captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Pomysłów na taki telefon było już kilka, ale tylko Motoroli udało się go zrealizować. Moto Mods rozbudowują funkcjonalność smartfona zgodnie z życzeniem użytkownika: dodając projektor, dobrze brzmiący głośnik czy pełnoprawny aparat. Najciekawsze jest to, że Motorola nie poprzestała na kilku modułach, a wciąż dodaje kolejne i zachęca do ich projektowania każdego chętnego.

Pamiętacie Projekt Ara wymyślony przez Googla’a? Albo pomysł ZTE? Każdy z nich miał oddawać w ręce użytkowników smartfona, którego sami zbudują tak, jakby był to zestaw klocków Lego. Mnie te nowatorskie pomysły przypadły do gustu, ale chyba tylko dlatego, że jestem humanistą, który powinien zostać inżynierem. Motorola poszła inną drogą i stworzyła moduły rozszerzające telefony z serii Moto Z i Z2.

Moto Mods nie wchodzą głęboko w komponenty telefonu, za ich pomocą nie zmienimy procesora na lepszy, tak jak to chcieli poprzednicy. Nie zastąpimy też „klocka-aparatu” dodatkową baterią. Tutaj wszystko opiera się na prostocie i funkcjonalności.
Smartfon wciąż pozostaje smartfonem, ale jego możliwości rozszerzamy poprzez dołączanie do niego różnego rodzaju modułów. Rozwiązanie jest banalne i genialne w swojej prostocie – moduły łączą się z telefonem za pomocą ukrytego magnesu neodymowego. Jest on na tyle mocny, że bez problemu utrzyma zarówno bardzo lekkie, dekoracyjne, „plecki” jak i poradzi sobie z większym i cięższym modułem obiektywu. Komunikacja pomiędzy modsami a telefonem odbywa się poprzez 16 dużych sprężynujących pinów (pogo pin). I choć może taka forma dekoracji niezbyt zdobi plecy smartfona to jest to rozwiązanie, które  powinno służyć bezproblemowo przez lata.

Klik i telefon może więcej

W tej chwili, jak się doliczyłem, na rynku dostępnych jest 13 Moto Mods. Najprostszym modsem, jaki trafia do użytkownika wraz z telefonem są jego „plecki” – Style Shells (od 80 zł). Nie znajdziemy w nich żadnej tylko wiele rodzajów wzorów, struktur i tworzyw. Magnetyczna nakładka na tył obudowy pełni funkcję estetyczną i zakrywa przy okazji nieużywane złącza.  Z jednym wyjątkiem, bo dostępne są również plecki, które dodają możliwość bezprzewodowego ładowania smartfona.

Zasilanie to właściwie najliczniej reprezentowana kategoria modsów. Dodatkowe baterie pokazała nie tylko sama Motorola, ale też i inne firmy. I jest w czym wybierać, bo powerbanki integrujące się z telefonem mają pojemność od 2220 mAh aż po 3490 mAh, jaką może pochwalić się firmowy Moto TurboPower Pack (ceny power banków zaczynają się od ok. 200 zł). Ten moduł dodaje co prawda do Moto Z 6,58 mm grubości, ale potrafi naładować telefon do 50% w ciągu zaledwie 20 minut! Jest to efekt zastosowania technologii TurboPower ładującej telefon (3A, 15 watów).

Podczas wakacyjnych rodzinnych wyjazdów sam również testowałem kilka modsów z Moto Z i muszę powiedzieć, że najczęściej w użyciu były dwa z nich: obiketyw Hasselblad True Zoom (1099 zł) i projektor Moto Insta-Share (999 zł).

Standardowo na wędrówki braliśmy smartfona pogrubionego o obiektyw Hesselblada, a naszego kompakta zostawialiśmy w domu. 10-krotny zoom (25-250 mm) optyczny rozwiązywał problem szerokokątnego aparatu, jaki znajdziemy w większości telefonach. W końcu można było wyjąć komórkę i robić zbliżenia dzieci kąpiących się w wodzie. Największą korzyścią była jednak możliwość kręcenia filmów Full HD z możliwością skorzystania z optycznego i dodatkowo 4-krotnego cyfrowego zoomu.
Szkoda tylko, że moduł sygnowany marką aparatu, którego 12 sztuk do dziś spoczywa na powierzchni Księżyca, robi tylko zdjęcia w klasycznych proporcjach 4:3. Tutaj poczułem lekki niedosyt.

Projektor w akcji

Wieczorami aparat zamienialiśmy na moduł projektora i robiliśmy dzieciom letnie kino puszczając filmy na ścianie. To był, mówiąc szczerze, największy modsowy hit. Sam byłem zaskoczony, że da się uzyskać tak duży i jasny obraz (70-cali; 50 lumenów). Dla mnie zaskoczeniem była wbudowana w taki „projektorek” automatyczna korekcja zniekształceń trapezowych.

