Dieta bezglutenowa – jak sami siebie oszukujemy - Crazy Nauka | Crazy Nauka

Dieta bezglutenowa – jak sami siebie oszukujemy

Bez glutenu Fot. Michael Mandiberg

Bez glutenu Fot. Michael Mandiberg

Nietolerancja glutenu nie związana z celiakią prawdopodobnie nie istnieje. Uwierzyły w nią jednak miliony ludzi. Jak rozchodzą się takie naukowe nieporozumienia?

O diecie bezglutenowej usłyszeli już chyba wszyscy. Kiedyś (czyli przed 2011 rokiem) była ona niezbędnym ograniczeniem, które dotyczyło osób chorych na celiakię. To głównie genetycznie warunkowana choroba, w której układ odpornościowy reaguje zbyt silnie na gluten będący mieszaniną roślinnych białek.

Jednak w 2011 roku wszystko się zmieniło. Gastroenterolog Peter Gibson z Monash University w Australii opublikował pracę, z której wynikało, że gluten może wywoływać niekorzystne objawy również u osób, u których nie stwierdza się celiakii. Ten zespół nazwano non-celiac gluten sensitivity (NCGS) choć rozpowszechniła się nazwa „nietolerancja glutenu”. Jego objawami miały być m.in. niestrawności, wzdęcia, bóle głowy, zmęczenie, ociężałość, bóle stawów i mięśni.

Pewnie pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się tym badaniem, gdyby nie zostało ono rozpowszechnione w mediach. I tak świat uwierzył, że gluten to zło. Dieta bezglutenowa stała się absolutnie najmodniejsza, przeszło na nią sporo gwiazd i gwiazdeczek zapewniających, że gdy porzuciły gluten zaczęło się im lepiej żyć.

Batonik bez glutenu, mleka, kwasów trans, GMO, sensu. Fot. Fiona Moore

Batonik bez glutenu, mleka, kwasów trans, GMO, sensu. Fot. Fiona Moore

Coś mu tu nie pasowało

Przy tym wszystkim autor badania, Peter Gibson, miał dość przyzwoitości by zamiast zacząć pisać książki o swoim odkryciu i zarabiać grube miliony na takiej „nauce”, przyjrzeć się raz jeszcze wynikom z 2011 roku. Ich analiza doprowadziła do wniosku, że coś tu jest nie tak. Zdaniem Gibsona mimo dobrze przygotowanego badania coś zakłóciło wyniki. Uznał on, że prawdopodobnie w jedzeniu, które badani spożywali w czasie eksperymentu znajdowały się inne niż gluten składniki, które wpływały na ich samopoczucie.

Dlatego w 2013 roku powtórzył badanie. Tym razem jednak narzucił bardzo ostre restrykcje, które miały wykluczyć wpływ jakichkolwiek zewnętrznych czynników na wyniki. 37 badanych, którzy uważali, że cierpią na NCGS podczas trwania całego eksperymentu jadło wyłącznie posiłki przygotowane przez naukowców. Gluten podawany był im tak, by nie wiedzieli o tym ani badani ani badacze, którzy mieli z nimi kontakt.

Efekt? Na wzdęcia, bóle i inne objawy wiązane z „nietolerancją glutenu” skarżyli się ci z badanych, których informowano o tym, że w ich diecie podawane są te białka. W czasie, gdy mówiono im, że nie spożywają glutenu, objawy nie pojawiały się – nawet, jeśli w rzeczywistości otrzymywali duże dawki glutenu.

Brak dowodów na istnienie „nietolerancji glutenu”

Wniosek z powtórzonego badania Petera Gibsona był jeden – brak dowodów na to, by pacjenci uskarżający się na NCGS faktycznie reagowali na gluten. Innymi słowy to klasyczny efekt nocebo czyli przeciwieństwa placebo – wiedza o tym, że coś nam może zaszkodzić wywołuje faktyczne negatywne efekty.

O tym badaniu również pisano, jednak znacznie, znacznie rzadziej niż o pierwszym, z 2011 roku. Dla mediów potencjał takiej informacji był znacznie mniejszy – moda na bezglutenową dietę rosła, rynek produktów żywnościowych bez glutenu gwałtownie rósł. Jednocześnie 82% konsumentów decydujących się na taką dietę nie zostało w żaden sposób zdiagnozowanych – sami stwierdzili, że gluten im szkodzi lub szkodzić może.

Tak właśnie się oszukujemy

Gdy rozmawiałem z kilkoma znajomymi osobami o tym, że dieta bezglutenowa u ludzi nie cierpiących na celiakię nie ma uzasadnienia, spotykałem się ze stwierdzeniem „Od kiedy przeszłam/przeszedłem na taką dietę czuję się znacznie lepiej. Więc chyba się mylisz/chyba jednak zostanę przy swoim”. Oczywiście nikomu nie można narzucić takiej czy innej diety, jednak warto sobie zdawać sprawę z tego, czy nasze wybory mają sens.

Poza efektem placebo („Nie jem już glutenu, czuję się znacznie lepiej”) mamy do czynienia ze zjawiskiem, które pojawia się też przy wielu innych dietach – świadomym i starannym wyborem jedzenia. Już sam fakt, że myślimy o tym, co jemy może często poprawić nasze samopoczucie i pomóc schudnąć. Staranny wybór produktów, dbałość o skład posiłków, samodzielne ich przygotowywanie – wszystko to sprawia, że jemy zdrowiej. Czujemy się więc lepiej. A nasz mózg dokonuje już reszty wiążąc zmianę samopoczucia z brakiem glutenu. Pomijając faktyczne związki przyczynowo-skutkowe.

Na całym zamieszaniu z badaniem Gibsona na pewno skorzystały dwie grupy. Chorzy na celiakię, którzy mają nagle gigantyczny wybór potraw bez glutenu. Oraz przemysł spożywczy, który robi na tym ogromne pieniądze.

Kto stracił? Ci, którzy dali się nabrać i sami zdiagnozowali u siebie „nietolerancję glutenu”. Dlaczego? Bo wydają więcej pieniędzy na produkty, które nie są im potrzebne. To akurat niewielki problem – w takie rzeczy bawią się ludzie, których na to stać. Drugi problem to potencjalne braki w diecie bezglutenowej. Pozbawienie się całej grupy produktów może prowadzić do niedoborów witamin z grupy B, kwasu foliowego, cynku, selenu, wapnia czy magnezu.

Ciasto marchewkowe bez glutenu. Fot. Cassidy

Ciasto marchewkowe bez glutenu. Fot. Cassidy

Nieszkodliwe? Niezupełnie. Niebezpieczne!

Amerykańska Narodowa Fundacja Świadomości Celiakii ostrzega jednak przed czymś jeszcze. Samodiagnozowanie się w kierunku NCGS może powodować, że tej wyimaginowanej chorobie przypiszemy objawy, które w rzeczywistości świadczą o czymś poważnym. W ten sposób można łatwo zlekceważyć inne, naprawdę istniejące i poważne choroby. Jeśli uważasz, że naprawdę szkodzi ci gluten – idź do lekarza.

Cała ta historia dobrze pokazuje jak działają mechanizmy zbiorowego samooszukiwania się. Mamy tu źle zrobione badanie, mamy udział mediów, mamy ludzi, którzy sami wyciągają wnioski oparte na mylnych przesłankach. Jako żywo przypomina to niesławne oszustwo Andrew Wakefielda dotyczące rzekomego związku szczepień z autyzmem. Tyle, że w przypadku glutenu mało kto na tym stracił, a w przypadku publikacji o szczepionkach dopiero zaczynamy sobie zdawać sprawę, jak wielkie problemy wywołał jeden łajdak.

 

Koszulki Crazy Nauka

Dieta bezglutenowa – jak sami siebie oszukujemy
3.9 (78.07%) 83 głosów

Czego u nas szukaliście?

  • Tesia

    Faktem jest że obecność glutenu często wiąże się z jakością danego produktu – gluten to biała mąka i makaron, czyli składniki ciasta na pizzę, pierogów, zupek chińskich, spaghetti, bułeczek, naleśników… słowem wszystkiego, co stanowi kaloryczny zapychacz, z niewielką ilością składników odżywczych i witamin. Trudno się dziwić że ktoś, kto wywalił z diety pizzę i bułki, czuje się lepiej. Skoro obserwuje swoją dietę i chce jeść zdrowo, to zapewne zastąpił je nie batonikami, a kaszą i warzywami. W pewnym sensie ci ludzie też zyskali;D

    • Aga

      Gluten to też mąka pełnoziarnista. Co do reszty – pełna zgoda, autor zresztą dość wyraźnie o tym napisał 🙂

    • cokomudomojegojedzenia

      Gluten to też czekolady, jogurty i inne produkty, które teoretycznie nie powinny „nawet leżeć” obok zbóż… Prawda jest taka, że przemysł postanowił dosładzać wiele rzeczy słodem zbożowym, który od glutenu wolny nie jest. A „zdrowy” chleb pełnoziarnisty? Poza naturalnie obecnym w mące glutenem „wzbogacany” jest dodatkową porcją tego cudownego składnika, by był jeszcze bardziej sprężysty i trzymał pożądaną przez przemysłowców (i konsumentów) konsystencję.

      • Ania

        odkąd córka ma stwiedzoną celiaklię, czytam dokładnie skład poszczególnych pokarmów – zakupy zajmują o wiele więcej czasu niż wczesniej 🙂

        • TakiKoleś

          U mnie gluten (albo inne dowolne białko – nie będę się sprzeczał i to nawet śladowe ilości i to wszystkie zboża: pszenica, żyto, jęczmień, owies) powodował zapalenie stawów (a w zasadzie ścięgien) i zapalenie nerwów (potwierdzone badaniami obrazowymi i EMG). Ale natężenie tych zapaleń było przez wiele lat niskie, no i raz było gorzej, a raz nic nie było. To utrudniało rozpoznanie. Pół roku temu pogorszyło mi się tragicznie (zjadłem sobie raz płatki jęczmienne, które są u mnie, jak widać, ostrym prowokatorem zapalenia) – do tego stopnia, że straciłem apetyt i byłem tak wymęczony, że nic nie mogłem jeść. O dziwo, po dłuższej głodówce zapalenia znikały. Od tego miejsca było już łatwo stwierdzić metodą eliminacyjną, że to gluten. Po przejściu na dietę bezglutenową wszystko zaczęło mijać. Ale niestety. Stałem się bardzo czuły na wszelki gluten (czego wcześniej nie było). Układ odpornościowy tak się przyzwyczaił do glutenu, że jak go nie ma, to po prostu wariuje na jego punkcie i produkuje jeszcze więcej przeciwciał. Tak niektórzy mają (potwierdzona pracami naukowymi, których tu nie przytoczę). Wszelkie zanieczyszczenia produktów odczuwałem jako ostre kłucie nerwów i to nawet nie wiedząc, że tam gluten mógł być. Najgorsze są wszelkie przyprawy. Tak więc teraz moja dieta sprowadziła się do wyłącznie warzyw sporządzonych własnoręcznie. Nawet nie mogę komuś zlecić, bo zawsze coś zawalą i dodadzą glutenu. Uwaga też na suplementy – w nich też bywa gluten. Żadne badania (np. p/c przeciw transglatuminazie) nie potwierdziły wrażliwości na gluten. Lekarze też chyba raczej w to nie wierzą. I co z tego? Byłoby nic. Jadłbym sobie moją dietę i wracał do zdrowia. Byłoby nic, ale jest coś, bo przez te wpadki glutenowe dorobiłem się zapalenia stawów na dobre. I teraz zapewne będę musiał brać leki na reumatyzm (typu sulfasalazyna), chociaż jeszcze zwlekam z pójściem do lekarza i załatwieniem sobie leków, bo bierze mnie obrzydzenie, jak pomyślę, że będę musiał to wszystko wytłumaczyć lekarzowi i go przekonać.
          Objawów celiaklii nie mam.

          Właśnie to zapalenie nerwów, które ja mam, to się nazywa po angielsku NCGS neuropathy.

          Jeszcze ktoś nie wierzy, że gluten szkodzi, ma jakieś wątpliwości? Może mi się coś pomyliło, może coś sobie ubzdurałem? No to wiele lat temu (15 lat temu) wypiłem jedno piwo (jęczmienne oczywiście). Wtedy po raz pierwszy dostałem zapalenia we wszystkich ścięgnach. Trwało to 2 dni i ustało. Później mówiłem o tym lekarzowi. Stwierdził, że jak piwo, to dna moczanowa. Tylko się zastanawiał, jak to możliwe, że zapalenie jest w ścięgnach, a nie w stawach.

          Tak więc, chcecie się męczyć, jak ja, to jedzcie gluten. Niektórym na pewno zaszkodzi.

          Ale zresztą skąd ta nagonka, żeby *jeść* gluten? W końcu chyba wolność wyboru mamy?

          • Grzenariusz

            No e jak ktos nie ma takich problemów po zmęczeniu jedzenia glutenowego to czemu ma nie jeść? przeciez,nagle mu sie pgorszy a Ty masz,porptu ta,chorove, co sam,wymieniłeś

          • mikolaj.www

            Może warto było by spróbować diety wg dr Ewy Dąbrowskiej. Wielu ludziom różne schorzenia cofały się na niej całkowicie. Jest książeczka jej autorstwa Przywracać zdrowie żywieniem

      • DoniaDonna

        Jeśli ktoś jest na diecie bezglutenowej to koniecznie powinien odwiedzić stronę http://www.bazabezglutenu.pl – są tam restauracje, piekarnie, cukiernie, sklepy, producenci i wszystko, czego dusza zapragnie, przyjazne bezglutenowcom.

    • Ania

      dzis jadłam i bułki, i pizzę bezglutenową 🙂 akurat córka ma celiaklię i często robię bezglutenowe dania dla wszystkich – z wygody i lenistwa 🙂

    • Mroczny Nelu

      Nosz w mordę jeża (wybaczcie wzburzenie) przecież jęczmień RÓWNIEŻ JEST ŹRÓDŁEM GLUTENU! Tak samo żyto i owies. Kasza to jęczmień chyba, że decydujemy się na jedzenie kaszy gryczanej (która to śmiesznie smaku nawet podchodzi).

      • Drozdz

        Ja bardzo lubię kasze gryczaną ale nie rozumiem tego co napisałeś na końcu w nawiasie.

        • Mroczny Nelu

          Wybacz, pisałem na szybko, już poprawione.

