captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

 

Zdjęcia takie jak to przyczyniają się do umacniania mitu Czarnobyla. Zostało ono zrobione w opuszczonym przedszkolu w Prypeci. Lalki i maski gazowe to inscenizacja ułożona przez odwiedzających to miejsce turystów. Maski w przedszkolu nigdy nie zostały użyte. Fot. Adam Tuchliński

Zdjęcia takie jak to przyczyniają się do umacniania mitu Czarnobyla. Zostało ono zrobione w opuszczonym przedszkolu w Prypeci. Lalki i maski przeciwgazowe to inscenizacja ułożona przez odwiedzających to miejsce turystów. Maski w przedszkolu nigdy nie zostały użyte. Fot. Adam Tuchliński

30 lat temu wydarzyła się największa w dziejach katastrofa nuklearna. Jednak mimo rozmiarów katastrofy w Czarnobylu jej prawdziwe skutki są zupełnie inne, niż się spodziewano. Problemem okazało się nie promieniowanie, a to co wydarzyło się w ludzkiej psychice.

[Tekst został zaktualizowany 26 kwietnia 2016 roku]

Wkrótce po północny 26 kwietnia 1986 roku w czwartym bloku czarnobylskiej elektrowni rozpoczął się eksperyment. Właściwie powinien być przeprowadzony dużo wcześniej, w 1984 roku, gdy uruchamiano nowy reaktor. Goniły jednak terminy, trzeba się było wywiązać ze zobowiązań wobec partii i opóźniający wszystko test przełożono.

Chodziło o sprawdzenie, jak zachowa się reaktor w razie konieczności wyłączenie go. Bo potężny reaktor atomowy to nie mikrofalówka – nie da się go tak po prostu wyłączyć. Radioaktywne paliwo grzeje się również wtedy, gdy elektrownia nie wytwarza prądu i w tym czasie trzeba zapewnić stałe chłodzenie. W Czarnobylu chłodziwem była woda, którą przepompowywano dzięki prądowi wytwarzanemu przez sam reaktor.

Gdy zasilanie odłączano, awaryjne wytwarzanie prądu przejmowały agregaty, które podtrzymywały działanie całego systemu do czasu podłączenia innych źródeł. Kłopot w tym, że agregaty uruchamiały się przez 60 sekund, a po wyłączeniu reaktora turbina dawała prąd tylko przez 15 sekund. Trzeba było jakoś zapełnić tę 45-sekundową przerwę – bez tego nie działałoby ani chłodzenie ani systemy kontrolne reaktora. Wprowadzono więc takie zmiany w turbinach generujących prąd, by działały dłużej niż te 15 sekund.

I właśnie ten element systemu miano przetestować. Wymagało to wyłączenia reaktora i do tej akcji przygotowywała się dzienna zmiana z piątku 25 kwietnia. Stopniowo obniżali moc reaktora, a gdy mieli go już wyłączać, dostali z Kijowa polecenia przełożenia eksperymentu o kilka godzin. Chodziło o problemy z inną pobliską elektrownią i konieczność zachowania dostaw prądu.

Oczekiwanie przedłużało się, nadzorujący akcję specjaliści byli zmęczeni. Wreszcie dzienna zmiana poszła do domu, a na jej miejsce pojawiła się kolejna ekipa. Fachowcy byli z nich nie gorsi, ale nie mieli czasu na przygotowanie się do eksperymentu.

Dziś promieniowanie 200 m od reaktora nie jest wyższe niż w centrum Warszawy. Fot. Adam Tuchliński

Dziś promieniowanie 200 m od reaktora nie jest wyższe niż w centrum Warszawy. Fot. Adam Tuchliński

I tu zaczęły się problemy. Najpierw niedoświadczony operator za bardzo zmniejszył moc reaktora. Błędnie rozpoznano sytuację i, by móc przeprowadzić eksperyment, zaczęto mocno zwiększać moc usuwając pręty kontrolne spowalniające reakcję. O 1:05 w nocy zwiększono przepływ wody chłodzącej reaktor, co spowodowało kolejny spadek jego mocy. Wyciągnięto jeszcze więcej prętów, co doprowadziło reaktor na skraj niestabilności. Jednak operatorzy nie wiedzieli o tym, a ich przełożony nalegał na przeprowadzenie zaplanowanego, opóźnionego doświadczenia.

