captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

 

Klaps dany dziecku działa odwrotnie, niż oczekuje rodzic

Klaps dany dziecku działa odwrotnie, niż oczekuje rodzic

Dla wielu ludzi klaps nie jest właściwie biciem – ot takie rodzicielskie skarcenie. Badania pokazują, że to zupełnie błędne myślenie. Analiza badań, które prowadzone są od 50 lat i objęły w sumie ponad 160 000 osób pokazała, że klaps daje nieoczekiwanie poważne negatywne efekty.

Przede wszystkim danie klapsa działa odwrotnie, niż spodziewa się rodzic. Niczego dziecka nie uczy – wręcz odwrotnie, sprzyja dalszemu nieposłuszeństwu. Co więcej nawet zwykłe klapsy podnoszą u dziecka poziom agresji, powodują zaburzenia w kontaktach społecznych oraz negatywne, krytyczne nastawienie do rodziców

Badania, które podsumowuje opisywana analiza objęły również długofalowe efekty karania dzieci klapsami. Okazuje się, że ludzie, którzy doświadczyli tego rodzaju przemocy częściej zapadają na choroby psychiczne. Zauważono również, że znacznie częściej skłonni są bić w ten sposób swoje własne dzieci.

Istotnym elementem badania było to, że odróżniono w nim wpływ klapsów od innych form przemocy. Klaps został zdefiniowany jako uderzenie otwartą dłonią w pupę lub kończynę dziecka.

Czy to nie przesada? Czy klaps to faktycznie forma przemocy? Cóż – badanie nie pozostawia żadnych wątpliwości. Klapsy to przemoc, choć odmienna od brutalnego bicia czy znęcania się nad dzieckiem. Nie należy jednak podchodzić do niej pobłażliwie, bo nie tylko nie przynosi żadnych pozytywnych efektów, ale też wyraźnie szkodzi i dziecku i rodzicom.  

Niestety badania przeprowadzone dla Rzecznika Praw Dziecka pokazują, że 58 proc. Polaków aprobuje dawanie klapsów dzieciom. Jednocześnie tylko 32 proc. zdaje sobie sprawę, że w Polsce prawo zakazuje bicia dzieci.

Uprzedzając najbardziej typowe komentarze – nie bicie dzieci nie jest równoznaczne z tak zwanym bezstresowym wychowaniem. Brak również dowodów na to, że bicie dzieci przynosi długofalowe korzyści wychowawcze.

 

 

Klaps dany dziecku działa odwrotnie, niż oczekuje rodzic. I jest niebezpieczny
2.37 (47.4%) 154 głosów

Czego u nas szukaliście?

  • Noname

    Zdarzało mi się otrzymać tak zwanego klapsa, i muszę się nie zgodzić z opinią możliwości wywołania chorób psychicznych, mówimy o klapsie a nie o biciu dziecka bez opamiętania. Oczywiście ile ludzi na ziemi tyle reakcji, jednak uważam, że dziecko powinno wiedzieć, gdzie jest granica. Słowa nie zawsze działają, często dzieci śmieją się z tego, bądź nawet nie rozumieją co do nich mówimy.
    Oczywiście nie uważam że bić powinniśmy za wszystko, jednak dziecko musi czuć respekt do rodzica. Co do bezstresowego wychowywania że jest to spowodowane brakiem klapsa, raczej jest to brak czasu na wychowanie własnego dziecka. Dziecko nie jest uczone odpowiedni norm i zasad, brak kontaktu emocjonalnego również ma fatalne następstwa . Powoduje to takie, a nie właśnie inne zachowanie. W dzisiejszych czasach rodzice bardzo skupiają się na zapewnieniu dziecku wszystkiego co potrzebuje ( i nie ma w tym nic złego), co skutkuje małą ilością czasu spędzoną z dzieckiem.Takie czasy, a dzieci są dla nas najważniejsze więc chcemy dać wszystko co możemy, praca. Praca rodziców powoduje u nich stres co może tez być obrócone na niekorzyść dziecka jest wiele aspektów i można o tym napisać książkę.
    I na koniec osoby które uważają, że danie dziecku klapsa w pupę za chore bądź karygodne niech się dobrze zastanowią zanim coś powiedzą.

    Takie jest moje osobiste zdanie. Pozdrawiam redakcje i życzę miłego dnia.

    • Agnieszka

      W artykule przedstawione są wyniki badań. Trudno z tym dyskutować. Jeśli ktoś ma odwagę stosować klapsy w stosunku do dziecka nawet sporadycznie powinien mieć też odwagę do zmierzenia się z opinią innych na ten temat. Nie istnieją wg mnie powody dla których warto dawać klapsa a tłumaczą takie zachowanie słabość, brak wiedzy i umiejętności rodzica do budowania bezpiecznej, pełnej zaufania relacji co oczywiście wyjaśniania ale jak dla mnie nie zwolni z odpowiedzialności szukania innych bezpiecznych rozwiązań. Do przemyślenia. Pozdrawiam.

      • Sławek

        Ależ oczywiście, że istnieją. Wystarczy sięgnąć po inne wyniki badań. Jest ich cała masa. Do lat 70-tych wręcz dominowały, a potem lewactwo obsiadło naukę i przestały się liczyć fakty, a zaczęła liczyć narzucana z góry doktryna. Nauka przestała być w tym zakresie wiarygodna, bo przyjmowane są do druku wyłącznie prace potwierdzające tezę o negatywnym wpływie kar cielesnych. Po prostu – każde pismo boi się przyjąć prace, które wykazywałyby coś innego. Naukę uprawiają ludzie.
        Ja jestem naukowcem i tak – mam odwagę dawać klapsy. Właśnie dlatego, że potrafię ocenić wiarygodność prac.

    • M.