      • Joa

        Polecam jeszcze kaszę jaglaną 🙂

      • miska

        kasza jest gryczana, jaglana, ryż biały, jaśminowy, paraboiled, mąka ryżowa, jaglana, kokosowa, opcji jest MNÓSTWO i wcale nie sa czasochłonne czy drogie 🙂

  • TakWłaśnie

    Niestety teraz nauka będzie szukała wszelkich możliwych środków na zaprzeczenie faktom, podobnie jak dzieje się to w przypadku wkręcania ludziom, że chemia i radioterapia są skuteczne w leczeniu nowotworów. Oczywiście nikt nie podaje, że wyprodukowanie leku chemicznego na raka kosztuje od 0,5 do 2 dolarów, a sprzedaje się je z 1000x marżą. Na szczęście nauko-religia nie wszystkich dała radę jeszcze ogłupić i pozostają na tym świecie ludzie zdrowi. Inaczej byłoby, gdyby każdy wierzył w brednie, jakoby GMO było 100% zdrowe (bo przecież nic nie szkodzi grzebać sobie w genach, prawda? Pan Mengele byłby dumny).

    • Jacor74

      Steve Jobs jest dobrym przykładem jak bardzo się mylisz.

      • gpkp

        O co chodzi z tym Jobsem? Drugi raz jest wspomniany a nie widzę żeby „TakWłaśnie” wspominał o nim w komentarzu?

    • Ech, szkoda gadać.
      Życzę Ci tylko, żebyś nigdy nie było chory na nowotwór. Bo umrzesz w paskudny sposób z takimi poglądami.
      Jak wspomniany Jobs i wielu innych.

      • Nie wierze….

        No wierze… W paskudny sposób to umrzesz pobierając chemioterapię… Nawet nie wiesz jakie męki przechodzą ludzie na chemii.

        Owszem przedłuża ona nieznacznie życie, ale w zasadzie szansa na wyzdrowienie po chemii wzrasta o około 4%. To strasznie mało….

        Mam kolegę, którego dziadek miał raka jelita grubego. Lekarze nie dawali mu szans, ale mimo tego chcieli mu wcisnąć chemię. Ten nie chciał i przeszedł na bardzo drastyczną dietę wymagającą wiele poświęceń i jedzenia rzeczy, których na codzień byś raczej nie jadł, bo są… no… ohydne…
        No i… o dziwo wyzdrowiał.

        • Nie masz pojęcia o czym mówisz. Naprawdę. Szkoda czasu.

          • Gosia

            Skoro już jesteśmy na gruncie „naukowym”, to należałoby się odwołać do statystyk skuteczności chemioterapii, prawda? Chyba to miał na myśli

            TakWłaśnie? Widzę tu pewną zasadę: można się odwoływać do własnych doświadczeń tylko wtedy, gdy poglądy zgadzają sie z CrazyNauką…

      • Achmina .

        Crazy Nauka, tu się zgodzę.. Pracowałam na Hematologii dziecięcej, gdyby nie takie leczenie moich małych pacjentów już by nie było, a są, wyleczeni, zdrowi. I to nie ułamek ale większość! Leczenie chemią jest okropne- to cierpienie straszne ale daje szansę. Zostawienie raka piersi, jelita, płuc, wątroby, białaczki, chłoniaka bez leczenia chemicznego i/lub radioterapii to wyrok. Jak by jedzenie obrzydlistw miało usunąć raka to ludzie by od lat krzyczeli jaki to skuteczne. A ja widziałam ofiary takiego „leczenia” w instytucie onkologii i u siebie na oddziale. Raczyska takie, że ludzie odchodzili błagając o morfinę lub śmierć bo tylko to było dla nich ukojeniem. Bo uwierzyli komuś, jak był czas na działanie, że lepiej jeść jakieś cuda, pic ziółka, chodzić na jakieś prądy czy inne szajstwa zamiast przyjąć chemie. Fakt, ludzki organizm zaskakuje i czasem zadzieje się „coś” i jest cud. ale to za duże ryzyko. Bo jakoś uśmiechnięte twarze wyleczonych (przy szybkiej diagnozie) przekonują mnie bardziej niż trumny tych, którzy leczenia odmówili.

    • sesese

      Fascynujące jest jak osoby takie jak ty selektywnie podchodzą do świata nauki. Wybierają sobie gdzieś zasłyszane „fakty”, biorą je za prawdziwe, a potem zaprzeczają jakoby zdobycze naukowe przez to miały sens. W ten sam sposób można odrzucić odkrycia medycyny-penicyliny, fizyki – loty w kosmos, elektryczności i elektrotechniki – telefony komórkowe-z których z całą pewnością korzystasz. To są zdobycze naukowe, uzyskane metodą naukową, przez ludzi. Nie wyrosły na drzewach. Świat naukowy nie daje jednak nigdy 100% pewnych odpowiedzi. Nikt nie potrafi ich ci dać, oprócz (jeżeli jesteś wierzący) Boga. Dowodem na to jest chociażby w tym wypadku ponowne zrobienie tego badania. Może kolejne podejście do kwestii nietolerancji glutenu ujawni inne szczegóły, które coś zmienią. Nie dlatego, że świat naukowy bawi się nami, albo sam nie wie co robi, ale dlatego, że wszechświat sam w sobie jest tak nieskończenie złożony, że często gdy zdaje się nam, że już coś wiemy, to ten mruga do nas okiem, na znak, że tylko tak się nam wydaje. Że musimy pokornie się pochylić i znowu zacząć pracę naukową. Czy to znaczy, że mamy nic nie robić i wrócić do jakiegoś pierwotnego stylu życia? Tzn do czego? Bo nawet w pewnym sensie wymyślenie oszczepów jest formą pracy naukowej? Chyba właśnie to, że ludzkość jest gdzie jest, powinno być dowodem na to, że musimy zaufać naukowcom, lub raczej metodzie naukowej, która doprowadziła ludzi do tego punktu, w którym teraz jesteśmy. Ale nie ufać ślepo – po to powstają i są prowadzone dyskusje etyczne na wielu polach naukowych, aby nie zapędzić się w jakieś niebezpieczne ekstremum.

      Sceptycyzm jest rzeczą wskazaną, ale najbardziej, jeżeli jest to sceptycyzm wykształcony. Zaprzeczanie zdobyczom nauki i naszemu postępowi jest samo w sobie tak niedobre jak bezkrytyczna wiara w naukę i postęp. Właśnie dlatego, że świat co i rusz oczy nas pokory.

    • mar

      wyprodukowanie jakiegokolwiek (synteza chem) leku może i kosztuje potem niewiele, ale najpierw trzeba go zbadać [testy na liniach kom, zwierzętach modelowych a ostatecznie testy fazy kliniczne] (obecnie najczęściej zaczyna się od modelowania i tworzenia biblioteki zw. aktywnych co też wymaga nakładów; jednocześnie przyszłe leki muszą spełniać szereg wymogów fizykochemicznych oraz biologicznych – np. selektywność, odp. czas metabolizmu, rozpuszczalność – dla wielu związków to wąskie gardło; zresztą większość ludzi nie liczy chyba na to, że koncerny farmaceutyczne będą działać charytatywnie… proponowałabym poczytać nieco o biologii komórki nowotworowej zanim zacznie Pan/Pani pisać, że chemio- i radioterapia nie działa na komórki nowotworowe; o GMO nawet nie zacznę, bo to kopanie się z koniem…

    • Jowka

      Co Ty piszesz czlowieku! Gdyby nie chemia i naswietlania, to bym sie tu dzis w glowe nie pukala na widok tego co Ty wypisujesz! A jednak robie to i mam sie przy tym nawet niezle.

    • MrHybryda

      Nie wiem skąd ty bierzesz te bzdury, ale wynika z nich, że jesteś jeszcze młody i głupi. W latach 80-90 tych nowotwór złośliwy z reguły oznaczał wyrok śmierci, dodajmy, że z terminem bardzo bliskim. Dziś dzięki rozwojowi chemioterapii, radioterapii i innych, ludzie potrafią walczyć z chorobą długie lata i znacznie częściej niż kilka dekad temu zwalczają ją całkowicie. To są fakty.

      • Anna


        do posluchania …

        • Tomek Książak

          Abo co!! Mój kraj jest gorszy? Znowu cenzura, do qrwy nędzy!

    • gpkp

  • Ag

    „Drugi problem to potencjalne braki w diecie bezglutenowej. Pozbawienie
    się całej grupy produktów może prowadzić do niedoborów witamin z grupy
    B, kwasu foliowego, cynku, selenu, wapnia czy magnezu.” – Co takiego??? Absolutna bzdura to jest, zwłaszcza, że później artykuł sam temu zaprzecza. Bezglutenowcy zazwyczaj ogólnie lepiej jedzą, więc choćby dlatego nie mają niedoborów.
    Ciekawe, że na dziecie paleo, bez zbóż nie pojawiają się niedobory, a przy bezglutenie tak. Hm :>

    A naukowcy błądząąą… http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3944951/
    Takie dziwne badania robią ;> Uparli się z tym glutenem kurczę.

    • Nikt nie uwzględnił kwasu fitowego.

      Według strony http://www.phyticacid.org/ po odstawieniu pszenicy przyswajalność żelaza rośnie prawie 12x (z istniejących źródeł pokarmowych). No ale oczywiście nie przeszkadza to pisać bredni o niedoborach, podczas gdy każdy, kto rezygnuje ze zbóż, ma dużo więcej minerałów niż wcześniej. Powinniście zmienić nazwę na http://www.brednienauka.pl 🙂

      • Kwas fitowy może mieć znaczenie w przypadku osób, których dieta jest niemal wyłączenie oparta na zbożach.
        Pozostaniemy przy naszej nazwie. Liczymy, że trochę poczytasz zanim coś jeszcze napiszesz 🙂

        • Kwas fitowy ma bardzo dużo znaczenie. Proponuję się poduczyć, bo kwas fitowy występuje nie tylko w zbożach, ale także innych nasionach, np. orzechach lub roślinach strączkowych.
          Piszecie o propagowaniu bredni w internecie, jak to szybko się bzdury rozchodzą itp, a sami rozpowszechniacie mity o tych niedoborach. Dużo lepszym źródłem witamin z grupy B od zbóż jest np. mięso i wiele warzyw. Zboża tak naprawdę _upośledzają_ wchłanianie minerałów, więc rezygnacja z nich nie może powodować ich niedoborów. Proponuję naprawdę rzetelne poduczenie się dla autora strony.

          • Niedobory to tylko jeden z wielu aspektów wypaczonych diet. Nie twierdzę, że dieta bezglutenowa=niedobory. Jeśli ktoś umiejętnie dobiera składniki diety – nie ma problemu. Ale już połączenie wegetarianizmu z dietą bezglutenową może być niebezpieczne. A jest całkiem częste.

          • lamus

            Oo, a czemuz to? Wegetarianizm powoduje niedobory? Proponuje mocno poczytac w takim razie. Dawno ta bzdura do lamusa odeszla

          • Rozsądny – oczywiście nie. Jest całkiem korzystny. Ale już w połączeniu z dietą bezglutenową może sprawiać problemy, jeśli nie stosuje się suplementacji.

          • racjonalna

            OK. Jestem wegetarianką od daaawna a po przeniesieniu się do Holandii przestałam też na codzień jeść wyroby z glutenem, chleby, makarony itd. bo są tutaj paskudne, więc po co mam się męczyć. Jem czasem domowy wypiek ale to kwestia raz na miesiąc max. Żyję, wyniki mam świetne a intensywnie uprawiam sport. Po prostu trzeba popaterzeć co się ma na talerzu. Czy odpowiednie witaminy, czy odpowiednia ilość białka i wartość kaloryczna. To nie jest fizyka kwantowa, każdy może się tego nauczyć (moja babcia zna te podstawowe reguły!). I nie łykam suplementów sztucznych. Piję drożdże z mlekiem, wrzucam spirulinę lub ekstrakt konopii do koktajlu owocowego lub warzywnego i żyję.
            A jeśli chodzi o choroby autoimmunologiczne to nie od dziś znany jest efekt krzyżowego wiązania antygenów i mając już rozchwiany system odpornościowy łatwo jest się uczulić od nowych rzeczy wprowadzająć silne alergeny.
            A jak ktoś jest na tyle głupi, żeby z klasycznej diety polskiej po prostu odstawić gluten i mięso (ziemniaki z kapuchą?) bez zastąpienia wartości odżywczych to cóż, jego sprawa – jednego głupiego mniej w społeczeństwie.

          • sesese

            Właśnie – najważniejsza jest zbilansowana dieta, zawierająca wszystko czego potrzebuje organizm. Trzeba to jednak zawsze robić z głową. Jeżeli wyniki badań krwi itd faktycznie masz znakomite, to jesteś na to dowodem. Niestety ludzie utożsamiaja taki stan rzeczy ze zrezygnowaniem z mięsa, lub glutenu, lub eliminacją tylko jednej rzeczy i pozostawieniem całej reszty ich stylu życia takich samych. Dokładnie tak jak napisałaś. To jest złe i należy zawsze to podkreślać: droga na skróty to na ogół ślepa uliczka.
            Swoją drogą to zaskakujące jak człowiek może wiele rzeczy obejść i dostarczyć sobie potrzebnych składników z innych źródeł. To trochę już zachacza o fantastykę 🙂

          • Magdalaena

            Ale dieta bezglutenowa to nie tylko rezygnacja z chleba i makaronu, ale także z wielu kasz, sosów, piwa, słodyczy ….

          • MrHybryda

            Równie dobrze, możesz sobie pogadać z koniem. Ludzie, którzy głęboko wierzą w te różne diety są jak sekta – nie ma argumentu, który by ich przekonał, będą cię zwodzić, odwodzić od tematu, łapać za słówka, lub po prostu ignorować fakty, ewentualnie narzucać własne „fakty” nie mające żadnego poparcia w badaniach naukowych.
            Wegetarianizm dobry? Bzdura! Po coś te kły natura nam dała, poza tym nasz układ pokarmowy jest dostosowany do spożywania mięsa, i to dzięki mięsnej diecie człowiek mógł zająć się czymś więcej, niż tylko uganianiem się za pokarmem, to dzięki temu mózg ludzki rozrósł się i ewoluował.

            Miej na uwadze, że gadasz z ludźmi, którzy w taki czy inny sposób zostali nabici w butelkę, trwali w tym przez lata i nie ma siły, która by ich skłoniła do zmiany zdania, bo musieliby spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć – jakim ja jestem idiotą!

          • martyna

            a Ty masz dostęp do literatury naukowej, to gdzie jej szukasz? ja robię doktorat na UAM, Uniwersytecie we Włoszech i UCL w Londynie (studia interdyscplinarne) i tam nie uważają tego za bzdurę 🙂 dobrze, że Ty wiesz jak jest! spodziewam się publikacji z Twojej strony conajmniej w Nature albo Science! hahahahahah

          • MrHybryda

            Wątpliwy powód do dumy, ale… cóż, zawsze będziesz mogła sobie pogadać z kimś, kto robi doktorat z homeopatii, choć bliżej wam chyba do doktora teologii…

          • Holendrian Murit

            Jednym słowem, PanieHybryda,
            jeżeli jakieś fakty nie mają poparcia w badaniach naukowych, nie są wtedy
            faktymi a o prawdziwości faktów decydują badania naukowe. Brawo! I to nie jest
            sekciarstwo?