Rozpoczęto je o 1:23:04. Wyłączono turbinę prądotwórczą, co spowodowało zmniejszenie przepływu chłodziwa. Gwałtownie zaczęła rosnąć temperatura i moc niestabilnego reaktora. O 1:23:40 operator próbował uruchomić procedurę natychmiastowego wyłączenia reaktora, ale zła konstrukcja reaktora i prętów kontrolnych sprawiła, że zamiast przerwania pracy nastąpił krótki i gwałtowny wzrost mocy. Nagle, w ciągu siedmiu sekund, moc skoczyła do 30 gigawatów 10-krotnie przekraczając dopuszczalny poziom.

Potężny wzrost ciśnienia rozerwał rury z wodą chłodzącą i kanały paliwowe zawierające uran. Paliwo wpadło do wody i natychmiast powstała gigantyczna ilość pary, która wysadziła ważącą 1200 ton osłonę reaktora. Nastąpiła kolejna reakcja, w wyniku której wytworzył się wodór. Zmieszany z tlenem wybuchł niszcząc budynek reaktora i rozrzucając radioaktywne materiały.

Świat po katastrofie

Tak, w wielkim skrócie, wyglądał sam przebieg katastrofy. Wywołały ją błędy załogi, złe zarządzanie oraz sama budowa reaktora. Model RBMK-1000 był gotowy do zastosowań militarnych. W razie potrzeby mógł wytwarzać pluton na potrzeby broni jądrowej. By ten pierwiastek dało się wydobywać z wnętrza, reaktor nie miał konstrukcji całkowicie zamkniętej, co zmniejszało jego szczelność i bezpieczeństwo.

Czarnobyl był jedynym dużym wypadkiem nuklearnym, w którym bezpośrednio w wyniku promieniowania zginęli ludzie. Wśród pracowników elektrowni i ekip prowadzących akcję ratunkową u 134 osób rozwinęła się ostra choroba popromienna, z czego 28 osób zmarło. Dwie kolejne umarły w wyniku poparzeń. Jedna zmarła na miejscu na atak serca.

To oczywiste nieszczęście ma się jednak nijak do skali psychologicznych strat, jakie wywołała katastrofa. Nastąpiło fatalne połączenie kilku czynników. Po pierwsze pierwotnie nie znano faktycznego zagrożenia promieniotwórczego i podjęto wiele działań zapobiegawczych, o których wiemy dziś, że były zbędne, a z czasem okazały się szkodliwe. Pierwszym z nich była ewakuacja pobliskiego miasta Prypeć, w którym mieszkało 50 tysięcy ludzi. Później utworzono wokół elektrowni zamkniętą strefę o promieniu 30 km. Ostatecznie przesiedlono 330 000 osób.

Po drugie ówczesny socjalizm u podstaw miał niedoinformowanie i kłamstwo. Ludzie nie wierzyli nikomu, więc zapewnienia o tym, że tak naprawdę promieniowanie jest niewielkie i nie ma się czego bać zostało odebrane jako kolejne kłamstwo władzy.

Po trzecie wkrótce potem ZSRR rozpadł się i każdy kraj zaczął prowadzić własną politykę. Ukraina i Białoruś postawiły na twierdzenie, że Czarnobyl doprowadził do ogromnych strat. To zapewniało (i nadal zapewnia) tym krajom dopływ potężnych pieniędzy z Zachodu.

Po czwarte wreszcie kiedyś opłacało się być ofiarą Czarnobyla. Ludzie, którzy zostali zakwalifikowani do tej grupy mogli liczyć na łatwiejszy dostęp do opieki zdrowotnej i inne korzyści. W czasach, gdy ZSRR rozpadał się, takie rzeczy miały ogromne znacznie. Z czasem przywileje zniknęły, ale zarejestrowane “ofiary” pozostały w dokumentach.

Tysiące chorych z urojenia

Wkrótce po katastrofie ogromna rzesza ludzi została praktycznie z dnia na dzień pozbawiona miejsca do życia, wyrwana ze swojego środowiska, pozbawiona dotychczas wykonywanej pracy. Jak mówi profesor Ludwik Dobrzyński z Narodowego Centrum Badań Jądrowych:

Szkody wywołane samym promieniowaniem były znacznie mniejsze, niż te spowodowane stresem przesiedleńczym. Dziś na terenie byłego Związku Radzieckiego żyją ogromne rzesze ludzi, być może od 800 tysięcy do 1,5 miliona, którzy są ciężko chorzy na podłożu psychosomatycznym. Nie są ofiarami promieniowania – połączenie przesiedlenia, pozbawienia perspektyw z przyznaniem drobnych pieniędzy w ramach rekompensaty szybko doprowadziło do alkoholizmu, potem nierzadko samobójstw.