Dzieci z chęcią sięgały również po moduł głośnika JBL SoundBoost (390 zł), który jak na swoje gabaryty całkiem ładnie i głośno gra. Jedynym minusem tego rozwiązania jest jednak brak połączenia Bluetooth czy gniazda minijack, dzięki któremu można by korzystać z głośnika, kiedy do telefonu podpięty jest projektor.

Fajne jest jeszcze to, że zarówno aparat, projektor czy głośniki oprócz swojej podstawowej funkcji są niewielkim (ok. 1000 mAh) bankiem energii. W przypadku projektora to prawie wystarczało na wyświetlanie 1,5-godzinnego filmu bez wielkiej szkody na baterii telefonu.

Oferta modułów wciąż się rozrasta. W tym roku oprócz TurboPower pojawiał się też… gamepad oraz mods wyposażony w dwie kamery 13 MP rejestrujące obraz 360° w rozdzielczości 4K.

Sam możesz stworzyć modsa

Już dziś wiadomo, że Motorola nie zasypia gruszek w popiele i inspiruje twórców do tworzenia kolejnych modułów. Podczas tegorocznego Mobile World Congress, który odbywał się w Barcelonie, można było zobaczyć w jakim kierunku może dalej rozwijać się ten koncept.
Jednym z pomysłów jest stacja dokująca połączona z dużym ekranem, która z wyglądu i konstrukcji przypomina tablety Yoga firmy Lenovo, do której należy marka Motorola. Innym był mods, który smartfona zamienia w współczesną wersję Polaroida, drukującego zdjęcia natychmiast po ich zrobieniu.

Dla mnie jednak najciekawsze jest zaproszenie do tworzenia modułów każdego chętnego pasjonata czy inżyniera. Trzeba się tylko zarejestrować na stronie developer.motorola.com, kupić zestaw do tworzenie modsów – Moto Mods Development Kit, który jest połączeniem płytki konstrukcyjnej z modułem. Motorola w celu realizacji autorskich pomysłów współpracuje z platformą crowdfundingową Indiegogo i zgodnie z zapewnieniami Motoroli „zapewnia wsparcie finansowe najbardziej kreatywnym twórcom oraz 100 000 $ na wprowadzenie Twojego modsa do sprzedaży.”

Kiedy spojrzycie na Indiegogo, to sami zobaczycie, że pomysły są naprawdę interesujące. W chwili pisania tego wpisu w pełni ufundowane były już takie modsy jak Inhale (sensor jakości powietrza), Moto Secure (czyli sensory biometryczne posiadające rządową certyfikację) czy też pełnowymiarowa klawiatura.

Mnie najbardziej spodobało się – choć niestety nie zebrało w pełni funduszy – LINC, czyli smart walkie-talkie działające bez pomocy sieci GSM w promieniu do ok. 9 km. Może jednak nie wszystko stracone, bo to ten, a nie inny moduł zdobył przyznaną przez Motorolę główną nagrodę w konkursie Transform your Smartphone Challenge.

Na koniec (jeśli chcecie przeczytać kliknijcie) kilka słów o samych telefonach, obsługujących modsy.
Moduły działają z poprzednią i nową generacją z rodziny Moto Z, czyli modelami Z, Z Play i Z2 Play– ceny od 1500 zł do 2000 zł.  My testowaliśmy moduły ze starszym „topowym” modelem Z (5,5-calowy ekran AMOLED 1440 x 2560 pikseli; 4 GB RAM, 32 GB wbudowanej pamięci), który jest jak na swoje gabaryty bardzo smukły i lekki – 5,2 mm i 136 gramów.

Poprzedni model Z Play to nieco niższa półka cenowa (1850 zł), z czym wiążą się kompromisy: ekran Full HD, słabszy procesor i „tylko” 3 GB RAM – bez obaw, z tymi parametrami i praktycznie czystym Androidem telefon działa jednak bardzo płynnie.

Moto Z2 Play w środku, a po prawej nowe moduły JBL 2 i power bank TurboPower

Co ciekawe seria Z Play to również plusy: odporność na kurz i oblanie wodą, a przede wszystkim rewelacyjne baterie. Poprzedni Z Play wciąż pozostaje jednym z najdłużej pracującym na baterii smartfonem na rynku – co powiecie na 18 godzin odtwarzania filmów non stop?  W sumie nie powinno to dziwić, bo akumulator ma pojemność 3510 mAh. Nowe moto Z2 Play wciąż zaskakuje – ma baterię o pojemności 3000 mAh – i lepszy procesor, 4 GB RAM i 64 GB pamięci na dane w standardzie.

Dla mnie rewelacyjna we wszystkich modelach jest funkcja turbo ładowania. Wystarczy podłączyć telefon na ok. 15 minut, żeby działał przez 8-9 godzin. Rewelacja.

 

Tekst jest elementem współpracy z firmą Motorola. Partner nie miał wpływu na treść ani opinie, które wyrażamy.

Telefon układanka – komponujesz go sobie jak chcesz
5 (100%) 3 głosów

Nie ma więcej wpisów