          • Holendrian Murit

            CrazyNauka, przestań używać
            argumentów typu „może sprawiać problemy, jeśli…”. Bo to obraza każdego, o IQ
            wyższym od temperatury pokojowej. Wszystko, absolutnie WSZYSTKO „może sprawiać
            problemy, jeśli…” więc używanie podobnych argumentów przekreśla Cię na dzień
            dobry, jako partnera do rzetelnej dyskusji. I pamiętaj: nigdy ale to nigdy nie
            przechodź przez ulicę, bo jeśli jakiś pijany idiota właśnie nadjedzie ciężarówką,
            to możesz stracić życie – tak już wielu ludziom się zdarzyło i to jest FAKT!

          • Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. Poza tym, że bardzo się ekscytujesz.

          • Holendrian Murit

            Szkoda, bo to proste. Użyłeś, drogi CrazyNauka,
            argumentu, że wegetarianizm „w połączeniu z dietą bezglutenową może sprawiać
            problemy, jeśli nie stosuje się suplementacji…”.
            Podobnie twierdzisz, że „…połączenie
            wegetarianizmu z dietą bezglutenową może być niebezpieczne”.Takie
            argumentowanie (Coś jest problematyczne, bo w połączeniu z czymś innym może
            wywołać to lub tamto) jest nierzeczowe. Niebezpieczne może być absolutnie
            WSZYSTKO. To proste. I jeżeli nawet tego nie rozumiesz, to marnujemy nasz czas.
            Wszystkiego dobrego!

          • A z którą konkretnie rzeczą się nie zgadzasz?
            Wiele osób rzuca się na wegetarianizm, bo im szkoda zwierzątek albo wyczytało coś w jakimś pisemku lub w internecie. Bez wiedzy i refleksji. Dla tych osób dorzucenie do wegetarianizmu jeszcze diety bezglutenowej jest szczególnie niebezpieczne.
            Coś się nie zgadza?

          • Holendrian Murit

            Nie podoba mi się tok
            Twojego rozumowania. Nie, że się z nim nie zgadzam, bo to Twój tok i Twoje do
            niego prawo. Więc się zgadzam ze wszystkim, co robisz. Niektóre jednak rzeczy są
            nierozsądne i próbowałem, zwrócić na nie Twoją uwagę. Jak widzę, z miernym
            skutkiem. Kończę zatem. Powodzenia!

          • Po prostu nie lubię erystyki. Tu masz konkretny przykład, konkretne zagrożenie, o którym piszemy.
            Snucie opowieści o tym, że wszystko może być niebezpieczne jest ciekawe, ale nie ma nic wspólnego z tym przypadkiem. A nie mogę przy każdym komentarzu zamieszczać serii zastrzeżeń i uwag małą czcionką…

          • Holendrian Murit

            Po prostu mylisz się co do
            oceny rzeczonego zagrożenia. To nie ludzie zajmujący się dietą (taką, siaką czy
            owaką) są najbardziej zagrożeni i to o nich trzeba się w pierwszej kolejności martwić
            i wytykać im rzekome niebezpieczeństwa, na które są narażeni. O wiele bardziej
            zagrożeni są ludzie konsumujący nasze obecne standardy (nie tylko
            dyscountowo-spożywcze). I to nie „dietetycy” są tą grupą społeczną, która jest w
            szczególny sposób skłonna do oszukiwania się. A niestety, czy tego chcesz, czy
            wbrew Twoim zamiarom, to taka właśnie sugestia płynie z Twojego artykułu. I to
            również mi się nie podoba. Aczkolwiek masz do tego prawo.

          • Nat

            I bez suplementacji, na diecie wegetariańskiej + bezglutenowej, można być zdrowym 🙂

        • Ag

          A może jaśniej? Dlaczego dopiero wtedy kwas fitynowy ma znaczenie? Kumuluje się?
          Bo nie bardzo rozumiem. Zboża ogólnie, zwłaszcza glutenowe nie zabijają kosmiczną ilością składników odżywczych i absolutnie nie widzę powodu, by dieta bezglutenowa miała być niedoborowa. Wegetariańska, czy wegańska owszem, ale bezglutenowa wg mnie zresztą jest najłatwiejszą z diet i najmniej niebezpieczną. Jest miliard ciekawych zbóż do zjedzenia znacznie bogatszych w składniki odżywcze niż byle pszenica. Więc ok, zrobiła się moda i panika (choć myślę, że jest w tym ziarenko prawdy), ale nie przesadzajmy, że tu są niedobory. Tak naprawdę to przeciętny zjadacz chlebka pszennego, zwłaszcza razowego ma więcej niedoborów niż osoba na bezglutenie.

        • Greg

          Szczepionka wywwywołało a autyzm -są dwa wyroki we Włoszech i odszkodowania. Proszę kłamstw nie pisać, ale się zainteresować. Jedno odszkodowanie 850 tys euro, ale co to dla rodziców za rekompensata…

          • ktoś

            w unii europejskiej ślimak to ryba, więc ja bym na wyrokach sądu nie bazował

          • Niezbadane są wyroki sądów. I niekoniecznie mają cokolwiek wspólnego z nauką.

      • onaa

        coś w tym jest, bo w pierwszej ciąży miałam anemię, ale w drugiej, gdzie nie jadałam już pszenicy, anemii nie było. tak przypuszczam, że chodzi o przyswajalność

    • Adi

      Argument o niedoborach niezmiennie i niezmiernie mnie rozśmiesza.

      Mówią to ludzie wszystkożerni, którzy łądują sobie do żołądka mieszankę wybuchową, gluten i laktoza mało że zaburza im trawienie, to i uszkadza ścianki jelit, wszystkożerni mają przez to złe lub słabe wchłanianie z jelit substancji odżywczych, wydalają po 2-3 dniach zamiast codziennie miękką kupę, bo mają słabą mikroflorę jelit zamiast tego tworzą się bakterie gnilne, a przecież to dobre bakterie produkują witaminy i minerały i odprowadzają je do narządów.
      Także to wszystkożercy mają niedobory, mimo jedzenia wszystkiego jak leci! To oni mimo to są niedożywieni – w niedożywieniu nie chodzi o to, że człowiek wygląda jak szkapa, sucho bez tkanki tłuszczowej, jak anorektyczka, to nie to, można być tłustym i niedożywionym i to się dzieje na naszych oczach, łapią wszelkie choroby z niedożywienia.
      Argument o niedoborach jest kompletnie nietrafiony. Jeśli coś wyłączam z diety, to stosuję wartościowe, bezpieczne zamienniki. Ale nie odpowiadam za tych, którzy tego nie robią. Mimo wszystko, ludzie na dietach eliminacyjnych interesują się odżywianiem, mają świadomość że należy uzupełnić to co zabierzemy z menu innymi produktami o podobnych właściwościach.
      I nie muszą to być produkty oznaczone jako bezglutenowe przemysłowe zamknięte w kolorowy plastik. O składzie długim i niepokojąco nieznanym.

    • Ana

      Bo spada sprzedaż pszenicy i wszystkich tych gówien na półkach sklepowych, więc trzeba się jakoś ratować i puszczać ploty w media

  • W taki razie jak obecność glutenu w diecie ma się do chorób autoimmunologicznych?

    • Dominik

      I do rozwoju zespołu nieszczelnego jelita, dr Fasano sobie to wszystko wymyślił? Ten sam Alessio Fasano, o którym się spekuluje w kontekście Nagrody Nobla.
      Do ataksji i innych zmian neurodegeneracyjnych, to z kolei wymyślił sobie dr Kharrazian?

    • Bezglutenowiec

      Z mojego doświadczenia dieta bezglutenowa pomaga w „leczeniu” zdecydowanie!

    • adi7x

      Dokładnie tak jak opisuje ten lekarz: https://www.youtube.com/watch?v=aUH9La0gP6I

  • Anna

    Co za bzdety!!! tu nie chodzi o nietolerancje glutenu tylko jaki syf glutenowy teraz jemy. Pszenica sprzed 100 lat ma się nijak do obecnej, która jest zmieniona genetycznie, napromieniowana itp. i dla tego obecny gluten jest ciężko strawny!!!! Chłopie poczytaj o tym troche więcej niż się zaczniesz wypowiadać publicznie pisząc takie artykuły! A w razie wątpliwości zapraszam do odwiedzin u najlepszych alergologów.

    • Dzięki za radę. Czytałem. Pszenica napromieniowana i zmieniona genetycznie? No tak… 🙂

      • Tzw. „tradycyjne metody hodowli” polegają m.in. napromieniowanie nasion promieniami X i innymi rodzajami promieniowania uszkadzającymi materiał genetyczny. W 99.99% prowadzi to do zniszczenia nasiona i nie ma roślinki, ale raz na jakiś czas wyrośnie jakiś mutant, który następnie jest porównywany z istniejącymi odmianami i czasem wprowadzany do masowej hodowli. Tak powstała większość roślin, które teraz uprawiamy.

        • No i?

          • Większość (wszystkie?) odmian pszenicy powstała na skutek napromieniowania nasion pszenicy promieniami X. Więc proszę sobie z tego nie kpić, jak w komentarzu powyżej, tylko popatrzeć lepiej na swój talerz.
            Proponuję się poduczyć lepiej o tzw. tradycyjnych metodach hodowli roślin. Niestety niewiedza wychodzi każdym zdaniem.

          • Maciek Gorywoda

            Wszystko to prawda – tzn. to o napromieniowywaniu pszenicy i innych roślin w celu uzyskania bardziej wydajnych odmian. Metody te, opracowywane przez Normana Borlauga od końca lat 50tych XX wieku oddaliły widmo głodu w wielu krajach Afryki i Azji. Niektóre estymacje mówią wręcz o miliardzie ludzi uratowanych od śmierci głodowej.

          • Maciek N

            Piszę jako były producent żywności i wykształcony rolnik/ogrodnik. Trochę się uśmiałem z tego ,,archiwum X”, ale może nie o wszystkich badaniach i eksperymentach słyszałem.

            Na początek wyjaśnię jak powstają bardziej wydajne gatunki pszenicy, kukurydzy itp. Odbywa się to w eksperymentalnych szkółkach. Owszem jest to jakaś ingerencja w geny ale nie tak groźna jak to niektórzy opisują. Odbywa się to głównie na zasadzie selekcji. Z danej szkółki wybiera się rośliny o pożądanych cechach, lub krzyżuje gatunki roślin i się je rozmnaża. Podobnie dzieje się ze zwierzętami czyli krowy świnie. Do rozpłodu używa się osobników o pożądanych cechach. Np. bardziej mięsne lub mleczne.

            Przyroda robi to w podobny sposób tyle tylko że priorytetem jest przetrwanie a ludzie chcą większej wydajności.

            Pisze w dużym uproszczeniu ale tak to się odbywa.
            Pomijam tu temat GMO, dlatego że ta dziedzina naukowa jest stosunkowo młoda i nie jestem w stanie jednoznacznie zająć stanowiska.

          • Garry

            No jakto „no i?”
            Nie słyszeliście o masonach?! reptilianach?! depopulacji ludzkośći?! 🙂

    • Justyna Grabska

      chodzi o to że płaskurka pra matka pszenicy była zdrowa ale obecnie jest tyle modyfikacji w genach zbóż, że to co dostajemy w postaci mąki i innych już produktów jest kolokwialnie mówiąc „syfem”..a pszenica to zwykły zalepiacz powoduje tylko podwyższony poziom glukozy a co za tym idzie podwyższony poziom insuliny co prowadzi do insulinoodporności i zapaleń a od tego już kroczek do cukrzycy..

    • Achmina .

      Taa.. bo gluten to tylko pszenica? rozumiem dietę wykluczającą pszenicę, bo faktycznie to syf ale nie gluten. W diecie zdrowego człowieka nie powinno byc eliminacji tak dużych elementów składowych diety. Zdrowy człowiek powinien wybierać produkty z głową, nieprzetworzone ale nie eliminować całą grupę. Jęczmień, żyto, owies.. to wszystko też ma gluten a powinno być zawarte w diecie

  • pysznezdrowie.pl

    A ja odczuwam ogromne zmiany po odstawieniu glutenu. Ponad 30 lat przerażające migreny. Lekarze zapisywali leki i rozkładali ręce. Ja, mąż i dzieci ponad rok bez glutenu, laktozy, cukru. Absolutnie wszystkie problemy zdrowotne minęły. Nie wrócimy do tych złych nawyków. Piszę sobie bloga pysznezdrowie.pl jakby ktoś chciał poczytać- zwłaszcza matki dla zdrowia dzieci! Jesteśmy tym co jemy! pozdrawiam

    • Czyli dbacie o to, co jecie. Właśnie o tym piszę.

    • mar

      Weszłam na Pani blog’a i pozwolę sobie na małą uwagę – proponowałabym zrezygnować z testów pseudodiagnostycznych; testy Volla, z kropli krwi etc. są tak samo skuteczne jak homeopatia; z tego co wiem, alergie pokarmowe diagnozuje się tylko dietą eliminacyjną; najlepszym wyjściem jest po prostu udanie się do alergologa… to oczywiście Pani pieniądze, ale mimo wszystko, nie chciałabym aby je Pani marnowała 😀

    • corvus

      To nie znaczy, że odstawienie glutenu zagwarantowało Pani i rodzinie lepsze samopoczucie i odporność. Mogło to być również ograniczenie cukru (moim zdaniem najprawdopodobniej) czy laktozy. Są trzy czynniki na raz, nie da się określić, który co zdziałał (przynajmniej bez jakichś szczegółowych badań).

  • Piotr

    „niesławne oszustwo Andrew Wakefielda dotyczące rzekomego związku szczepień z autyzmem” – związek jest jednoznaczny. Szczepienie jest jest defacto wykupieniem abonamentu na leki do końca życia, o ile substancja nie zostanie wyekstraktowana z organizmu.

    • tarhim

      Poskładałeś słowa w poprawne gramatyczne zdanie, tylko zupełnie bez sensu.

    • Achmina .

      ooo pranie mózgu ze Stop NOP? czy jakiś innych proepidemiowców ?

