A password will be e-mailed to you.

Tekst jest elementem płatnej współpracy z Wydawnictwem Marginesy

Fot. Crazy Nauka

Jak pachniały drzewa na Antarktydzie zamieszkiwanej przez pingwiny-giganty? I jak wysoki był wodospad utworzony przez Morze Śródziemne przelewające się przez próg pomiędzy Sycylią a Maltą? Thomas Halliday w „Minionych światach” zabiera nas w podróż w głąb czasu do nieistniejących dziś światów, które odtwarza z naukową precyzją i prawdziwie ułańską fantazją. 

Teren dzisiejszej Polski. Po horyzont ciągnie się tropikalne, błękitne morze, a na nim widać archipelag przypominający dzisiejsze koralowe wysepki Florida Keys. Ten idylliczny krajobraz zakłóca scena polowania rozgrywająca się na płyciźnie przybrzeżnej laguny. 

Najpierw widać blisko dwumetrowe driomorfy, dinozaury przypominające dwunożne jaszczurki z bezzębnymi dziobami przystosowanymi do zrywania roślin. Biegną, w panice rozchlapując wokół siebie fontanny wody. W ślad za nimi szybko podąża miniatura allozaura, potężnego dwunożnego drapieżnika o masywnej czaszce, długim ogonie i krótkich przednich łapach. Allozaury osiągają długość nawet 12 metrów i masę do kilku ton, ale akurat ten mknący po płyciźnie osobnik jest naprawdę niewielki: ma około 3,5 m długości waży zaledwie ok. 200 kg. To efekt skarłowacenia wywołanego presją wyspiarskiego środowiska, w którym drapieżniki mają do dyspozycji mniejsze zasoby, więc i same zmniejszają rozmiary, żeby móc się wyżywić. 

Możemy się tylko domyślać, czy te akurat driomorfy skończyły jako obiad tego karłowatego allozaura. Na pewno podobne sceny rozgrywały się tu wielokrotnie.

W tym wszystkim wyjątkowe jest to, że wszystkie te biegnące po płyciźnie dinozaury pozostawiły po sobie wyraźne odciski łap w grząskim, białym osadzie wapiennym. Po jakimś czasie te tropy zastygną i skamienieją, a 150 mln lat później zostaną odkryte w Górach Świętokrzyskich przez polskich geologów. Obok miejsca ich odkrycia powstanie słynny JuraPark w Bałtowie.  

Absolutnie fascynujący jest dla mnie fakt, że naukowcy z tak dużą precyzją są w stanie odtworzyć realia tamtego zaginionego świata. Wiedzą, że 150 mln lat temu większość powierzchni Polski pokrywało tropikalne morze, ponad powierzchnię którego wystawały niektóre obszary Gór Świętokrzyskich i Sudetów. Okolice Bałtowa były wówczas wyspą, która wchodziła w skład tego archipelagu. Tę piękną hipotezę wysunął w latach 70. XX wieku geolog prof. Jerzy Liszkowski, dlatego obszar ten niekiedy jest nazywany Wyspą Liszkowskiego. Była to część superkontynentu Laurazja, który wraz z Gondwaną powstał po rozpadzie Pangei. 

To, co Wam tu opisałam, to tylko niewielki wycinek z setek milionów lat dziejów tego konkretnego kawałka dzisiejszej Polski. 

“Minione światy”

A jak wyglądały ponad 150 mln lat temu obszary, które dziś są Niemcami? No cóż, to można opowiedzieć z jeszcze większą dokładnością, bo zachowały się imponujące skamieniałości tamtejszych morskich “potworów”: długoszyich plezjozaurów, przypominających ryby ichtiozaurów czy polujących jak morskie ptaki pterozaurów. 

A jakby tak zajrzeć do Szkocji sprzed ponad 400 mln lat? Wówczas dopiero formowała się Pangea, a jednocześnie wypiętrzał się największy wówczas łańcuch górski na planecie, Kaledonidy, który rozciągał się od dzisiejszego stanu Tennessee, przez Atlantyk, po Szkocję i Finlandię. Tamtejszy surowy krajobraz zdominowały trzymetrowe, skórzaste, jasnoszare grzyby o kształcie słupów. Widok niepodobny do niczego, co dzisiaj znamy.

