captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Fot. Tina Franklin/Flickr

Czy wiecie, że ten odruch jest dziedziczony? I tak, to zostało (częściowo) wyjaśnione naukowo i nawet nosi fachową nazwę!

Czy znacie kogoś, kto kicha po spojrzeniu na słońce lub po nagłej ekspozycji na bardzo jasne światło? Ja mam jedną taką osobę w bliskiej rodzinie. Nigdy nie zastanawialiśmy się nad tym głębiej. Ot, po prostu ciekawostka. Jedni kichają seriami (ja), drudzy – tak, że ściany mogą zadrżeć (moja babcia), a jeszcze inni – po spojrzeniu na słońce. Ale ostatnio natknęłam się na notatkę poczynioną nie przez byle kogo, bo przez Arystotelesa (lub jego ucznia – pewności nie ma), brzmiącą tak: „dlaczego ciepło słoneczne powoduje kichanie?”[1].

Niezależnie od tego, czy autorem tak postawionego pytania był faktycznie Arystoteles, czy któryś z jego naśladowców, wiemy na pewno, że nad problemem kichania po spojrzeniu na światło zastanawiano się już w trzecim wieku przed naszą erą. A zatem – nie jest to bynajmniej sprawa nowa, lecz coś, co towarzyszy ludzkości (a przynajmniej, jej części) od bardzo dawna. Z czego zatem wynika ten odruch?

Apsik! czyli ACHOO

Zacznijmy od tego, że Arystoteles (lub ktoś, kto się za niego podawał) był daleki od poznania prawidłowej odpowiedzi. Przede wszystkim, uważał, że przyczyna leży w cieple, nie zaś w świetle. Dziś wiemy, że to właśnie światło jest odpowiedzialne za „odruch kichania spowodowany światłem”, bo tak właśnie profesjonalnie nazywa się owa reakcja. Autorzy anglojęzyczni, którzy bardziej niż ktokolwiek na świecie kochają akronimy, nazywają go ACHOO (czyli apsik) od Autosomal Compelling Helio-Opthalmic Outburst [2].

ACHOO występuje mniej więcej u jednej czwartej populacji (różne źródła podają od 18% do 35%) i dzisiejszy stan wiedzy pozwala nam stwierdzić, że jest to odruch dziedziczony autosomalnie dominująco, co oznacza, że jeśli jedno z rodziców go wykazuje, istnieje 50% szansy, że dziecko (niezależnie od płci) również będzie kichało po spojrzeniu na słońce [3, 4]. Część badań wskazuje również, że ACHOO może być odruchem nie dziedziczonym, lecz nabywanym, ale dokładny mechanizm w tym drugim przypadku nie jest znany [5].

No dobrze, ale naukowa nazwa syndromu, ani nawet poznanie sposobu dziedziczenia nie wyjaśnia jeszcze, dlaczego ten odruch w ogóle występuje i jaki jest jego mechanizm. Obecnie znanych jest kilka możliwych wyjaśnień, przy czym dwa z nich uważa się za najbardziej prawdopodobne.

Plątanina kabli

Aby omówić pierwszą z opcji, musimy się cofnąć do wczesnego dzieciństwa. Mam tu na myśli bardzo wczesne dzieciństwo, a w zasadzie – życie prenatalne. Około czwartego tygodnia rozwoju u zarodka dochodzi do wykształcenia się łuków skrzelowych – naszego ewolucyjnego dziedzictwa, które w kolejnych tygodniach stanie się podstawą do wytworzenia wielu struktur anatomicznych. Przykładowo – z pierwszego łuku skrzelowego powstanie między innymi rusztowanie dla dolnych dwóch trzecich ludzkiej twarzy, unerwiane przez tak zwany nerw trójdzielny [6].

Na tym etapie musicie się dowiedzieć, że natura lubi postępować w pewien specyficzny sposób. Mianowicie – lubi najpierw „podpiąć wszystkie struktury do prądu”, a dopiero potem dać im się na dobre rozwinąć. To tak, jakbyście dysponowali ogromnym rozgałęźnikiem prądu i najpierw podłączyli do niego wtyczki od wszystkich urządzeń, a dopiero potem porozstawiali je po odpowiednich pomieszczeniach w domu. W ten sposób do jednego rozgałęźnika mogłyby zostać podpięte urządzenia, które nie mają ze sobą wiele wspólnego – ani użytkowo, ani przestrzennie (na przykład: lampa z salonu i suszarka z łazienki). Po podłodze wiłyby się różne kable – jedne krótkie i schludne, a inne – długie i ciągnące się przez cały dom.

W tej metaforze kablami są nerwy, zaś urządzeniami – różne narządy i struktury anatomiczne. Nam taka plątanina kabli w mieszkaniu prawdopodobnie by przeszkadzała, ale ewolucja nie wybiera rozwiązań idealnych, lecz „wystarczająco dobre” i dlatego nie przeszkadza jej, że od jednego rozgałęźnika odchodzi niekiedy cała plątanina „kabli”, czego dowodem jest na przykład istnienie bardzo „niechlujnego” nerwu błędnego (ale to materiał na osobny, obszerny artykuł!).

Jak połączyć żuchwę z okiem i nosem?

Wróćmy jednak do odruchu ACHOO. Najważniejszymi „kablami”, jakimi dysponuje organizm człowieka, są nerwy czaszkowe. Jeden z nich, nazywany nerwem trójdzielnym, „podłącza” struktury, które mają ze sobą podejrzanie mało wspólnego. Spójrzcie tylko na tę rycinę:

Ryc. Autor: Grant, John Charles Boileu

Widać na niej, że nerw trójdzielny unerwia zarówno mięśnie żucia (ruchowo), jak i śluzówkę nosa czy gruczoł łzowy (czuciowo). I dlatego właśnie z tym nerwem związane jest pierwsze prawdopodobne wyjaśnienie istnienia omawianego odruchu.