  • Eryk

    Konkluzja tego artykułu jest mimo wszystko idiotyczna – autor udowodnił, że grupa osób uważających się za osoby z nietolerancją wmówiła sobie nocebo i czuła się źle od posiłków nie zawierających glutenu. i ?? to ma być podstawa do obalenia zjawiska nietolerancji glutenu u osób bez celiakii ?? badanie, które objęło raptem 37 osób ??
    Sam rezultat też jest zresztą dość oczywisty – kiedy człowiek spodziewa się że dany posiłek może mu zaszkodzić jego procesy trawienne i fizjologiczne nie odbywają się tak samo jak u zwykłego człowieka i od samego napięcia związanego z tym może poczuć się źle. to tak, jakby ktoś kazał Ci przejść po polu minowym a potem udowadniał że miałeś nerwicę mimo że nie było tam min…
    Śmieszą mnie takie artykuły, bo sam mam nietolerancję bez celiakii i wystarczy okruszek chleba, niewielkie zanieczyszczenie glutenem żebym miał objawy zatrucia przez przynajmniej kilka dni. nieraz zdarzyło mi się zjeść coś, o czym myślałem że jest bezpieczne a jednak czułem się po tym źle, bo okazywało się zawierać gluten – nikt mi nie wmówi, że to nocebo…
    Pozbawiając się pożywienia z glutenem natomiast nie narażamy się na żadne niedobory – pieczywo ani makaron nie są aż tak bogatymi źródłami mikroelementów żeby od ich braku mogło czegoś zabraknąć, nawet te pełnoziarniste. to mit, powielany przez reklamy i producentów na opakowaniach. na odstawieniu mąki tak naprawdę tylko skorzystamy – wystarczy kilka kromek pełnioziarnistego chlebka żeby wchłanianie żelaza zmniejszyło się o 80%, także o czym my tu mówimy (inne aspekty spożywania chlebka pominę…)

    • Bezglutenowiec

      artykuł jest g*** wart tak naprawdę, bo p. Piotr się kompletnie nie zna na rzeczy. Przeczytał jakieś artykuły, badania i wyraża swoją opinię – ot, pełen subiektywny artykuł, który wydaje się obiektywną oceną stanu rzeczy.

      • Ciekawy zarzut.
        „Jakieś artykuły” to badania naukowe, opinie amerykańskiego Towarzystwa Celiaklii itp.
        Rozumiem, że p. Bezglutenowiec ma inne zdanie, ale niech nie polemizuje z moimi opiniami, a z badaniami.

        • Ja to tu zostawię 😉

          • Piotr Skonieczny

            Rozważ teraz tylko hipotezę, że do Pana prof. Nowaka przychodzi pan z koncernu farmaceutycznego i za „wyniki” jego badań daje mu „skromny” upominek. Dlatego też posługując się autorytetem w postaci tytułu profesora sprzedawane są ludziom największe głupoty, podczas gdy jakiś „redaktor” przed rozpoczęciem dyskusji dwóch panów oczernia od razu tego drugiego… jakie to tendencyjne, nie uważasz?

    • Aleksander

      ” wystarczy kilka kromek pełnioziarnistego chlebka żeby wchłanianie żelaza zmniejszyło się o 80%” To chyba będę dalej „chlebek” spożywać, bo jak przestanę, to się hemochromatozy nabawię 😮

  • Kate

    Autorowi artykułu polecam przeczytanie książki „Dieta bez pszenicy. Jak pozbyć się pszennego brzucha i być zdrowym” autor: William Davis
    Może douczy się pewnych faktów (nie mitów) i o co chodzi z jakością glutenu.

  • shady

    Kiedyś pszenica miała 14 chromosomów, teraz ma 42. To mutant, który ma być większy, lepszy, bardziej wydajny. Nie widzę potrzeby jedzenia tego czegoś. Fakt że coś da się zjeść nie świadczy o tym, że jest to pokarm.

  • Bezglutenowiec

    Zajefajnie, jak takie artykuły są pisane przez teoretyków, którzy nigdy nie doświadczyli szkodliwej siły glutenu, lecz po prostu lubią negować prawdy ogólne. Ja nie mam celiaklii, ale od 2 lat jestem na bezglutenowej diecie ze względu na inne problemy zdrowotne (stany zapalne w organizmie). Dietę bezglutenową sobie sam „wymyśliłem” po przeczytaniu kilku wpisów na forach, artykułów, książek, chcąc znaleźć receptę na moją nieuleczalną chorobę. Dieta bezglutenowa niweluje jej dolegliwości – sprawdziłem sam i działa! A jak tylko odstawię dietę to jest po prostu gorzej, praktycznie w ciągu kilkunastu godzin. Więc proszę nie pieprzyć o propagandzie i marketingowej modzie na bezglutenowość, bo ten glutoshit jest faktem! A artykuły takie jak ten to, tak jakby Pan Piotr napisał artykuł, na podstawie badań, artykułów innych + własne zdanie, ale… z dupy za przeproszeniem wzięte, bo gówno Pan o glutenie wiesz, tylko lubisz Pan negować mity, bo bloga Pan masz, to o czymś trzeba pisać

  • Bezglutenowiec

    Pan Piotr bawi się w moderatora i usuwa komentarze, które mówią o tym, że nie zna się na rzeczy. Bawi się w analizę, laboranta, nie mając kompletnie styczności z negatywnym działaniem glutenu! Brawo Panie Piotrze – pisze Pan bzdury i cenzuruje krytyczne oceny.

    • sesese

      Cały ten artykuł powstał na podstawie przeprowadzonych rygorystycznie badań naukowych, a nie widzimisię autora. Badania te wykazały, że u wielu ludzi rzekome złe samopoczucie wystąpiło nie dlatego, że mieli gluten w diecie, ale dlatego, że myśleli, że go spożywają. Nikt nie neguje dobrego czy złego samopoczucia tych ludzi, jak również Twojego po zrezygnowaniu z glutenu. Jednak chodzi o to, iż dowiedziono, że samopoczucie nie ma żadnego związku z zawartością glutenu w diecie.
      Celem badań tego typu nie jest decydowanie jaka dieta jest najlepsza dla kogo, gdyż są to kwestie indywidualne. Chodzi natomiast o to, by otrzymać rzetelne wyniki.
      Nigdzie w swoim komentarzu nie napisałeś, co oprócz glutenu zostało wyeliminowane, a co dodane do Twojej diety. Co się przez ten czas zmieniło, jakie leki przyjmowałeś itd. Czy prowadziłeś dzienniki przez ten czas: co o jakiej porze spożywałeś itd? Czy zacząłeś uprawiać więcej sportu. Czy się może zakochałeś? Bo to też ma wielkie znaczenie. Całe swoje twierdzenie opierasz na tym, że czujesz się lepiej. Jeżeli faktycznie jest ci lepiej, to wspaniale! Pytanie jednak czy innym ludziom to także posłuży, jeżeli nie wiadomo co tak na prawdę zadecydowało o poprawie Twojego zdrowia.
      I właśnie o te konkretne detale tutaj chodzi, bo generalizując często pomija się rzeczy, które wydają się nieistotne, a które mogą mieć znaczenie.

      • w

        Rygorystycznych badań naukowych. Przeprowadzonych na 37 osobach 🙂

    • Usunąłem dokładnie jeden Twój komentarz. Za obrażanie mnie i wulgaryzmy.

    • Jeśli cokolwiek ktokolwiek usuwa, to wpisy chamskie. Nie bawię się w laboranta, opisuje badania. Nie moje.
      Brawo anonimie – może chociaż się podpiszesz?

  • Crazy Horse

    Głupota nie boli, gdyby bolała to by się ludzie wreszcie leczyli. Ale ze nie boli to niech chociaż drogo kosztuje!

  • sztraf

    Około 1,5 roku temu, z ciekawości, przeszłam na tzw.dietę bezglutenową.
    Jako, że wiele dobrego o niej słyszałam, postanowiłam wypróbować na
    sobie, tj. czy będę czuć jakąś różnicę w samopoczuciu, czy zauważę
    jakieś zmiany w organiźmie, etc.Byłam na niej około 8 miesięcy – więc
    myślę, że to całkiem miarodajny czas by móc się wypowiedzieć nt. I co? I
    nic, kompletnie nic. Nie zauważyłam zupełnie żadnych zmian. Ani nie
    schudłam, ani jakoś nie zmieniło się moje samopoczucie. Fakt, że zawsze
    zwracałam uwagę na to co jem, staram się jeść pełnowartościowe produkty,
    sama przygotowuję posiłki, więc nie miałam jakiś problemów zdrowotnych z
    tym związanych, ot, tak, taki kaprys miałam, by spróbować tej „diety
    cud”. I wiecie co, zupełnie bez żalu ją porzuciłam. Naprawdę fajnie
    zjeść sobie czasem biały makaron, pizzę i pszeniczne bułeczki (zwłaszcza
    upieczone przez siebie);-) Wszystko z umiarem.

    • Figula

      Za to ja pomimo niskiej wagi, schudłam bez glutenu, ale może to też dlatego, ze żyłam wtedy na samych rybach, owocach i warzywach. No pojawiał się też czasem ryż i jakieś kasze, ale to bardzo rzadko. No i jeszcze sporo migdałów i pestek z dyni wcinałam. Mój problem ze skórą praktycznie się skończył w tym czasie, ale przez chłopaka znów wróciłam do swoich kiepskich nawyków i problem wrócił, jednak i tak jadam te niezdrowe rzeczy rzadziej, dużo rzadziej niż niegdyś i ze skórą mam troszkę mniejsze problemy niż dawniej (ale akurat to może być też kwestia wieku).

      Z drugiej strony nie zgodzę się też z tym, jeśli chodzi o artykuł, że taka dieta jest droga, bo nie jest. Owoce i warzywa i tak powinniśmy jeść, ryby też są rekomendowane (choć nie trzeba i rozumiem osoby, które mięsa w ogóle nie jedzą, jednak i ryby i pozostałe mięsa są dużo droższe niż warzywa, owoce i kasze), jednak powiedzmy, że mówimy o standardowej osobie, która najczęściej sięga po drób, więc tu się cena nic nie zmienia. Więc odejdzie chleb, margaryna, czy masło do smarowania, a dojdzie troszkę więcej czegoś z innej grupy.
      Cena diety generalnie zależy od tego, co kto wybierze, bo można sobie słodzić czymś innym zamiast cukrem, na pewno wyjdzie drożej, ale można też w ogóle przestać słodzić i po prostu zrezygnować z ciast, a jeść więcej jabłek, które drogie też nie są, czasem tańsze od cukru. Tak jak przy bezglutenie nie trzeba kupować drogich bezglutenowych makaronów, czy chlebków, można się przestawić na kaszę gryczaną, zamiast makaronu, albo ryż.

  • Są inne ściemy, które firmy farmaceutyczne nam wciskają. Jedną z nich jest zakwaszenie organizmu. Temat wywodzi się z z tak zwanej me***yny holistycznej, innych tego typu bzdur i nieetycznego marketingu. Więcej informacji można znaleźć tutaj
    http://www.avbert.com/?page_id=206

    • le_biodka

      To nie jest ściema tylko fakt i co ciekawe lekkie zakwaszenie organizmu zdiagnozowano u mojej 4-letniej córki w publicznym szpitalu, po tym jak wprowadziłam do jej diety z powrotem gluten (wcześniej miała robiony tzw. test obciążeń wskazujący nietolerancję glutenu) To natomiast skończyło się totalną rewolucją żołądkowo-jelitową: nudności,biegunkę, wymioty itp. Po wielu badaniach wreszcie potwierdzono diagnozę alternatywnego ośrodka. A co do samego zakwaszenia organizmu u wielu ludzi to fakt, ale to że to wykorzystują koncerny farmaceutyczne to już inna bajka. Na pewno w każdym razie łykanie tabletek nie jest rozwiązaniem, a jedynie odpowiednia dieta bazująca na świeżych owocach i warzywach!

  • martyna

    z nauką Twój artykuł nie ma nic wspólnego. powoływanie się na jedno źródło jest co najmniej śmieszne! a środowisko naukowe pokazałoby Ci środkowy palec, ponieważ niestety ale owy artykuł jest niczym innym jak słabym doświadczeniem. facet udowodnił w nim efekt placebo ale na pewno nie fakt iż nie istnieje nietolerancja na gluten, a że placebo udowodnili nawet na zwierzętach to facet Ameryki tu w ogóle nie odkrył. Zresztą wiadomo nie od dziś, że Amerykanie są bardzo przeciwni diecie bezglutenowej (po pierwsze, dlatego że Europejszycy zwrócili im na nią uwagę!, po drugie u nich najbardzeij bije to po ich segmentach produkcji spożywki). Poczytaj sobie artykuły naukowe opisujące efekt istnienia nietolerancji na gluten i celiaki w Chinach (udowodniono, że nie genotyp Europejczyków czy też Amerykanów powoduje te stany chorobowe, ale sama szkodliwość glutenu!). no cóż ale do tego musiałbyś/musiałabyś mieć dostęp do fachowej/naukowej literatury, a nie kopiować artykuł który już dawno po necie krąży (TAK-COŚ TAKIEGO JUŻ CZYTAŁAM) więc zastanów się nad wprowadzeniem żródła w innym przypadku to zwykły plagiat – CRAZY”NAUKO”
    😐

    • jarek

      Twój komentarz z nauką nie ma nic wspólnego. Powoływanie się na subiektywne odczucia to bzdura, a nie nauka. Jakieś źródła twoich pseudo-rewelacji?

    • Cieszę się, że coś takiego już czytałaś. Nie jesteśmy jedynym miejscem, gdzie możesz przeczytać o wątpliwościach związanych z nietolerancją glutenu.
      Warto, żebyś nie używała słów, których nie rozumiesz. Takich jak na przykład „plagiat”.

  • r4aurean

    Zabawnie się czyta komentarze u ilu osób ten artykuł wywołał „ból dupy”. Dokładnie jak na dłoni widać jak przemysł spożywczy poprzez sponsorowane badania i swój, nomen omen, fenomenalny marketing zindoktrynował konsumentów, którzy teraz już trzymają się kurczowo wersji, że gluten to prawdziwe zło, syf i główna przyczyna wzdęć, niestrawności, autyzmu, raka biodra, samobójstw wśród przewodniczących kół gospodyń domowych w powiatach miejsko-wiejskich w okresie Dożynek, etc. (niepotrzebne skreślić). Wchodząc tu zakładałbym, że raczej napotkam się na racjonalne komentarze ludzi wykształconych, elokwentnych, otwartych na nowe idee a tu taki folklor. Pozdrawiam :D.

  • Artur

    Myślę, że nie chodzi tutaj jedynie o kwestie samego glutenu, ale o dietę oparta głównie na zbożach, a w zasadzie wszechobecnej pszenicy. Pszenicy zmodyfikowanej genetycznie w latach 50tych … bardziej odpornej, niższej, o dorodniejszych kłosach łatwiejszych do wykłoszenia.. tylko jakoś zapomniano zbadać jak ten frankentwór wpłynie na zdrowie konsumujących…

    Generalnie żywność oparta na pszenicy taka jak: chleb, bagietki, płatki śniadaniowe, mufinki itd. często powodują większy wzrost poziomu cukru we krwi niż inne źródła węglowodanów.

    2 kromki pełnoziarnistego chleba tostowego: 45 minut po jedzeniu poziom cukru we krwi podskoczył z 86 do poziomu 155… każdy może sam przeprowadzić taki eksperyment.

    Poziom cukru po zjedzeniu takich produktów podnosi się gwałtownie, po czym jednak szybko spada jakieś 1,30 do 2 h po spożyciu mamy więc sinusoidalne stany głodu i nasycenia… jemy nie dlatego, że faktycznie nasz organizm potrzebuje, ale dlatego, że spadł poziom cukru we krwi… od wzmożonego łaknienia tylko krok do otyłości. Każdy kto zrezygnował ze zbóż w swojej diecie a w szczególności z pszenicy będzie wiedział o czym piszę. Znika chętka na jakąś przekąskę średnio co 2 godziny.

