni zimne ognie. I wówczas faktycznie trzeba było tylko kilku minut, by w powietrzu prawie nie było śladu zanieczyszczeń.

Ponieważ sam sprzęt jest drogi, to i filtry do niego sporo kosztują – komplet to 1340 zł. Ale zanim zbledniecie z przerażenia, spójrzmy na konkrety. Przede wszystkim IQAir HealthPro 150 ocenia faktycznie zużycie filtra na podstawie czasu pracy w określonym trybie. Czyli nie automatyczny alarm o wymianie, tylko wymiana gdy jest naprawdę potrzebna.

Po drugie filtry są dwa. Ten droższy wymieniamy do około 3 lata. Przy cenie 780 zł wychodzi 260 zł rocznie – czyli tyle, ile kosztuje znacznie mniejszy filtr do tańszego sprzętu, który trzeba wymieniać co roku. Tańszy wymieniany co ok. 1,5 roku kosztuje 560 zł. W sumie wychodzi 630 zł rocznie. Sporo, ale też to nie jest oczyszczacz do małego pokoiku.

Pozostaje jeszcze kwestia głośności. Znowu spójrzmy na dane producenta. Co ważne to wartości dla odległości 1 metra od urządzenia. Na 1. biegu mamy 22 dB, na 6. 57 dB. Ale mało kto siedzi z głową przy oczyszczaczu, a przy oddalaniu się głośność szybko spada. Z odległości 2 m powyższe wartości redukują się o 6 dB, przy 4 m – o 12 dB, przy 8 m o 18 dB. Tyle cyfry. W praktyce znaczy to tyle, że wrażliwa na hałasy Ola bez problemu śpi przy oczyszczaczu pracującym na 2. biegu w odległości 4 metrów od niego. Sprawdzaliśmy, mierzyliśmy.

Producent podkreśla też, że oczyszczacz nie emituje ozonu. Właściwie to oczywiste, bo niby dlaczego miałby emitować. OK, wiem, że w niektórych urządzeniach specjalnie instaluje się moduły, które mają „jonizować powietrze”. Pomysł kuriozalny, bo ozon jest szkodliwy dla układu oddechowego, a jonizowanie powietrza w domu nie przynosi żadnych korzyści. W każdym razie IQAir szczęśliwie takich rzeczy nie robi, o czym informuję z kronikarskiego obowiązku.

Podsumowując – jeżeli szukasz niezawodnego, wydajnego, oczyszczacza z górnej półki, który ma efektywnie filtrować powietrze w dość dużym pomieszczeniu i możesz za niego zapłacić, to IQAir HealthPro 150 jest dla ciebie. Z mojego punktu widzenia jego największą zaletą jest to, że działa niezwykle skutecznie i całkowicie bezproblemowo. Nie muszę o nim myśleć, nie muszę się nim martwić, a w domu mam czyste i bezpieczne powietrze. Niby nic takiego, ale przy obecnym poziomie zanieczyszczeń to niesamowicie ważne.

Na stronie “Oddech to życie” przy zakupie oczyszczacza IQAir HealthPro 150 możecie podać kod “crazynauka”, dzięki czemu dostaniecie do końca stycznia zniżkę 10%

Tekst jest elementem współpracy ze sklepem “Oddech to życie”. Partner nie miał wpływu na wyrażane przez nas opinie.

Czego u nas szukaliście?

9
Dodaj komentarz

avatar
 
4 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Łukasz RajzerPawełPiotr StanisławskiAdrianmmm777 Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paweł
Gość
Paweł

Dlaczego uważasz , że taka firma jak Sharp oszukuje klientów i piszesz, że jonizatory w ich oczyszczaczach nic korzystnego nie przynoszą ? Czy masz odpowiednie laboratorium aby to stwierdzić i podeprzeć to odpowiednimi badaniami ?

mmm777
Gość
mmm777

Tak na oko: wyświetlacz najtańszy 2×16 zielony, klawiatura membranowa. Rękodzieło?
Z drugiej strony nic kolorowo nie miga, więc może jednak zrobione serio 😉

Adrian
Gość
Adrian

Ciekawe, ale dla mnie za duże

Łukasz Rajzer
Gość
Łukasz Rajzer

Takich 5 rzeczy przychodzą mi do głowy po przeczytaniu tego artykułu: 1. Czujniki używane w większości oczyszczaczy w Polsce są bliźniaczymi czujnikami używanymi przez firmę Airly. Odczyty Airly uznaje się za wiarygodne +-10% względem stacji WIOŚ. Nikt nie ma problemu, by z nich korzystać do oceny jakości powietrza. Jako, że smog to największy problem polskich domów (zaraz po alergenach) i to 80% zakupów oczyszczaczy dokonuje się właśnie przez pył zawieszony, brak czujnika PM2.5 uznaje się za totalny afront. Nawet jeśli ten czujnik pokaże 90% prawdy. To zawsze lepiej niż 0% prawdy. 2. Jonizatory nie służą do generowania ozonu, a mają… Czytaj więcej »

Nie ma więcej wpisów