      Uważam, że dawanie dziecku klapsa jest i karygodne i antywychowawcze i świadczy jedynie o beraku kompetencji rodzicielskich. Dobrze się zastanowiłam i…
      W artykule jest jasno napisane, że osoby, które są w ten sposób dyscyplinowane CZĘŚCIEJ zapadają na choroby psychiczne, co nie znaczy, że każdy takie problemy będzie mieć. Klaps wiążę się z upokorzeniem i poczuciem krzywdy, a to wpływa zwykle na samoocenę… itd.
      Pisze Pan/ -i, że nie powinniśmy bić za wszystko, więc za co? Jakie zachowania dziecka uprawniają rodzica do stosowania przemocy? Dziecko jest tak samo człowiekiem jak Pan/ -i i zasługuje na taki sam szacunek. Czy jeśli inna dorosła osoba ignoruje Pana/ -nią, to też idzie w ruch przemoc (nie od razu jakieś tam pobicie, ale taki klaps).
      Moim zdaniem dziecko powinno szanować rodzica, ale na ten szacunek też trzeba sobie zapracować.

      • Sławek

        Jest takie miejsce na świecie, które wyprzedza nasz kraj o lekko licząc 100 lat. Nazywa się Singapur. Jest tam stosowana kara chłosty. Społeczeństwo nie wyginęło, a dzieci nie są bardziej chore.
        Nic się Pani nie zastanowiła, bo w rzeczywistości nie może być mowy o zastanowieniu, gdy wszystkie dane na wejściu są błędne.
        A tak przy okazji – sprawdziła Pani, jakie badania były brane pod uwagę w tej pracy? Umie to pani ocenić? Prospektywne, randomizowane, jaka była metodologia, itd., itp.? Proszę się nie powoływać na prace, których Pani nie rozumie.
        A tak przy okazji – na logikę. Zgodzi się Pani, że generalnie dzieci dzisiaj są mniej bite niż na przykład 50 lat temu? Myślę, że tak. Każdy się zgodzi, bo to prawda? A wie Pani, co się stało z ilością chorób psychicznych u dzieci? Wzrosła, miła pani. Nie zmalała. Oczywiście to są sprawy wieloczynnikowe, a nie jednoczynnikowe. Ale rzecz w tym, że w rzeczywistości 90% „nauki” na ten temat to stek bzdur pisanych na zasadzie, że „naukowiec” (zwykle z nauk społecznych – które niewiele mają wspólnego z prawdziwymi) też chce uszczknąć kawałek tortu. Gdy jedna Pani Profesor z USA (celowo piszę dużymi literami) opublikowała 3 lata temu dobrą pracę, w której wykazała szereg korzyści, które odnoszą dzieci z kar cielesnych (między innymi takie dzieci częściej szły na studia), to prawie zrobiono z niej potwora. Zadziwiające było to, że nie padały żadne argumenty merytoryczne.

        • Bekier Piotr

          Śmiesznie Pan mówi powołując się na naukę, stosując różne triki retoryczne ale nie dając w zamian żadnych badań :). Wielki mi naukowiec. Ciężar dowodu stoi po pana stronie w momencie gdy artykuł przedstawił badania na swoje zdanie. Teraz Pana kolej ale jakoś ich nie widać… Zaraz Pan powie że bardzo ciężko je znaleźć ale od razu mówię, to nie jest wytłumaczenie, badania proszę albo skończ Pan stosować ad personam bo to ani merytoryczne, ani dorosłe

      • Sławek

        Proszę pozwolić mi na krótki elaborat, bo widzę, że się Pani przyda.

        Jeżeli wrzuca Pani do beczki miodu łyżkę dziegciu, to cała beczka miodu nie nadaje się do spożycia.
        Jeżeli wrzuca Pani do jednego wora dzieci, które nigdy nie dostały klapsa, i te, które były katowane do krwi (nawet jeśli był ich tylko promil), to w badaniu traktującym te dzieci łącznie wyjdzie Pani negatywny wpływ kar cielesnych. Właśnie to robi większość współczesnych badań na ten temat, nie kategoryzując natężenia. Teraz się to trochę zmieniło, natomiast gdy to szaleństwo się zaczynało, to właśnie tak było. Robiono jakąś prymitywną analizę, chi kwadrat, dwie grupy i wychodziły takie idiotyzmy. Ale to nie jest prawda, bo już jeśli podzieli pani populację dzieci na te, które nie dostawały wcale, dostawały lekko, średnio, mocno, to się okaże, że u tych, co dostawały „średnio” (nie wnikając, co to znaczy) negatywne efekty wprawdzie są (bardzo słabe), ale są równoważone w jakiś sposób przez inne efekty, pozytywne (np. częściej idą na studia). U tych co dostawały mocno (to znaczy mocno i często) faktycznie wyższy jest odsetek depresji /zaburzeń psychotycznych /itd. Pytanie co jest przyczyną, a co skutkiem (bo może było na przykład tak, że te kary preferują w wychowaniu ludzie o niższym IQ /niżej położeni w hierarchii społecznej i prezentujący inne wzorce wychowawcze). Ale generalnie efekt wychodzi negatywny (niezbyt silny, żeby była jasność).

