captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Lekarze podczas epidemii ospy prawdziwej we Wrocławiu w 1963 roku. Fot. “Variola Vera” Zbigniew Hora, wyd. Ossolineum 1982

Kiedyś mówiono: dzieciak niezaszczepiony będzie się źle chować. To był kanon, coś oczywistego ze względu na świeżą pamięć o ludziach, którzy chorowali, umierali, cierpieli. Niestety, jesteśmy tak skonstruowani, że gdy choroba się wycofuje, motywacja do szczepienia maleje – o walce z szerzącymi się w PRL epidemiami polio i błonicy fascynująco opowiada Crazy Nauce prof. Danuta Naruszewicz-Lesiuk, specjalistka chorób zakaźnych od 62 lat pracująca w Państwowym Zakładzie Higieny.

Prof. Danuta Naruszewicz-Lesiuk* to człowiek-instytucja. Zaraz po studiach medycznych, w połowie lat 50. XX wieku, trafiła do Państwowego Zakładu Higieny i nieprzerwanie pracuje tam aż do dziś. To właśnie ją postanowiłam zapytać, jak dawniej walczono z chorobami zakaźnymi w Polsce i jak to się właściwie stało, że wielu Polaków przestało teraz ufać szczepieniom?

– Kiedyś mówiono: dzieciak niezaszczepiony będzie się źle chować – mówi prof. Naruszewicz-Lesiuk. – To był kanon, coś oczywistego. Rodzice domagali się szczepień, dochodziło nawet do takich sytuacji, że w latach 80., kiedy już nie szczepiono przeciwko ospie prawdziwej [choroba została uznana za eradykowaną w 1980 roku – przyp. CN], rodzice ciągle się tego domagali. Społeczeństwo akceptowało szczepienia ze względu na świeżą pamięć o ludziach, którzy chorowali, umierali, cierpieli.

Niestety, jesteśmy tak skonstruowani, że gdy choroba się wycofuje, motywacja do szczepienia maleje. Tak jest właśnie dzisiaj. A epidemiologia chorób i statystyka są nieubłagane: jeśli z każdego rocznika niezaszczepionych będzie 5-10 % dzieci, dodatkowo z zaszczepionych 5 % nie wytworzy odporności, to w każdym roczniku zostaje wrażliwych 10-15 % osób. Co się wtedy stanie? W populacji będzie rosła liczba osób wrażliwych na daną chorobę, więc może dojść do epidemii. Specjaliści nazywają takie zjawisko brutalnie epidemiami wyrównawczymi. Zadaniem tych epidemii jest wyrównanie odporności w społeczeństwie do poziomu, w którym szansa wymiany wirusa między ludźmi będzie tak mała, że nie dochodzi już do dalszych zachorowań. Gdyby nie było szczepień, epidemie wyrównawcze, na przykład odry, pojawiałyby się co 2-3 lata. Dzięki szczepieniom okresy między nimi się wydłużają i co najważniejsze, nie osiągają znacznych rozmiarów. Populacja pozostaje chroniona przed chorobami zakaźnymi, jeśli wyszczepialność wynosi powyżej 90 %, choć poziom ten dla każdej choroby jest inny – dodaje specjalistka.

Błonica – sześć lat epidemii

Szczyt epidemii błonicy, która trwała 6 lat, od 1950 do 1956 roku, przypadł na rok 1954. Zachorowało wtedy prawie 44 tysiące dzieci, zmarło 2 tysiące. W tym samym roku wprowadzono szczepienia obowiązkowe przeciwko błonicy, osiągając rekord zaszczepienia ponad półtora miliona dzieci. Spowodowało to gwałtowny spadek zachorowań, a od połowy lat 60. notowano tylko pojedyncze przypadki błonicy w Polsce. Po wprowadzeniu pierwszych szczepień należało rozpocząć badania nad oceną odporności dzieci na błonicę.  Badano po kilkaset dzieci dziennie, zaś wyniki badań pozwoliły nie tylko poprawić jakość oraz skuteczność podawanej szczepionki, ale również ustalić schemat jej podawania, liczbę  dawek i odstęp między nimi. Ostatnim elementem, nad którym należało popracować, była organizacja szczepień oraz nadzór nad nią.

– Profesor Jan Kostrzewski, twórca polskiej szkoły epidemiologii, zaprosił naszych kolegów z terenu, żeby ustalić, dlaczego na niektórych terenach działania związane ze szczepieniami nie były wystarczająco skuteczne – wspomina prof. Danuta Naruszewicz-Lesiuk. – W pewnym momencie powiedział wprost: macie na sumieniu każde dziecko, które umrze z powodu błonicy. To były mocne słowa, skierowane do naszych kolegów z pracy. Słuchacze różnie  odnosili się do tak emocjonalnej wypowiedzi, ale może właśnie dzięki temu szczepienia w terenie ruszyły pełną parą i błonica zaczęła zanikać. Dziś wszystkie dzieci są szczepione przeciwko tej bardzo poważnej chorobie.

Podczas epidemii ospy prawdziwej we Wrocławiu w 1963 roku. Fot. “Variola Vera” Zbigniew Hora, wyd. Ossolineum 1982

To, że dziś w Polsce praktycznie nie ma zachorowań na błonicę, nie oznacza, że możemy przestać szczepić, gdyż bez wątpienia wtedy choroba wróci. Dlaczego? Między innymi dlatego, że zawsze możemy mieć kontakt z osobą z innego państwa, rejonu świata, która nie była zaszczepiona i zachorowała.