    Na tempo starzenia się naszego ciała i jego organów ma wpływ m.in. glikacja. Pszenica zawiera bardzo specyficzny typ węglowodanów nie występujący w innym pożywieniu) nazywany Amylopektyną-A, który w testach powodowała większy wzrost poziomu cukru we krwi niż czysty rafinowany cukier! W rzeczywistości amylopektyna-A (z pszenicy) podnosi poziom cukru we krwi bardziej niż jakiekolwiek inne źródło węglowodanów na ziemi.

    Ale główne zagrożenie tak naprawdę nie siedzi w glutenie czy nawet w glikacji, tylko w podstępnym małym potworku – lektynie WGA. Jest to mechanizmy obrony przed wrogami, nasiona rodziny traw np. ryż, pszenica, żyto zawierają wyjątkowo wysoki poziom glikoprotein znanych jako lektyny, które funkcjonują trochę jak niewidzialne ciernie. Gotowanie, kiełkowanie, fermentacja, trawienie to tradycyjne metody, jakimi posługują się ludzie, na przykład w celu usunięcia niespożywczych składników znajdujących się w roślinach. Jednakże lektyny są odporne na takie czynniki jak zmiana ph czy temperatury. Lektyny WGA (występujące w pszenicy) tworzą te same wiązania dwusiarczkowe jak przy wulkanizowaniu kauczuku. Lektyny są więc podobnie jak syntetyczne pestycydy bardzo małe, odporne na rozkład przez żywe organizmy i zdolne do gromadzenia się w tkankach, gdzie zakłócają naturalne procesy.

    Wyraz lektyna pochodzi od tego samego etymologicznego rdzenia, co słowo „wybrany” i dosłownie znaczy „wybierać”. Lektyny są przeznaczone do wyboru specyficznych węglowodanów, by w ten sposób przymocowywać się do powierzchni komórek. W przypadku WGA ze względu na największe pokrewieństwo, wybierane są dwie glikoproteiny w postaci N-Acetyloglukozaminy, NAG oraz kwasu N-acetyloneuraminowy (kwas sialowy). WGA jest więc pomysłowym rozwiązaniem chroniącym pszenicę przed całą gamą naturalnych wrogów. Dlaczego? Oto przykłady: grzyby mają ściany komórkowe składają się z polimeru N-acetyloglukozaminy, ściany komórkowe bakterii są wykonane z warstwowej struktury zwanej peptydoglikanem (Chemicznie jest to biopolimer kwasu muraminowego i N-acetyloglukozaminy oraz tripeptyd: D-alanina, kwas D-glutaminowy i kwas mezodwuaminopimelinowy.). N-Acetyloglukozamina, NAG jest podstawową jednostką biopolimerową chityny, która stanowi zewnętrzny szkielet owadów i skorupiaków. Wszystkie stworzenia, wliczając w to robaki, ryby, ptaki i ludzi, używają N-Acetyloglukozaminy, jako podstawowej substancji do budowy różnych tkanek, wliczając w to kości. Wytwarzanie chrząstki, ścięgien i stawów, zależy od integralności strukturalnej N-acetyloglukozaminy. Śluz znany jako glikokaliks, albo dosłownie „płaszcz cukrowy” jest wydzielany u ludzi przez komórki nabłonka, które stanowią linię wszystkich błon śluzowych, od jam nosowych po wyściółkę naczyń krwionośnych. Glikokaliks składa się głównie z N-acetyloglukozaminy i kwasu N-acetyloneuraminowego (znany także jako kwas sialowy). Wyjątkowa specyfika wiązania WGA, pasująca dokładnie do tych dwóch glikoprotein, nie jest przypadkowa, WGA jest bowiem doskonale przystosowana do przyczepiania się, rozrywania i uzyskiwania dostępu poprzez błony śluzowe.

    Niektórzy mogą poczuć się zaskoczeni, że pszenica będąca podstawowym produktem żywnościowym, zawiera tak potężną, wpływającą ujemnie na zdrowie broń, której szkodliwość dopiero teraz zaczyna wychodzić na jaw. Niemniej WGA została przyćmiona przez inne białka, występujące w tym zbożu. Ludzie – nie natura – spędzili tysiące lat na selektywnej uprawie pszenicy, dobierając coraz większą ilość białek. Te aktywne farmakologicznie białka, podobne do opiatów proteiny zawarte w glutenie są znane jako egzorfiny glutenu (A5, B4, B5, C) i gluetnomorfiny (gliadomorfiny). W krótkim okresie mogą one skutecznie uśpić naszą czujność na długofalowe, negatywne skutki działania WGA. Gluten posiada również bardzo wysoki poziom toksycznego kwasu asparaginowego i kwasu glutaminowego, które mogą być wysoce uzależniające, podobnie jak ich syntetyczne odpowiedniki – aspartam i glutaminian sodu. Być może właśnie przez narkotyczne właściwości pszenicy, jej szkodliwość dla zdrowia długo nie wyszła na jaw, pozostając w cieniu niesprecyzowanych przypuszczeń i spekulacji.

    Krótko mówiąc lektyna WGA jest odpowiedzialna za wiele chorób autoimmunologicznych i zwyrodnień, które mogą nas dopaść:

    – działanie pro-zapalnie

    Przy niezwykle małych stężeniach (nanomolowych), WGA stymuluje syntezę prozapalnych cytokin (przekaźników chemicznych), w tym interleukiny 1, interleukiny 6, interleukiny 8, w jelitach oraz w komórkach układu odpornościowego. WGA indukuje uwalnianie wolnych rodników. Odgrywa również rolę przyczynową u pacjentów z przewlekłym zapaleniem jelita cienkiego.

    – immunotoskyczność

    WGA wywołuje atrofię grasicy u szczurów i może bezpośrednio wiązać i aktywować leukocyty. Wykazano, że przeciwciała anty-WGA w surowicy człowieka reagują krzyżowo z innymi białkami, co może się przyczyniać do autoimmunizacji. WGA wydaje się odgrywać ważną rolę w patogenezie choroby trzewnej.

    – neurotoksyczność

    WGA może przechodzić barierę krew-mózg i jest w stanie swobodnie podróżować między tkankami mózgu, dlatego jest stosowana jako znacznik do identyfikacji obwodów neuronowych. Zdolność tej lektyny do pokonania bariery krew mózg, wzbudziła zainteresowanie koncernów farmaceutycznych, które poszukują najskuteczniejszego sposobu dostarczania leków do mózgu. WGA posiada unikalną umiejętność wiązania kwasu N-acetyloneuraminowego, kluczowego składnika błon neuronów znajdujących się w mózgu, takich jak gangliozydy. Pełnią one różne funkcje np. przekazywanie impulsów z komórki do komórki. Zaburzenie ich funkcjonowania jest obserwowane w chorobach neurodegeneracyjnych. WGA może przyczepić się do powłoki ochronnej nerwu tzw. osłonki mielinowej i jest zdolna hamować jego wzrost.

    – cytotoksyczność

    Wykazano, że WGA jest toksyczna wobec zwykłych i rakowych komórek i może indukować bądź zatrzymać cykl komórkowy lub zaprogramowanie śmierci komórkowej (apoptozy).

    – zakłócanie ekspresji genów

    WGA wykazuje zarówno mitogenne jak i anty-mitogenne działanie. Może powstrzymywać replikację DNA wiążąc kwas polisialowy.

    – zakłócanie funkcji endokrynologicznych

    WGA może wpływać na wzrost masy ciała i insulinoodporność. Potrafi blokować receptory w podgórzu wrażliwe na leptynę, hormon odpowiedzialny za hamowanie uczucia głodu. WGA wykazuje szczególne powinowactwo do tkanki tarczycy i wskazuje się na jej związek zarówno z łagodnymi jak i złośliwymi guzami tarczycy. Poza tym WGA zakłóca produkcję sekretyny z trzustki, co może hamować trawienie i powodować przerost trzustki. Lektyna WGA potrafi również łączyć się z plemnikami i komórką jajową, i w ten sposób negatywnie wpływać na płodność.

    – kardiotoksyczność

    WGA powoduje aktywacje i agregację płytek krwi. Ma silny, destrukcyjny wpływ na adhezję trombocytów i komórek śródbłonka, które odgrywają kluczową rolę w regeneracji tkanek i bezpiecznie usuwają neutrofile z naszych naczyń krwionośnych.

    – niekorzystny wpływ na funkcje przewodu pokarmowego

    WGA obniża poziom białek szoku cieplnego w komórkach nabłonka jelita, pozostawiając komórki te słabiej zabezpieczona przed potencjalnie szkodliwą zawartość światła jelita

    – wykazywanie patogennego podobieństwa do niektórych wirusów

    więcej można znaleźć tutaj:

    https://eternityandfingerprints.wordpress.com/2014/09/22/some-kind-of-monster-lektyna-wga/

    https://eternityandfingerprints.wordpress.com/?s=pszeniczny+brzuch+i+ciastkowata+buzia

    polecam również blog dr Davisa:

    http://www.wheatbellyblog.com/

    • wqw

      Jestem ciekawa, czemu na ten komentarz Crazy Nauka nie odpowie. Za dużo faktów?

      • A na cóż tu odpowiadać? Bardzo ciekawy i bogaty komentarz. Nie dotyczy jednak nietolerancji glutenu, o której piszemy, a innych nietolerancji pokarmowych, również związanych z produktami zbożowymi.

        • Artur

          tylko, że ciężko oddzielić gluten i rozmawiać tylko o nim, skoro jest nierozerwalnie związany ze zbożami i ich ogólnie szkodliwym działaniem na organizm ludzki. Myślę, że trudno rozmawiać o samym glutenie w oderwaniu od kontekstu, na co starałem się wskazać w komentarzu.
          Obawiam się, że jak zwykle rozpęta się medialna burza własnie wokół glutenu, część ludzi uspokoi swoje sumienia 😉 (że może coś z ich bogatą pełnoziarnistą dietą jest nie tak) … i tym sposobem zamiecie się pod dywan sedno problemu, chociażby w postaci LEKTYN czy wpływu produktów zbożowych – szczególnie pszenicy, na poziom cukru we krwi oraz otyłość z tym związaną…

  • ania

    Artykuł jest mylący, istnieje nietolerancja glutenu. Można wykonać sobie test z krwi na nietolerancje pokarmowe. To, że jakieś osoby nie wykonały badania nie oznacza, że nietolerancja nie występuje. Na diecie bezglutenowej je się wartościowe i razowe mąki, np gryczaną, mąke z brązowego ryżu itp. Żadnych składników nie musi w takiej diecie brakować i nie ma żadnej potrzeby, żeby kupować bezwartościowe i drogie produkty ze znakiem gluten free (często z kukurydzy, która niektórym też szkodzi).

  • Adam

    Zacznijmy od tego, że nie jestem gastroenterologiem, a w mojej ocenie nikt nie posiadający tej specjalizacji nie powinien pisać rzeczy typu „Nietolerancja glutenu nie związana z celiakią prawdopodobnie nie istnieje”. Żeby oszczędzić innym sprawdzania napiszę, że autor tych słów gastroenterologiem nie jest, a przynajmniej przedstawia się jako „blogger”. Nie będąc lekarzem, piszę te słowa, gdyż tak się złożyło, że jakiś „wesoły” kolega wrzucił link oraz moja żona ma zdiagnozowaną nietolerancję glutenu właśnie. Zdiagnozowaną przez konsylium gastroenterologów, gdyby ktoś się pytał. A skoro już tu dotarłem, to dodam że tak się akurat złożyło,że mam pewne pojęcie na temat badań kliniczny. Bardzo mizerne, ale duże na tyle, żeby wiedzieć, że badania na 30-40 osobach to trochę zbyt mało, aby wysuwać istotne wnioski. Gdyby ktoś nie doczytał, to taka liczba pacjentów dotyczy obu cytowanych tu badań. Mam nadzieję, że gastoenterolodzy leczące moją żonę opierają się na bardziej wiarygodnych badaniach.

  • Czemu mnie to nie dziwi…. 😉

  • Ania

    A co z alergią na gluten ? Moje dziecko nie ma żadnych objawów ze strony układu pokarmowego, więc to nie celiaklia, ale ma objawy skórne – świąd w zgięciach stawów, wysypki, właśnie po spożyciu glutenu. Autosugestia nie wchodzi w grę bo mówimy o 1,5 roczniaku.

    • A skąd wiesz, że to gluten wywołuje te reakcje?

  • le_biodka

    Kompletna bzdura, chociażby sam fakt żeby diagnozować nietolerancję
    glutenu jedynie poprzez fizyczne objawy, które nierzadko pojawiają się
    ze znacznym opóznieniem. Często też jest tak, że dopiero regularne
    jedzenie produktów z glutenem skutkuje jakimiś gastrycznymi
    dolegliwościami. Bardziej wiarygodne byłoby choćby badanie krwi na
    przeciwciała?! Autor tego artykułu nie powinien poruszać tematów, o
    których nie ma zielonego pojęcia…

  • Nutri-MENTOR
  • joseph

    szkoda tylko w pierwszym zdaniu jest błąd ortograficzny, od razu chce się cztać dalej

    • wqw

      cieszę się, że ktoś to zauważył 😀

  • Nutri-MENTOR

    „Prawdopodobie nie istnieje” – sugeruje że autor nie jest przekonany o tym co napisał. Zgadzam się, że dieta nie powinna być wprowadzana z powodu mody a z powodu wskazań i pod nadzorem lekarza i dietetyka. Dużo rozsądniej na ten temat napisała dr n. med. Magdalena Golachowska. http://www.celiakia.pl/wp-content/uploads/2013/12/Nadwrazliwosc_na-gluten_Golachowska.pdf Publikujmy fakty, nie domniemania.

  • habb

    37 badanych, a wy już stawiacie, że to nieprawda 😀 hahah żal mi was

  • magdalka

    a jak w takim razie wytłumaczyć sytuację, gdy niemowlę jest uczulone na gluten? Moje roczne dziecko nie toleruje glutenu, kiedy go odstawiliśmy restrykcyjnie, czuje się o wiele lepiej, nie ma problemów ze śluzem i krwią w kupie, nie ma wzdęć, nie płacze po jedzeniu. Efekt placebo? No nie wiem, czy roczne dziecko to w ogóle rozumie.

  • Paulinawum

    Uwaga bardzo proszę o pomoc!! Jestem studentką Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (Dietetyka) i piszę pracę magisterską na temat diet alternatywnych i ich wpływie na wybrane aspekty życia i zdrowia. Potrzebuję, aby ktoś, kto stosował dietę rodzielną dr. Haya, paleolityczną lub bezglutenową wypełnił mi krótką ankietę (dosłownie 5 min). Bardzo proszę o pomoc, wyniki będą użyte jedynie do celów naukowych. Jeżeli ktoś jest chętny mi pomóc proszę o wiadomość na adres dietyalternatywne@interia.pl albo w poście. W odpowiedzi wyślę link z ankietą internetową. To zajmie naprawdę chwilę a będę bardzo wdzięczna! W zamian mogę pomóc w kwestiach żywieniowych. Pozdrawiam

  • Krwawy Roger

    Jak żyje bardziej gównianego tekstu nie czytałem kurwa jego mać.

