captcha image

A password will be e-mailed to you.

Wyobraź sobie, że na kilka dni wchodzisz w głąb góry. Ciemności rozświetla kilka latarek twojej ekipy, noc i dzień to kwestia umowna. Zjeżdżasz na linie, szukasz nowych korytarzy, tropiąc je po ruchu powietrza, przeciskasz się przez przejścia tak wąskie, że ledwie się w nich mieścisz. Potem kolejne zjazdy, często ślepe zaułki. Dzięki relacji Kasi Biernackiej, speleolożki, fotografki i operatorki filmowej, opowiemy Wam, jak się eksploruje Cheve, jedną z najgłębszych jaskiń na świecie.

Ile czasu można tak wędrować w głąb jaskini? By w meksykańskiej Cheve dotrzeć do najdalszego zbadanego przez ludzi punktu – około 4 dni. Po drodze czekają cię noclegi w całkowitej, bezwzględnej ciemności, zjazdy wzdłuż podziemnych wodospadów, targanie ciężkiego wora ze sprzętem i jedzeniem, ale przede wszystkim – oszałamiające widoki. O ile oczywiście poświecisz wokół, bo Cheve to jedno z tych miejsc, w których panują ciemności, jakich mieszkańcy powierzchni Ziemi po prostu nie znają.

Sistema Cheve

Jaskinia Cheve, położona w górach Sierra Juárez w południowym Meksyku, wchodzi w skład Sistema Cheve – kompleksu trzech, połączonych ze sobą jaskiń, który grotołazi eksplorują od 1987 roku. W okolicy jest jeszcze kilka innych dużych jaskiń, które mają szansę zostać dołączone do systemu.

Do tej pory w Sistema Cheve odkrytych zostało 80 km korytarzy, co obecnie stawia tę jaskinię na 36. miejscu na świecie pod względem długości. Jednak to nie o długość chodzi przede wszystkim odkrywcom, tylko o głębokość.  Ta wynosi 1536 metrów i daje w tej chwili Cheve 12. pozycję na liście najgłębszych jaskiń świata. Co więcej, speleolodzy mają podstawy, by sądzić, że jeśli znajdą połączenie z niżej położoną jaskinią, wówczas Cheve osiągnie głębokość ponad 2,5 km. Zdobyłaby wówczas status najgłębszej jaskini na Ziemi. Ten święty Graal przyświeca niestrudzonemu amerykańskiemu odkrywcy i grotołazowi Billowi Stone’owi, który bada Cheve od ponad 30 lat.

Od 2001 roku w organizowanych przez Billa Stone’a wyprawach do tego systemu uczestniczy Kasia Biernacka. Nie tylko eksploruje i pomaga w transportach sprzętu, ale też fotografuje i filmuje działania speleologów. To ona jest autorką wszystkich prezentowanych w tym artykule zdjęć. Ona również była jednym z operatorów filmowych wyprawy w 2021 roku, której poświęcony jest trwający 50 minut dokument pt. „Najgłębsza jaskinia świata?” (jego premiera odbędzie się 24 lipca o godz. 21.00 na kanale National Geographic).

A rok 2021 był wyjątkowy w historii eksploracji Cheve, bo wówczas odkrytych zostało aż 20 km nieznanych wcześniej korytarzy.

Eksploracja podziemia

Jak bada się tak gigantyczny system jaskiń? Przede wszystkim trzeba pamiętać, że to zupełnie inny świat niż ten, który znamy z powierzchni. Nie chodzi już tylko o ciemność, ale też o izolację. Skały bardzo utrudniają łączność radiową, ale przede wszystkim nie dociera tam sygnał GPS, trudno więc ustalić, gdzie się jest. Brak punktów odniesienia innych, niż otaczające skały i woda sprawia, że szybko można stracić orientację przestrzenną. Oczywiście badający takie obszary speleolodzy nie są bezradni, ile i oni potrzebują narzędzi, dzięki którym mogą określić swoje położenie pod ziemią i stworzyć mapę tych przestrzeni.

Dawniej używano 30-metrowych taśm mierniczych, którymi mozolnie mierzono każdy przebyty fragment, by nanieść go na tworzoną na bieżąco mapę. Taśma się plątała i zahaczała, praca była uciążliwa. Do tego potrzebne były pomiary kompasem oraz mierzenie kąta nachylenia.

Wszystko zmieniło zastosowanie dalmierzy laserowych, które za jednym przyciśnięciem guzika dostarczają potrzebnych danych. Dodatkowo dalmierz przez Bluetooth przekazuje dane pomiarowe bezpośrednio na tablet. Nadal trzeba się zatrzymywać i dokonywać pomiarów, ale trwa to znacznie krócej, a wszystkie niezbędne wyniki trafiają do programu, który sam tworzy mapę podziemnego świata.

– Bywa, że idziemy przez cały dzień, zataczając w jaskini pętlę i ostatecznie znajdujemy się zaledwie kilkadziesiąt metrów pod punktem, z którego startowaliśmy – opowiada Kasia Biernacka – Dzięki powstającej w trakcie eksploracji trójwymiarowej mapie jesteśmy w stanie stwierdzić, że wystarczyłoby znaleźć drogę w dół, na skróty, by ten cały dzień drogi skrócić do 15 minut.

Oczywiście na mapie znajduje się to, co już udało się odkryć. Jak jednak odnaleźć nowe partie jaskini? Wejście do nich może kryć się w wielu miejscach – za skalnym zawaliskiem, w szczelinie lub otworze na wysokości kilkudziesięciu metrów, w ścianie ogromnej sali.