Opuszczony szpital w Prypeci. Fot. Adam Tuchliński

Opuszczony szpital w Prypeci. Fot. Adam Tuchliński

W efekcie tych wydarzeń na Ukrainie, Białorusi i w Rosji żyją tysiące ludzi, którzy nie wierzą nikomu w to, że nie są chorzy. Że nie zostali napromieniowani. Szacuje się, że wkrótce po katastrofie przeprowadzono około 100 tysięcy (!) aborcji z obawy przed napromieniowaniem płodów. Dziś wiemy, że nic takiego nie miało miejsca. Nie odnotowano wzrostu liczby narodzin dzieci z wadami wywołanymi promieniowaniem. Jedynym śladem był niewielki wzrost liczby przypadków raka tarczycy. Jednak ogłoszone niedawno, w kwietniu 2016 roku, badania rzucają nowe światło na tę kwestię. Dotyczą one klasyfikacji małych otorbionych guzków tarczycy, które do niedawna uznawano za zmiany nowotworowe mogące dawać przerzuty. Badania pokazały, że zmiany te nie mają charakteru złośliwego i nie stanowią zagrożenia dla zdrowia i życia. To istotne, bo po katastrofie w Czarnobylu przeprowadzono wielkie badania przesiewowe, które wykryły w sumie 6700 zmian nowotworowych umiejscowionych w tarczycy. Nie wiemy ile z nich było małymi otorbionymi guzkami nie stanowiącymi zagrożenia. Z pewnością jednak dokładna badania, jakim poddano mieszkańców okolic Czarnobyla sprawiły, że wyłapano wiele zmian, które w innej sytuacji nie zostałyby odkryte i nie były groźne. Obecnie należałoby przejrzeć dokumentację i dotrzeć do ludzi, którzy usłyszeli, że mają raka choć w rzeczywistości nic im nie groziło.

Dziś zdajemy już sobie sprawę, że Czarnobyl jest przede wszystkim katastrofą psychologiczną. Naznaczył setki tysięcy ludzi strachem i przekonaniem o tym, że wciąż grozi im śmierć. Spowodował, że energetyka jądrowa zaczęła kojarzyć się ze śmiercią i niebezpieczeństwem. Tymczasem wciąż pozostaje ona najlepszym z punktu widzenia ekonomii i bezpieczeństwa dla środowiska źródłem energii.

Czas, żebyśmy zrozumieli czym był, a przede wszystkim czym NIE był Czarnobyl. To już 30 lat.

 

Powyższy tekst powstał n.in. na podstawie audycji Homo Science w radiu Tok FM, której gościem był profesor Ludwik Dobrzyński z Narodowego Centrum Badań Jądrowych. Posłuchajcie jej – dowiecie się też o wielkim oszustwie, jakiego dopuścił się pewien naukowiec by otrzymać Nagrodę Nobla. Oszustwie, które do dziś wywołuje gigantyczne straty.

Przeczytaj też 5 mitów związanych z elektrowniami jądrowymi

Czarnobyl – katastrofa umysłu
4.4 (88.83%) 77 głosów

Czego u nas szukaliście?

25
Dodaj komentarz

avatar
 
13 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
19 Comment authors
JacekTekstoPolakDamian WalczakAnna Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gość
Gość
Gość

4 akapit – ” […] bez tego nie działałoby ani chłodzenie ani systemu kontrolne reaktora.”. Poprawcie 😉

Marcin
Gość
Marcin

Czytając artykuł z Wiedzy i życie: JAK TO Z CZARNOBYLEM BYŁO odnoszę wrażenie, że po 20 latach (artykuł jest z 1996r) Czarnobyl był w dwóch różnych rzeczywistościach. Nie wiem na czym się opieracie, bo Waszym artykule nie ma ŻADNYCH danych i według mnie działania zapobiegawcze nie były wcale zbędne. Cały Wasz artykuł jest tak napisany aby przedstawić wszystko tylko z jednej strony.

Konrad
Gość
Konrad

Największy z tych raportów został sporządzony przez przez UNSCEAR:
http://www.unscear.org/unscear/en/chernobyl.html
Możesz przejść od razu do konkluzji.
Inny raport sporządzony przez komitet: WHO, UNDP, UNICEF i UN-OCHA, co do zasady nie różni się od UNSCEAR. Wyszukanie tego wszystkiego to jest raptem kilka zapytań w googlu i już nie jesteś uzależniony od gazet, tylko sam sobie możesz doczytać ze źródeł.