        Teraz pomogę i odpowiem na pytanie. Uważam, że na lanie mogą zasługiwać następujące przykładowe zachowania:
        – wagarowanie pomimo zastosowania wcześniej innych kar i tłumaczenia, dlaczego nie akceptujemy wagarów,
        – spalenie kota żywcem w śmietniku albo przyglądanie się temu/uczestniczenie w tym,
        – porysowanie samochodu sąsiadów „dla zabawy” gdy dziecko ma już tyle lat, że rozumiało, że robi źle, a nas obciążono parotysięcznymi kosztami lakierowania,
        – podpalenie komórki sąsiada „dla zabawy”,
        – itd., itp.
        Myśli Pani, że jak dziecko jest generalnie „dobre”, to nigdy nie zrobi takich rzeczy? OJ, oj…. Są tysiące rzeczy, które dziecko może zrobić i za które w normalnych cywilizacjach dostanie potężnie w skórę. My – dzięki osobom takim jak Pani i parę innych światłych tutaj, niosących kaganek – zrobiliśmy sobie cywilizację bezdotykową. Boimy się też jak ognia bólu fizycznego, chociaż ból jest przecież częścią życia. Tak tak, to się zaczyna już w dzieciństwie. Dzieciństwo w normalnych czasach przygotowywało też ludzi do radzenia sobie z bólem fizycznym, np. poprzez kary fizyczne. Dzisiaj jak tylko lekko zaboli głowa, to spora część sięga po tabletkę, gdyż nawet mały dyskomfort jest dla nich nie do zniesienia. Tak robią najczęściej ludzie, którzy w dzieciństwie nie mieli do czynienia z bólem.

        Teraz przykład medyczny, jak bardzo szkodliwa może być pedagogika. Dziecko pali papierosy, zostaje przyłapane. Rodzic nie daje w skórę – jest wszak nowoczesny, a tylko barbarzyńca daje w skórę, nie?. Każe za to wypalić paczkę papierosów (wiem, wiem, prawdziwy dramat, ale tylko pół pokolenia wcześniej takie podejście było bardzo postępowe – to byli tacy rewolucjoniści, jak dzisiejsi, tylko byli na wcześniejszym etapie rewolucji). Zamiast więc dostać w skórę, dostaje potworną bombę kancerogenów, mając kompletnie niewyindukowany ochronny system enzymatyczny w nabłonkach płuc. Efekt: parę milonów komórek nabędzie pierwsze mutacje. I teraz… jest szansa, że to dziecko dostanie po takiej karze – nawet jednorazowej – raka płuc, ale za 60 lat, gdy nowe mutacje nabędzie „z życia”, a samo będzie już starszym człowiekiem. Być może nie dostałoby raka płuca, gdyby nie to „pojedyncze” postępowe doświadczenie. Nigdy się tego nie dowiemy. Jego rodzice – już nieżyjący – nie dowiedzą się o skutkach swojej kary, zresztą nikt jej z tym wydarzeniem nie połączy, bo przecież ów Jan Kowalski w życiu potem nie palił (wszak kara była skuteczna, zniechęcono go na całe życie, bo się wtedy nieźle pochorował). Taki może być teoretyczny efekt postępu w nauce. Całkiem sporo rodziców – uważając się za postępowych – zastosowało taką strategię wobec swoich pociech, bo tak doradzali im wówczas „postępowi” pedagodzy – ci sami, co to już kar cielesnych nie akceptowali.
        Taki eksperyment przeprowadzają bez żadnej kontroli dzisiejsi pedagodzy /psycholodzy. Jako że sam się z tego środowiska „nauk” społecznych wywodzę, to wiem doskonale, czym to pachnie. Teraz konsekwencje mogą być podobne. Na narodach europejskich przeprowadzamy wielki eksperyment społeczny. W medycynie to by było niedopuszczalne, ale w naukach społecznych możemy bredzić, co tylko nam ślina na język przyniesie, bez konsekwencji.

        I jeszcze jedna smutna refleksja na koniec. Były w USA badania na temat preferowanych przez młodzież kar w szkole. Otóż większość młodzieży powiedziała, że po stokroć woli dostać w skórę niż na przykład mieć szlaban na 2 tygodnie na komputer, słuchać gderania rodziców, albo doznawać jeszcze innych „wychowawczych” kar. W świetle tego, co mówi ta młodzież nachodzi mnie smutna refleksja – trzeba być wyjątkowym sadystą, żeby preferować współczesne podejście „pedagogiczne”. Niestety tacy sadyści obsiedli pedagogikę i inne nauki społeczne. Dzięki temu bohatersko pokonujemy potem problemy, które nigdy by nie zaistniały, gdyby nie „zmiana paradygmatu w pedagogice”.

  • Joanna Baranowska

    POZYTYWNA DYSCYPLINA O KARZE także fizycznej:

    Skutki długofalowego stosowania kary – 4 „R” kary

    Wiele osób twierdzi, że system surowości i kar działa. Zgoda, nie twierdzimy, że nie jest skuteczny, a wręcz przeciwnie, przynosi pożądane skutki, bo od razu kładzie kres niegrzecznemu zachowaniu. Jednakże warto zastanowić się, jakie skutki ma stosowanie kary na dłuższą metę i czy naprawdę nam na nich zależy?

    Reakcja dziecka na długotrwałe stosowanie systemu kar może przybrać formę jednego z tzw. 4 „R” kary.

    1. Rozżalenie „To nie w porządku, dorosłym nie można ufać”.

    2. Rewanż „Teraz wygrali, ale ja im jeszcze pokażę”.

    3. Rebelia czyli bunt „Zrobię im na złość. Udowodnię im, że nie muszę postępować tak, jak oni chcą”.

    4. Rejterada czyli wycofanie się Tu mogą nastąpić dwa rodzaje reakcji:

    – Chytrość – „Następnym razem nie dam się złapać”.

    – Zaniżona samoocena – „Jestem złym człowiekiem”.

    Oczywiście przedstawione powyżej przykłady reakcji zachodzą na poziomie nieświadomym. Dziecko nie zdaje sobie sprawy, że ma takie myśli i podejmuje takie decyzje, od których będzie zależeć jego przyszłe zachowanie w podobnych lub zupełnie innych sytuacjach. Pamiętajmy, że pozytywne cechy charakteru (patrz: zdjęcie z listą cech charakteru pożądanych przez rodziców) nie rozwijają się na podstawie uczuć, które odczuwa dziecko w odpowiedzi na karę.

    Skąd wzięło się to niezdrowe przekonanie, że aby dziecko lepiej się zachowywało, musimy sprawić, by najpierw poczuło się jeszcze gorzej?

