captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.
Stół wigilijny. Fot. Przykuta/Wikimedia

Stół wigilijny. Fot. Przykuta/Wikimedia

W Wielkiej Brytanii przeprowadzono badanie, które porównywało kaloryczność i wartości odżywcze świątecznych posiłków z różnych krajów. Okazało się, że nasza wigilijna kolacja zajęła wysokie trzecie miejsce – wyprzedzili nas tylko Francuzi i Czesi. Co takiego sprawiło, że polski posiłek wypadł tak dobrze?

Jeden ze szwedzkich portali o tematyce zdrowotnej zlecił badanie europejskich jadłospisów świątecznych. Przeprowadzono je wśród pracowników znajdujących się w Londynie ambasad różnych krajów Unii Europejskiej. Wypytywano ich o ojczyste menu świąteczne. Przedstawiciele większości państw omawiali obiad zjadany pierwszego dnia świąt, u nas zaś w centrum uwagi znalazł się najważniejszy świąteczny posiłek – wieczerza wigilijna. Wyniki badania zaskakują, bo polskie menu znalazło się na trzeciej pozycji, po francuskim i czeskim. Co o tym zadecydowało?

Europejczycy nie żałują sobie kalorii podczas świątecznych obiadów. Prym wiodą Brytyjczycy (ostatni w tym zestawieniu), których główny posiłek spożywany 25 grudnia ma aż 6000 kcal. Polskie menu wigilijne zawiera około 2400 kcal*. Przyjrzyjmy się temu bliżej.

Wigilijne kolacje różnią się w zależności od tradycji i regionu, ale wszędzie powtarza się słynne 12 postnych dań. Do ich przygotowania nie używa się tłuszczów zwierzęcych ani mięsa. Tłuszcze zwierzęce stanowią główne źródło nasyconych kwasów tłuszczowych oraz cholesterolu, a ich nadmiar w diecie źle wpływa na nasz organizm, prowadząc do otyłości i miażdżycy. Już samo ich usunięcie z wigilijnej kolacji daje nam dużą przewagę i sprawia, że posiłek jest znacznie zdrowszy.

Liczy się też to, że większość osób pozostaje wierna tradycji i z roku na rok przygotowuje te same potrawy własnoręcznie. Jedzenie przygotowane przez nas w domu zawiera składniki doskonale przez nas znane, pochodzące ze sprawdzonych źródeł i pozbawione wielu niezdrowych dodatków. Po prostu wiemy, co jemy. Wigilijne menu to bogactwo składników odżywczych,  wśród których znajdziemy np. dobroczynne kwasy tłuszczowe, błonnik czy witaminy.

Fot. cello5/Pixabay

Wśród zup przeważnie przygotowujemy barszcz czerwony, barszcz grzybowy albo zupę rybną.  Barszcz czerwony to bardzo typowy wybór i jednocześnie jedna z najzdrowszych oraz najmniej kalorycznych potraw na stole wigilijnym. Oczywiście pod warunkiem, że przygotowywana jest na prawdziwych burakach lub z ich przetworów, a nie z torebki. Ważne jest także to, by nie dodawać do niego mąki czy śmietany. Buraki mają wiele cennych witamin (np. witaminę C czy te z grupy B) oraz minerałów (wapń, potas, magnez). Zawarty w nich błonnik zapobiega zaparciom – warto wiedzieć, że przedostaje się do płynu podczas gotowania, więc nie musimy zjadać tu samych buraków. Te warzywa dobrze wpływają też na funkcjonowanie wątroby i pomagają zwalczać zgagę. Mają też właściwości przeciwnowotworowe.

Karp w galarecie. Fot. Olaf.herfurth/Wikimedia

Karp w galarecie. Fot. Olaf.herfurth/Wikimedia

Na stole wigilijnym królują przede wszystkim ryby  – karp, śledź, łosoś, dorsz, pstrąg czy szczupak.  Przyrządzamy je w wersji smażonej, na parze, pieczonej czy w przypadku śledzi – solone. Najlepiej byłoby zrezygnować z ryb smażonych, w oleju czy śmietanie, ale ponieważ dla niektórych to jedna z niewielu porcji ryb w roku, warto zjeść je choćby i tak. Ryby są źródłem między innymi białka i tych najcenniejszych nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3 (jest ich najwięcej w rybach tłustych). Kwasy omega-3 mają bardzo dobry wpływ na nasz organizm – redukują ryzyko wystąpienia niektórych chorób przewlekłych, np. układu krążenia czy nowotworów. Są bardzo ważne w profilaktyce chorób sercowo-naczyniowych i żywieniu niemowląt. Prawdę mówiąc, by uzyskać takie efekty, trzeba je jeść regularnie, ale może Wigilia to dobra okazja, by zacząć.