O tym, że błonica trwa przyczajona wciąż blisko nas, przypomniała jej epidemia, która w latach 80. i 90. szalała w ZSRR, a potem Rosji i krajach postradzieckich.

– Epidemia w latach 1990-1996 spowodowała 150 tysięcy zachorowań oraz 4,5 tysiąca zgonów – opowiada prof. Naruszewicz-Lesiuk. – I nie zapominajmy, że dane te mogą być niedoszacowane ze względu na sytuację polityczną krajów byłego ZSRR w tamtym okresie. Błonica była za granicą i do Polski nie dotarła.

Dlaczego? Stało się tak dzięki dociekliwości prof. Artura Gałązki. Ten  epidemiolog, pracujący między innymi w WHO, kiedy pełen nowych pomysłów wrócił do Polski po kolejnym zagranicznym pobycie, zaproponował, że kontrolnie sprawdzi odporność mieszkańców terenu województwa warszawskiego na błonicę. Bez problemu otrzymał wymaganą zgodę i w ramach badań naukowych rozpoczęto akcję pobierania krwi do analizy wytypowanych grup mieszkańców. Próbki przywożono do PZH, gdzie prowadzone były testy. I nagle absolutne zaskoczenie: okazało się, że jeżeliby ktoś w te okolice przyjechał z błonicą, epidemia byłaby gwarantowana! Odporność dzieci powyżej 9. roku życia spadała drastycznie, a odporności populacyjnej nie było w ogóle.  Widząc takie wyniki, profesor Gałązka porozumiał się z Głównym Inspektorem Sanitarnym, którego oficjalnie zawiadomił o możliwości wystąpienia epidemii.

Pojawił się jednak inny poważny problem: przeciwko błonicy istniała jedynie szczepionka dla dzieci, zaś szczepionkę dla dorosłych należało dopiero wyprodukować. Osoby odpowiedzialne za produkcję szczepionek zabrały się więc do pracy, ale, jak wiadomo, proces wprowadzenia szczepionki do obiegu był i nadal jest niezwykle długi oraz złożony, wbrew temu co dziś opowiadają przeciwnicy szczepień. Obejmuje on wiele badań i testów zarówno nad bezpieczeństwem, jak i skutecznością preparatu. Udało się jednak opracować szczepionkę w odpowiednim czasie i po przeprowadzeniu badań rozpoczęto produkcję.

Właśnie wtedy dotarła do nas informacja, że w ZSRR jest epidemia błonicy. Natychmiast rozpoczęto szczepienia pograniczników oraz mieszkańców województw wschodnich na masową skalę. Ta wielka epidemia w ZSRR u nas spowodowała raptem 10 zachorowań.

– O tym, co dla wielu tysięcy ludzi zrobił prof. Gałązka, kierowany naukową dociekliwością godną najwyższego podziwu, zapomina się czasem, a była to przecież nadzwyczajna rzecz! – mówi prof. Naruszewicz-Lesiuk. – Pokazała, że danie sygnału, bodźca, informacji o niebezpieczeństwie w odpowiednim momencie, współpraca instytucji oraz producentów szczepionek, pozwalają uratować populację przed groźną epidemią. Ale nie uniknęliśmy tego zagrożenia na zawsze.  Musimy się szczepić, abyśmy byli bezpieczni. W Polsce, jak i na całym świecie, są środowiska, które nie szczepią się z różnych względów, na przykład religijnych. Są również osoby, które nie mogą szczepić się z powodów zdrowotnych. Ale są też ci, którzy wierzą w różne mity, na przykład łączą autyzm i szczepienia, ulegają antyszczepionkowej manii. Tego nie mogę zrozumieć – profesor Naruszewicz-Lesiuk bezradnie rozkłada ręce.

Polio – szczepionkę przetestowaliśmy na sobie

W latach 50. groźba zachorowania na polio (zwanego również chorobą Heinego-Medina) dla rodziców małych dzieci była realną, koszmarną perspektywą. Choroba mogła się zakończyć poważną niepełnosprawnością (wskutek porażenia dziecięcego) lub nawet śmiercią. Pojawienie się więc pierwszej, doustnej szczepionki przywitano z wielką nadzieją. Jednak przed podaniem jej zdrowej populacji dzieci, co nastąpiło w 1959 roku, naukowcy z PZH musieli przeprowadzić drobiazgowe testy.