    • Noname

      Zgodzę się z tym co Pani napisała, jednak pisałem o sporadycznych przypadkach używania kary.
      Jeżeli dochodzi do nadużycia, to powyższe 4 R dokładnie odwzorowuje jak to dziecko odbiera i zgadzam się w 100%.
      Rodzicielstwo to ciężki kawałek chleba.
      Pozdrawiam i życzę udanego dnia.

      • Sławek

        Niepotrzebnie się Pan kryguje. I tak już Pan dołączył do barbarzyńców. Ci ludzie są wyznawcami takiej innej formy religii, która się nazywa „pedagogika miłości”. Prowadzi to do nieszczęść.

    • Sławek

      Droga Pani Joanno,
      To, że kara ma wychowywać, to jest takie nowoczesne bajdurzenie. Jest ono właśnie źródłem całego nieszczęścia, a pozycja książkowa, na którą się Pani powołuje to z naukowego punktu widzenia właśnie takie bajdurzenie. Biblia bajdurników, można by rzec. 😉
      Kara zawsze miała ODSTRASZAĆ. To była jej podstawowa funkcja. Jeśli przy okazji była wychowawcza, to było to traktowane jako atut. Ale to nie był warunek niezbędny.
      Potem nadeszła era lewactwa w naukach społecznych i lewactwo wymyśliło, że kara ma „wychowywać”.
      Tymczasem z pedagogiki – ale tej współczesnej – wiadomo, że tak naprawdę ani kary, ani nagrody nie mają tak dużego znaczenia, jak skłonni jesteśmy temu przydawać. (Przy okazji – to dotyczy też, albo nawet zwłaszcza, osób dorosłych. Wychowywanie więźniów to wyrzucanie pieniędzy w błoto, choć nikt tego nie chce na głos przyznać. Rzeczywistą funkcją więzienia jest IZOLACJA).
      Większość wychowania odbywa się „przy okazji”. Na przykład dziecko obserwuje jak rodzice się do siebie odnoszą. Widzi, że chodzą do pracy, że nie kradną, podatki płacą, czasem paciorek klepią, albo Wyborczą czytają. Widzi, że w domu nie ma między nimi agresji /itd. /itp. W takiej sytuacji nawet, gdy dostanie lanie, to się z tego „podniesie” bez problemu. A te reakcje, o których Pani mówi (czy też raczej przytacza) występują głównie wtedy, gdy kara jest przez nie postrzegana jako niesprawiedliwa. Jeśli dziecka postrzega ją jako sprawiedliwą, to takich reakcji nie ma. Nawet, jeśli karą jest lanie. Jeśli lanie jest czymś sporadycznym, to żadnych długofalowych skutków też raczej nie będzie – na ten temat są prace pokazujące, że efekt kar cielesnych też rozkłada się jak krzywa dzwonowa. Po lewej niedobrze, i po prawej niedobrze. W środku w miarę ok, co nie znaczy, że raj na ziemi. Z zastosowania kary cielesnej mogą być skutki doraźne, nierzadko pożądane – na przykład „przywrócenie porządku na pokładzie”. Ale też mogą być skutki długofalowe, zwłaszcza gdy kara była dotkliwa. Na przykład dziecko może tak się bać powtórki, że do końca dzieciństwa nie pójdzie ponownie na wagary. Niezależnie, czy zrobi to z rozsądku, czy ze strachu, efekt będzie dobry, bo nie będzie wagarowania.
      A tak przy okazji – nie rozumiem, jak można uznawać podejście behawiorystyczne i jednocześnie być takim zajadłym wrogiem kar cielesnych. To mnie zawsze zadziwia, że pedagodzy schizofrenii nie dostają. 🙂

    • Sławek

      Nie ma takiego przekonania i nigdy nie było. Natomiast aby wyregulować jakikolwiek układ potrzebne są plusy i minusy. O jednakowej sile. Osoby takie jak Pani dopuszczają duże plusy, ale co najwyżej maleńkie minusiki. Zdrowe pokolenie na takiej podstawie nie wyrośnie. Tymczasem Azjaci wychowują dzieci normalnie, od rózgi nie stronią i zaczynają być najlepsi na świecie. Praktycznie we wszystkim. Jak Pani chce fundować europejskim dzieciom gorszy start, to bardzo proszę. Byle nie moim.

  • mamamia

    Dostawałam klapsy, lekkie, ostrzegawcze, przywracające do pionu. Nie uważam, aby mnie skrzywiły. Moje dziecko również czasem dostaje klapsa, nie jest to lanie, katowanie, tylko lekkie klepnięcie w celu przywołania do porządku. Mamy cudowny kontakt, i wiele miłości w domu. Mimo sporadycznego klapsa i siedzenia czasem w kącie nasze dziecko ma z nami bardzo silną więź i nie ma niepokojących objawów, jest społeczny, towarzyski i miły dla otoczenia.

    • A tak z ciekawości. Bez klapsów nie poradziłabyś sobie z dzieckiem?

      • mamamia

        Są skrajne sytuacje, dziecko traci totalnie kontrolę nad sobą, dużo rozmawiamy, tłumaczymy, ale w sytuacji kryzysowej (naprawdę bardzo rzadko) stosujemy klapsa, takiego lekkiego, kontrolnego mowiącego: synek wracaj na ziemię.

