captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Obłędny widok z klifu Grodzisko Lubin. Fot. Crazy Nauka

Wyspa Wolin to najwyższe na naszym wybrzeżu klify, szczypta wczesnego średniowiecza i żubry. No i kawałek Chorwacji w Polsce. To trzeba zobaczyć.

To był nasz pierwszy w życiu wypad na wyspę Wolin, na którą od dawna planowaliśmy się wybrać. O Wolinie wiedziałam tylko tyle, że są tam Międzyzdroje z Promenadą Gwiazd i plażami, co mnie niespecjalnie pociągało, oraz że większość wyspy zajmuje Woliński Park Narodowy.

I powiem Wam, że ta wyprawa nas mocno zaskoczyła, bo spodziewaliśmy się głównie wrażeń przyrodniczych, a dostaliśmy też solidną dawkę wiedzy historycznej. No i pozytywny był też brak tłumów, tak dotkliwie dających się we znaki w wielu miejscach na polskim wybrzeżu.

To była nasza trzecia już wyprawa, której partnerem była Skoda. Bez wsparcia tej marki nie mielibyśmy aż takiego zasięgu i rozmachu w naszych podróżach. Bo tym razem przejechaliśmy rekordowe 2500 km – spod Warszawy, wzdłuż wybrzeża na wyspę Wolin, do Berlina, w Sudety i z powrotem do domu. Dobrze służył nam na całej tej trasie Karoq – nowy model SUV-a, nieco mniejszy od Kodiaqa, którym jeździliśmy rok temu w Bieszczadach. Jechało nam się naprawdę komfortowo, bezstresowo i bardzo bezpiecznie.

Wjeżdżamy naszym Karoqiem z Wolina na Wolińską Kępę. Fot. Crazy Nauka

A bezpieczną jazdę mieliśmy szansę dodatkowo potrenować w czerwcu, tuż przed naszą Crazy Wyprawą, w ośrodku Skoda Autodrom Poznań, gdzie oboje odbyliśmy szkolenie drugiego stopnia – takie z celowo wywoływanymi poślizgami na mokrej macie i omijaniem nagle wyskakujących przeszkód. Muszę powiedzieć, że takich uderzeń adrenaliny jak tam, to ja nie miałam od czasów mojego kursu skałkowego, a to było już naprawdę dawno.

Słowianie i wikingowie

Centrum Słowian i Wikingów w Wolinie ma swój klimat. For. Crazy Nauka

OK, Centrum Słowian i Wikingów nie leży dokładnie na wyspie Wolin, tylko sąsiaduje z nią przez rzekę Dziwnę. Na maleńkiej wysepce o nazwie Wolińska Kępa stoi tam kilkadziesiąt malowniczych, krytych strzechą chat – odtworzonych zgodnie z trendami, jakie dominowały tu w okresie wczesnego średniowiecza. Osada tętni życiem tchniętym przez zdolnych rekonstruktorów, którzy odtwarzają dawne stroje, budownictwo, rzeźbę, broń, muzykę czy potrawy, posługując się narzędziami i materiałami dostępnymi w tamtym okresie.

My posłuchaliśmy tu skocznych melodii wygrywanych na trzcinie, najedliśmy się podpłomyków, nauczyliśmy tkania krajek i poznaliśmy tajniki pisania na woskowych tabliczkach.

W Centrum Słowian i Wikingów trafiliśmy na miodobranie, dzięki czemu obecnych było sporo rekonstruktorów. Fot. Crazy Nauka

Ale dlaczego właściwie w sąsiedztwie Wolina stworzono średniowieczny skansen archeologiczny? Dlatego, że badania archeologiczne dowodzą, iż w X i XI wieku Wolin (w skandynawskich sagach nazywany Jomsborgiem, czyli grodem na wyspie) był jednym z największych miast w tej części Europy! Mógł pomieścić do 300 statków i liczył wówczas 8-12 tys. mieszkańców. Dla porównania Gniezno w tym samym czasie zamieszkiwało 3-5 tys. ludzi.

Wolin w X wieku podporządkował sobie Mieszko I, co tę osadę uczyniło pierwszym portem morskim państwa Piastów. W okresie rozkwitu port w Wolinie łączył rynki europejskie z Bliskim Wschodem. Do Europy płynęły tu bliskowschodnie towary, zaś w przeciwną stronę – słowiańscy niewolnicy.

Jak wytłumaczyli nam miejscowi specjaliści, w przypadku Wolina termin „wikingowie” nie oznaczał wojowników wyłącznie skandynawskich, tylko ogólnie profesję wojowniczych żeglarzy należących do różnych grup etnicznych, w tym Słowian. Słowianie wikingami? Nie inaczej! Takie rzeczy tylko na Wolinie 😉 Warto poznać ten fascynujący wycinek historii. Centrum Słowian i Wikingów – wielki szacun za to, co robicie!