– Prof. Hilary Koprowski [wynalazca jednej z dwóch pierwszych szczepionek przeciw polio – przyp. CN] przekazał do PZH w 1958 roku potrzebne porcje szczepionek, niezbędne do przeprowadzenia testów – mówi prof. Naruszewicz-Lesiuk. – Prof. Kostrzewski zarządził pierwsze szczepienia i, jak to zwykle bywało, zaczynaliśmy od szczepienia naszych dzieci, czyli dzieci pracowników PZH oraz Instytutu Hematologii. Dzięki temu mogliśmy najłatwiej i najszybciej obserwować ewentualne, niepożądane odczyny poszczepienne. Nie zapominaliśmy jednak, że to nie były obiekty do obserwacji, ale nasze dzieci. Troska o bezpieczeństwo i wiara w skuteczność szczepień nigdy nas nie opuszczała. Dowód? W czasie pierwszej tury szczepień, kolega z pracy zapytał mnie, czy ja naprawdę wierzę, że te pierwsze szczepienia przeciwko polio są bezpieczne. Bez wahania odpowiedziałam: Ja nie wierzę. Ja wiem. On na to: „Wypij!”. Więc nalałam dawkę większą niż dla dziecka i bez wahania wypiłam. Kolega poszedł w moje ślady. Kiedy prof. Kostrzewski dowiedział się o tym małym, nieformalnym eksperymencie, powiedział tylko: „Szkoda dwóch dawek szczepionki!”.

Prof. Danutę Naruszewicz- Lesiuk, choć rzadziej niż jej kolegów-mężczyzn, wysyłano w teren, aby sprawdzała przebieg szczepień przeciwko polio. Takie były czasy, że kobiety pracowały raczej na miejscu, w PZH.

– Będąc gdzieś na południu Polski, pytam, jak idą szczepienia i dowiaduję się, że, niestety, niezbyt dobrze – opowiada prof. Naruszewicz-Lesiuk. – Nie zastanawiałam się długo, jak poprawić wyszczepialność, gdyż od razu zrozumiałam, że potrzebne będzie wsparcie miejscowego księdza. Od razu poszłam do kościoła i podczas szczerej rozmowy z duchownym argumentowałam, że niezaszczepienie to grzech zaniechania: „Miałeś możliwość ochronić dziecko i tego nie zrobiłeś”. Ksiądz, ku mojej radości, zgodził się z argumentacją, choć wyznał, że do tej pory nie słyszał, żeby z ambony mówiono o szczepieniach. To mógł być pierwszy raz, ale na pewno okazał się skuteczny. Ja naprawdę uważam, że nieszczepienie dzieci to odebranie im prawa do zdrowia i bezpieczeństwa – dodaje specjalistka.

Źródło: Przemub/Wikimedia

Alarm choleryczny w Polsce

– Cholera to w paradoksalny sposób szalenie przydatna społecznie choroba ucząca nawyków higienicznych ­- mówi prof. Naruszewicz-Lesiuk. Kiedy wyrażam zdziwienie, specjalistka dodaje: – Człowiek, który myje ręce czystą wodą, pije tylko wodę butelkowaną lub przegotowaną, je owoce umyte – nawet w okresie epidemii nie zachoruje. Cholera uczy dyscypliny, sprzyja zdrowiu społeczeństwa, choć bardzo szybko może człowieka doprowadzić do śmierci. Moje spotkania z cholerą zaczęły się na początku lat 70. , kiedy zostałam nagle wezwana do prof. Kostrzewskiego. Poinformował mnie, że gdzieś na Bliskim Wschodzie pojawił się nowy przecinkowiec cholery. Moje zadanie polegało na tym, aby w ciągu jedynie tygodnia dowiedzieć się wszystkiego na temat cholery, „a nawet więcej”. Według słów profesora miałam być osobą, która wie na ten temat najwięcej w całym Instytucie. Zidentyfikowanie nowego przecinkowca oznacza, że zbliża się pandemia cholery – oświadczył.

Zatem kiedy w 1971 roku wybuchła epidemia tej choroby w Astrachaniu w Rosji, w Instytucie została utworzona grupa złożona z epidemiologa, czyli mnie, bakteriologa oraz lekarza specjalisty chorób zakaźnych, której zadaniem było prowadzić badania nad cholerą, sposobami zapobiegania epidemii oraz leczenia chorych. Załatwiono nam więc transport do Moskwy, a stamtąd do Astrachania. Byliśmy jedynymi osobami w samolocie lecącymi do centrum epidemii. Nic dziwnego, gdyż w takiej sytuacji miasta stają się zamknięte dla przyjezdnych. My jednak byliśmy naukowcami i nasze zadanie polegało na tym, aby „zobaczyć cholerę”, z którą wcześniej nie mieliśmy przecież kontaktu, dlatego otrzymaliśmy odpowiednie pozwolenia. Objechałam więc sumiennie tamtejsze izolatoria, gdyż starałam się dowiedzieć wszystkiego o tym, jak izoluje się chorych. I choć w sytuacji Polski doświadczenie z cholerą może wydawać się egzotyczne, to jednak przydało się, kiedy w latach 70. ogłoszono alarm choleryczny. Jako osoba mająca już pewne doświadczenie i sporą wiedzę na ten temat, zajęłam się sprawdzaniem przygotowania oddziałów szpitalnych na wypadek epidemii.  Przede wszystkim pytałam o wiadra i miski. Zdziwienie personelu było ogromne. A ja po prostu wiedziałam, po doświadczeniu w Astrachaniu, że z człowieka chorego na cholerę, mówiąc kolokwialnie, „się leje”, ma ostrą biegunkę, więc wiadra, miski i miejsce do kąpieli są podstawowym wyposażeniem. Kolejnym etapem przygotowania przed ewentualną epidemią było szkolenie służb, łącznie z wojskiem. Na szczęście do żadnych zachorowań w Polsce nie doszło, a wszystkie wjeżdżające osoby, podejrzane o cholerę, były izolowane. Po tych działaniach zostałam uhonorowana brązowym medalem za Zasługi dla Obronności Kraju.

