captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

 

Iryzacja na chmurach. Fot. Atmospheric Phenomena/YouTube

Iryzacja na chmurach. Fot. Atmospheric Phenomena/YouTube

[AKTUALIZACJA] No i namąciłem. Jak słusznie zwrócił uwagę Maciej Mucha to zjawisko na chmurach to nie iryzacja, tylko łuk okołohoryzontalny. Powstaje w wyniku załamania światła na kryształkach lodu w chmurach.

Co ciekawe bardzo trudno go w Polsce zobaczyć. A to dlatego, że pojawia się dopiero, gdy Słońce jest wyżej niż 58 stopni nad horyzontem. Co oznacza, że w Warszawie to jest mniej niż 150 godzin rocznie samej geometrycznej możliwości wystąpienia zjawiska. Żeby było jeszcze trudniej pojawia się ono nisko nad horyzontem, więc najczęściej zasłaniają to jakieś drzewa albo cumulusy, których latem sporo.

Mechanizm powstawania zjawiska jest mocno skomplikowany – dużo optyki, bo kryształki muszą mieć odpowiedni kształt i odpowiednio musi na nie padać słońce.

Wszystko to sprawia, że zjawisko, które zobaczył nad Rybnikiem Lukas Wojciak jest jeszcze bardziej wyjątkowe i niezwykłe, niż się to początkowo mi wydawało.

—-

Skrzydła motyla. Bańki mydlane. Macica perłowa. Ale też plama benzyny i – czasami – chmura na niebie. Każdy z tych obiektów potrafi przybierać przepiękne, niezwykle mocne barwy, a często też mieni się kolorami tęczy (no, prawie).

Co najciekawsze wszystkie one właściwie nie mają tego koloru, który widzimy. Powstaje on dopiero dzięki szczególnemu zjawisku optycznemu – iryzacji. Pojawia się ono, gdy światło pada na coś, co składa się z bardzo cienkich, częściowo przenikliwych dla fali świetlnej warstw. Część fali odbija się od pierwszej warstwy, część dopiero do tych głębszych. Takie odbite na różnych poziomach fale lecąc do naszego oka interferują ze sobą – ich szczyty i doliny czasami się nakładają, czasami są względem siebie przesunięte. W wyniku tego część fali ulega wzmocnieniu, a część osłabieniu.

Efektem są właśnie te kolory, które zobaczył i przysłał nam Lukas Wojciak. Zdjęcie i film przedstawia chmury nad Rybnikiem uchwycone 1 lipca 2016 roku.

No i powyższe (przekreślone) to nieprawda. Pomyliłem, przepraszam. W rzeczywistości film pokazuje łuk horyzontalny. Natomiast prawdą jest, że zobaczył go i przysłał nam Lukas Wojciak. I że zdjęcie i film przedstawiaj a chmury nad Rybnikiem uchwycone 1 lipca 2016 roku.

Co jeszcze? To teraz wracamy do samej iryzacji. Oto plama oleju napędowego. Co ciekawe zestaw kolorów jest inny, niż w przypadku tęczy. Tam zależy on od kierunku załamania fali, tu od interferencji.

Iryzacja na plamie oleju napędowego. Fot. John

Iryzacja na plamie oleju napędowego. Fot. John

A tu muszla ślimaka Haliotis iris:

Iryzacja na muszli ślimaka. Fot. Jörg Hempel

Iryzacja na muszli ślimaka. Fot. Jörg Hempel

No i oczywiście paw. Tak, jego pióra na ogonie i tułowiu uzyskują ten piękny kolor właśnie dzięki iryzacji. Czyli (sorry pawiu) właściwie same z siebie go nie posiadają.

Paw. Ptak (prawie) bez koloru. Fot. Alexcooper1

Paw. Ptak (prawie) bez koloru. Fot. Alexcooper1

 

 

Iryzacja – kolory których nie ma. Oraz takie, które były nad Rybnikiem
4.8 (96%) 5 głosów

Nie ma więcej wpisów