captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Erupcja Mount St. Helens – mająca siłę 20 tys. razy większą niż pierwsza bomba atomowa, która spadła na Hiroszimę – wyrzuciła w powietrze blisko jedną trzecią objętości góry. Mimo że zniszczenia były ogromne, liczba ofiar śmiertelnych okazała się wyjątkowo mała.

Zanim słup popiołów wystrzelił na 19 km w górę, a bokiem pomknęły niszczycielskie spływy piroklastyczne palące wszystko w promieniu ponad 20 km od wulkanu, wulkanolodzy odebrali wiele wyraźnych sygnałów o zbliżającej się katastrofie. Na szczęście ich nie zlekceważyli. W przeciwnym razie ofiar i strat byłoby znacznie więcej.

Idylliczna góra

Mt St. Helens - animacja pokazująca widok wulkanu przed i po erupcji z 18 maja 1980 roku. Fot. MSH80_st_helens_from_johnston_ridge_09-10-80.jpg: Harry Glicken

Mt St. Helens – animacja pokazująca wulkan przed i po erupcji z 18 maja 1980 roku. Fot. Harry Glicken

A bohaterem naszej historii jest zlokalizowany w północno-zachodniej części stanu Waszyngton stratowulkan Mount Saint Helens, który wchodzi w skład masywu Gór Kaskadowych. Stratowulkan oznacza symetryczny stożek o stromych zboczach uformowany przez powtarzające się erupcje z centralnego krateru – innymi słowy jest to kształt, który narysowałoby dziecko, słysząc hasło „wulkan”. Stratowulkany są skonstruowane z naprzemiennych warstw popiołu i lawy. Duża zawartość popiołu jako głównego budulca stratowulkanów powoduje, że są one podatne na proces wietrzenia, który po milionach lat niszczy stożek, pozostawiając komin wulkaniczny.

Przed erupcją w 1980 roku przyprószony śniegiem Mount Saint Helens był jednym z najpiękniejszych i najbardziej symetrycznych amerykańskich wulkanów. Nie na darmo przylgnęła do niego nazwa Fudżijamy Stanów Zjednoczonych. Indianie zamieszkujący okolice wulkanu nazywali go Louwala-Cough („Dymiąca Góra”), obecną nazwę Mount St. Helens otrzymał w 1792 roku od kapitana brytyjskiej marynarki George’a Vancouvera, który nadał także nazwy trzem innym wulkanom Gór Kaskadowych: Mount Rainier, Mount Hood i Mount Baker. Nazwa Mt St. Helens pochodzi od brytyjskiego dyplomaty Alleyne’a Fitzherberta, pierwszego barona St. Helens.

Mount Saint Helens wykazywał aktywność w latach 1831-1857. Do jego silnej erupcji eksplozywnej podobno doszło także w roku 1800. Od 1857 roku zapadł w drzemkę, w której trwał do 1980 roku (umiarkowane eksplozje pary St. Helens w latach 1898, 1903 i 1921 nie zostały potwierdzone). Obficie zalesione obszary blisko wulkanu, a zwłaszcza idylliczne jezioro Spirit u jego północnej podstawy stały się popularne wśród żeglarzy, wspinaczy, obozowiczów czy wędrowców. Jednak już w latach 60. XX wieku geolodzy z USGS (U.S. Geological Survey) obawiali się rychłego przebudzenia tego właśnie wulkanu, o czym miały świadczyć jego młody geologiczny wiek (choć wulkan ma 40-50 tys. lat, to stożek, który znamy obecnie ma ok. 2200 lat) i w miarę regularne erupcje w przeszłości.

Gigant się budzi

Tam wygląda pomniejsza erupcja Mt St. Helens - tutaj z 2005 roku. Fot. Kbomb~commonswiki

Tak wygląda pomniejsza erupcja Mt St. Helens – tutaj z 2005 roku. Fot. Kbomb~commonswiki

Pierwszą oznaką przebudzenia Mount Saint Helens z trwającego 123 lata snu było trzęsienie ziemi o magnitudzie 4.2 w skali Richtera zarejestrowane 20 marca 1980 roku przez sejsmograf Uniwersytetu Waszyngton, znajdujący się 32 km na północ od wulkanu. W ciągu kolejnych dni nastąpił wzrost aktywności sejsmicznej wulkanu – trzęsieniom ziemi towarzyszyły niewielkie lawiny śniegu i lodu.

27 marca 1980 roku wulkanem St. Helens targnęła głośna eksplozja generująca obłok pary i popiołu sięgający wysokości 6 km. Uformowała ona krater o szerokości 76 m w kraterze centralnym góry. Była to pierwsza erupcja wulkaniczna na kontynentalnym terytorium USA (poza Alaską, Hawajami i Marianami) od wybuchu wulkanu Lassen Peak w latach 1914-17.

Do kolejnych „przebudzeń” St. Helens doszło m.in. 29 marca i 8 kwietnia. Emisje pary i popiołu trwały od kilku sekund do kilkunastu minut. Erupcjom wulkanu towarzyszyła intensywna aktywność sejsmiczna obejmująca trzęsienia ziemi oraz sporadyczne drgania harmoniczne, które wskazywały na przemieszczanie się magmy pod wulkanem.