Dziś w mediach poddaje się w wątpliwość skuteczność i sens szczepień. Moja praca naukowa udowadnia, że takie twierdzenia są pozbawione sensu. Ci, którzy wątpią w szczepienia, muszą zrozumieć, że w szczepieniach chodzi o ludzkie życie i zdrowie. Jakim prawem rodzic, nie szczepiąc, stwarza ryzyko ciężkiej choroby,  poważnych powikłań, u swojego własnego dziecka? – dziwi się prof. Naruszewicz-Lesiuk.

 

* Prof. Danuta Naruszewicz-Lesiuk w Państwowym Zakładzie Higieny została zatrudniona tuż po studiach w połowie lat 50. XX wieku. Na podstawie badań nad szczepieniami przeciwko durowi brzusznemu obroniła doktorat w Akademii Medycznej w Warszawie. Jej habilitacja dotyczyła szczepień przeciwko odrze. Od 1967 roku dr Naruszewicz- Lesiuk kierowała Studium Sanitarno-Higienicznym, w 1976 roku została w PZH sekretarzem ds. nauki. Przez 25 lat pracowała w redakcji „Przeglądu Epidemiologicznego”, gdzie do dziś, teraz społecznie, pełni funkcję zastępcy redaktora.

 

Jak zwalczono choroby zakaźne w PRL i dlaczego wkrótce nie damy sobie z nimi rady
4.3 (86.26%) 894 głosów

Czego u nas szukaliście?

52
Dodaj komentarz

avatar
 
12 Comment threads
40 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
25 Comment authors
NomadCado55 lat temu we Wrocławiu wybuchła epidemia ospy prawdziwej | Historia zapomniana i mniej znanasceptycznyMarta Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ja
Gość
ja

Co za propagandowy artykuł. Czy wy sami jesteście tak nadgorliwi czy dostajecie przykaz z góry żeby tworzyć propagandę proszczepionkową? Świadoma i dobrowolna zgoda na poddanie się zabiegom medycznym, w tym na szczepienie, to podstawowe prawo człowieka. Ludzie nie są bydłem, którego właściciel zmamiony kasą jaką otrzymuje pod stołem, wstrzyknąć może jaki tylko chce i kiedy chce specyfik. I nie chrzańce głupot, że to niby zagraża innym, bo oprócz swojego przekonania, jak sami dobrze wiecie, brak jest dowodów naukowych, które by to potwierdzały – badania naukowe potwiedzają raczej, że dzieci szczepione wielokrotnie częściej chorują w tym na choroby przewlekłe, stając się… Czytaj więcej »

Henryk Yoorevitch
Gość
Henryk Yoorevitch

Ooo, agentka ubezpieczeniowa pani Socha krytykuje anonimowo osiągnięcia naukowca z pięćdziesięcioletnim stażem. Zgadłem?

ja
Gość
ja

Henryk Yoorevitch: Ale nieco inne kwestie zostały wyżej poruszone. Więc jeżeli nie masz nic do powiedzenia w temacie, to zamilcz.

Sharpi
Gość
Sharpi

Tak gadasz o wolności itd, a na forum publicznym bronisz drugiemu człowiekowi wolności słowa? I kto tu jest hipokrytą ?xD

ja
Gość
ja

Sharpi: Jesteś kolejną osobą, która próbuje zmienić temat? Wolność słowa to nie jest zakłócanie dyskusji komentarzami nie na temat, które nic nie wnoszą. EOT.

NiedowiarekWatpiacy
Gość
NiedowiarekWatpiacy

To, że ktoś pracuje 50 lat w zawodzie jeszcze nie wiele znaczy. Odnośnie błonicy, która nie tak dawno stała się sławna. W 2015 roku w czasopiśmie Epidemiology & Infection opublikowano artykuł opisujący 27 przypadków błonicy z Maranhão wBrazylii. W mediach o pandemii błonicy nic nie było słychać tak jak miało to miejsce w przypadku jednego zachorowania w Hiszpanii. Interesujące było to, że 16 z 27 było częściowo szczepionych, a 10 kompletnie zaszczepionych dzieci. Trzy przypadki śmiertelne z czego dwoje dzieci kompletnie zaszczepionych.
Diphtheria outbreak in Maranhão, Brazil: microbiological, clinical and epidemiological aspects. Epidemiol Infect. 2015 Mar;143(4):791-8.

Anna Sierpińska
Gość
Anna Sierpińska

Ale czego to ma niby dowodzić? Czytał Pan cały artykuł? Zauważył Pan, że część wyizolowanych szczepów wykazywała częściową antybiotykoodporność? Co to może oznaczać jeśli chodzi o szczepionkę?

Anna Sierpińska
Gość
Anna Sierpińska

” badania naukowe potwiedzają raczej, że dzieci szczepione wielokrotnie częściej chorują w tym na choroby przewlekłe” – doprawdy? Poproszę linki. A to, że gruźlica płuc występuje najczęściej, co ma do rzeczy? Chyba bardziej istotna jest np.: ochrona przed gruźliczym zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu.