Badacze uważają, że u osób z ACHOO intensywne światło docierające do oka może pobudzać czuciowo nerw trójdzielny, który przecież „podpięty” jest również do śluzówki nosa. To by wyjaśniało, dlaczego organizm daje się tak łatwo wykiwać i uznaje, że bodziec z podrażnionego światłem oka jest w jakiś sposób związany z podrażnieniem śluzówki nosa, które w normalnych warunkach wywołuje kichanie [1].

Nadawanie ogólne zamiast prywatnego

Inny pomysł na wyjaśnienie syndromu ACHOO opiera się na mechanizmie „przywspółczulnego uogólnienia” (ang. parasympathetic generalisation) [7]. Przywspółczulny układ nerwowy jest elementem autonomicznego unerwienia, czyli czegoś w rodzaju roboczego systemu komunikacji i organizacji, którym ustrój posługuje się niejako za Waszymi plecami.

Wyobraźcie sobie, że wszystko, co dzieje się w organizmie, to przedstawienie teatralne – z aktorami, ruszającą się scenografią, orkiestrą itp. Większość wydarzeń rozgrywa się na scenie i zarówno aktorzy, jak i widzowie doskonale widzą i słyszą wszystko, co się na niej dzieje.

Ale wieloma procesami (na przykład, podnoszeniem elementów scenografii) zawiadują pracownicy teatru, których nie widać i którzy porozumiewają się ze sobą przez system krótkofalówek. Ani aktorzy, ani widzowie nie słyszą tych komunikatów; nie mają też wpływu na ich treść, a jednak komunikaty te odpowiadają bezpośrednio za to, co się dzieje na scenie.

Teraz wyobraźcie sobie, że poszczególne grupy pracowników mają osobne kanały komunikacyjne. Na przykład: ci od zmiany tła, ci od oświetlenia, ci od wpuszczania na scenę kolejnych aktorów itp. Jeżeli jednak coś się w pewnym momencie pomiesza, komunikat, który miał być przeznaczony wyłącznie do jednej grupy pracowników, zostanie puszczony wszystkimi kanałami i w ten sposób każdy pracownik teatru otrzyma w tym samym momencie polecenie o treści „teraz!”.

Sygnał z oka czy z nosa?

Taka właśnie sytuacja ma miejsce, gdy w organizmie dochodzi do przywspółczulnego uogólnienia. Zamiast wydać precyzyjny komunikat od struktury A do struktury B, informacja zostaje puszczona kanałem ogólnym i przez to źrenica (na którą padło intensywne światło) pobudza uogólnionym kanałem również inne struktury, wyposażone w „krótkofalówki”  w tym wypadku – błonę śluzową nosa. Błona śluzowa nosa otrzymuje sygnał, że została podrażniona, a to prowadzi do odruchu kichania.

Grunt to dobra nazwa

Chociaż dwa opisane powyżej mechanizmy (a także kilka innych, rzadziej proponowanych) wyjaśniają, jak dochodzi do kichnięcia po wystawieniu oczu na intensywne światło, nadal nie znamy dokładnego mechanizmu łączącego określone cechy dziedziczne z obserwowanym skutkiem.

Czy w najbliższych latach pojawią się jakieś przełomowe, bardziej szczegółowe badania na ten temat? Mało prawdopodobne. ACHOO znajduje się raczej nisko na liście priorytetowych problemów współczesnej medycyny, zaś część badaczy twierdzi, że nadanie syndromowi profesjonalnej nazwy oraz przedstawienie statystyk dotyczących częstości występowania wystarcza większości… pacjentów. W swoim liście do British Journal of Ophthalmology Emyr Benbow, patolog z University of Manchester stwierdził: „Nawet błahe objawy są lepiej tolerowane [przez osoby, które ich doświadczają], jeśli nada się im nazwę. Nawet jeśli daje to jedynie iluzoryczne zrozumienie ich znaczenia [1].”

Wychodzi więc na to, iż dużo lepiej jest wiedzieć, że ma się „syndrom ACHOO”, niż, że się po prostu kicha po spojrzeniu na słońce. 😊

Bibliografia:

  1. Goldman, J.G. (2015). Why looking at the light makes us sneeze. BBC.com
  2. García-Moreno, J. M., Páramo, M. D., Cid, M. C., Navarro, G., Gamero, M. A., Lucas, M., & Izquierdo, G. (2005). Autosomal dominant compelling helio-ophthalmic outburst syndrome (photic sneeze reflex). Clinical study of six Spanish families. Neurologia (Barcelona, Spain), 20(6), 276-282.
  3. Pagon, R.A., Why does bright light cause some people to sneeze? ScientficAmerican.com
  4. Dean, L. (2012). ACHOO Syndrome. Medical Genetics Summaries. PMID: 28520355.
  5. Semes, L. P., Amos, J. F., & Waterbor, J. W. (1995). The photic sneeze response: a descriptive report of a clinic population. Journal of the American Optometric Association, 66(6), 372-377.
  6. Graham, A. (2003). Development of the pharyngeal arches. American Journal of Medical Genetics Part A, 119(3), 251-256.
  7. Langer, N., Beeli, G., & Jäncke, L. (2010). When the sun prickles your nose: an EEG study identifying neural bases of photic sneezing. PloS one, 5(2), e9208.

 

Dlaczego tak wielu z nas kicha po spojrzeniu na słońce?
4.5 (90%) 4 głosów

Nie ma więcej wpisów