  • magda

    http://www.celiakia.pl/wp-content/uploads/2013/12/Nadwrazliwosc_na-gluten_Golachowska.pdf

    dr n.med. Magdalena Golachowska o nadwrażliwości na gluten, nie związanej z celiakią

  • Kinga

    Uwielbiam czytać takie „rewelacje” pisane przez ludzi na zasadzie „nie znam się, to się wypowiem”. Dieta bezglutenowa droga? Owszem, jeśli zastępujemy gluten bezglutenem, a tu nie o to chodzi, żeby zastępować, tylko o to, żeby uwolnić się od zbóż. Prowadzi do niedoborów witamin i minerałów? A czy autor słyszał o kwasie fitynowym zawartym w zbożach, ten to dopiero robi spustoszenie w niedoborach 🙂 Pewnie artykuł sponsorowany przez producenta kuleczek zbożowych, któremu spada sprzedaż… Pozdrawiam 🙂

  • marti

    jedna wielka bzdura, chyba osoba pisząca ten artykuł w życiu nie miała styczności z tematem o którym pisze. nietolerancja glutenu była znana już przed 2011 i dotykała nie tylko osoby u której zdiagnozowano celiakię. oprócz przeczytania opublikowanych przez kogoś badań proponuję zbadać sprawę i nawiązać kontakt z osobami które rzeczywiście ten problem mają.

  • Małgorzata Ostrowska

    Bzdura. Mam nietolerancję na gluten – reakcja typu opóźnionego, Objawy nietolerancji np. ból brzucha pojawiają się u mnie dopiero 1-2 dni po zjedzeniu i jest to tak ostry ból, że długo o tym pamiętam i uważam bardziej.

  • Ela

    Przecież dr Wakefield został oczyszczony niedawno z zarzutów, więc nie wiem czy elegancko jest nazywac go łajdakiem. I z tego co wiem, prawdziwi bezglutenowcy nie kupują produktów „gotowców” tylko sami gotują i ich lodówki są wolne od przetworzonych produktów, więc jeśli chodzi o wydawnaie pieniędzy – to jest taki sposób na zdrowe odżywianie, który wymaga wiele czasu, poszukiwań, ale nie więcej pieniędzy. Zapewne jest wielu takich, co idzie za modą i oni wydają te pieniądze ale nie tacy, co prawdziwie i świadomie
    decydują się na zdrowe jedzenie, tez bez pszenicy (w obecnej jej genetycznej odsłonie).

  • BeaWD

    Autor zapominał o jednej rzeczy: mąkę wybiela się dwutlenkiem chloru, który w połączeniu z glutenem tworzy białko zwane alloksan, a za jego pomocą wywołuje się cukrzycę u zwierząt laboratoryjnych. Zatem spożywanie produktów wybielanych i glutenowych nie jest obojętne dla organizmu.

  • Przeczytałem kiedyś w książce „Jedzta co chceta” pani Błaszczyszyn ciekawe zdanie. Dokładnie go nie przytoczę, ale wydźwięk był taki, że nie ma jednej cudownej diety. Ktoś nie je mięsa i czuje się świetnie, inna osoba musi zjeść na śniadanie 5 jaj żeby mieć energię. Najgorzej jest gdy na siłę próbuje się wmówić komuś, że jego dieta jest najlepsza, najcudowniejsza, jedynie słuszna, itp. Nie jesz produktów, które zawierają gluten? Super, na pewno jesteś zdrowszy. Jesz i dobrze się czujesz – niewątpliwie również jesteś zdrowy. Wszystko zaczyna się w głowie. Pozdrawiam 🙂

  • Och, po tym tekście natychmiast sięgam po ciastko 😀 (tzn. jutro na śniadanie, bo teraz to już za późno). Przekonałeś nawet i mnie, w ostatnim czasie mocno gluten ograniczającą.

  • ania2ada

    Mam pytanie do autora tekstu, p. Piotr Stanisławski.

    Czy naprawdę zapoznał się Pan z oryginalnym tekstem badania w języku
    angielskim??? Mam co do tego poważne wątpliwości. O samym badaniu pisze
    Pan niewiele. Najpierw dowiadujemy się, że gluten podawany był badanym
    tak, aby o tym nie wiedzieli (tu się zgadzam- dbano o to, żeby posiłki
    były nie do odróżnienia). A już w następnym akapicie podaje pan
    informacja, że część uczestników badania informowano, że spożywają
    gluten, choć go w rzeczywistości nie dostawali i wtedy skarżyli się oni
    na dolegliwości, drugiej zaś grupie podawano gluten w tajemnicy i wtedy
    badani nie zgłaszali żadnych objawów nietolerancji glutenu. Nie wiem,
    gdzie Pan to wyczytał?! Prosiłabym o wskazanie w oryginalnym tekście,
    który Pan zresztą linkuje, fragmentu, gdzie padło takie stwierdzenie.

    Niestety, zapewne niewielu czytelników zapoznało się z tekstem badania-
    przejrzałam komentarze i nikt nie zwrócił uwagi, na nieprawdziwość i
    sprzeczność podawanych w artykule informacji nt. efektów badań. Ale i
    tak najgorsze, że chyba sam autor artykułu tego nie zrobił!!! Istnieje
    też możliwość, że celowo spłycił problem, uprościł wnioski i okrasił to
    jeszcze małym kłamstwem. Dzięki temu artykuł jest demaskujący,
    sensacyjny i przez to bardziej poczytny! A ludzie to czytają i wierzą
    Dziennikarzowi, który przekonuje, że osoby, które przestają jeść gluten i
    lepiej się czują, tak naprawdę sami się oszukują, co dowiodło badanie
    Gibsona ( bo to „klasyczny efekt nocebo (…)- wiedza o tym, że coś nam
    może zaszkodzić wywołuje faktyczne negatywne efekty). Łatwo jest drwić z
    głupich, poddających się modzie osobników, którzy dali się zmanipulować
    chciwym producentom żywności BG. Ale czy naprawdę tak łatwo jest wmówić
    tysiącom ludzi, że unikanie jakiegoś składnika diety poprawi ich
    samopoczucie, przywróci zdrowie i pozwoli odstawić leki? To chyba lekka
    przesada. To byłoby zbyt piękne, można by tak leczyć np. raka?

    I jeszcze jedna sprawa. Może rzeczywiści to nie sam gluten jest zły.
    Może złe samopoczucie tak wielu osób spowodowane jest czymś innym niż
    gluten, ale faktem jest to, że rezygnacja z glutenowych, produkowanych
    na ogromną skalę zbóż, bardzo wielu ludziom przywraca zdrowie, pozwala
    zapomnieć o różnych bólach, problemach skórnych czy innych
    dolegliwościach. Kto tego doświadczył, ten ścierpi każdą drwinę i
    wytrzyma głupie stwierdzenia, jak to z artykułu, że dał sobie to
    wszystko wmówić

    • kw

      Dołączam się do prośby.

  • es

    Zgodzę się z autorem, że obecnie panuje bardzo duża moda na jedzenie bezglutenowe. Niestety z brakiem istnienia tzw. nietolerancji glutenu już nie. Niejednokrotnie bóle, które towarzyszą przy spożywaniu produktu, na który ma się uczulenie/nietolerancje są nie do opisania. I to nie są jedynie swędzące wysypki bądź bóle głowy, ponieważ ból potrafi być tak mocny, że aż „skręca z bólu” i nie ma się siły podnieść. Dodatkowo nietolerancja glutenu była już znana o wiele wcześniej niż w 2011 roku. Już w latach 90 było przekonanie, że jest to choroba dziecięca, z której się wyrasta. Właśnie dzięki takiej opinii lekarzy zawdzięczam poznanie smaku glutenu oraz bardzo silnych bóli brzucha każdego dnia oraz innych nieprzyjemnych dolegliwości, co doprowadzało do częstych omdleń i wizyt w szpitalu. Po wyeliminowaniu glutenu bóle oraz inne dolegliwości ustąpiły i wątpię, żebym była zmanipulowana modą, ponieważ glutenu unikam od ponad 10 lat.

  • Agricol

    Przecież to badanie jest mikroskopijne co więcej oficjalnie finansowane przez George Weston Foods(http://www.georgewestonfoods.com.au/our-business/index.html) i jest to napisane na samym dole oryginalnego badania z linka które podała crazy nauka. Firma ta jest jednym z największych producentów produktów pszennych zawierających gluten z definicji więc chyba ciężko żeby badanie wykazało coś innego niż wykazało. Bez takich „badań” straci ta firma parę milionów.

    • ania2ada

      Dzięki za zwrócenie uwagi na ten problem. Ewidentnie wystąpił tu pewien konflikt interesów!

  • ania2ada

    Sponsorem badanie (z 2013r.), o którym mowa w artykule była firma George Weston Foods, produkująca głównie pieczywo (na co zwrócił uwagę Agricol). Była więc bez wątpienia bardzo zainteresowana tematem. Nie oznacza to od razu, że w jakikolwiek sposób wpłynęła na wyniki. Ale czasem lepsza jest po prostu dezinformacja i zasianie wątpliwości w konsumentach. Jak to zrobić? Badanie było bardzo wąsko sprofilowane. Chodziło o zbadanie jedynie oddziaływania glutenu na ludzi z tzw. „nietolerancją GLUTENU”. Badani zapewne nie dostawali bułeczek pszennych, tylko konkretną ilość glutenu (16g glutenu/dzień). A co jeśli to nie sam gluten szkodzi? Może to tylko jeden z czynników. W badaniach Włochów z 2012r. (Carroccio et al.) przeprowadzonych na szeroką skalę (920 badanych) wyszło, że wiele osób z IBS, cierpi na nadwrażliwość na pszenicę (276 badanych), a większość z nich równocześnie na inne składniki pokarmowe. Sensacyjne badanie, o którym mowa w artykule p. Stanisławskiego miało więc bardzo konkretny cel. Wcale nie chodziło o dogłębne zbadanie problemów ludzi z „nietolerancją glutenu” (a przynajmniej tak się to teraz nazywa), a jedynie wykazanie czy sam wyizolowany gluten powoduje dolegliwości. Ciekawe, czy jeśli badani dostawaliby chleby i bułki sponsorującej badanie firmy GWF, wynik byłby podobny???
    Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej na temat bardzo złożonego zagadnienia jakim jest tzw. nietolerancja na gluten, polecam artykuł: http://www.celiakia.pl/wp-content/uploads/2013/12/Nadwrazliwosc_na-gluten_Golachowska.pdf
    Jest to bardzo dobre, przystępne dla zwykłego zjadacza chleba, opracowanie całego zagadnienia, bez sensacyjnego tytułu i kontrowersyjnych stwierdzeń. Szkodliwości glutenu czy też po prostu zbóż produkowanych na masową skalę (gdzie ważna jest przede wszystkim wydajność i odporność na choroby, a nie zdrowie konsumentów), staje się dla wielu ludzi namacalnym problemem. Nie sądzę, że uda się zamieść problem pod dywan, ale opór gigantycznych producentów żywności jak GWF jest faktem. Dla nich moda na jedzenie bezglutenowe oznacza po prostu wielkie straty.

  • magda

    „Badanie” gibsona jest oficjalnie finansowane przez George Weston
    Foods, informacja o tym jest nawet umieszczona w badaniu na samym dole (http://www.gastrojournal.org/article/S0016-5085%2813%2900702-6/fulltext)
    oczywiście firma to potentat australijski w wyrobie chleba,makaronów i
    innych bagiet, zrobionych z pszenicy zawierającej gluten, ot czysta
    „metoda naukowa”!

    • Junoxe

      Uprawiasz cherry picking i wypowiadasz się na temat, o którym pojęcia nie masz.
      Otóż badania nie były finansowana przez George Weston Foods. Badania były zamówione przez Australian Research Council Linkage Project and the National Health and Medical Research Council (NHMRC) of Australia i współfinansowane przez George Weston Foods. I teraz najważniejsze. Dlaczego współfinansował. Otóż na podstawie współczesnej wiedzy wyniki były łatwe do przewidzenia. Ciekawym może być co najwyżej w jakiej formie ten „support” się odbywał. Korzyść np. PR z takiej współpracy z takimi instytucjami jest istotna. Nie wiemy też kto wyszedł z propozycją współtworzenia badań.
      A co do metody naukowej, to weź się dziecko idź poducz.

      • Fafkulec

        Naprawdę wierzysz w to co piszesz? Sugerujesz, że nie ma badań na zamówienie? Obawiam się, że ktoś inny powinien się poduczyć na temat jak funkcjonuje współczesny świat. Przy okazji poczytaj to http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25701700
        Tych badań chyba George Weston Foods nie WSPÓŁfinansował 🙂

        • Junoxe

          Coś Ci się pomyliło, albo chciałeś odpowiedzieć komuś innemu. Z mojej wypowiedzi kompletnie nie wynika, abym sugerował, ze nie ma badań na zamowienie.
          Try harder.

          • Fafkulec

            „Dlaczego współfinansował. Otóż na podstawie współczesnej wiedzy wyniki były łatwe do przewidzenia.”

            A jaką konkretnie wiedzę masz na myśli? Podrzuć jakieś linki może, naprawdę chętnie się z nimi zapoznam.
            A po drugie najpierw piszesz, że badania nie były finansowane przez GWF, aby w kolejnym zdaniu napisać, że były współfinansowane przez GWF. To w końcu były, czy nie były? Fakt, nie wiemy jaka była geneza i cały przebieg procesu WSPÓŁfinansowania tych badań, ale przyznasz chyba sam, że fakt ten nie wpływa raczej pozytywnie na ich obiektywizm i wiarygodność. A wręcz przeciwnie, każdemu trzeźwo myślącemu odbiorcy powinna zapalić się czerwona lampka.

            Co do meritum Twojego pytania, w swojej wypowiedzi sugerujesz to pośrednio – naprawdę wydaje Ci się, że badania robione na zamówienie, często nierzetelne, są zawsze jawnie i oficjalnie finansowane przez lobbystów, którym zależy na uzyskaniu konkretnych wyników takiego badania?

  • ghost

    Ludzie jedzą pół kilo mąki dziennie w postaci „kanapek z serem” na śniadanie, przegryzek na drugie, makaronu na obiad i „kanapek z serem” na kolację, a potem są zaskoczeni, że jak zaczynają pilnować tego, co jedzą, to czują się lepiej. To nie jest kwestia samego odstawienia mąki, ale przejścia na zróżnicowaną dietę, bo często za tym idzie zmiana trybu życia na bardziej aktywny. Zatem nie można wysnuć prostego wniosku, że to samo pozbycie się mąki i mocno przetworzonego jedzenia działa uzdrawiająco, bo w tym samym czasie zachodzi wiele innych czynników wpływających na zdrowie.