Widać, że nie ma Pan/Pani pojęcia o szczepionkach, ale chętnie rozpowszechnia bzdury. Dawka szczepionki dla dorosłego jest taka sama jak dla dziecka, bo to nie paracetamol. Co więcej, dzieci o wiele lepiej znoszą szczepienia niż dorośli (sprawdziłam na własnej skórze podczas ostatniego szczepienia na ospę wietrzną).

ja
Gość
ja

>> ” badania naukowe potwiedzają raczej, że dzieci szczepione wielokrotnie częściej chorują w tym na choroby przewlekłe” – doprawdy? Poproszę linki. Proszę bardzo: Journal of Translational Science 2017, v. 3(3) 1-12 https://www.cmsri.org/wp-content/uploads/2017/05/MawsonStudyHealthOutcomes5.8.2017.pdf Autorzy poddali badaniu sondażowemu (poprzez rodziców) 405 dzieci szczepionych i 261 nieszczepionych w wieku 6-12 lat i wykazali, że: -dzieci szczepione 4 razy częściej chorowały na zapalenie ucha środkowego i 6 razy częściej na zapalenie płuc, ale rzadziej na krztusiec, różyczkę czy ospę wietrzną (łagodne i łatwo uleczalne dziś choroby). Szczepione dzieci: -30 razy częściej chorowały na alergiczne katary, -4 razy częściej na alergie, -4,2 razy częściej na… Czytaj więcej »

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Wow! Dzięki, że tak pięknie się podkładasz! :)))
Wiesz, że to pseudobadanie było odrzucane przez w miarę wiarygodne pisma z powodu fatalnego sposobu przeprowadzenia i wyciągania nieuprawnionych wniosków? A potem zostało opublikowane w śmieciowym pisemku, w którym płaci się za to, by wydrukowali takie “badanie”.
Powoływanie się na coś takiego świadczy albo o Twojej desperacji albo ignorancji. Albo o obu 🙂
Tu wyjaśnienia: https://sciencebasedmedicine.org/no-two-studies-purporting-to-show-that-vaccinated-children-are-sicker-than-unvaccinated-children-show-nothing-of-the-sort/

A tu wiarygodne badania porównujące zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych: https://thoughtscapism.com/2015/04/10/myth-no-studies-compare-the-health-of-unvaccinated-and-vaccinated-people/

Anna Sierpińska
Gość
Anna Sierpińska

Ojoj, ale się Pan/i gorączkuje. Może czas na syropek albo witaminkę C na chorobę niespokojnych nóg? Tak, dzieci przechodzą lżej choroby wieku dziecięcego, szczególnie te, które nie miały powikłań i np.: nie ogłuchły po ospie wietrznej. No i rzeczywiście, lepiej przechorować ospę wietrzną – można potem jako osoba dorosła szlachetnie pocierpieć na półpaśca. Nie wiem skąd Pan/i bierze informacje, że szczepionki chronią 10 lat (bo nie z ulotek szczepionek – sprawdziłam). U mnie badania przeciwciał wykazały, że np.: przeciw różyczce przeciwciała aktywne są nadal po 25 latach od szczepienia. I nie, nie szczepie się na katar, dzieci też nie szczepię… Czytaj więcej »

Anna Sierpińska
Gość
Anna Sierpińska

Jeszcze odnośnie gruźlicy – kto niby i gdzie pisze, że szczepionka BGC chroni przed epidemią gruźlicy? Pisanie o forsowanej tezie o “szczepmy się szczepmy (szczepmy przymusowo noworodki), bo będzie epidemia gruźlicy” może pochodzić tylko z palca osoby nie mającej bladego pojęcia o temacie, w którym się wypowiada.

NiedowiarekWatpiacy
Gość
NiedowiarekWatpiacy

http://i.imgur.com/BaIJDch.jpg Źródła dla powyższego: Fifteen year follow up of trial of BCG vaccines in south India for tuberculosis prevention – Indian J Med Res 110. August 1999, pp 56-69 http://icmr.nic.in/ijmr/2013/march/ijmr_classic3.pdf Randomised controlled trial of single BCG, repeated BCG, or combined BCG and killed Mycobacterium leprae vaccine for prevention of leprosy and tuberculosis in Malawi. Karonga Prevention Trial Group. – Lancet. 1996 Jul 6;348(9019):17-24. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8691924 Szczepionka BCG zawiera atenuowane prątki mycobacterium bovis (Bacillus Calmette-Guérin) – będąca przyczyną gruźlicy u bydła. I chociaż istnieją dane, które wskazują na skuteczność ochronną szczepionki BCG w zapobieganiu zakażeniom wywołanym takimi bakteriami z rodziny prątków jak… Czytaj więcej »

Anna Sierpińska
Gość
Anna Sierpińska

Czego ma dowodzić to co Pan wkleił? Potwierdza to tylko informacje z jednego z moich wcześniejszych komentarzy – szczepionki BCG używa się nie do ochrony przed gruźlicą płuc, ale innymi (gorszymi) jej formami.

oka
Gość
oka

Świetnie Pani odpowiedziała. Dodam, że półpasiec może się zakończyć szlachetną śmiercią na sepsę co stało się udziałem mojego brata.