I owszem, możemy zajrzeć do tych dziwnych, dawno zaginionych światów – a taką możliwość daje nam wydana niedawno książka “Minione światy” Thomasa Hallidaya. Nie ma w niej co prawda mowy o Górach Świętokrzyskich, ale są za to opowieści z aż 16 innych miejsc na Ziemi

Mamy więc Kenię sprzed 4 mln lat, w której gigantyczny pyton ściga grupę australopiteków przy akompaniamencie świergotu jerzyków. Mamy Włochy sprzed ponad 5 mln lat – jałowy, wapienny masyw Gargano wznoszący się nad głęboką depresją, która niegdyś była Morzem Śródziemnym, a w tej właśnie chwili jest świadkiem potopu, czyli powrotu mas wody przez Cieśninę Gibraltarską. Mamy wspomniane Niemcy sprzed ponad 150 mln lat i Szkocję sprzed 400 mln lat. Oraz porośniętą lasem deszczowym Antarktydę, Alaskę z okresu ostatniego zlodowacenia czy Australię, gdzie na morskim dnie rodzą się pierwsze organizmy wielokomórkowe o fantazyjnych kształtach kul, piór, stożków czy galaktyk spiralnych. 

Te miejsca i wypełniające je formy życia opisane zostały tak plastycznie, że możemy mieć wrażenie, iż ich dotykamy, a wiatr sprzed milionów lat rozwiewa nam włosy. Czyta się to jak powieść przygodową, z bogatą akcją i barwnymi bohaterami. 

Ile da się wyczytać ze skamieniałości?

W tym miejscu możecie zadać sobie pytanie, co to ma wspólnego z wiedzą naukową? Otóż ma, i to w ogromnym stopniu. Owszem, autor – odtwarzając poszczególne sceny i sytuacje – używa wyobraźni, ale robi to w granicach wytyczonych paleontologicznymi i geologicznymi odkryciami. 

Bo ze skamieniałości można wywnioskować dużo więcej, niż nam się z reguły wydaje. Można odgadnąć dominujący kierunek wiatru i fal uderzających o brzeg, zapach olejków eterycznych uwalniających się z roślin czy wahania temperatury w ciągu doby. Oraz oczywiście wygląd i budowę zwierząt i roślin, które utrwaliły się kolejnych warstwach skał. I wszystko to o zachowaniu wymarłych stworzeń, co możemy odczytać z pozostawionych przez nie śladów czy tropów. 

Ze skamieniałości można też wnioskować to, jaki los może czekać naszą planetę w niedalekiej przyszłości, przy rosnącym stężeniu dwutlenku węgla i ginących lasach deszczowych. Każde z wielkich wymierań pokazuje, jaki kierunek obierają zmiany, które są w stanie zagrozić całym ekosystemom.

Tutaj warto wspomnieć, że za naukową rzetelnością malowniczo odtworzonych dawnych dziejów stoi autor będący cenionym paleontologiem i biologiem ewolucyjnym. Thomas Halliday jest współpracownikiem Muzeum Historii Naturalnej w Londynie, specjalistą w dziedzinie analizy długoterminowych wzorców w zapisie kopalnym i laureatem medalu przyznanego przez Towarzystwo Linneuszowskie w Londynie za najlepszą rozprawę doktorską z biologii w 2016 roku. 

“Minione światy” to książka dla tych, którzy lubią dać się uwieść dobrze opowiedzianej historii. Tym razem jest to historia przeszłości Ziemi, a nasz przewodnik po niej ma nie tylko specjalistyczną wiedzę, ale i nieskrępowaną wyobraźnię. 

Autor: Thomas Halliday

Tytuł: Minione światy. Podróż do początków Ziemi

Wydawca: Wydawnictwo Marginesy

Nie ma więcej wpisów