captcha image

A password will be e-mailed to you.

Miłośnicy whisky dzielą się na dwie szkoły – jedna nakazuje pić ten trunek bez żadnych dodatków, druga zaleca dodanie do niego odrobiny wody lub lodu. Oczywiście to kwestia gustu, ale ja zdecydowanie opowiadam się za drugą metodą. Tym bardziej cieszę się, że moje zdanie potwierdzają badania opublikowane wczoraj w Scientific Reports [1].

Kluczem do tajemnicy jest gwajakol – związek chemiczny, którego obecność w whisky nadaje jej charakterystyczny dymny aromat. Skąd bierze się on w tym alkoholu? Pojawiać się może w kilku momentach. Przy produkcji niektórych gatunków whisky (np. pochodzących z wyspy Islay) słód jęczmienny jest wędzony w dymie torfowym, który zawiera gwajakol. Ale najważniejszym momentem jest dojrzewanie w beczkach, z których ścian gwajakol przedostaje się do alkoholu. Najwięcej zawiera go szkocka whisky, najmniej amerykański bourbon.

Gdy pijemy whisky, jej zapachem możemy się rozkoszować dzięki temu, co dzieje się na granicy ciecz-powietrze. To tam związki chemiczne ulatują i trafiają do naszych receptorów węchu. Im więcej w tym obszarze znajdzie się gwajakolu, tym mocniejszy będzie charakterystyczny aromat.

I właśnie na zachowaniu gwajakolu w roztworach wody i alkoholu skupili się autorzy wspomnianej pracy. Przeprowadzili szereg symulacji komputerowych uwzględniających fizyczne i chemiczne właściwości tego związku. Okazało się, że przy wyższym stężeniu alkoholu gwajakol tworzy duże skupiska, które opadają w stronę dna szklanki przez co jest mniej wyczuwalny. Dotyczy to przede wszystkim tych whisky, które mają wysoką, przekraczającą 59 proc. zawartość alkoholu – niektóre gatunki zawierają go nawet 65 procent. Dopiero w okolicach 45 procent gwajakol zaczyna przepływać ku górnym częściom roztworu i trafiać na granicę styku z powietrzem.

Dlatego właśnie, zdaniem badaczy, dodanie do whisky (zwłaszcza tych mocnych) niewielkiej ilości wody może uwydatnić aromat trunku. Podobne działanie może mieć lód, który rozpuszczając się również rozcieńcza stopniowo whisky.

Ta zasada dotyczy przede wszystkim szkockiej whisky, bo ze względu na proces jej wytwarzania to ona ma najwięcej gwajakolu. Bourbon wytwarzany zwykle z kukurydzy i dojrzewający w nowych beczkach nie zmienia znacząco po dodaniu wody swojego zapachu.

Fajnie czasem w nauce znaleźć potwierdzenie własnych upodobań 🙂

 

[1] https://www.nature.com/articles/s41598-017-06423-5

 

Czego u nas szukaliście?

1
Dodaj komentarz

avatar
 
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Wazy Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wazy
Gość
Wazy

Whisky on the rocks to jest to! I szkocka whisky a nie whiskey/bourbon 🙂

Nie ma więcej wpisów