captcha image

A password will be e-mailed to you.

 

Interstellar. Fot. ©2014 WARNER BROS. ENTERTAINMENT INC. AND PARAMOUNT PICTURES CORPORATION

Interstellar. Fot. ©2014 WARNER BROS. ENTERTAINMENT INC. AND PARAMOUNT PICTURES CORPORATION

 

OLA SALWA*, KRYTYK FILMOWY, GOŚCINNIE NA ŁAMACH CRAZY NAUKI! 

“Interstellar” to solidny, sprawnie opowiedziany film science fiction. Sęk w tym, że gdy mówimy o kinie Christophera Nolana, te przymiotniki brzmią jak obelga.

Z reżyserem “Memento”, najlepszych po burtonowskich “Batmanów” czy “Incepcji” jest jak z wybitnie zdolnym i lekko ekscentrycznym uczniem: gdy pisze wzorcowe wypracowanie, stawiamy mu piątkę z plusem oraz z poczuciem sporego rozczarowania. Tak jest w przypadku “Interstellar”, najbardziej oczekiwanego (także przez niżej podpisaną) filmu roku.

Nolan postawił przed sobą ambitne i trudne zadanie stworzenia widowiska, które będzie miało więcej wspólnego z “Odyseją kosmiczną” Stanleya Kubricka niż śmieciowymi “Transformersami”. Tę decyzję widać choćby w wyborze scenografii, kostiumów (czy raczej skafandrów) oraz rekwizytów – nikt tu się nie popisuje hi-techowymi, wyświeconymi do białości gadżetami, które przyciągałyby uwagę jak silne pole grawitacyjne. Oko kamery jest skupione na bohaterach: byłym pilocie, obecnie rolniku Coopie, jego córce Murphy, kosmonautce Amelii i jej ojcu, wybitnym fizyku teoretycznym. Ten pierwszy spotyka tego ostatniego w wyniku (a jakże!) tajemniczego zbiegu okoliczności i zostaje zaproszony do udziału w wyprawie międzygwiezdnej, której stawką jest przetrwanie ludzkości.

Bo na Ziemi z powodu przeludnienia i zaśmiecenia zaczyna się najpoważniejsza plaga głodu w historii – właśnie wymierają ostatnie gatunki jadalnych roślin. Ludzkość czeka los dinozaurów, chyba że znajdzie nową planetą do zamieszkania i zaśmiecania. Coop i reszta zespołu rusza w kierunku Saturna, gdzie znajduje się tunel czasoprzestrzenny prowadzący do innej galaktyki, wstępnie zbadanej przez 12 pionierów.

Fot. ©2014 WARNER BROS. ENTERTAINMENT INC. AND PARAMOUNT PICTURES CORPORATION

Fot. ©2014 WARNER BROS. ENTERTAINMENT INC. AND PARAMOUNT PICTURES CORPORATION

Podróż jest niesamowicie efektowna, w pakiecie dostajemy też przystępną lekcję fizyki – Nolan czaruje, uwodzi, prowadzi filmowy statek pewną i śmiałą ręką. Niestety, gdy zajmuje się emocjami swoich bohaterów oraz próbuje swoich sił w filozofii, zaczynają się silne turbulencje. Sentymentalne i pretensjonalne dialogi brzmią jak szkło przesuwane po metalu – nie byłoby źle, gdyby w trakcie montażu niektóre z tych scen wpadły do jakiejś czarnej dziury. Nolan, który napisał scenariusz jak zwykle z bratem Jonathanem, nie jest ani intelektualistą ani filozofem kina, więc rozważania o ludzkiej naturze, potędze miłości i ogólnie, imponderabiliach przypominają słabe filmy Terrence’a Malicka czy inne nieudane próby stworzenia ambitnego science-fiction takie jak “Prometeusz” Ridleya Scotta czy “Grawitacja” Alfonso Cuarona (przeczytajcie naukową recenzję “Grawitacji”).

Od arcydzieła Kubricka niestety film dzielą lata świetlne, także dlatego, że przy całej swojej nowoczesności “Interstellar” jest mało rewolucyjny czy odkrywczy – intelektualnie, bo wiernie trzyma się teorii względności (o naukowym aspekcje pisze więcej Piotrek w naukowej recenzji “Interstellar”), emocjonalne, bo siłą napędową bohatera jest miłość do rodziny, aktorsko, bo obsada gra zgodnie ze swoim emploi, nawet efektowna muzyka Hansa Zimmera brzmi znajomo, jakby była echem kompozycji Phillipa Glassa napisanych do “Koyaanisquatsi” Godfreya Reggio.

To, co się Nolanowi udało w “Incepcji”, czyli połączenie autorskiej wizji z regułami hollywoodzkiego widowiska, tutaj wyszło tylko połowicznie. Czyli samo widowisko. Parafrazując innego klasyka sci-fi: Nolan poleciał tam, gdzie nie dotarł żaden człowiek i przysłał nam stamtąd ładne pocztówki.