Produkty zawierające kapustę (pierogi, uszka, łazanki, kapusta z grochem) są źródłem witaminy C i błonnika. W przypadku dodatku grzybów, posiłek staje się ciężkostrawny, dlatego warto ograniczać ich ilość. Dodatkowo potrawy mączne będą najbardziej kaloryczne wśród potraw wigilijnych. Kapusta z grochem dostarczy nam przede wszystkim błonnika, a także wapnia i żelaza. Groch, jako roślina strączkowa, będzie doskonałym źródłem wysokiej jakości białka.  Potrawa ta dobrze wpływa na naszą gospodarkę hormonalną, a także przyczynia się do zmniejszenia ryzyka miażdżycy i udaru. Problemem mogą być jednak wzdęcia, warto spożywać te produkty z rozwagą. Ten efekt możemy zmniejszyć, dodając przyprawy takie jak cząber, kminek czy majeranek.

Fot. PublicDomainPictures

Wśród słodkich dań warto skupić się na pierniku i kutii. Piernik zawiera rodzynki i orzechy, które są źródłem witamin z grupy B, magnezu i błonnika, a zawarte w cieście przyprawy przyspieszają trawienie. Kutia, choć bardzo kaloryczna, zawiera wiele cennych witamin i składników odżywczych (zwłaszcza w maku), a wśród nich witaminę A, D, E, C, B1, B3, wapń, cynk, żelazo, magnez, błonnik czy nienasycone kwasy tłuszczowe.  Potrawa ta pomoże w trawieniu i poprawi perystaltykę jelit.

Wymieniając potrawy wigilijne, nie należy pomijać kompotu z suszu.  Jest on co prawda kaloryczny, ale jego pozytywny wpływ na organizm sprawia, że nie warto z niego rezygnować. Suszone owoce zawierają dużo błonnika, a także substancje, które pomogą nam strawić kolację. Kompot dostarcza nam węglowodanów, potasu, żelaza i wiele witamin (A, C, E i z grupy B).

Fot. FotoosVanRobin /Wikimedia

Fot. FotoosVanRobin /Wikimedia

Przyprawy zawarte w potrawach wigilijnych – kminek, cząber, majeranek, lubczyk, pietruszka czy cynamon wspomagają trawienie, pobudzają produkcję soków żołądkowych i działają rozgrzewająco, dlatego warto sypnąć nimi szczodrze do naszych potraw wigilijnych.

*2400 kcal – jak to obliczyłam?

Tyle w przybliżeniu kalorii będzie mieć wieczerza wigilijna w składzie:

  • barszcz czerwony z  6 uszkami (talerz)
  • porcja karpia smażonego (około 130 g)
  • porcja śledzia w oleju (około 70 g)
  • porcja ryby po grecku (dorsz, 200g)
  • pierogi z kapustą i grzybami (3 sztuki)
  • porcja kapusty z grochem (100 g)
  • porcja sałatki jarzynowej (200 g)
  • porcja  łazanek z kapustą i grzybami (100g)
  • szklanka kompotu z suszu
  • porcja kutii (200g)
  • kawałek piernika bez polewy (100 g)

Oczywiście jest tak, że różne modyfikacje dodatków, unikanie smażonych potraw i ograniczenie liczby dań zredukują nam liczbę spożywanych kalorii.  Jednak przy tak wyjątkowej okazji możemy przymknąć na to oko.

Autorka, Monika Prześlakowska, tworzy bloga “Jedz, aby żyć”

Polecamy też:

Groza przedświątecznych zakupów

Co jest najbardziej kaloryczne?

Chcecie, by dzieci jadły marchewkę? Nie mówcie im, że jest zdrowa

Polska wigilia jedną z najzdrowszych w Europie
4.9 (98.18%) 11 głosów

Czego u nas szukaliście?

24
Dodaj komentarz

avatar
 
6 Comment threads
18 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
tkmPremnathanMaciejsssssKalina Dziadosz Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
N.
Gość
N.

A ryba to nie mięso? Niech się pani douczy takich podstawowych rzeczy, bo wstyd, naprawdę.

