captcha image

A password will be e-mailed to you.

Kot Schrödingera – bohater niezliczonych memów i najsłynniejszy w dziejach przedmiot eksperymentu fizycznego, w dodatku związanego z tak egzotyczną dziedziną jak mechanika kwantowa. A o co właściwie chodziło w tym eksperymencie?

Dziś mijają 133 lata od urodzin Erwina Schrödingera. Noblista, jeden z twórców mechaniki kwantowej najbardziej znany jest z jego eksperymentu z kotem. Oczywiście to kot Schrödingera.

Erwin Schrödinger. Fot. Nobel Foundation

Na szczęście Schrödinger nie męczył zwierząt, a eksperyment jest czysto myślowy. W dodatku jego wynik kompletnie kłóci się ze zdrowym rozsądkiem i to właśnie sprawia, że jest tak słynny.

O co w nim chodzi? Pokrótce – w pudle umieszczamy jeden tylko atom promieniotwórczego pierwiastka oraz czujnik potrafiący wykryć, czy nasz atom wyemitował cząstkę promieniowania jonizującego. Jeśli tak, to mechanizm uwalnia trujący gaz. Obok wkładamy żywego kota i całe pudło szczelnie zamykamy.

Co dzieje się wewnątrz? Niby mamy 50% szans na to, że atom wyemituje cząstkę, przez co trujący gaz zabije kota. Czyli gdy patrzymy na pudło, to wiemy, że kot ma pół na pół szanse bycia żywym lub martwym. Tak mówi zdrowy rozsądek.

Kot Schrödingera. Rys. Dhatfield / Wikimedia (CC BY-SA 3.0)

Ale fizyka kwantowa to zupełnie inna sprawa i zdrowy rozsądek tu nie działa. Uzależnienie losu kot od tylko jednego atomu przenosi zwierzaka właśnie pod władzę fizyki kwantowej. Zgodnie z jej zasadami kot Schrödingera do czasu otwarcia pudła pozostaje jednocześnie i żywy i martwy. Bez sensu? Ostrzegaliśmy – to fizyka kwantowa, a nie zdrowy rozsądek.

Kot Schrödingera znajduje się bowiem w superpozycji czyli jednocześnie w każdym możliwym stanie – a więc jest i żywy i martwy. Dopiero otwarcie pudła powoduje tzw. załamanie funkcji falowej i kot jednoznacznie przyjmuje jeden stan.

Autor: Crazy Nauka

Zdrowy rozsądek zawodzi nas, bo takiego eksperymentu nie da się przeprowadzić w skali świata, w której żyjemy. Ale w skali kwantowej takie rzeczy to normalna sprawa. Jak to więc możliwe, że nasze otoczenie zbudowane jest z drobin działających wbrew naszemu rozsądkowi, a jednocześnie zachowuje się zgodnie z nim? To kwestia tego, że takich obiektów zachowujących się kwantowo jest tak wiele, że ich stany uśredniają się, przez co nie możemy obserwować podobnych dziwactw w naszej „dużej” rzeczywistości.

Na koniec jeszcze ważny szczegół. Schrödinger wymyślił eksperyment z kotem, by pokazać kuriozalność teorii kwantowej. Nie wierzył w jej poprawność.

A kota Schrödingera pozdrawiamy i życzymy mu długiego życia. 

5 3 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Mitnaged
Mitnaged
3 miesięcy temu

Ja tam zawsze mam problem z tym eksperymentem. Bo jak dla mnie to nie kot jest w stanie kwantowym, tylko obserwator.
Kot jest w jakimś określonym stanie, tyle że obserwator bez zajrzenia do pudełka nie może określić.

Dominik
Dominik
3 miesięcy temu

„…Niby mamy 50% szans na to, że atom wyemituje cząstkę,….” – nie rozumiem tej części. Dlaczego akurat 50% ?

Jan
Jan
Reply to  Dominik
3 miesięcy temu

Chodzi o czas rozpadu ale autor sam chyba średnio to rozumie😘

agnieszka
agnieszka
Reply to  Dominik
3 miesięcy temu

50%, bo albo wyemituje, albo nie wyemituje – tu jest równowaga tak lub nie.
Pół na pół.

Nie ma więcej wpisów
4
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x