        • Co to znaczy traci kontrolę? Ma histerie? To stan fizjologiczny, niedojrzalego układu nerwowego . Rozładowanie emocji, zmęczenia. Nie można tego od tak zatrzymywać, po takim wyladowaniu dziecko sie uspokaja samo, a najczęściej potrzebuje przytulenia. Dziecko w szale coś rozsypuje, niszczy? Może w jego mniemanie to zabawa, a może frustracja? Bardzo łatwo wziąć dziecko na ręce i przenieść w inne miejsce, lub zabrać mu rzeczy które być może niszczy. Może zareaguje histerią, ale kiedy sie uspokoi można z nim spokojnie porozmawiać. Po co bic, jest tyle innych sposobów. Wiele rzeczy robiłam lub nie robilam ze strachu przed rodzicami, z tata niby czasem super zabawy, rozpieszczanie. Ale im byłam starsza tym byl bardziej despotyczny, nie chcial mnie w ogóle słuchać, nie próbował zrozumieć. Gdy doroslam wiedzialam ze mam inna wizję życia, on dalej próbował mnie tyranizowac. Teraz raz na kilka miesięcy rozmawiamy, nie spędzamy razem świąt. Nigdy nie zbudujemy dobrej relacji. Ale on był przekonany że mamy świetną relację bo czasem się bawiliśmy i byłam tak długo posłuszna. Zupełnie nie rozumiał ze mnie tlamsi a we mnie buduje same negatywne emocje do niego i do siebie i rozdarcie, dlaczego nie mogę być sobą i być kochaną.

          • Sławek

            Jak Pani dorośnie, a swoją „wiedzę” skonfrontuje z realiami, to pogadamy. Zrozumie też może Pani tatę trochę lepiej niż teraz. Bo na razie to gada Pani te same bzdury, co wszystkie panienki po pedagogice. Pojęcia Pani nie ma o fizjologii układu nerwowego, śródmózgowia Pani nie odróżnia od móżdżku, a 2-3 pytania by mi wystarczyły, żeby to Pani udowodnić z największą łatwością.
            Bardzo przepraszam, nie chciałem Pani robić przykrości. Ale jest Pani naprawdę osobą o niedużym rozumku.

          • Nie zrobił mi Pan przykrości, ale zastanawia mnie czemu ma Pan potrzebę obrażać innych. To już tylko o Pana problemach świadczy. Byłam dzieckiem i mam swoje dziecko. Nie trafia do Pana argument o tym ,że nie ma do mojego ojca żadnego szacunku za to jaki był. Tyranów nikt nie szanuje, oni wzbudzają tylko strach. Świetnie idzie mi wychowywanie dziecka bez takich mądrości jak Pana, a moje dziecko uczy się w placówce gdzie nie stosuje się kar i nagród, żadnego oceniania i poniżania i mają równie świetnie wyniki. Stosują metodę, która ma już 100 lat i stworzyła ją lekarz na bazie swojej wiedzy medycznej i doskonałej znajomości dzieci, dzięki pracy z nimi. Proszę sięgnąć do takiego autorytetu i przeanalizować to co odkryła i wprowadziła w życie, a nie zajmować się obrażaniem i poniżaniem innych. Polecam też dowiedzieć się kim jest Jesper Juul i przeczytać chociaż jedną książkę. Wtedy może Pan stawać do merytorycznej rozmowy na temat wychowania dzieci. A póki co to Pana wiedza na temat dzieci,”bo tak mu się wydaje’ niestety nie świadczy o Pana inteligencji , tylko arogancji. Nie dopuszcza Pan myśli, że można inaczej i nie chce też wiedzieć jak. A skoro nie radzi Pan sobie z emojcami i dzieci Pana wyprowadzają z równowagi, to a) lepiej ,żeby nie miał Pan dzieci, b) świadczy o Pana problemach emocjonalnych, bo w dzieciństwie nikt Panu nie pomógł dojrzeć emocjonalnie. Spodziewam się,że jest Pan tak samo przykry dla swoich dzieci i każdego kto się z Panem nie zgadza.

        • Lidia Lipnicka

          A kiedy Ty tracisz kontrolę i przesadzisz to pozwalasz mężowi żeby dawał ci klapsa? Nie. To by było zagrożenie dla waszego małżeństwa. Dziecko nie może się wyprowadzić. Dzieci kochają zresztą mimo wszystko.

          • Sławek

            A niby dlaczego? Małżeństwa sado-maso są najtrwalsze ze wszystkich, ponieważ zwykłe więzi /bliskość małżeńska są dodatkowo wzmocnione groźbą straty w sferze, która jest dla partnerów ważna, czyli w sferze erotyki (wg klasycznego patrzenia spaczonej, natomiast wg współczesnej seksuologii uznawanej już za wariant normy, pod warunkiem obustronnej akceptacji). Są na ten temat prace w seksuologii, wystarczy poszperać, choć akurat tu nie jest łatwo.
            Po drugie – dziecko to nie jest mały dorosły. Przecież każdy domorosły „pedagog” i „psycholog” to powtarza. A nawet niekoniecznie domorosły, bo ci najwięksi też klepią o tym stale. Nie dziwi więc, że u dziecka działać mogą dobrze inne kary niż u dorosłego. Na przykład klapsy.

          • Znowu nie zrozumiał Pan o czym jest ten post i lobbuje jakieś teorie nie na temat. Ten post jest o przemocy fizycznej mającej na celu zadać komuś ból, żeby go skrzywdzić ,żeby poczuł się źle za złe zachowanie. Tak jak chcecie to robić dzieciom. Zrzuciłeś szklankę to podkreślę tę sytuację zadając Ci ból i jednocześnie chce wywołać w Tobie lęk. A nie ,że dam Ci klapsa i zobaczysz jakie to przyjemne. Na prawdę wątpię w Pana inteligencję skoro nie umie Pan czytać ze zrozumieniem i jest odrealniony w dyskusji.

        • Sławek

          I dobrze robicie. Będziecie mieć normalniejsze dziecko niż panny po pedagogice albo psychologii.

      • Sławek

        Poradziłaby sobie lepiej lub gorzej. Ale zamiast hodować problemy i szukać wysublimowanych rozwiązań, czasem warto zastosować rozwiązanie najprostsze, nawet jeśli działa tylko doraźnie. Większość problemów ma charakter doraźny – pod warunkiem, że nie weźmie się za nie nowoczesna pedagogika.