Szymon
Gość
Szymon

“Lalki i maski gazowe to inscenizacja ułożona przez odwiedzających to miejsce turystów” – a nie są to czasem maski PRZECIWGAZOWE? Z założenia mają chronić użytkownika przed gazem, a nie gazować go. Wiem, że się czepiam i każdy rozumie o co chodzi, ale doskonale pamiętam jak w szkole na lekcji Przysposobienia Obronnego, każdy kto był pytany o środki ochrony osobistej itp mówił “maska gazowa” z miejsca dostawał 1. Z resztą, jest to portal popularnonaukowy także przydałaby się jakaś logika i konsekwencja.

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Czepiasz się. Ale w sumie słusznie 🙂
Poprawione.

gość
Gość
gość

Maska nie uchroni przed promieniowaniem. Ale nie pozwoli wdychać radioaktywnego pyły, który unosi się po wybuchu.

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Pisze się “zresztą”.

Tomasz Zawada
Gość
Tomasz Zawada

Ja bym jeszcze sprawdził, czy aby na pewno pręty kontrolne były “wadliwej konstrukcji”. To chyba lekkie uproszczenie. W normalnych warunkach operowania grafitowe końce pomagały w kontroli. Bo nie miały być w pełni usuwane. Wysunięcie takie było możliwe tylko przy wyłączeniu zabezpieczeń, co zapewne – na potrzeby przeprowadzanych prób – uczyniono. Taka a nie inną konstrukcja prętów może i nie przewidywała błędów w użytkowaniu, ale trudno nazwać ją samą w sobie wadliwą.

Michalina Durałek
Gość
Michalina Durałek

Opis katastrofy jest bardzo skrótowy, tak naprawdę był to zbiór bardzo wielu ludzkich uchybień, nieprzestrzeganie ważnych zasad. A najgorszą pomyłką były wspomniane przesiedlenia. Przez to teraz społeczność boi się elektrowni jądrowych, nie da się im wytłumaczyć, że awaria była spowodowana nagromadzeniem błędów człowieka a nie elektrowni samej w sobie oraz że promieniowanie nie było aż tak wielkie. Byłam w Czarnobylu kilka lat temu i uwierzcie mi, nie świecę w nocy. Chyba że latarką…

Fotokomórka
Gość
Fotokomórka

Zapraszamy na najnowsza galerię na stronie! Tym razem w obiektywie telefonu znalazł się Czarnobyl – http://fotokomorka.com/czarnobyl/

Kobalt87
Gość
Kobalt87

Lobby atomowe znowu powtarza odgrzewane kłamstwa. A więc: po Czarnobylu we wschodniej Polsce odnotowano 10-krotny wzrost zachorowań na raka tarczycy. Tłumaczenie; w wyniku awarii więcej osób zaczęło się badać, co skutkowało wzrostem wykrywalności. Czyli wcześniej 9 na 10 osób umierało na katar sienny. Po drugie: po 87 roku Białorus odnotowała ujemny przyrost naturalny. Niepotrzebne aborcje? Nie wiadomo nikt nie robił przecież sekcji płodów. Po trzecie skoro energia atomowa jest taka bezpieczna to dlaczego do dzisiaj unika się składowania odpadów na terenach krajów rozwiniętych. Po czwarte pokolenie 87 – w środ kobiet urodzonych w bezpośrednim okresie po katastrofie statystycznie odnotowuje sie… Czytaj więcej »

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

A można poprosić źródła tych danych?

Damian Walczak
Gość
Damian Walczak

Tyś widział lobby atmomowe na crazy nauce głupcze spiskowy

Andrzej Karolczyk
Gość
Andrzej Karolczyk

Moje uwagi były niewygodne?

qra
Gość
qra

Od czasów katastrofy pozostał nadal aktywny jeden czynnik – niedoinformowanie i kłamstwo po stronie władzy :/

kathrine0
Gość
kathrine0

“Dziś promieniowanie 200 m od reaktora nie jest wyższe niż w centrum Warszawy. ” — to akurat nieprawda. Zwykle promieniowanie w miastach wynosi ok 0,1-0,3 uS. Mi dokładnie kilka dni temu przy czarnobylskim reaktorze licznik pokazał 3,4 uS. Także w Prypeci promieniowanie jest wyższe niż wszędzie indziej. Jeżeli zaś chodzi o ofiary promieniowania, to najbardziej ucierpiała ekipa ratunkowa, która zabezpieczała miejsce bezpośrednio po wybuchu. Tamci ludzie faktycznie umarli na chorobę popromienną, niektórzy wręcz doznali ekstremalnych poparzeń.