  • kamila

    Celiakia to nie tylko genetyczna nadwrazliwosc na gluten ale powazne schorzenie, które powoduje przenikanie toksyn przez scianki jelit I to powoduje zatruwanie organizmu moze to doprowadzic do roznych powaznych chorob.

  • Pingback: Jak rodzą się mity i naukowe bzdury? Nie wolno zdradzać Statystykusa! | ZyskiwaniePrzewagi()

  • Ewa

    A moze trzeba by wziac pod uwage to, ze dzisiejsze zboza maja sie nijak do tych, ktore byly chodowane 100 lat temu. Genetyczna modyfikacja, pestycydy, nawozy itp zmienily bardzo wlasciwosci odzywcze zboz. W przeszlosci ludzie konsumowali duze ilosci produktow zbozowych i nie bylo takich problemow jak teraz. Dzis znaczna wiekszosc upraw jest w jakis sposob manipulowana wiec nic dziwnego, ze ludzie cierpia na przeroznego rodzaju alergie i nietolerancje, ktore jak przewiduja naukowcy, w przyszlosci beda sie poglebiac.

  • elwis

    „Chorzy na celiakie maja GIGANTYCZNY wybor potraw bez glutenu” Ze niby w Polsce? Widac ze autor nie ma zielonego pojęcia o tym o czym pisze. Owszem w ostatnim czasie pojawiło się więcej produktow bezglutenowych, ale w dalszym ciągu szału nie ma.
    Problem jest zwlaszcza z restauracjami, barami czy kawiarniami GLUTEN FREE. W Warszawie jest tego sporo, ale też i ceny są SPORE! Mieszkamy w 250tys. mieście i u nas nie ma ani jednego lokalu z MENU BEZ GLUTENU.
    Nie rozumiem skąd ta nagonka na dietę bezglutenową w ostatnim czasie??????

  • Fafkulec

    Panie autor „krejzi nauka szybciej pisze niż się uczę, co Pan na to?
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25701700

    • „Panie autor krejzi nauka szybciej pisze niż się uczę”?
      Panie Fafkulec, nie wiem jak się Pan uczy.

      • Fafkulec

        A coś bardziej merytorycznego? Bo wygląda na to, że się Pan troszeczkę wygłupił wysmażając ten artykuł, bo z zalinkowanego powyżej badania wynika jednak coś innego… A Pan już snuje teorie o mechanizmach zbiorowego samooszukiwania się…

        • Fafkulec

          i nastąpiła wymowna cisza…..

          • Junoxe

            No i co z tego zrozumiałeś? Przeczytałem abstract, materiał dostarczony do PubMedu, niewydrukowany.
            Badanie ukończyło 59 chętnych. I oto mamy wyniki.
            1. Chciałbym byś wytłumaczył co zostało udowodnione bądź nie Twoim zdaniem
            2. Jakie dane zostały przedstawione (co znaczą P=x)?
            3. Jak się to ma do wyników dotychczasowych badań i stanu wiedzy naukowej.
            Czekamy.

          • Fafkulec

            A na co konkretnie czekacie? Może sprecyzuj. Ja tylko przedstawiłem link od badania, które:

            – zaprzecza tezie autora tego artykułu

            – zrobione zostało na prawie dwukrotnie większej próbie, niż badanie na którym bazuje autor (cyt. „we performed a double-blind cross-over trial of 37 subjects”).

            Wnioski postaraj się wyciągnąć sam 🙂

            Od siebie dorzucę tylko, że:

            – te dwa badania choćby, pokazują nawet laikowi, że problem glutenu oraz szkodliwości zbóż, nie jest wcale oczywisty i wnioski wyciągnięte w powyższym artykule są co najmniej zbyt pochopne (bo zakładam jednak, że artykuł nie był pisany pod wpływem lobbingu),

            – a sam artykuł stworzony został bez większej wiedzy w temacie, bazuje na nieprawdziwych założeniach i tezach, nie bierze pod uwagę szerszego kontekstu (potencjalna szkodliwość zbóż, trend odwracania się od żywności przetworzonej, nadmierne spożycie węglowodanów w dzisiejszej diecie, itp itd, długo by wymieniać – ciekawą odpowiedź na tę ostatnia nagonkę na gluten można przeczytać tutaj (http://kobieta.onet.pl/zdrowie/kto-i-dlaczego-walczy-z-dieta-bezglutenowa-komu-ona-przeszkadza/ebqfrb)

            A w kwestiach stanu wiedzy naukowej polecam zajrzeć np. na stronę Lorena Cordaina z linkami do licznych badań w temacie.

            http://thepaleodiet.com/research/

            Pozdrowienia.

  • ania2ada

    Ponawiam swoje pytanie do autora tekstu p. Piotr Stanisławskiego!!! Widzę, że odpowiada Pan na pytania czytelników, prosiłabym więc o ustosunkowanie się do poniższego.
    Prosiłabym o wyjaśnienie nieścisłości, jaka znalazła się w Pana artykule. Najpierw pisze Pan, że gluten podawany był badanym tak, aby o tym nie wiedzieli (tu się zgadzam- dbano o to, żeby posiłki były nie do odróżnienia). W następnym zaś akapicie podaje pan informacja, że część uczestników badania informowano, że spożywają gluten, choć go w rzeczywistości nie dostawali i wtedy skarżyli się oni na dolegliwości, drugiej zaś grupie podawano duże dawki glutenu w tajemnicy i wtedy badani nie zgłaszali żadnych objawów nietolerancji glutenu. Nie wiem, gdzie znalazł Pan taką informację. Prosiłabym o wskazanie w oryginalnym tekście fragmentu, gdzie pada stwierdzenie o INFORMOWANIU pacjentów o podawaniu glutenu (podczas gdy w rzeczywistości dostawali placebo) i efektach w postaci pojawienia się dolegliwości. Dowodzi Pan w ten sposób, że sama sugestia była wystarczająca, aby pojawiły się objawy nietolerancji glutenu. Wydaje mi się to lekkim naciąganiem faktów do swej tezy.

  • Pingback: Szkodliwość glutenu to "ściema"? - Fitnessowy.NET()

  • yen

    W temacie żywności panują dzisiaj nie mody, a histerie! Biała mąka szkodzi, gluten to prawie trucizna. Ani biała mąka nie szkodzi, ani gluten to nie trucizna. Umiar, rozsądek i myślenie. Brak rozsądku i myślenia szkodzi znacznie bardziej. Jedna kromka białego chleba dziennie nikomu nie zaszkodzi, jeśli człowiek uprawia odpowiednią ilość sportu i jego dieta jest odpowiednio zbilansowana. Te histerie robią więcej złego niż dobrego.

  • Pingback: Diety,srety,uje,muje,dzikie węże… | Moje s.m.()

  • maria

    ach, baaardzo dziwne.. naukowiec robi badania, publikuje je, a potem nagle stwierdza, że coś w nich jest nie tak, ponawia je i obala wszystko co poprzednio ustalił? Wolne żarty.. na modzie na bezgluten tu i ówdzie ktoś zarobi – to fakt. Ale to co się zarabia na pszenicy, a co za tym idzie – na wszystkich ją zawierających świństwach świata to nam się nie mieści w głowach. Pszenica jest coraz tańsza, wydajniejsza. Wystarczy ją zmiksować z kilkoma e-cośtam, zapakować w kolorowy papierek i heja. Jest wszędzie łącznie z wędliną i nabiałem. A to dopiero jest KASA. Przypuszczam, że Panu naukowcowi nie opłacało się pocić nad własnymi książkami, dostał parę baniek z lobby pszenicznego i wyszły mu nagle inne wyniki badań:) Argument autora artykułu o samooszukiwaniu, niedoborach, NIEPOTRZEBNOŚCI diety bez glutenu, jeśli nie mamy celiakii, jest śmieszny – bez pszenicy żyje się na pewno lepiej, a i „glutenowy ortodoks” odrzucający również np. płatki owsiane czy jęczmień nie zrobi sobie krzywdy, niech autora o to głowa nie boli:)

  • Roadrunner

    Nie dajcie się nabrać na ten artykuł! Nie wiem czy to placebo, czy neocebo, czy inne cebo, faktem jest, że ludziom gluten szkodzi. Uważam, że całe te wypociny mają zupełnie inny cel. A mianowicie po raz kolejny rzucić oszczerstwa na PRAWDZIWE i udowodnione badania, które dowodzą, że SZCZEPIONKI POWODUJĄ AUTYZM i Andrew Wakefield miał rację!

    • To widać, że nie wiesz.
      Nie wiesz też zby wiele o szczepieniach. Autyzmu nie wywołują, Wakefield pozostaje oszustem. A tekst jest o glutenie.

  • takisobiektoś

    W sumie mamy wolny kraj, każdy może pisać bloga – nawet tak bezsensownego i pozbawionego podstaw naukowych jak ten.

  • asertywny

    „W czasie, gdy mówiono im, że nie spożywają glutenu, objawy nie pojawiały się – nawet, jeśli w rzeczywistości otrzymywali duże dawki glutenu.”

    To jest nieprawda drogi autorze, ponieważ wszyscy czuli się źle. Wróć jeszcze raz do przeczytania artykułu i kolejnych autorstwa Gibsona, bo kiedy po roku od publikacji polskie media rzuciły się na ten konkretny artykuł już był następny opublikowany.

  • Gosia

    Jak można napisać artykuł „obalajacy” jakąś tezę i opierać się tylko na jednym badaniu? To nie naukowe i nieprofesjonalne szczególnie u osób, które chcą tropic mity i przekłamania u innych. Zainteresuje się innymi badaniami w tym temacie. Jest ich całe mnóstwo. Mieliscie naukowe prawo skomentować wynik badania ( pierwsze badanie zostało skompromitowane). Cała reszta to wasze przypuszczenia i nieuprawnione jeszcze wnioski.

  • Marcin Wasilewski

    Pomyślcie przez chwilę co jedli wasi dziadowie którzy dożywali nawet i 100 lat w zdrowiu?
    Chleb bezglutenowy?Samo mięso kiedy nie było ich nawet na nie stać?Mleko bez laktozy?Spirulinę?
    Mania bezglutenowa to bezczelna propaganda na korzyść koncernów bezglutenowych i producentów suplementów.Mając wiele pieniędzy są w stanie ‚poprawić’ wyniki badań by popierały ich hipotezę.
    Zapomnieliście już jak to tłuszcz był złem,a cholesterol dziełem szatana?
    Potem gdy twórcy diet cudów beztłuszczowych nie byli w stanie dłużej podtrzymywać swojego kłamstwa nagle okazało się,że tłuszcz jest potrzebny do prawidłowego funkcjonowania (co każdy ze sprawnym mózgiem wiedział przez cały czas) a cholesterol dzieli się na ‚dobry’ i ‚zły’.Co zabawne ‚zły’ cholesterol także stał się potrzebny.

  • Natalia Em.

    Nie tylko celiakia jest zobowiązująca do odrzucenia glutenu. Są to także choroby autoimmulogiczne oraz zespół jelita drażliwego.

  • unknown

    Na korzyść płynącą z jedzenia glutenu autor nie podał zbyt wiele argumentów… a grzmi, że to niemądre go odstawiać? A czy coś chociaż o nim wie? Albo o źródłach witamin, w które zboża są ponoć tak bogate? Przecież można je spotkać w każdej innej roślinie i mięsie… Prawda jest taka, że lekarze często są bezradni w diagnozowaniu alergii, a już zwłaszcza celiakii. Prawdą też jest, że 50 lat temu pszenica była zupełnie innym zbożem, teraz jest produktem inżynierii genetycznej i zawiera kilkadziesiąt razy więcej glutenu. Kolejny fakt, to że liczba zachorowań na celiakię – ta potwierdzona badaniami – rośnie lawinowo, tak samo jak na cukrzycę, nadciśnienie itd. I cały czas tyjemy, chociaż coraz ciężej dziś spotkać kogoś, kto nie ćwiczy albo objada się tłustym mięsem. Z księżyca to nie spadło. I dość logiczne jest obwinianie za to zbóż, bo są one teraz wszędzie, gdzie kilkadziesiąt lat temu ich nie było – nawet w mięsie i szamponach. Podstępny hydrolizat białkowy, skrobia modyfikowana czy proteiny pszenicy – o tym nikt pół wieku temu nie słyszał. Przypadek? Ja zresztą sprawdziłam sama na sobie i to wcale nie dlatego, że uległam jakiejś chorej modzie, czy naczytałam się książek. Wręcz przeciwnie. Ale od lat walczyłam z dolegliwościami, które jak sądziłam są moją urodą (dolegliwości trawienne, problemy hormonalne, tłusta skóra i włosy, trądzik dawno nie młodzieńczy – mimo niejedzenia cukrów i ograniczania tłuszczu do granic) oraz z nadwagą powiększającą się mimo rokrocznego ograniczania posiłków itd. i w końcu zdesperowana trafiłam do dietetyka, który kazał mi jeść wg pewnego harmonogramu (3 „zdrowe” posiłki z tej listy zawierały zboża). Po kilku dniach stwierdziłam, ze mam coraz silniejszą biegunkę, po 3 tygodniach byłam ledwo żywa. Nie odwodniłam się tylko dlatego, że piłam duże ilości wody i łykałam stoperan… W końcu doszłam do wniosku, że jedyne co się zmieniło to to, że codziennie, a właściwie już 3 razy dziennie jem zboża, a kiedyś 2-3 razy w tygodniu (co dziwnie się zgadzało z ilością dni „biegunkowych”). Szukając informacji, czy to może być przyczyną mojego stanu znalazłam tyle opisów chorób, „cudownych” ozdrowień i naukowych dowodów na szkodliwość zbóż, że zakręciło mi się w głowie. Nigdy się nie podejrzewałam o żadne alergie! W mojej rodzinie nie było potwierdzonych przypadków alergii czy celiakii, ale wg mojej nowo zdobytej wiedzy każdy ma jakieś objawy wiązane z nietolerancja zbóż – migreny, otyłość, cukrzyca, zapalenia stawów, łuszczyna, egzema itd. Odstawiłam zboża „na próbę” i po kilku dniach byłam wyleczona. A po kilku tygodniach zniknęło dużo różnych dolegliwości – nawet te, których nie byłam świadoma. Nadal nie wierzyłam, więc zaczęłam znów po troszeczku wprowadzać różne zboża i wszystko wracało. Podejmowałam próbę kilka razy, w końcu się poddałam. Chcę być zdrowa i nikt mi tego nie zabroni. Zresztą moja diabetolog właśnie wysłała mnie na roczny urlop od wizyt u niej i kazała trzymać tak dalej (wie, że nie jem zbóż – nietolerancję glutenu wpisała w moją kartę, bez żadnych badań potwierdzających). Dodam jeszcze, że teraz jem naprawdę wszystko (poza zbożami), nawet tłuste mięso jeśli mam ochotę, jedynie cukier ograniczam (ale owoce jem hurtowo), moje posiłki mają podobną kaloryczność, jak te sprzed roku, a wciąż chudnę (nadal mam jeszcze nadwagę), wyniki badań zachwycają moich lekarzy (spadł cholesterol, ciśnienie, cukier, podniosła się morfologia) i jestem po prostu zdrowa! Nie znaczy to, że każdy powinien nie jeść zbóż, zawsze trzeba zachować rozsądek, ale warto się zastanowić, czy nie mamy uporczywych dolegliwości, które się nie dają wyleczyć i szukać przyczyny, nawet wbrew lekarzom.