Wschodnie zbocze góry zaczęło puchnąć – magma i uciekające z niej gazy sprawiały, że wewnątrz góry ciśnienie narastało. 9 kwietnia Dixy Lee Ray, gubernator stanu Waszyngton, ogłosił stan wyjątkowy. Gwardia Narodowa zaczęła usuwać ciekawskich pragnących obserwować wulkan. Wybrzuszenie na północnym zboczu góry rosło, aż w końcu osiągnęło długość około 610 m i wysokość 152 m. Przemieszczało się w kierunku północnym, a obszar wierzchołka wulkanu za nim zapadał się. Znajdująca się pod powierzchnią magma gwałtownie deformowała powierzchnię wulkanu, formując tzw. krypto-kopułę.

Do połowy maja zarejestrowano około 10 tys. trzęsień ziemi pod napęcznieniem, które niepokoiło wulkanologów. Sytuacja robiła się coraz bardziej niebezpieczna.

Wielki wybuch

Główna erupcja Mt St. Helens 18 maja 1980 roku. Fot. USGS

Główna erupcja Mt St. Helens 18 maja 1980 roku. Fot. USGS

Nastał spokojny i słoneczny poranek 18 maja 1980 roku. Oddalony 10 km od wulkanu wulkanolog David A. Johnson znajdował się na posterunku Coldwater II i przyglądał się górze. Pomiary aktywności sejsmicznej, ruchu wybrzuszenia, emisji dwutlenku siarki czy temperatury gruntu nie odbiegały od wzorca z poprzedzającego miesiąca. Johnson nie spodziewał się katastrofy.

O godzinie 8.32 rano trzęsienie ziemi o magnitudzie 5.1 wstrząsnęło okolicą, zapoczątkowując gwałtowną erupcję St. Helens. W mgnieniu oka północne niestabilne zbocze wulkanu osunęło się, formując lawinę niewiarygodnych rozmiarów. Ciśnienie zostało uwolnione i w ciągu kilku sekund doszło do potężnej erupcji pionowej z kolumną erupcyjną sięgającą wysokości 19 km.

Doszło też do tzw. bocznego podmuchu, który zdarza się sporadycznie w trakcie eksplozywnych erupcji wulkanów. Wulkan wybucha wówczas bokiem i następstwem tego są gorejące chmury (z francuskiego nueé ardente – nazwa ta związana jest z tragiczną erupcją wulkanu Mount Pelée na Martynice 8 maja 1902 roku), inaczej spływy piroklastyczne – najbardziej niszczycielskie zjawisko powiązane z erupcjami wulkanicznymi. Obłok popiołu, skał i podgrzanego do temperatury 800 st. C gazu mknie przed siebie z prędkością przekraczającą 100 km na godzinę, niszcząc i paląc wszystko, co stanie mu na drodze.

Geolog Dave Johnston na stoku Mount St. Helens 4 kwietnia 1980 roku. Fot. USGS

Geolog Dave Johnston na stoku Mount St. Helens 4 kwietnia 1980 roku. Fot. USGS

Zanim dopadł go spływ piroklastyczny, David Johnson przekazał radiowo do współpracowników z USGS pierwszy raport o kolosalnej erupcji: „Vancouver! Vancouver! To jest to!”. Ciała Johnsona nigdy nie odnaleziono. Ostatnie chwile Johnsona pochłoniętego przez boczny podmuch widział Gerry Martin, który także zginął w wyniku erupcji. Jego finalna radiowa wiadomość zabrzmiała: „Panowie… camper i samochód na południe ode mnie zostały pokryte. To dorwie mnie także. Nie mogę się stąd wydostać…”.

Wśród 57 ofiar śmiertelnych wybuchu znaleźli się także właściciel i opiekun Mount Saint Helen’s Lodge 83-letni Harry Truman, fotograf National Geographic Reid Blackburn oraz fotograf Robert Landsburg. Truman odmówił opuszczenia hotelu nad jeziorem Spirit, którym się zajmował. Zignorował nakaz ewakuacji, twierdząc, że niebezpieczeństwo związane z wulkanem zostało wyolbrzymione. Blackburna przebywającego w odległości 13 km od wulkanu przy Coldwater Creek dopadł spływ piroklastyczny. Jego Volvo 144 wraz ze zwłokami mężczyzny w środku ratownicy odnaleźli 22 maja. Zdjęć z jego uszkodzonego aparatu nie udało się wywołać. Landsburg, zanim zginął, fotografował nadciągającą błyskawicznie chmurę piroklastyczną. Przed śmiercią przewinął film, schował aparat fotograficzny do plecaka i próbując chronić jego zawartość, położył się na nim. Ciało fotografa odnaleziono 17 dni po erupcji, a zdjęcia w aparacie tym razem udało się wywołać.

