captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.
Nurkowanie bezdechowe. Fot. Karolmeyer/Wikimedia

Nurkowanie bezdechowe. Fot. Karolmeyer/Wikimedia

Ta książka zaczyna się od trzęsienia ziemi. A właściwie od czegoś jeszcze mocniejszego:

[…] kolejni zawodnicy podejmują próby zejścia na głębokość około 90 metrów. Wielu z nich nie daje rady i zawraca. Wyłaniają się na powierzchnię zalani krwią cieknąca z nosa, nieprzytomni albo z zatrzymaniem akcji serca. A zawody trwają dalej. I, jakimś cudem, ten sport jest legalny.

Straszne? Owszem. Dla Jamesa Nestoram autora książki „Głębia. Freediving, zbuntowani badacze i co ocean mówi o nas samych”, to również był szok. Ale, wbrew zdrowemu rozsądkowi, obserwowanie zawodów w nurkowaniu bezdechowym (bo to o ten sport tu chodzi) nie przyprawiło tego amerykańskiego dziennikarza o wieloletnią traumę. Wręcz odwrotnie – zachęciło go do poznania tego dziwacznego zajęcia leżącego na pograniczu sportów ekstremalnych, mistycyzmu i nauki.

Głębiej, jeszcze głębiej!

I szczerze zachęcam, byście nie przestraszyli się tego początku. Bo później książka jest właśnie taka, jak nauka nurkowania – wchodzimy coraz głębiej w dziwny temat wraz z tym, jak autor ulega fascynacji nurkowaniem. Na całe szczęście nie ogranicza się do odnotowywania kolejnych niezwykłości – szuka wyjaśnień i stara się zrozumieć, jak człowiek może przeżyć wielokrotne zanurzenia na głębokość, na której jego płuca są zgniatane przez ciśnienie do rozmiaru dwóch piłeczek tenisowych.

No i tu wkracza nauka. Słyszeliście o tak zwanym odruchu nurkowania? Najbardziej efektowny jest on u ssaków morskich, gdzie w momencie zanurzenia w wodzie zmienia się cały sposób działania organizmu: tętno potrafi spaść do 10 proc. normalnej wartości, układ krwionośny niemal odcina krążenie w kończynach, a śledziona potrafi wyrzucić do krwioobiegu ogromne ilości dodatkowej, natlenowanej krwi. Zwierzęta potrafią zanurzać się na wielkie głębokości i bardzo długi czas – foka Weddella może nurkować na 500 metrów i pozostawać pod wodą przez 80 minut.

Czas na doświadczenie!

Co to ma wspólnego z człowiekiem? Okazuje się, że i u nas występuje odruch nurkowania. Nie tak spektakularny, jak u morskich ssaków, ale na tyle mocy, by dawać konkretne efekty.

OK, to czas na mały eksperyment. Usiądź spokojnie i zmierz sobie tętno – wystarczą palce na tętnicy szyjnej lub nadgarstku. Zapewne wyjdzie ci około 60-70 uderzeń na minutę. Teraz czas na odruch nurkowy.

Tu przyda się pomoc kogoś, kto zmierzy nam tętno. Nalej do miski czy umywalki niemal pełno zimnej wody. Zanurz w niej twarz, weź trzy głębokie wdechy i wydechy a potem wstrzymaj oddech na tak długo, jak wytrzymasz. Bez problemu powinieneś dać radę nie oddychać przez 30 sekund. W tym czasie spróbuj zmierzyć sobie ponownie tętno – prawdopodobnie będzie niższe o 10-20 proc. względem tego, co zmierzyłeś bez zanurzenia twarzy.

Ta szczególna reakcja naszego organizmu na sygnał rozpoczęcia nurkowania wciąż pozostaje zagadką. Czy jest to faktycznie przystosowanie do zanurzania się, które odziedziczyliśmy po bardzo odległych przodkach? A może po prostu reakcja na stres wywołany niedotlenieniem? Tak czy inaczej nurkowie specjalizujący się we freedivingu nauczyli się wykorzystywać ten mechanizm w niezwykły sposób zmuszając organizm do wyczynów, których przeżycie nie powinno być możliwe.

Mistycyzm, który da się wyjaśnić naukowo

Fot. Mhg165/Wikimedia

Fot. Mhg165/Wikimedia

Przyznam, że były momenty, gdy „Głębia” mnie denerwowała. Jestem, zapewne przesadnie, wyczulony na mieszanie w książkach wątków naukowych z mistycznymi. Ale po lekturze całości wiem, że w przypadku nurkowania bezdechowego sprawa nie jest taka prosta. Wiele odczuć, które nurkowie odbierają jako niezwykłe, wręcz pozazmysłowe, ma swoje twarde przyczyny fizjologiczne. Te najbardziej oczywiste to narkoza azotowa i niedotlenienie mózgu, ale są tez i bardziej złożone zjawiska. Jedna z zawodniczek opowiadała Jamesowi Nestorowi, że podczas nurkowania ma wrażenie, jakby „ocean ją przytulał”. Brzmi to dość pretensjonalnie i dziwacznie, ale ma całkiem proste wyjaśnienie – obwodowa wazokonodstrykcja to zjawisko będące elementem odruchu nurkowego i polegające na wycofywaniu krwi z kończyn oraz gromadzeniu jej w tułowiu. Daje to wrażenie ciepła i ucisku podobne właśnie do przytulania.

Żółta łódź i wielki błękit

Czytając „Głębię” traficie na mnóstwo niesamowitych wątków. Mój ulubiony to nurkowanie na niewiarygodną głębokość w „żółtej łodzi podwodnej” zrobionej niemal w garażu. To trzeba przeczytać! A poza tym opowieść o serii ćwiczeń mających przyzwyczaić organizm do niedoboru tlenu i nadmiaru dwutlenku węgla, historia zawodów nurkowych, przy których cytat z początku to kaszka z mleczkiem czy zagadka dziwnych ataków rekinów na wyspie Reunion (rozwiązanie jest równie zaskakujące, jak same ataki).

Jeśli komuś podobał się „Wielki błękit” (widziałem go 11 razy), to MUSI przeczytać książkę „Głębia. Freediving, zbuntowani badacze i co ocean mówi o nas samych”. Jeśli natomiast nie widział tego filmu, to winien zobaczyć go natychmiast po przeczytaniu „Głębi”. Obie te historie wspaniale się uzupełniają.

Jeśli macie ochotę przeczytać “Głębię”, a zapewniam, że warto, możecie skorzystać ze specjalnej promocji dla czytelników Crazy Nauki. Pod tym adresem znajdziecie książkę tańszą o 40 procent, a z dodatkowym kodem CRAZYNAUKA dostaniecie jeszcze 5 procent zniżki.

Głębia. Freediving, zbuntowani badacze i co ocean mówi o nas samych

autor: James Nestor

Wydawnictwo SQN

2017

 

Jak głęboko jest ZA głęboko dla człowieka? Książka o ciągłym przekraczaniu granicy
3.5 (70%) 10 głosów

Czego u nas szukaliście?

Nie ma więcej wpisów