sceptyczny
Gość
sceptyczny

Skoro ma być dyskusja naukowa ale taka zrozumiała i na dodatek bez zbytnich uszczypliwości… Swego czasu brałem udział w dyskusji o pracy Scott i Duncan’a próbujących udowodnić, że dżuma – plaga: “czarna śmierć” w Europie z przed okresu industrialnego, nie mogła być przenoszona przez szczury… Ale to na marginesie. Autorzy bowiem także snują tam rozważania dlaczego nagle z Europy tego super zjadliwego patotypu (podgatunku?), dżuma znikła – się wycofała i nigdy nie powróciła. Przecież chyba nie została zwalczona przez „dzielnych” uczonych, lekarzy szczepiących miliony? Otóż po pierwsze zauważyli oni – badaczka i badacz, że być może nawet 1/4 populacji zaczęła… Czytaj więcej »

NiedowiarekWatpiacy
Gość
NiedowiarekWatpiacy

“A tu wiarygodne badania porównujące zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych:” Przejrzałem na szybko te badania i są świetne, interesuje mnie definicja osoby nieszczepionej co ma kluczowe znaczenie, a po za tym to fajny obrazek jest na dole artykułu 🙂 Ciekawe czy każde z wymienionych odnosi się do tego co opisano w tym artykule pod tytułem “Medical Journals Are an Extension of the Marketing Arm of Pharmaceutical Companies” W tym artykule Czasopisma medyczne to przedłużenie działań marketingowych firm farmaceutycznych z 2005 roku, autor nawiązuje do wypowiedzi Richarda Hortona i Marcii Angell: „Czasopisma medyczne zostały sprowadzone do roli pralni informacji dla przemysłu… Czytaj więcej »

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Anonimie! Nawet nie masz odwagi się podpisać pod swoimi bzdurami.
Piszemy z własnej woli i chęci. Zeby ludzie tacy jak Ty nie ogłupiali innych.

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Teraz dopiero się dowiedziałem kto to napisał, Crazy nauka. Sami chowacie się pod przykrywką nauki, takie fajne,chwytliwe, od razu wiadomo że z profesorem mamy do czynienia HAHAHA .Z resztą co chcieli byście wiedzieć o osobie która obala wasze tezy?? Do czego wam jest to potrzebne?? Lepiej odnieś się merytoryczną wypowiedzią do JA !!! Czy napiszesz że na “bzdury” nie odpisujesz, śmieszku jeden. Przekonaj mnie że to co zostało napisane to nieprawda!!!

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Grzegorzu! Ile razy trzeba pisać to samo? Przecież i tak Cię nie przekonamy. Odpowiedź na każdy z tych “problemów” można znaleźć w ciągu 5 min w Google’u.
Ale przecież nie o to Ci chodzi. Wolisz pokrzyczeć i popisać dużo wykrzykników. Świetnie znamy takich proepidemików.

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Tyle, by wszystkich przekonać! Skąd wiesz, nie dość że profesor, to jeszcze jasnowidz, heheh. Może właśnie szukam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i wątpliwości. Jestem rodzicem, znam innych rodziców, którzy mają spore kłopoty, właśnie po szczepieniu. Do tego wszystkiego rodzice Ci zostali bez jakiejkolwiek pomocy, włącznie z moim dzieckiem. Czytam wszystko i wszędzie odnośnie szczepień, staram się być dociekliwy, ale widzę że wasza “nauka” kończy się na artykule. Niewygodne pytania i tezy staracie się obalić “śmieszkami”!!! Dalej nie odnosisz się do konkretów, jedynie odbijasz piłeczkę, starając się ośmieszyć osobę, podważającą wasze tezy.

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Na razie głupawe teksty to Twoja domena. A my nie stawiamy żadnych tez. Informujemy o naukowej wiedzy.

ja
Gość
ja

To podajcie źródła tej “naukowej wiedzy”. Ośmieszacie się pisaniem “Odpowiedź na każdy z tych “problemów” można znaleźć w ciągu 5 min w Google’u.”

Anna Sierpińska
Gość
Anna Sierpińska

Nic prostszego jak zajrzeć na http://www.cochrane.org/. Trudno linkować w komentarzu 1000 badań.

ja
Gość
ja

To znajdźcie w google ciągu 5 minut i dajcie tu w odpowiedzi, skoro tak ślepo wierzycie i próbujecie ludziom wpajać swoje przekonania, które nie mają poparcia w nauce. Zatem skupmy się na argumentach wyżej przestawionych, a nie na jałowej dyskusji o niczym. Zatem powtórzę jeszcze raz – żebyście znowu nie uciekali od sedna sprawy: “Co za propagandowy artykuł. Czy wy sami jesteście tak nadgorliwi czy dostajecie przykaz z góry żeby tworzyć propagandę proszczepionkową? Świadoma i dobrowolna zgoda na poddanie się zabiegom medycznym, w tym na szczepienie, to podstawowe prawo człowieka. Ludzie nie są bydłem, którego właściciel zmamiony kasą jaką otrzymuje… Czytaj więcej »

Pi Wo
Gość
Pi Wo

Lepiej Ty pokaż swoje źródła! A tak ciągle tylko te znaki zapytania w co drugim zdaniu… 😀

Pi Wo
Gość
Pi Wo

“Obala Wasze tezy”. Nikt tu niczego nie obalił. Na pewno nie jegomość pod nickiem “ja”. Stawiać znaki zapytania przy co drugim zdaniu to każdy potrafi. Tylko, że to nie “obalenie” żadnej tezy.