  • Lutnik Sobecka

    Co za durny artykuł. Chyba Pan nie miał możliwości skonsultowania się z ludźmi którzy cierpią z powodu glutenu, a Nazwanie łajdakiem lekarza który ma akurt rację – to chyba podstawa do pozwu.

    • Cóż mogę odpowiedzieć? Cóż za durny komentarz.
      Zero argumentów. Zero odwołania się do badań. Ech.
      Czekam na pozew.

      • Lutnik Sobecka

        Nie jestem władna żeby pozywać w imieniu lekarza. Pod względem jednak badań – wystarczy mi moja rodzina. Z pewnością nie wmówiłam sobie (jako 4-5 letniemu dziecku) że teraz właśnie mam się rozchorować na zapalenie oskrzeli z przerzutami na płuca bo zjadłam chleb. Nie. Wyglądało to tak – jadłam chleb, zachorowałam, nie chciało mi się jeść – zdrowiałam. Po 2-3 tygodniach od początku. tak 3-4 tygodnie choroby, 2-3 tygodnie prawie zdrowia. Aż przestałam jeść chleb, wszelkie mączne rzeczy w wieku 24 lat i przestałam kaszleć, chorować prawie w ogóle. Pozostały opuchnięte nogi. Po wyłączeniu mleka i przetworów ( do nich niestety też dodaje się gluten) zniknęło wszystko.
        Dr. Dawies napisał książkę, Dr Dąbrowska opisała działanie glutenu. Pewnie znajdzie się wiele innych LEKARZY którzy nie marnują czasu na głupstwa, a znaleźli czas na zbadanie przyczyn chorób a nie tylko na leczeniu ich objawów.
        Co do autyzmu – na przykładzie własnych dzieci akurat wiem , że działanie szczepionek w tym zakresie pomaga wpaść w autyzm.
        Zdrowia życzę
        A tu ciekawostki
        http://www.akademiawitalnosci.pl/dr-william-davis-dieta-bez-pszenicy-jak-pozbyc-sie-pszennego-brzucha-i-byc-zdrowym/

        Współczesna pszenica ma się do prawdziwej pszenicy w najlepszym razie tak, jak szympans do człowieka.
        Choć nasi włochaci krewni z rzędu naczelnych dzielą z nami 99 procent
        genów, to jednak mają dłuższe ręce, sierść na całym ciele i mniej szans
        na wygranie w którymkolwiek z teleturniejów. Jestem przekonany, że
        potraficie dostrzec różnice, o jakich decyduje ten pozostały procent.
        Współczesna pszenica jest jeszcze bardziej oddalona od swego przodka
        sprzed zaledwie czterdziestu lat.

        A na stronie kefir2010.wordpress.com wystarczy wpisać hasło gluten, żeby poczytać o nim.
        https://kefir2010.wordpress.com/?s=gluten&submit=Szukaj

        • To właśnie klasyczny przykład dowodu anegdotycznego (https://pl.wikipedia.org/wiki/Dow%C3%B3d_anegdotyczny, http://blogdebart.pl/2009/04/17/na-mnie-dziala/)
          Nie kwestionuję, że tak było. Chleb i tak dalej. Ale to kompletnie niczego nie dowodzi. To szereg rzeczy, które się Pani wydają. Nie są potwierdzone. Nie są poparte diagnozą.
          To, że jakieś zjawiska czy zdarzenia występują w tym samym czasie nie oznacza, że mają ze sobą związek. Wzrost liczby zdiagnozowanych przypadków autyzmu pokrywa się ze wzrostem sprzedaży żywności organicznej. Czy to znaczy, że żywność organiczna powoduje autyzm? Raczej nie.
          Niestety opisana historia pozostaje ciekawą historią, która niczego nie dowodzi.
          A co do „ciekawostek” – mało prawdy, dużo populizmu.
          Życzę, poza zdrowiem, dużo rozsądku.

          • Lutnik Sobecka

            Nie są poparte diagnozą, i tu się Pan myli. Po wszystkich walkach jakie przeszłam ze zdrowiem moim i dzieci, po wyzdrowieniu, po zastosowaniu różnych podobnych kroków u innych wielu rodzin ( nawet w 18 rodzinach z dzieciakami z aspergerem ) To wystarczajaca diagnoza. Poparta przez sześciu lekarzy. Ale nie konowałów popierających koncerny zbijające na nas kasę. Tylko na opinii LEKARZY Z ZAMIŁOWANIEM DO SWOJEGO ZAWODU. Oczywiście na forum ne podam nazwisk. Ale na priv jak najbardziej. Dwóch jest z Koszalina. Dwóch z Bydgoszczy, jeden z Bytomia, a jeden z Gdańska.

  • Man Hent

    a ja się nie zgodzę, gluten jest po prostu agresywnym białkiem, nawet jak ktoś go trawi to i tak obciąża on organizm. Dlatego eleminując go kompletnie zdrowie się może poprawić.

  • Marcin

    niedouczony autor artykułu, są badania które jasno pokazują na co mamy nietolerancje pokarmową i jakich produktów musimy unikać aby czuć się dobrze jest to badanie na nietolerancje pokarmową (nie mylić z alergią pokarmową bo to co innego) badanie podstawowe około 500 zł z którego dowiemy się czy tolerujemy gluten, mleko oraz różnego rodzaju sery

  • miska

    Są setki produktów NATURALNIE bezglutenowych i takie warto jeść – ryż, kasze, mąka jaglana, kokosowa i długo by wymieniać, więc żadne niedobory nie grożą na diecie bezglutenowej 😉

  • Z1-Kulturalny wzgląd na świat

    Czytam ponownie (14.01.2016) wszystkie te komentarze, i jakże wielki ubaw mam z nich. Ludzie, „specjaliści od wszystkiego” którzy wypominają autorowi („Nie ma pojęcia o czym piszę!” „On nic nie wie!” „Nie mam argumentów ale i tak on nic nie wie!”), na pewno każdy z nich jest specjalistą w sprawach żywieniowych.. a czekaj, a może oni tak samo jak autor powołują się (zazwyczaj gdzieś w myślach) na dane publikacje.. Szkoda że niektórzy osobnicy czytając ten artykuł na start byli do niego.. „negatywnie nastawieni”, tak to mogę ująć? Iiiii niezależnie od podanych argumentów i tak będą rzucać tym swoim „mięsem”(anty-glutenem) (nie dotyczy tych którzy jakkolwiek sensownie się rozpisali).

    Moim zdaniem istnieją „alergie na gluten” (Mogę tak to nazwać?)(Bo istnieją, to fakt) oraz pewne nietolerancję, lecz nie oznacza to że każdy je posiada, stąd nie dla każdego jest szkodliwy (Błagam już tych którzy wyskakują „z tyłka” z jakimiś publikacjami, zajmijcie się swoją dziedziną a nie.) nieprawdą jest to (jak niektórzy pisali) iż osoba na danej diecie zawsze odżywia się poprawnie, wielu „stwarza” sobie te diety samemu, stąd mogą być one wręcz niezdrowe. Co do Anty-wszystkożerców, a na ich argumenty to już brak słów.

    Rzekłbym do tych wszystkich anty-glutenowych (No dobra, zwykłych też ale ich się nie czepiam w tej chwili) ekspertów „A może sami to zbadacie?” ale czekajcie.. nie możecie! A badania na sobie są dosyć mało wiarygodne, siła sugestii cuda czyni.

    //Ekspert do spraw żywieniowych, profesor : „nie znam ale i tak się wypowiem”, o naukowych niezależnych pracach, nie podpiszę się bo nie muszę.

  • max

    Współczesne zboża a zwłaszcza pszenica i żyto to efekt wieloletnich manipulacji mających na celu osiągnięcie odmian o nienaturalnie dużym poziomie białka zwanego glutenem. Gluten jest b. ważny w przemyśle spożywczym ale niestety nieprzyjazny dla organizmu człowieka co objawia się coraz częstszymi perturbacjami zdrowotnymi u z roku na rok większej rzeszy ludzi. Świadomość społeczeństwa przyczyn tych dolegliwości zwiększa się i nie jest to efekt mody To zaczyna niepokoić lobby czerpiące ogromne zyski z upraw tego typu zbóż oraz produkcji spożywczej wykorzystującej gluten ,czego efektem są coraz częstsze artykuły i pseudo badania mające po raz enty zrobić wodę z mózgu ludziom.Zdrowy i świadomy człowiek to wielkie niebezpieczeństwo dla wielkich interesów tego świata.

    • Jeśli chcesz sugerować, że ktoś nam zapłacił za napisanie tego tekstu cxy jakoś nas przekupił, to daruj sobie. Tak nie jest. Tekst jest oparty na badanich naukowych.

  • Jan Jankowic

    Ja nie mam problemu z glutenem ale go nie tykam nawet patykiem, tak samo cukru. Duzo surowych warzyw, owocow i jakosc zycia wzrasta na plus. Autyzm a szczepionki to fakt, nie szczepie wlasnych dzieci, szczepienia to najzwyklejsza religia.

    • Cóż, jesteś więc pasożytem immunologicznym korzystającym z tego, że inni się szczepią. Szkoda tylko, że robisz krzywdę własnym dzieciom. Oby nie miały powodu, by Ci to wypomnieć.

      • Jan Jankowic

        Wiesz, szkoda z tobą gadać na takie tematy, za ciężki kaliber, w główce ci się nie mieści to że szczepionki nie działają i są niebezpieczne. Wierzysz w religię szczepionkową że to coś przez igle nas chroni. Ciekawe kiedy ty ostatnio się szczepiłeś, bo jak mówisz o szczepionkach i zachęcasz do nich, to rozumiem że wiesz coś o szczepionkach i zdajesz sobie sprawę że jak już szczepionka działa to działa do kilku miesięcy, kilku lat. Więc daj przykład i się dostrzep co każdy lekarz ci poleci.

        • Na razie próbujesz kogoś obrazić wykazując się ignorancją. To słaba metoda. Nie zadziałała 🙂
          A kiedy się szczepiłem? Czy, jak to napisałeś „dostrzepiłem”. 🙂 W sumie to nie Twoja sprawa, ale będę miły – dwa lata temu.
          A szczepionki działają kilka miesięcy lub kilkadziesiąt lat – zależy które. Powinieneś o tym wiedzieć, skoro chcesz się na takie tematy wypowiadać. Ale lepiej już nic nie mów, pogrążasz się tylko…

          • Jan Jankowic

            Akurat posiadam wiedzę o szczepieniach, znam lekarzy którzy nie boją się poruszyć tematu. Więc ja nie szczepie i nie zaszczepię – no chyba że faktycznie szczepionki zaczną działać, ale to jak na razie można wsadzić między bajki. Szczep się nikomu nie bronię, ktoś musi napędzać tą korporacyjną machinę i chorować. Tylko nie rozumiem tych pożytecznych idiotów co krytykują tych co się nie szczepią, czego się boich przecież jesteś zaszczepiony i „zabezpieczony”. Na polio też się zaszczep, choć wycofują tą szczepionkę i razem z wycofaniem tej szczepionki spada zachorowalność na polio. Na Ukrainie miałeś nie dawno epidemię polio, tylko biednemu oglądaczowi telewizorka nie powiedzieli że to epidemia poszczepienna. Wirus ZIKA? Wiesz o co z nm chodzi? Mówię że mały jesteś i poruszasz tematy będąc kompletnym laikiem i wyzywając naukowców którzy udowodnili że szczepionki są złe od kłamców – bo w sumie co ci pozostało?

          • Tak bardzo, bardzo starasz się mnie obrazić. Tak bardzo Ci to nie wychodzi. To na swój sposób słodkie 🙂
            Za Twoje rady dziękuję. Nie masz jakichkolwiek kwalifikacji, by komukolwiek radzić w takich kwestiach.
            Albo faktycznie jesteś ignorantem (mam nadzieję, że to to) albo oszustem albo masz interes w okłamywaniu ludzi.
            Jakkolwiek by nie było, mylisz się. To Twój problem. Ale też szkodzisz innym. A to już draństwo.
            Więc zmykaj na antyszczepionkowe serwisy i tam szerz te bzdury. Tu już nie.

  • malewypieki

    Mam celiakię, zdiagnozowaną 5 lat temu. Zmiana diety była dużym wyzwaniem, jednak dla chcącego nie ma nic trudnego. Sama robię mieszankę mąki z mąki ryżowej, ziemniaczanej i z tapioki. Używam takich mąk z jakimi dotychczas nie miałam kontaktu: mąka kokosowa, z tapioki, sorgo, kasztanowa, gryczana i wiele innych. Dzieta poprawiła moje zdrowie w dużym stopniu. Produkty kupuję jedynie te pewnie z deklaracją, iż są bezglutenowe. Dawniej kupowałam głównie on line teraz wszystko jest dostępne w stacjonarnych sklepach. Prowadzę stronę z przepisami. Zapraszam do odwiedzenia:http://malewypieki.pl/, jeśli się komuś spodoba zapraszam na fb: https://www.facebook.com/malewypieki

  • esola

    Gluten sruten Nic nie wnosisz swoim artykułem! Gluten to klej-skleił mi naczynia włosowate w jelitach i obecnie przeżywam katusze kiedy gluten spożyję. Ale to nie wszystko-nawet jak się najem skrobi pszennej-bez glutenu to kicham smarkam i mam wzdęcia. Nie dlatego że wiem co zjadłam tylko dlatego że pszenica posiada wiele białek które są toksyczne np.(wga) całkowicie niestrawialne białko żaden ludzki organizm nie produkuje enzymów trawiących wga! Normalny zdrowy człowiek nie ma wzdęć ani bóli czegokolwiek to tylko kwestia ile trucizny spożył. Jestem przekonana że jeśli nie pszenica to coś innego ale będą nas truli i będziemy się o tym dowiadywali ostatni. Kiedyś sądziłam że biblijni żyli kilkaset lat tylko i wyłącznie dlatego że na świecie wówczas istniało o wiele wyższe ciśnienie atmosferyczne-ale dziś wiem że to nie jedyny powód tej długowieczności.

  • Pingback: dieta paleo wlasciwosci | Paleo Tips | Paleo Diet | Complete Guide()

Autor: Piotr Stanisławski

Udostępnij ten wpis na