  • Szaroki

    Z jednej strony pamiętam lanie jakie dostawałem, czasem do krwi. I nawet
    najgorszemu gówniarzowi czegoś takiego nie życzę. Z drugiej karcić nie
    wolno, klapsów nie wolno, metod w stylu karnego jeżyka nie wolno. To jak
    żyć panie premierze, znaczy się jak poradzić sobie z kapryśną
    latoroślą. Nie, nie mam dzieci, i żadne 500 plus mnie nie przekona żebym
    zajął się czymś o czym nie mam pojęcia.

  • pyl

    wyniki jakich badań? przeprowadzonych przez kogo? na jakiej grupie ludzi? gdzie są źródła, linki do potwierdzające przytoczone twierdzenia? ten artykuł jest o niczym, jak ogromna większość o internecie; brak jakiegokolwiek zaplecza, materiałów na poparcie przytoczonych teorii; gdzie się podziało prawdziwe rzetelne dziennikarstwo?? dzisiaj każdy pisze, co mu na język przyjdzie.. smutne mamy czasy ;[

    • Libk do badań jest w tekście. Może lepiej najpierw sprawdzić, a potem narzekać?

      • pyl

        taa.. zmieniony kolor czcionki w tekście, stary jestem, trochę chyba nie nadążam za

        postępem już; niemniej biję się w pierś – nie zauważyłem tego linku..

        • Słuszna uwaga. Bedziemy pogrubiać linki.

          • Sławek

            A w ogóle przeczytaliście ten artykuł? Czy oparliście się na tym, co widać na stronie pod linkiem? Bo generalnie to, co napisaliście, to stek bzdur nie poparty niczym. Tak, jak napisał pyl.

            By the way – cała dyskusja jest wyjątkowo przekłamana. Niech ktoś dzisiaj spróbuje opublikować jakiekolwiek badanie na ten temat, jeśli nie wyjdzie to, co miało wyjść. Zrobią z niego potwora, a najpewniej w ogóle nie przyjmą takiej pracy, choćby była najlepiej zrobiona metodologicznie. Do lat 70-80-tych było całkiem sporo prac pokazujących nie tylko minusy, ale i korzyści z kar cielesnych u dzieci. Nawet dziś bez problemu można znaleźć takie prace – wystarczy poszperać w bazach typu Pubmed. Efekt tych kar układał się w krzywą Gaussa – źle było zarówno przy całkowitym braku, jak i przy przegięciu – co nawet intuicyjnie wydaje się rozsądne. Potem nagle badacze zaczęli udawać, że tych prac nie ma, a jeszcze później wszystkie prace nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zaczęły wykazywać same negatywy. Mówiąc wprost – lewactwo obsiadło naukę – zwłaszcza nauki społeczne, które tylko przez grzeczność nazywa się naukami – i w rzeczywistości ta metaanaliza – podobnie jak 90% prac na ten temat – ma taką wartość, co usługa, którą Polska – wg ministra Sikorskiego przy ośmiorniczkach – oddawała Amerykanom po niezwykle okazyjnej cenie…

          • Gizmo

            Z tą krzywą Gaussa to ja dosyć sceptycznie podchodzę.
            Bo jak porównać :
            – 30 razów pasem o długości 35 cm z dodatkiem obelg i poniżania
            do
            24 razów kablem o długości 41 cm ?
            Poza tym psychika różnych indywidualnych jednostek jest różna, jeden ma psychikę inny mniej wytrzymałą.

            Świadczą o tym najlepiej grupy ludzi uczestniczących w potencjalnie traumatycznych doświadczeniach jak np wojna, katastrofa, śmierć bliskiej osoby. Jednym siada psychika innym nie.
            Wg mnie o wiele większe znaczenie od ilości wymierzanych kar w twojej krzywej Gaussa ma to czy stosowane one były sprawiedliwie, proporcjonalnie do przewinienia czy wręcz sadystycznie.
            Spotkałem się już z wieloma ludźmi mającymi skłonności sadystyczne w stosunku do dzieci, np śmiejącymi się gdy mówili o biciu swoich dzieci.
            I jak to ogarnąć w jakieś sensowne przepisy prawne ? Doświadczony kierowca po piwku i z komórką przy uchu pewnie bezpieczniej będzie jechał niż nowicjusz na trzeźwo ale to nie powód by zalegalizować jazdę po jednym piwie dla kierowców z dużym stażem.

          • semi

            kto mowi o biciu 30x pasem…. a kto o klapsie jak dziecko pcha łapy do żelazka raz na pol roku.

          • Jak pcha, to trzeba uderzyć? Nie da się inaczej?

    • Michał Moś

      Badań przeprowadzonych przez FACHOWCÓW. Mam tu na myśli specjalistów psychologów, socjologów, ale także psychiatrów czy policję.

  • Aleksandra Ponikiewska

    Czy osoby nie widzące niczego złego w klapsach wiedzą, że to jest prawnie zabronione? Zastanówcie się ludzie jak reagujecie słysząc o mężu bijącym żonę. To jest złe-tak reagujecie? Dlaczego dorosły nie może bić dorosłego a dorosły dziecko tak? Nie stawiajcie się ponad. Bicie dziecka świadczy o Waszej bezradności. Podejmując się wychowania dziecka pamiętajcie że to przede wszystkim człowiek!