Anna Sawicka
Gość
Anna Sawicka

Du idiot nawiernyj

yolk7777
Gość
yolk7777

podaj źródła tych rewelacji albo zamilknij

Henryk Yoorevitch
Gość
Henryk Yoorevitch

Pani prof. Danuta Naruszewicz-Lesiuk zostaje uhonorowana brązowym medalem za Zasługi dla Obronności Kraju, a Salceson za pucowanie lufy Maciory dostaje złoty. PiS to stan umysłu.

JJ S
Gość
JJ S

Moja pierwsza mysl, po przeczytaniu owego zdania o medalu – dlaczego nie zloty?!

ana
Gość
ana

W krajach cywilizowanego Zachodu szczepienia nie są obowiązkowe. Są marginalne wyjątki, takie jak jedna obowiązkowa szczepionka we Włoszech – reszta dobrowolna. Wyszczepialność jest niższa niż w Polsce, bo ludzie są bardziej świadomi zagrożeń, ale też nikt ich nie zmusza. I tam nikt nie robi tragedii z tego, że część ludzi się nie szczepi. Tylko w Polsce podnosi się argument o „odporności stada” i konieczności szczepienia 100% populacji. Jak zwykle te kilkadziesiąt lat jesteśmy opóźnieni.

xjc
Gość
xjc

Tam też zaczną szczepić, bo choroby które przestały być niebezpieczne (najczęściej właśnie dzięki szczepieniom) wrócą dzięki imigrantom z krajów, gdzie te patogeny nadal są powszechne, albo gdzie występowały inne choroby niż u nas. Kwestia czasu. Tylko tam będą mądrzejsi i skorzystają z możliwości zabezpieczenia swoich dzieci

ja
Gość
ja

Prorok? Jasnowidz? Póki co nie szczepią i epidemii nie ma, a grubo ponad milion do Niemiec imigrantów napłynęło (sami widzimy w tv co się tam dzieje). Czas płynie, a epidemii nie ma. Czyżby twoja teza była błędna?
Nikt ich dzieci pod przymusem nie szczepi, nie traktuje jak bydło, jak cielaki, którym właściciel może wstrzyknąć jakieś specyfiki, dlatego bo wierzy, że na coś pomogą.

A swoją drogą może jakieś wiarygodne źródła, że choroby przestały być niebezpieczne “dzięki szczepieniom” czy to też tylko takie twoje przekonanie?

janpaw
Gość
janpaw

“Według raportu od 2015 r. w Niemczech znacznie wzrosła liczba przypadków zachorowań na epidemiczne zapalenie spojówek, ospę wietrzną, cholerę, kryptosporydiozę, dengę i bąblowicę. Odnotowano też wyraźnie zwiększoną liczbę zakażeń hantawirusowych, infekcyjnych zapaleń wątroby, zatruć jadem kiełbasianym, gorączek krwotocznych i dużo częstsze występowanie enterokrwotocznego szczepu Escherichia coli oraz bakterii Haemophilus influenzae. Nastąpił również nieoczekiwany wzrost zachorowań na giardiozę, HIV/AIDS, gruźlicę, trąd, dur epidemiczny, odrę, menigokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenie mózgu, nagminne zapalenie przyusznic, dur rzekomy, różyczkę, dyzenterię, kiłę, toksoplazmozę, włośnicę, gruźlicę, tularemię, tyfus i krztusiec.”

http://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Choroby-Zakazne/Niemcy-pojawiaja-sie-choroby-zakazne-niepotykane-od-dziesiatkow-lat-Serwis-Choroby-zakazne,175011,1017.html

ja
Gość
ja

To, że ilość zachorowań wzrosła, to oczywiste skoro tyle ich tam najechało. Ja się pytam gdzie te epidemie, gdzie te pandemie tych chorób? Nie ma??? O jaka szkoda…. Co potwierdza, że twoja teoria nie wypaliła

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Och, nie bardzo radzisz sobie z analizą i interpretacją danych, prawda? I związki przyczynowo-skutkowe też nie są Twoją mocną stroną… I informacji szukać nie umiesz. 🙁 To tak pokrótce. 1. Poziom wyszczepialności w Niemczech jest bardzo zbliżony do Polski. 2. Nic więc dziwnego, że wzrost liczby zachorowań na te choroby nie jest znaczący. 3. Gdyby polegać na Twoich (a właściwie nawet nie Twoich) pomysłach, to poziom wyszczepialności spadłby i zachorowania zaczęłyby się rozszerzać. 4. Sprawdź koniecznie znaczenie słowa “epidemia”. Choć raczej słabo szukasz informacji, więc podsuwamy: “Epidemia to występowanie w określonym czasie i na określonym terenie przypadków zachorowań w liczbie… Czytaj więcej »

Mary
Gość
Mary

Jako osoba poszukująca rzetelnej wiedzy o szczepieniach, jestem bardzo mocno rozczarowana poziomem dyskusji ze strony Crazy Nauka. Poziom uszczypliwości jak dla mnie nieakceptowalny – w ten sposób nikogo się nie przekona. Choć moje dzieci są szczepione nie tylko ma zestaw obowiązkowy, ale też nieco dodatkowych, wcale nie jest dla mnie oczywiste, że było to bezpieczne, a potencjalne NOPy nie groziły ich zdrowiu. Mało tego – pewne zachowania poszczepienne dopiero po latach potrafię zidentyfikować jako rzekome NOPy, wcześniej nie kojarzyłam pewnych faktów. Odnośnie szczepienia na ospę i półpaśca wspominanego w komentarzach powyżej – starszej córce zalecono 1 dawkę, miała ją podaną… Czytaj więcej »

Pi Wo
Gość
Pi Wo

Te znaki zapytania to jakaś mania prawdziwa… I to ciągłe pytanie o źródła, a jak już są źródła, to że wnioski nie takie. Bełkot oszołoma.