Ręcznie tkane krajki i suszone zioła w woreczkach czekają na kupców. Fot. Crazy Nauka

Dodajmy jeszcze, że kres świetności Wolina pod koniec XI wieku położyły najazdy Duńczyków i spłycenie koryta rzeki Dziwny, która przestała być żeglowna.

Bluetooth na Wolinie

Kamień runiczny w Wolinie ku czci Haralda Sinozębego. Fot. Crazy Nauka

Okazuje się, że wczesnośredniowieczny Wolin (Jomsborg) ma wiele wspólnego z… Bluetoothem. Otóż w mieście tym prawdopodobnie zakończył swój żywot Harald Sinozęby, słynny król Danii, w szerokich kręgach znany też jako Bluetooth. Harald zjednoczył Danię, Norwegię i południową Szwecję – tak jak technologia Bluetooth łączy ze sobą różne urządzenia i akcesoria elektroniczne, w tym mój smartfon z komputerem pokładowym w Karoqu. Poezja, prawda?

W sagach skandynawskich znajdują się wzmianki o tym, że wskutek konfliktu z synem Harald zbiegł do Jomsborga, gdzie został przyjaźnie przyjęty. Tam zmarł z powodu odniesionych wcześniej ran.

W miejscu, w którym miał zginąć Harald, stoi dziś wykonany współcześnie “kamień runiczny” z napisem: “Król duński Harald Sinozęby zmarł w Wolinie w 986 roku”. Głaz ten stylem nawiązuje do stojącego w Danii kamienia runicznego zwanego metryką chrztu tego państwa.  Ustawiono go w Wolinie w 2014 roku.

Wzgórze Wisielców

Z parkingu u stóp Wzgórza Wisielców wyraźnie widać średniowieczne kurhany. Na pierwszym planie nasza Skoda Karoq. Fot. Crazy Nauka

Nie jest to może najbardziej efektowne miejsce, ale za to z jaką historią! Jeśli już będziecie w mieście Wolin, możecie tu zajrzeć. Pod sympatyczną nazwą Wzgórza Wisielców kryje się cmentarzysko z IX-X wieku, położone na południe od Wolina, na wzniesieniu o nazwie Gołogóra (21 m n.p.m.).

Wciąż bardzo dobrze widać na nim zarysy dawnych kurhanów, czyli pagórkowatych mogił, pod którymi grzebano zmarłych. A robiono to zarówno w obrządku pogrzebowym ciałopalnym, jak i szkieletowym, co oznacza mieszanie się obyczajów Słowian, Skandynawów i Niemców.

Nazwa „Wzgórze Wisielców” pochodzi z XII wieku, kiedy wykonywano tu wyroki śmierci na piratach i innych złoczyńcach. Nie wszystkich jednak wieszano – pod szczytem wzgórza odkryto grób z XII wieku kryjący szkielet mężczyzny z odciętą głową.

Żubry

Z wizytą u wolińskich żubrów. Fot. Crazy Nauka

Jeśli nie widzieliście jeszcze żubrów na własne oczy – czy to w Białowieży, czy to w Bieszczadach – to koniecznie powinniście pójść do Zagrody Pokazowej Żubrów na Wolinie. Leży tylko 1,5 km od centrum Międzyzdrojów, ale na szczęście nie dociera tu plażowe zamieszanie. Hodowla powstała w połowie lat 70. w ramach odtwarzania gatunku, który z racji małego zróżnicowania genetycznego (został odtworzony z zaledwie 12 ocalałych osobników) jest wyjątkowo podatny na choroby zakaźne. Stado wolińskie, odizolowane od głównych stąd białowieskich i bieszczadzkich, ma stanowić “genetyczną polisę ubezpieczeniową” dla polskich żubrów.

W 1976 roku przyszło na świat pierwsze od co najmniej 500 lat żubrzątko urodzone na Wolinie (tak, kiedyś żyły tu wolne żubry!). W całej historii tej hodowli przebywało tu blisko 70 zwierząt, z których ponad połowa urodziła się tu na miejscu. Żubry wolińskie mają na koncie dwutygodniowy pobyt na wolności, kiedy to sztorm w 1980 roku zniszczył ogrodzenie wybiegu. Żadne obławy – prowadzone przez wojsko, leśników i milicję – nie były w stanie nakłonić zwierząt do powrotu do zagród. Zwabiły je tam dopiero smakołyki. Z tego płynie wniosek, że z żubrem trzeba po dobroci 😊

Obecnie w zagrodzie można podziwiać około 10 tych zwierząt. W ich sąsiedztwie przebywają też bieliki, jelenie, sarny i dziki – wszystkie te zwierzęta zostały albo wyleczone, albo wychowane przez człowieka i nie są w stanie samodzielnie żyć na wolności.