    • Noname

      Większość ludzi chyba nie odróżnia klapsa czyli uderzenia w pupę z biciem lub katowaniem. Nie widzi Pani Agnieszko różnicy? Uderzyć dziecko patrz głowa, ręce nogi, tyłów, kiedy żona jest bita i zgłasza to na policje, pokrzywdzona mówi że była bita czy dostała klapsa w pupę?
      Proszę większość ludzi zrozumcie jest różnica pomiędzy sporadycznym klapsem, biciem, katowaniem lub znęcaniem się.
      Prawnie zabronione jest bicie, spuszczanie wpierd…. jeżeli ktoś woli. Proszę spojrzeć jeszcze raz na to prawo.
      I ostatnia rzecz spójrzcie co się dzieje z obecną młodzieżą i błagam nie mówcie mi że jest dobrze…
      Jeżeli ktoś jest urażony moją wypowiedzą… Przepraszam

      • Aleksandra Ponikiewska

        Czy ja dobrze zrozumiałam, że to co się dzieje z dzisiejszą młodzieżą to efekt braku klapsów? A może poprostu brak zainteresowania ze strony rodziców? Nie jestem urażona wypowiedzią ale przerażona jak można uważać klapsa za nic złego.

        • Noname

          Ja uważam, że nie jest to nic złego i w tym przypadku już nie mogę starać się nikogo przekonać, że jest inaczej. Poruszenie tematu młodzieży było błędem, nie mogę powiedzieć, że brak klapsów spowodował to co dzieje się z dzisiejszą młodzieżą, brak zainteresowania rodziców ma ogromny wpływ… mój błąd.
          Poniosło mnie, ponieważ ja nie uważam klapsa za nic złego, Zdziwienie, przerażenie( jak pani napisała), a wręcz czasami oburzenie u ludzi którzy uważają to za karygodne wręcz barbarzyńskie dziwi mnie, nic na to nie poradze. Nie mam dzieci może to jest powodem… jak wspomniałem wcześniej, ile ludzi tyle opinii.
          Pozdrawiam.

          • Yolaos

            Pani wypowiedzi są ewidentnie wynikiem Pani bezradności, tej samej, a której bierze się ten „klaps”. Musiałaby Pani chcieć poszukać innej drogi niż ten „wychowawczy klaps” by się dowiedzieć, że są rozwiązania konstruktywne w rodzicielstwie, no ale… chyba nikt Pani nie będzie przymuszać do rozwoju.

          • Sławek

            Ale po co szukać innej drogi i zmieniać coś, co się sprawdzało?

          • Sławek

            Jest pani po pedagogice, prawda?

        • Sławek

          Owszem, to efekt braku klapsów. Między innymi, nie wyłącznie.
          Dzisiejsza młodzież generalnie nie dostaje mniej czasu od rodziców. Często dostaje go znacznie więcej niż kiedyś, bo wielu rodziców wykazuje „ciąg do perfekcji”. Kochać dzieci, to nie tylko je przytulać, ale też mieć odwagę, by je karcić. Kiedyś było to oczywiste, dzisiaj mamy „nowe pokolenie pedagogów miłości”. Tych samych, co to bredzą o tym, jak to klaps to wynik bezradności. Jedno pokolenie temu każdy normalny rodzic zabiłby śmiechem takiego „pedagoga”. Dzisiaj ludzie słuchają tych bzdur i udają, że to na poważnie. Efekty – na każdym kroku. A chorób psychicznych nie mniej, tylko więcej.
          Tymczasem Azjaci wychowują swoje dzieci po staremu, czyli poważnie. I są najlepsi w każdej dziedzinie. Singapur wygląda jak z XXII wieku. No, ale tam jeszcze widocznie „cywilizacja” nie zaszła, bo w każdym sklepie można kupić rózgę na (czy raczej dla?) dzieciaka.

          I żeby było jasne – ja nie twierdzę, że wychowanie przez lanie to coś dobrego. Ja tylko twierdzę, że tylko idiota z góry wyklucza z asortymentu kar tę jedyną, której każde bez wyjątku dziecko się boi. Potem łazi po psychologach, którzy oczywiście miesiącami rozwiązują problemy, których nigdy nie było przy starym stylu wychowywania.

      • Sławek

        Oj, Panie Noname, bardzo się Pan myli. Prawo otóż już tego nie rozróżnia. Nie na darmo się pani ministra z PO cieszyła, że „dokonaliśmy wielkiego cywilizacyjnego postępu”. Ci barbarzyńcy naprawdę nie rozróżniają najprostszych rzeczy. W dodatku dzieci są już państwowe – też nie wiadomo, kiedy to się stało. Da Pan klapsa i znajdzie się jakaś kretynka, która doniesie, to nawet panu dziecko mogą odebrać. A poczekamy jeszcze 10 lat, to będzie jak w SZwecji. Na wszelki wypadek zabiorą od razu, prewencyjnie, a potem sąd będzie rozstrzygać.

        • Sławek

          PS. To oczywiście dotyczy tylko białych Szwedów, którzy ów wielki postęp wypracowali najwcześniej w Europie, bo juz pod koniec lat 70-tych. Bo muzułmanie w swoich enklawach wychowują dzieci tradycyjnie, a jak policja przyjeżdża, to szybciutko wyjeżdża obrzucona kamieniami i trzęsąca się ze strachu, żeby ktoś jej o rasizm nie posądził.

    • Sławek

      1. To, że coś jest prawnie zabronione, to żaden argument z naukowego punktu widzenia.
      2. Dlatego, że dziecko to nie jest mały dorosły. Jak nie wchodzi przez głowę, to wchodzi przez tyłek. To się sprawdza u dzieci.

