captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Trudno powiedzieć, czy Mikrze spodobała się “Zoologia”, ale zgodziła się zapozować 🙂 Fot Crazy Nauka

„Zoologia” z serii PWN „Laboratorium w szufladzie” to idealna książka dla tych dzieci, które zadają dorosłym mnóstwo kłopotliwych pytań o to, jak długą trąbkę ma komar, oraz co było pierwsze: jajko czy kura? To również przydatna ściągawka dla tych dorosłych, którzy chcieliby na te pytania ciekawie i kompetentnie odpowiedzieć.

Na początku poczynię pewne zastrzeżenie: ta recenzja nie będzie się starała zachować nawet pozorów obiektywizmu. Cokolwiek napisze Marta Alicja Trzeciak, łykam bez popitki. To nie przypadek, że jest jedną ze stałych autorek goszczących na Crazy Nauce. I dlatego też bez żadnych dodatkowych pytań objęliśmy patronat medialny nad tą książką.

Marta Alicja Trzeciak to pisarka mająca wcześniej na koncie kilka książek beletrystycznych. Jest lekarzem weterynarii, pasjonatką fizjologii klinicznej i środowiskowej. Leczyła zwierzęta w ZOO, sprzedawała gazety, badała mięso w rzeźni, pracowała w fast foodzie. Spotkałyśmy się przy okazji konkursu „Mądre Książki” organizowanego przez Uniwersytet Jagielloński i Fundację Euklidesa, w którym ja byłam jurorką, a Marta nominowała tytuły z dziedziny zoologii. Od razu przypadłyśmy sobie do gustu i Marta zaczęła się gościnnie pojawiać na naszym blogu jako autorka tekstów z dziedziny zoologii, fizjologii i zdrowia – pięknie napisanych, rzetelnych i starannie udokumentowanych badaniami naukowymi. Przekonajcie się sami 😊

Eksperymenty na zwierzętach?!

Tyle że kiedy wzięłam do ręki „Zoologię”, nabrałam wątpliwości natury etycznej. Książka ta została bowiem wydana w ramach serii PWN „Laboratorium w szufladzie”, co sugeruje prowadzenie eksperymentów w domowych warunkach. Mamy eksperymentować na zwierzętach?!

Pełna niepokoju otworzyłam książkę i pierwszym, na co się natknęłam, był rozdział pt. „Zwierzę to nie zabawka”. Marta podkreśla w nim, żeby nie traktować naszych „braci mniejszych” przedmiotowo, bo różnice dzielące człowieka i inne zwierzęta mają charakter jedynie ilościowy, a nie jakościowy. Zwierzętom należy się z naszej strony szacunek – czy jest to pies, czy koń czy dżdżownica. Nie można ich przymuszać do udziału w naszych doświadczeniach, a w przypadku tych, których reakcji nie sposób ocenić (np. dżdżownicy czy ślimaków), konieczne jest zadbanie o ich dobrostan podczas eksperymentów i po ich zakończeniu.

„Eksperymenty na zwierzętach” – to brzmi naprawdę groźnie, ale co rozumie pod tym hasłem autorka książki? W większości przypadków będą to obserwacje np. pobierania jedzenia czy metod uczenia się, starannie zapisywane w rubrykach różnego rodzaju tabel. W taki sposób można „eksperymentować” na ptakach w karmniku, krowach na polu, własnym psie, kocie lub śwince morskiej (lub raczej kawii domowej, jak brzmi nowa nazwa tego gatunku). Wiele dzieci robi to na co dzień, intuicyjnie. Jednak jeśli dołożymy do tego elementy naukowego zbierania pomiarów i obserwacji, to jeszcze bardziej pobudzimy w nich ciekawość świata i mile połechcemy ich miłość własną – oto Ala czy Janek stają się kimś na kształt naukowców!

Dla obserwatorów i anatomów

A zwyczaje, fizjologia czy preferencje zwierząt są tak zróżnicowane, że podczas tych „eksperymentów” czeka nas niejedno zadziwienie i okrzyk: „Wow! Nie wiedziałam/em!”.

Aby odkryć ich niezwykłość, niektórym zwierzętom będziemy chwilowo stwarzali laboratoryjne warunki hodowli, by uzyskać o nich interesujące nas informacje. Na przykład dżdżownicom i mrówkom urządzimy tymczasowe terraria z glebą, a muszki owocówki zwabimy do słoja przejrzałym bananem. Rybki przeniesiemy na krótki czas z akwarium do drugiego zbiornika, gdzie wykonamy pomiary częstości ich oddechu. Przy okazji dowiemy się, że kupowanie żywych karpi na Boże Narodzenie to nie tylko okrucieństwo wobec tych zwierząt, ale i zagrożenie dla nas samych, którzy będziemy jeść ich mięso. Karp przetrzymywany w nieodpowiednich warunkach jest znacznie bardziej narażony na infekcje i choroby niż ryba uśmiercona zaraz po złowieniu.

Coś dla siebie w „Zoologii” znajdą również przyszli adepci weterynarii, dla których Marta przygotowała rozdział o anatomii zwierząt. Tutaj przedmiotem badań będą serca, wątroby czy płuca zwierząt hodowlanych, do kupienia w sklepach mięsnych.

A na koniec bonus otrzymają również rodzice dzieci ciekawych świata, dla których autorka przygotowała odpowiedzi na kłopotliwie wnikliwe pytania. A nawet jeśli akurat takie jak w książce pytania z ust naszych latorośli nie padną, to myślę, że każdy z nas zyska w oczach swojego dziecka, kiedy niby od niechcenia rzuci: „Jak sądzisz, czy kurczak w jajku może oddychać?”. I bez mrugnięcia powieki poda prawidłową odpowiedź.

Książkę tę szczególnie polecam dzieciom pomiędzy 8. a 13. rokiem życia i ich rodzicom.

Laboratorium w szufladzie. Zoologia

Autor: Marta Alicja Trzeciak

Wydawca: Wydawnictwo Naukowe PWN

 

„Zoologia” – książka czynu dla młodocianych przyrodników
5 (100%) 1 głosów

Nie ma więcej wpisów