Klify

Spektakularne schody z Kawczej Góry. Fot. Crazy Nauka

Kiedy jest mowa o klifach na Wolinie, to większość osób kojarzy tę nazwę z urwiskami po północnej stronie wyspy, w pobliżu Zagrody Pokazowej Żubrów.

I tak, znajdują się tu dwa znane punkty widokowe, wznoszące się ponad plażami w okolicy Międzyzdrojów. Z obydwu rozciąga się wspaniały widok na Bałtyk.

Jeden z nich to Kawcza Góra (61 m n.p.m.). Z Międzyzdrojów prowadzi na to wzniesienie łagodne podejście przez las rozpoczynające się u samego końca Promenady Gwiazd, tuż koło restauracji Port (na tym szlaku nie spotkacie tłumów, które poprzestają na kłębieniu się wokół restauracji i zejścia na plażę). Ze szczytu Kawczej Góry na plażę prowadzą najdłuższe i najwyższe schody na polskim wybrzeżu. Liczą 281 stopni, ich całkowita długość to 128,5 m, a wysokość – 51 m. Lepiej się nimi schodzi, niż wchodzi 😉

Widok z Gosania, czyli najwyższego klifu na polskim wybrzeżu. Fot. Crazy Nauka

Drugi z punktów widokowych to Gosań (95 m n.p.m.), najwyższe wzniesienie na polskim wybrzeżu. Można do niego dotrzeć z parkingu przy drodze nr 102 łagodnym podejściem po leśnym szlaku. I tu już jest niemal zupełnie pusto. Na szczycie znajdują się poniemieckie ruiny bunkra i baszty artyleryjskiej, ale bardziej zajmujący jest widok, jaki się stąd roztacza. Robi duże wrażenie, zwłaszcza że widać stamtąd nie tylko morze, ale też Świnoujście i niemieckie miasteczko Ahlbeck na wyspie Uznam.

Grodzisko Lubin

Ale jeśli chodzi o widoki, to klif znajdujący się po przeciwnej stronie wyspy bije na głowę dwa wymienione wzniesienia. Chodzi o urwisko nad Zalewem Szczecińskim i deltą Świny, w miejscowości Lubin. Znajduje się tam jedno z najbardziej odlotowych miejsc, jakie odwiedziliśmy podczas tej Crazy Wyprawy. Chodzi o punkt widokowy Grodzisko Lubin.

Grodzisko Lubin na Wolinie, czyli pełen odlot, jeśli chodzi o widoki. Fot. Crazy Nauka

Aby tu wejść, trzeba kupić bilety, ale warto to zrobić, bo widok stąd dosłownie zapiera dech w piersi! Panoramę Zalewu Szczecińskiego i kilkudziesięciu wysepek Wolińskiego Parku Narodowego, na których gniazdują setki gatunków ptaków (co jest fenomenem w skali europejskiej), można śmiało porównać z krajobrazami południowej Chorwacji.

To, co zobaczycie, nosi nazwę wstecznej delty Świny. Dlaczego wstecznej? Bo przy silnych wiatrach od strony morza rzeka płynie wstecz, czyli w głąb lądu. Niesie ze sobą muł i piasek, które, osiadając, w ciągu ponad 3000 lat utworzyły ponad 40 wysp i wysepek. Większość z nich jest podmokłych, co stanowi raj dla ptaków (żyją tu m.in. bieliki, wodniczki czy derkacze). Z pobliskiej Mariny Wapnica ponoć można popłynąć w rejs pomiędzy tymi wysepkami.

Grodzisko Lubin, czyli kawałek Chorwacji w Polsce. Fot. Crazy Nauka

Obok pięknego widoku i przyjemnej kawiarni z pysznościami w Grodzisku Lubin jest jeszcze coś, co powinno przyciągnąć Waszą uwagę. Otóż nie przypadkiem nazywa się to grodziskiem, bo odkryto tu pozostałości murów grodowych, a także najstarszego kościoła chrześcijańskiego na Pomorzu i towarzyszącego mu cmentarza (wszystko z XII wieku) oraz fundamenty wieży mieszkalnej z XIV wieku. Wykopaliska częściowo odsłonięto, można też obejrzeć wystawę średniowiecznych przedmiotów, które tu znaleziono.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do wyprawy na Wolin. Na pewno nie pożałujecie 😊

 

Tekst jest elementem współpracy z firmą Skoda. Partner nie miał wpływu na wyrażane przez nas opinie

 

6 nieoczywistych miejsc na wyspie Wolin, które trzeba zobaczyć
4.7 (94.12%) 17 głosów

Czego u nas szukaliście?

Nie ma więcej wpisów