*Ola Salwa, krytyczka filmowa, która w dzieciństwie miała tylko jedno marzenie – zostać kosmonautką. Potem zjednak związała się z filmem. Jako krytyk współpracowała między innymi z “Filmem”, “Przekrojem”, “Kinem”, “Polityką”, “Magazynem Stowarzyszenia Filmowców Polskich” oraz serwisem sfp.org.pl. Członkini Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

Przeczytaj też naukową recenzję filmu Interstellar

 

Oto trailer filmu “Interstellar”:

Polecamy też:

Dylatacja czasu – film o fizyce, którego nie zdołasz zapomnieć. Choć będziesz chciał

Naukowa recenzja “Grawitacji”

 

 

16
Dodaj komentarz

avatar
 
13 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
GrażynaJegosławKati3DenyGueastt Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jacek
Gość
Jacek

” Tak jest w przypadku “Interstellar”, najbardziej oczekiwanego (także przez niżej podpisaną) filmu roku.” Tu sie nie zgodze bo najbardziej oczekiwanym filmem roku jest ” Hobbit.Bitwa pieciu armii”

Arek A
Gość
Arek A

to jest twoja subiektywna opinia kolego

Bandyta
Gość
Bandyta

Hobbit? Mówimy o dorosłych filmach a nie bajkach dla dzieci.

piotrek
Gość
piotrek

belkot, ale to tylko moja osobista opinia :

Habeck Colibretto
Gość
Habeck Colibretto

Szanowna autorko – ciężko się zgodzić z “…jakby była echem kompozycji Phillipa Glassa napisanych do “Koyaanisquatsi”” Tylko “jakby”. Do “echa” też daleko. Jedyne podobieństwo, że Glass też użył tam organów. Także pisanie, że muzyka Zimmera do Interstellar jest efektowna jest zupełnym przeciwieństwem tego co słychać na filmie i płycie – powtarzane jakieś 5 nut do tego instrumentalnie bardzo uboga przy muzyce jaką się dzisiaj komponuje i z jakiej jest znany Zimmer. Chyba, że masz autorko na myśli to, że daje efekt (jakikolwiek). No daje… Może i Interstellar trzyma się wiernie teorii względności, ale ma problemy na poziomie podstawowym fizyki. Problemy… Czytaj więcej »

lelouch90
Gość
lelouch90

“Od arcydzieła Kubricka niestety film dzielą lata świetlne[…]”

I w tym momencie przestałem czytać tę “recenzję”.

Kati3
Gość
Kati3

Otóż to. Odyseja kosmiczna to najgorsza szmira jakąkolwiek widziałam. Jak można to nazywać arcydziełem?

Greg
Gość
Greg

Ola Salwa, krytyczka filmowa – jakoś to dziwnie brzmi. Po cóż odmieniać by przypisać jakiś tytuł do płci. Krytyk filmowy – słowo, może i o męskich korzeniach ale jakież bezosobowe i w/g mnie bardziej ładniej brzmiące. To pierwsze od razu nasuwa mi na myśl jakiegoś sportowca skaczącego o tyczce.

lolo
Gość
lolo

co za rozedrgany gniot – miała być recenzja!
jeśli to jest zawodowstwo to lepiej niech ja juz więcej nie dam się nabrać na czyjekolwiek zachęty do brnięcia w odmęty cudzych zatęchłych od informacji lecz jednak jałowych umysłowości. ból d py może być jedynym skutkiem po lekturze czegoś takiego.

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

A można jakiś konkret? Jakieś rzeczowe uwagi? Coś mniej… rozedrganego?

ala
Gość
ala

zgadzam sie z krytyką, ciężko sie ogląda, ni to pies ni to wydra, raczej jakaś hybryda.

Gueastt
Gość
Gueastt

To jest recenzja czy streszczenie filmu… jezus maria.. sam jestem bardziej scislowcem. Z polaka mialem same paly a i tak nie moge na to patrzec. Pozdrawiam autorke

Deny
Gość
Deny

Nie posiadam wyższego wykształcenia w recenzji. Jednakże muszę uznać tę recenzję za subiektywną tudzież HU7OWĄ 😉

Kati3
Gość
Kati3

Na miano krytyka trzeba sobie zasłużyć, a recenzją tego nazwać nie można… Deny w pełni się zgadzam z tym ostatnim określeniem 😉

Jegosław
Gość
Jegosław

O ile pan Stanisławski napisał ciekawą, interesującą recenzję, pani Salwa wyprodukowała recenzję “solidną, sprawnie opowiedzianą”. I dla Pani Salwy te przymiotniki powinny brzmieć jak obelga, bo jej tekst ewidentnie brzmi jak tekst zasiedziałego w zawodzie, wypalonego krytyka, którego każda kolejna recenzja brzmi (prawie) tak samo.

Grażyna
Gość
Grażyna

Jestem muzykiem z absolutnym słuchem. Widziałam Odyseję i wiele innych filmów. Muzykę Glassa znam niemal na pamięć. Potwierdzam, słychać w omawianym filmie, że Zimmer też ją doskonale zna. i że uwielbia te filmy. To nie tylko słychać, ale też widać. Ja jednak z racji swej profesji zajmę się warstwą słuchową. Musicie mi wierzyć, bo się na tym znam. Jeśli ktoś pisze, że nie był dobry z “Polaka” i miał same dwóje, ale czuje się na siłach krytykować kogoś kto się zna na swojej pracy to trudno. Zimmer wg mnie swoją muzyką chciał nawiązać do tych filmów. Fakt, że naśladuje Glassa… Czytaj więcej »

Nie ma więcej wpisów