  • cruel

    Gdy patrzę ma te komentarze to mi ręce opadają… tyle wieków ludzie zostali wychowani w jak wy to uważacie „przemocy rodzinnej ” (czytaj przysłowiowy klaps) i byli to zawsze normalni ludzie, bez jakiś wad, ja mam aktualnie 16 lat, zostałem na klapsach wychowany, nie mam chorób psychicznych, jestem okazem zdrowia, myślę samodzielnie, racjonalnie i jestem towarzyski, ups, moi znajomi i przyjaciele też zostali tak wychowani i normalnie żyją. Jak dla mnie te badania są wyssane z palca, dziecko niby wkurzy się, zniszczy coś i co zrobić? Zabrać wszystkie talerze i powiedzieć ze nie wolno? To Go nic nie nauczy, tak samo gimbusiarskie zachowania , pali papierosa, złapali go, zabrali, powiedzieli że nie wolno, nauczy go to coś? Moim zdaniem trzeba czasem krzyknąć i Dax klapsa, to jest naturalne w wychowaniu, a mówienie dziecku ze nie wolno czegoś robić, może tylko postkutkowac i włączyć myślenie „jak.zrobić.by nie zauważyli ” każdy ma swoją wizję wychowania, Ale moim zdaniem ta jest najbardziej racjonalna i wynoszącą coś z życia

    • lejzab

      „Moim zdaniem trzeba czasem krzyknąć i Dax klapsa, to jest naturalne w wychowaniu,”. dokładnie potwierdzasz badania. ludzie bici w dzieciństwie nie widzą nic złego w biciu jak są ‚duzi’ (no bo nie dorośli).

      • Sławek

        NO i bardzo dobrze. Na tym właśnie polega wychowanie. Przekazujemy z pokolenia na pokolenia to, co się sprawdziło i pozwalało nam przeżyć.
        Lanie się sprawdzało od zawsze i nagle całe stado paranaukowców odkrywa, jakie to szkodliwe. Następni będą jeszcze bardziej postępowi – ogłoszą, że kary są w ogóle antypedagogiczne, choć każdy cybernetyk wie, że żeby wyregulować jakikolwiek układ potrzeba plusów i minusów. A potem ludzie tak będą mieli dość tych bzdur i tak im one zaczną doskwierać, że za 50 lat naukowcy znowu zaczną mieć odwagę robić naukę na ten temat obiektywnie. Wtedy ci wszsycy pedagodzy zmienią zdanie, wróci normalność. Ciekawe, czy wtedy przeproszą za to, że 2 pokolenia zdemoralizowali.

    • Gizmo

      No jaaaasne – twoje osobiste doświadczenie ma większą wartość niż badania przeprowadzane na grupie ludzi.
      Piszesz że twoi znajomi i przyjaciele też zostali tak wychowani i normalnie żyją – a czego to dowodzi ?
      Po pierwsze tego że kiedyś powszechnie wychowywano w taki sposób.
      Po drugie tego że są twoimi znajomymi WŁAŚNIE DLATEGO że normalnie żyją.
      Gdyby byli czubkami albo degeneratami to byś ich nawet nie znał.
      Z psychiką tak to jest że jedni mają twardszą inni słabszą i czasem zaczyna pękać. A wszystko wychodzi z człowieka gdy delikwent wypiję sobie więcej niż zwykle, wszystkie najgorsze przeżycia. Ciekawe że wszyscy ludzie nadużywający alko jakich znam to właśnie ofiary takich chorych metod. OK może klaps to jeszcze nie zbrodnia ale na pewno porażka wychowawcza i warto o tym mówić by rodzice przestali lać swoje dzieci pasami po gołej…

  • Aleksander Nowak

    Tak trudno napisać o wnioskach z badania?

    „Okazało się, że dzieci w kierunku których wymierzane są kary cielesne, chętniej przeciwstawiają się swoim rodzicom i stają się bardziej antyspołeczne. Znacznie częściej doświadczają one także napadów agresji oraz miewają problemy ze zdrowiem psychicznym i trudności natury poznawczej. Wyniki jasno pokazały również, że stosowanie klapsów przynosi odwrotne efekty w zachowaniu dziecka, niż te które rodzice chcieli uzyskać siłą.”

    zamiast pisać o niczym i na koncu napisać „jesli jeszcze poznac wnioski to sam se przeczytaj pod tym linkiem”

    Napisaliście artykuł o niczym i zmarnowaliscie mój czas.

  • Michał Moś

    Oczywiście, że tak. Bo dziecko zaczyna się buntować. Poza tym po prostu wbije sobie do głowy, że skoro rodzicom wolno to robić, to jest to dobre. W takim przypadku takie dziecko w przyszłości będzie stosowało to samo, bo będzie myśleć, że wolno.

  • Pingback: ChangeMaker » Co tam w sieci piszczy #13()

  • Gizmo

    Wciąż ta sama dyskusja i te same argumenty fanów bicia pasem po gołej pupie.
    – Jednostkowe doświadczenie bardziej wiarygodne niż badania przeprowadzane na grupach ludzi.

    no coment

    – Kiedyś było dobrze, teraz jest be, gimnazjaliści palący papierosy itd
    Czy wg was wychowanie to tylko kwestia bicia czy nie bicia dzieci ?
    Naukowcy piszą na ten temat grube książki a wy sprowadzacie wszystko do jednego.
    Kiedyś np za komuny było tak że ojciec pracował zaś matka zajmowała się domem, dziećmi, oboje rodziców poświęcało wychowaniu więcej czasu i uwagi. Dzisiaj oboje rodziców często haruje po 10 lub lepiej godzin, a po pracy są bardzo zmęczeni. Całe społeczeństwo jest zestresowane niepewnym i niestabilnym życiem, biedą i innymi problemami, a trudno w takim stanie zająć się wychowaniem.
    Powiedzmy sobie szczerze – dzisiaj rodzice mało co wychowują dzieci, a pustkę wypełnia TV, smartfon, komputer.

  • semi

    co innego jak dziecko dostaje klapsa co chwile.. a co innego jak raz na rok jak pcha ręke do gorącego żelazka… lepiej zeby sie popażyło, wpadło pod samochod.. wtedy wie ze nie wolno… czy jest to skarcenie fizyczne czy psychiczne – np jakas kara, ze za to czy za tamto nie bedzie tego czy tamtego to efekt jest taki sam.

  • Pingback: Czemu nauka jest najbliższa prawdy? | Postprawda stop()

  • Pingback: Kochasz? Nie bij! Jak wychować dziecko? – Postprawda Stop()

Nie ma więcej wpisów