Dominik Seb
Gość
Dominik Seb

Mamy babcie i inne wychoiwujące trzeba szczepić nikomu tyle lat zdriowia nie idheło ja sie mam dobrze moja mama praciwała w ZOZ wołomin i przezyłem jakoś te bakterie szczepiono mnie

Tomasz Wasłowicz
Gość
Tomasz Wasłowicz

Witam. Czy w życiu codziennym, przedszkolu, szkole bądź pracy są jakieś zagrożenia dla zaszczepionych dzieci lub doroslych ze strony tych niezaszczepionych? Czy mogę prosić o linki do takich badań?

Anna
Gość
Anna

Szczepionki są bardzo, bardzo skuteczne, ale takie 95% to nie 100%. Nie wiemy czy u dziecka po szczepieniu układ immunologiczny wytworzył odpowiednie przeciwciała. Na przykład MMR ma 99% skuteczność w zapobieganiu odrze. Zostaje ten 1%. Dlatego szczepienie całej populacji chroni w dwójnasób: po pierwsze daje szanse na wytworzenie odporności a po drugie sprawia, że i tak nie ma się od kogo zarazić, gdy znajdziemy się w grupie tych kilku procent, u których szczepienie nie zadziałało.

Jean-françois Woloch
Gość
Jean-françois Woloch

Dziękuję za udostępnienie tego dokumentu; czujność jest konieczna nawet dziesięciolecia później!

trackback
Polecam, Kobieta Lemur #7 – Kobieta Lemur

[…] wywiad z prof. Danutą Naruszewicz-Lesiuk o zwalczaniu chorób zakaźnych w PRL. Jeśli chcecie wiedzieć, […]

Joanna Szczepańska
Gość
Joanna Szczepańska

I goownoburza gotowa, a artykuł świetny. Gratuluję autorce, bardzo przyjemnie się czyta o przeszłości własnego kraju. Nawet nie wiedział człowiek że takie rzeczy się działy kiedyś.

NiedowiarekWatpiacy
Gość
NiedowiarekWatpiacy

Polio to skrót od poliomyelitis, który z greki oznacza po prostu stan zapalny substancji szarej rdzenia kręgowego. Bierzecie pod uwagę fakt, że przed i po wprowadzeniu szczepionki zmieniono definicję tego co trafiało do oficjalnych statystyk oraz samą definicje epidemii? Przed wprowadzeniem szczepionki pacjent musiał jedynie wykazać objawy paraliżu w ciągu 24 godzin. Nie było wymagane przeprowadzanie testów laboratoryjnych w celu szczątkowego określenia i potwierdzenia przyczyn paraliżu. W przypadku nowej definicji pojawiła się konieczność, aby u pacjenta wykazywane były objawy porażenia przez co najmniej 60 dni, a trwały paraliż musiał być potwierdzony dwukrotnie w trakcie choroby.

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Ciekawe. Poprosimy o źródło tych informacji.
Oczywiście nie zmieniają one faktu, że szczepionka okazała się skuteczna i obecnie polio zostało w wielu krajach wyeliminowane.

NiedowiarekWatpiacy
Gość
NiedowiarekWatpiacy

Oczywiście, że podam źródło: H. Ratner et al., “The Present Status of Polio Vaccines,”
https://www.cabdirect.org/cabdirect/abstract/19612702427
Co do drugiej części to mam pytanie według jakiej definicji skuteczności?

Cado
Gość
Cado

Przepraszam, nie jest to żadne źródło naukowe. Jednak za każdym razem gdy słyszę o polio przypomina mi się ten człowiek i to co mówi.

Marta
Gość
Marta

Cały wic w tym, aby informacji na tego typu tematy szukać w czasopismach z listy filadelfijskiej, a nie łykać jak młody pelikan każdą informację, która wygląda jak naukowa. Tak sądzę…

trackback
55 lat temu we Wrocławiu wybuchła epidemia ospy prawdziwej | Historia zapomniana i mniej znana

[…] Crazy Nauka – Jak zwalczano zakaźne choroby w PRL i dlaczego wkrótce nie damy sobie z nimi r…, [on-line]. [dostęp 2018-07-16]. […]

Nomad
Gość
Nomad

W sumie to ciekawy paradoks. Antyszczepionkowcy mówią o planowej depopulacji, a jak widać, to sami przyczyniają się do niej najmocniej.
Jednakże z jedną rzeczą mają rację, korpo bardziej opłaca się kogoś leczyć, niż wyleczyć.

Nie ma więcej wpisów