Crazy Nauka
Gość
Crazy Nauka

Mierzyliśmy promieniowanie koło Pałacu Kultury w Warszawie. Było wyższe niż 200 m od reaktora.

kathrine0
Gość
kathrine0

@CrazyNauka:disqus to może napiszecie artykuł dlaczego promieniowanie jest większe w Warszawie niż w Kijowie? 😉 W sumie ciekawa jestem z czego to wynika

Anna
Gość
Anna

Taka ciekawostka : mam koleżankę, która pochodzi z Białorusi (miejscowość Gomel, całkiem niedaleko od Czarnobyla), urodziła się w 1994r. a zaczynając studia w Mińsku w 2014(?)r. , miała pierwszeństwo w otrzymaniu akademika, bo pochodzi właśnie z tego regionu…

Jacek
Gość
Jacek

Wszystkim, którzy tak gloryfikują energię atomową i lekceważą związane z nią zagrożenia, polecam zainteresować się tym, co obecnie dzieje się w elektrowni Fukushima. Mimo najwyższych standardów bezpieczeństwa i posiadania najnowszej technologii, Japończycy zmagają się z ogromnymi problemami. Strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby podobna katastrofa wydarzyłą się w jakimś mniej rozwiniętym kraju.

oPolak
Gość
oPolak

Fukushima jest bardzo podobnym przykładem. W tej katastrofie też nie zginął w wyniku napromieniowania. Wyobraźmy sobie falę o wysokości 5-piętrowego budynku, poruszająca się z prędkością co najmniej 50 km/h uderzającą w jakikolwiek zakład przemysłowy – ilu ofiar i jakiego skażenia (chemicznego) można by się spodziewać. W Fukushimie I nastąpiło przegrzanie, reaktora najstarszego typu (którego można by uniknąć gdyby nie błąd jednego z operatorów), a w znajdującej się kilka kilometrów dalej Fukushimie II NIC SIĘ NIE STAŁO i wygaszono działanie wszystkich reaktorów.

Jacek
Gość
Jacek

“Można by uniknąć gdyby…” – uwielbiam tego typu argumenty. Jaki wniosek chciał Pan za pomocą swojego komentarza przekazać? Tezy w nim zawarte nijak się mają, do tego, co napisałem powyżej.

oPolak
Gość
oPolak

Wniosek jest prosty – gdyby nie panika radiacyjna to w Fukushimie nie stało się nic strasznego. Nie było ofiar napromieniowania. Nie nastąpiło skażenie średnioaktywnymi izotopami i poziom promieniowania po kilkudziesięciu dniach nie przekraczał poziomu tła. Błąd jednego człowieka, w połączeniu z paniką antynuklearną spowodował wyłączenie bezpiecznych i ekologicznych elektrowni jądrowych.
Gdyby po jednorazowym błędzie skutkującym wypadkiem (bez ofiar w ludziach) ZAWSZE rezygnowano z używania całej technologii to nie nie używanoby obecnie ani samolotów, ani samochodów ani nawet elektryczności.

Jacek
Gość
Jacek

Proszę pokazać, w którym miejscu napisałem, że należy zrezygnować z energii atomowej i zaprzestać rozwijania tej technologii? Chciałem podkreślić jedynie, że takie hurra-optymistyczne podejście do budowy elektrowni atomowych i przez to marginalizowanie alternatywnych źródeł energii może sprowadzić na nas wiele niebezpieczeństw. Są miejsca, w których elektrownie atomowe funkcjunojują znakomicie, ale są też takie, w których w najbliższym czasie nie powinny takowe powstawać(np. w Polsce). Na przyszłość zalecam dokładne czytanie i analizę i nieprzeformułowywanie czyichś wypowiedzi tak, aby pasowały one pod założoną wcześniej tezę.

Tekst
Gość
Tekst

Polecam ‘Plutopie. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne’ Kate Brown. Jako uzupełnienie i zastanowienie się czy ktokolwiek mówił i mówi prawdę.

Nie ma więcej wpisów