Czas apokalipsy

Erupcja Mount St. Helens 18 maja 1980 roku. Fot. NOAA News Photo

Erupcja Mount St. Helens 18 maja 1980 roku. Fot. NOAA News Photo

Lawina z Mount Saint Helens przemieszczała się z prędkością 177-249 km/h. Część z niej uderzyła w grzbiet o wysokości 350 m znajdujący się na północ od wulkanu i się przez niego przelała. Większość lawiny przemieściła się jednak 21 km w dół doliny rzeki North Fork Tuttle. Obszar o powierzchni 62 kilometrów kwadratowych pokryły jej depozyty. Woda w jeziorze Spirit przemieściła się, a fale o wysokości 180 m uderzyły w grzbiet na północ od jeziora. Tysiące drzew porastających okoliczne wzgórza zostało połamanych i wyrwanych. Powalone drzewa pływały w jeziorach Spirit, St. Helens i Coldwater nawet trzy dekady po wybuchu wulkanu.

Powalone drzewa na wschodnim stoku Mt St. Helens po erupcji 18 maja 1980 roku. W prawym dolnym rogu zdjęcia widać naukowców USGS. Fot. Lyn Topinka/USGS

Powalone drzewa na wschodnim stoku Mt St. Helens po erupcji 18 maja 1980 roku. W prawym dolnym rogu zdjęcia widać naukowców USGS. Fot. Lyn Topinka/USGS

Spływ piroklastyczny będący następstwem bocznego podmuchu St. Helens początkowo mknął z prędkością 350 km/h, lecz szybko przyśpieszył do niewiarygodnej prędkości 1070 km/h, przez moment przekraczając prędkość dźwięku. W najbardziej wewnętrznej strefie o promieniu 13 km, zwanej strefą usunięcia drzew, nie ocalało żadne drzewo, a ziemia została spalona.

Pionową kolumnę erupcyjną nad wulkanem przecinały wulkaniczne błyskawice, których uderzenia powodowały pożary lasów. Obłok erupcyjny w kształcie grzyba zapadał się, wywołując dalsze spływy piroklastyczne. Gorejące chmury zamieniały wodę i lód w parę wodną, generując eksplozje i formując nowe kratery.

Tak osunęła się jedna trzecia objętości Mt St. Helens:

Popiół opadał na miasto Yakima 140 km od St. Helens oraz na Spokane. Obszary na wschód od Spokane w godzinach popołudniowych ogarnęła ciemność. Gorący materiał erupcyjny stopił wszystkie lodowce wulkanu, formując niebezpieczne potoki błota, czyli lahary, które mknąc z maksymalną prędkością 140 km/h, niszczyły mosty. Jeden z laharów dotarł aż do rzeki Kolumbia, redukując jej głębokość.

Krajobraz jak po bitwie

Samochód Reida Blackburna, fotografa "National Geographic", który zginął podczas wybuchu Mt St. Helens 18 maja 1980 roku. Fot. Danial Dzurisin/USGS

Samochód Reida Blackburna, fotografa „National Geographic”, który zginął podczas wybuchu Mt St. Helens 18 maja 1980 roku. Fot. Danial Dzurisin/USGS

Skutki erupcji Mount Saint Helens z 18 maja 1980 roku były przerażające. Zginęło 57 osób, choć być może jest to liczba nieco zaniżona. Zniszczeniu uległo 200 domów, 47 mostów, 24 km linii kolejowych i 298 km autostrad. Wysokość wulkanu St. Helens została zredukowana o 401 m (z 2950 m dawnej wysokości na obecne 2549 m). Powstał krater o szerokości od 2 do 3 km i głębokości 640 m. Straty ekonomiczne spowodowane wybuchem St. Helens wyniosły co najmniej 1,5 mld dolarów.

Pomiędzy majem a październikiem 1980 roku doszło jeszcze do pięciu kolejnych, na szczęście już dużo słabszych, erupcji eksplozywnych wulkanu. St. Helens wykazywał umiarkowaną aktywność erupcyjną do stycznia 2008 roku, formując i niszcząc coraz to nowe kopuły lawowe.

Mt St Helens po erupcji, 19 maja 1982 r. Fot. Lyn Topinka/USGS

Mt St Helens po erupcji, 19 maja 1982 r. Fot. Lyn Topinka/USGS

Erupcja Mount Saint Helens z 18 maja 1980 roku na trwałe zapisała się w nowożytnej historii Stanów Zjednoczonych. Poświęcono jej niezliczone prace naukowe, powstały liczne dokumenty oraz mniej lub bardziej fikcyjne filmy fabularne, np. „St. Helens” z 1981 roku z Davidem Huffmanem w roli wulkanologa Davida J. Johnsona (w filmie nazwanego Jackson).

Bartłomiej Krawczyk, autor tego artykułu, prowadzi bloga Wulkany Świata

 

Źródła:

Alexander E. Gates, David Ritchie „Earthquakes and Volcanoes”

http://mountsthelens.com/history-1.html

https://en.wikipedia.org/wiki/Mount_St._Helens

https://en.wikipedia.org/wiki/1980_eruption_of_Mount_St._Helens

Mount Saint Helens – co wiemy o jednej z największych katastrof XX wieku?
5 (100%) 7 głosów

Nie ma więcej wpisów