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

To akurat kwestia definicji. Tradycyjnie w żywieniu często rozdziela się ryby od mięsa czerwonego czy drobiowego.

Jarosław Dyniewicz
Gość
Jarosław Dyniewicz

niesłusznie jednak, bo tak czy inaczej to mięso zwierzęce

Tesia
Gość
Tesia

Tylko że to tradycyjne rozróżnianie nie stało nawet obok logicznego – wymysł katolicki, by móc jeść mięso w post. Głupio pisać że to “kwestia definicji” – to tak jakby kwestią definicji było to, czy murzyn to człowiek – niesmaczne prawda? Wreszcie, kiepskim argumentem za błędną definicją jest to że jest “tradycyjna”. Przyrządzone mięśnie ryb to mięso i tyle…

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

A jednak. Pojęcie “mięso” też jest mocno umowne. Różnice między tkankami ryb, ptaków, mięczaków i ssaków są znacznie większe niż by sie mogło wydawać.

Kalina Dziadosz
Gość
Kalina Dziadosz

Post u katolików oznaczał zawsze jedzenie dań tanich, mało wyszukanych. Mięso czerwone i drobiowe było dawniej dużo droższe od rybiego, które było nawet łatwiej dostępne niż warzywa i owoce (sieci w rzece lub jeziorze można zarzucić o każdej porze roku), dlatego “postne” potrawy są “bezmięsne” – w znaczeniu bez mięsa zwierząt lądowych.

tkm
Gość
tkm

“Mięso czerwone i drobiowe było dawniej dużo droższe od rybiego”
Ostatnio coś innego obserwuję a przynajmniej proporcje się zmieniają.

Maciej
Gość
Maciej

Tesiu – polecam poczytać starożytnych a dopiero potem pisać na forum, zeby nie wyjść na nieuka. Bo rozróznienie mies i ryb było znane juz na pięć wieków przed Chrystusem.

Bolek
Gość
Bolek

Crazy Nauka jak UE – ślimaki mogą być rybami, ryby nie muszą być mięsem.

Jarosław Dyniewicz
Gość
Jarosław Dyniewicz

poza tym nauka już dawno odeszła od przeliczania wartości na kalorie. liczy się indeks glikemiczny, czy wartość odżywcza. czas uzupełnić wiedzę

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Kaloryczność i indeks glikemiczny to dwie różne rzeczy. Obie stosowane w nauce 🙂

Jarosław Dyniewicz
Gość
Jarosław Dyniewicz

no właśnie, tylko czy słusznie? czy możesz obliczyć ile kalorii spala mój mózg w procesie analizy Twojego postu?

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

No na pewno indeks glikemiczny w tym nie pomoże.

Jarosław Dyniewicz
Gość
Jarosław Dyniewicz

pytam o kalorie, złotko

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Złotko??! o_O

Jarosław Dyniewicz
Gość
Jarosław Dyniewicz

tak. czasami jak nie wiesz, co powiedzieć, to lepiej nie otwierać ust, niż otworzyć, i pierdolić kocopoły. pozdrawiam 🙂

Kulturalna
Gość
Kulturalna

To chyba Pana się tyczy 🙂

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Nie życzę sobie tu tego rodzaju komentarzy.

Jarosław Dyniewicz
Gość
Jarosław Dyniewicz

a kogo to obchodzi? 🙂

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Ciebie. Żegnam.

Ala
Gość
Ala

A teraz zadziwię wszystkich weganoidiotów – JEM MIĘSO PODCZAS WIGILII.
I co? Czuję się lepiej niż wtedy kiedy byłam roślinożercą. :V

Premnathan
Gość
Premnathan

A ja nie jem mięsa czerwonego wcale, białe bardzo rzadko, i czuję się znacznie lepiej niż wtedy, kiedy mięso jadłem normalnie. I co?

sssss
Gość
sssss

Hejterzy wszędzie, skoro tak dużo wiecie o dietetyce, to dlaczego nie założycie bloga i nie podzielicie się swoimi rozmyśleniami? Chętnie poczytam 🙂 Zamiast podziwiać, że dziewczyna nie bała się i ma dużą wiedzę na ten temat, to Wy doczepiacie się do szczególików 🙂

tkm
Gość
tkm

Źle napisane.Nie najzdrowsza ale najmniej toksyczna.

Nie ma więcej wpisów