Tropem powietrza

Jaskinie to czasem niezwykle rozbudowane systemy, które powstają, gdy w pęknięcia w skale dostaje się woda. Z czasem poszerza ona szczeliny tworząc skomplikowane podziemne struktury. Jeśli jaskinia ma więcej niż jeden otwór – co bardzo często się zdarza – to istnieje w niej naturalny przepływ powietrza. Właśnie tego podziemnego powiewu wiatru szukają grotołazi eksplorujący jaskinie. By odnaleźć przejście prowadzące do kolejnych partii jaskini, posługują się na przykład… dymem z podpalonego kawałka papieru. Uważnie śledzą, gdzie kieruje się strużka i w ten sposób szukają potencjalnych przejść.

Potencjalnych, bo nie każdą drogą, którą przepłynie woda albo powietrze, zdoła się przecisnąć człowiek. W filmie National Geographic widzimy niesamowite ujęcia, pokazujące przechodzenie przez niezwykle wąskie zaciski. Kamera umieszczona na kasku grotołaza pokazuje jego punkt widzenia i z pewnością nie jest to widok, który zwykłemu człowiekowi kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa. Skojarzenia z klaustrofobią pojawiają się nawet u ludzi, którzy nigdy jej nie doznali.

Halo, tu obóz siódmy!

Badacze jaskini Cheve wraz z eksploracją kolejnych partii jaskini zakładali obozy, które pozwalają na bezpieczne zapuszczanie się w coraz dalsze rejony. Najodleglejszy z obecnie istniejących obozów nosi nazwę C7 i znajduje się w odległości ponad 11,7 km od wejścia. Przejścia między obozami bywają bardzo różne – między C3 a C5 jest „tylko” 1300 metrów, ale pokonanie tego odcinka zajmuje od 3 do 6 godzin, ze względu konieczność przeciskania się i czołgania przez około 500 metrów. Z kolei przebycie niemal 2,2 km z C6 do C7 zajmuje około 2 godziny.

Pod ziemią komunikacja radiowa nie działa dobrze na duże odległości, w Cheve rozmowy prowadzi się więc przez telefon kablowy.

– Ciągniemy przez jaskinię kilometry przewodu – wyjaśnia Kasia Biernacka. – Oczywiście trzeba to zrobić tylko raz, potem pozostaje okresowe sprawdzanie, czy kabel nie został przerwany. No chyba, że nagle utracimy łączność, bo gdzieś coś pękło. Tak się zdarzyło w 2021 roku, w momencie, kiedy odkryliśmy nowe fragmenty jaskini za obozem C5. Przez dwa dni nie było połączenia z powierzchnią i nikt o naszych przełomowych odkryciach nie wiedział – do czasu, aż udało się znaleźć miejsce awarii i naprawić przewód. A to przecież 11 km kabla.

Konieczność komunikacji z bazą motywuje działających w jaskini do zachowania regularnego rytmu dobowego. Bo bez światła słonecznego i wobec dużych odległości do pokonania, czasem trudno jest zachować odpowiedni cykl snu i czuwania. Z pomocą przychodzi zasada dwukrotnej komunikacji w ciągu dnia – o 9.00 i 21.00. Nie można więc zaspać na poranną rozmowę – to czas na wymianę informacji między obozami podziemnymi a bazą na powierzchni oraz na koordynację działań.

Zaopatrzenie dla grotołazów

Odległości w tej potężnej jaskini sprawiają, że eksploracja najdalej położonych partii staje się coraz większym wyzwaniem logistycznym. Czasem ekipa idzie na akcję na dwa, trzy albo nawet cztery tygodnie i może zabrać stosunkowo niewiele żywności, która pakowana jest w szczelnie zamykane pojemniki. Woda nie jest problemem – tej wszędzie jest pełno. Ale osoby, które mają dostarczyć jedzenie, same przecież muszą coś jeść w drodze, więc transport jest coraz trudniejszym przedsięwzięciem. A poza jedzeniem potrzebne są liny, sprzęt wspinaczkowy czy bezcenne i stale się wyczerpujące źródła prądu.

– Dlatego teraz skupiamy się na poszukiwaniu nowych wejść do jaskini, które skróciłyby drogę od głównego wejścia – wyjaśnia Kasia Biernacka. – Gdyby udało nam się znaleźć taki skrót, dojście do obozu C7 nie ciągnęłoby się przez 11 km i nie trwało kilku dni. To zupełnie zmieniłoby sytuację i bardzo ułatwiło nam poszukiwania kolejnych części Cheve.

Szef wyprawy Bill Stone ma nadzieję, że on i jego zespół nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i że w kolejnych latach uda im się odkryć głębsze rejony Cheve. Może wówczas stanie się najgłębszą znaną ludzkości jaskinią.


Nie jesteśmy portalem. To blog tworzony przez dwie osoby – Olę i Piotra (a ten tekst napisałam ja, Piotrek, choć Ola mi pomagała). Jeśli mój tekst Ci się spodobał, do czegoś się przydał lub coś wyjaśnił – to świetnie. Wkładamy w nasze materiały dużo pracy starając się, by były rzetelne i jasne. Jeśli chcesz, możesz w zamian podarować nam wirtualną kawę. Będzie nam bardzo miło. Dziękujemy 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Nie ma więcej wpisów