captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

To się zaczęło od naszych dzieci. Pewnego dnia dostałem od nich ostrą reprymendę. Aż wstyd się przyznać, ale niech będzie: podczas mycia zębów nie zakręciłem wody. Nawet wiem dlaczego – rano ten dźwięk tak przyjemnie mnie uspokajał.

Aż tu nagle Lena wypaliła „Tato, a wiesz, że w ten sposób marnujesz 12 litrów wody? W ciągu minuty wylewasz jej około 6 litrów, zęby myjesz dwie minuty…”. Adam przytaknął, no i zrobiło mi się strasznie głupio. Bo przecież wiem, sam powinienem nie tylko pilnować siebie, ale i uczyć dzieci. Na szczęście mądra szkoła nauczyła nie tylko ich, ale i mnie.

Po tym zdarzeniu zacząłem bardziej uważnie przyglądać się temu, co dzieje się z wokół mnie z wodą. Nie to, żebym miał nagły atak bycia eko – to raczej ciekawość i zamiłowanie do efektownych liczb. Wyniki? Sami spójrzcie:

  • do wyprodukowania jednej kropli kawy trzeba zużyć 1100 kropli wody
  • by powstała kostka masła potrzeba 1200 litrów wody
  • kilogram pomidorów „kosztuje” 214 litrów wody
  • kilogram ziemniaków to aż 900 litrów wody
  • pół litra piwa zużywa 150 litrów wody
  • bawełniana koszulka (i to bez nadruku) to cena aż 2700 litów wody.

źródło danych 1, 2

Przykłady można długo ciągnąć. Oczywiście nie zamierzam rezygnować z kawy (to by dopiero było…), pomidorów ani ziemniaków. OK, piwo ostatnio odstawiłem, ale nie z troski o wodę, a o sylwetkę. Skoro jednak (nomen omen) nie wpłynę na „ukrytą wodę” zawartą w produktach, to może chociaż coś oszczędzę w codziennym życiu?

Tu sprawa okazała się łatwiejsza. Bardzo wiele rzeczy, które robimy na co dzień można zmienić. Choćby odrobinę – jak to zakręcanie wody przy myciu zębów. Ale to tylko przykład. Znowu pogrzebałem trochę i wyciągnąłem kilka przykładów:

  • Kąpiel w wannie to 85-100 litrów, 5-minutowy prysznic – 25 litrów. (no, od czasu do czasu kąpieli sobie nie odmówię)
  • Zmywanie ręczne to 50-80 litrów. Zmywanie w nowoczesnej zmywarce – 25-30 litrów.
  • Spuszczanie w toalecie wody „na maxa” to 13 litrów. Spuszczanie mniejszym przyciskiem to 5 litrów.

Zmiana 5 kąpieli i dwóch pryszniców w tygodniu na dwie kąpiele i 5 pryszniców to oszczędność 180 litrów tygodniowo i ponad 9000 litrów rocznie. Korzyć finansowa – około 200 zł rocznie, dodatkowo można mieć satysfakcję, że poprawiliśmy nieco sytuację wodną Polski.

Ale po co oszczędzać wodę?

No właśnie – czy jest sens bawić się w oszczędzanie w kraju, który leży w strefie umiarkowanej, ma 440 km morskiej linii brzegowej i kilka potężnych rzek? Okazuje się, że tak – Polska ma rezerwy wodne takie, jak… Egipt. I trzykrotnie niższe, niż większość krajów Unii Europejskiej. Jak nam się to udało zrobić? Cóż – lata pracy. Po pierwsze niewłaściwie i niepotrzebne osuszanie bagien, które obniżyło poziom wód gruntowych. Po drugie zanieczyszczenie – co z tego, że woda jest, skoro nie nadaje się do picia nawet dla zwierząt? Po trzecie zmiany klimatyczne – w zimie jest mało śniegu, w lecie pada niewiele deszczu. Efekt? Stale jesteśmy na granicy niedoboru wody, wystarczy suche lato (a takie ostatnio mamy), by pojawiło się ryzyko kłopotów z dostępem do wody. Najpierw dla przemysłu, potem dla mieszkańców.

Co możemy robić, by równocześnie zaoszczędzić na wodzie i pomóc Polsce? Oto nasze propozycje:

1. Myj się z sensem.

Ogranicz kąpiele w wannie.

Skróć czas brania prysznica do 5-6 minut.

Kup baterię łazienkową oszczędzającą wodę. Miesza ona wodę z powietrzem tak, by zachować odpowiednie ciśnienie, a jednocześnie oszczędzić nawet 50 proc. wody. Inną funkcją jest „zimny start” – zaraz po uniesieniu dźwigni baterii do góry leje się zimna woda. Często to wystarczy, a oszczędzasz nie lejąc ciepłej.

Rozplanuj łazienkę z głową. Przemyśl jej rozkład tak, by ograniczyć zbędne czynności, podczas których lecieć będzie woda. Choćby pod prysznicem – jeśli stawiasz szampon czy żel na podłodze, za każdym razem musisz się schylać. Nie dość, że to niewygodne, to marnujesz czas i wodę. I nie musisz wiercić dziur w kafelkach – półeczki można umocować na przyssawkach lub powiesić na uchwycie prysznica. Zadbaj, by wszystko było pod ręką.

Umieszczaj prysznic nisko. Dlaczego? To proste – ciepła woda spadając ku twojemu ciału bardzo szybko stygnie – to efekt parowania. Im wyżej wisi prysznic tym cieplejszą wodę musisz do niego doprowadzić, by do twojego ciała doleciała taka, jaką lubisz.

Korzystaj z kubeczka do płukania zębów. Ma on pojemność ok. 200 ml, to wystarczy. Jeśli nabierasz wodę z kranu w dłonie, zużyjesz około 5 razy więcej wody.

2. Zmywaj z sensem

Tu sprawa jest prosta – zmywarka oszczędza wodę. Co więcej oszczędza też mnóstwo czasu – wkładanie i wyjmowanie naczyń zajmuje go znacznie mniej, niż zmywanie ręczne i ewentualne wycieranie. Jaka to różnica? Wyliczenia z bloga „Jak oszczędzać pieniądze” pokazują, że zmywarka daje ponaddwukrotną oszczędność. Jej zakup (zależnie od ceny sprzętu) amortyzuje się zwykle po około 2-3 latach.

Jeśli nie masz możliwości czy chęci instalować zmywarki, zrób jedną prostą rzecz – napuszczaj wody do zlewu zatykając go. Tak możesz oszczędzić połowę lub więcej wody. Bieżąca jest potrzebna do spłukiwania, do zmywania wystarczy stojąca w zlewie. Dobrym rozwiązaniem może być miska do zmywania wstawiana do zlewu. Dzięki temu można podzielić komorę na dwie części – w jednej zmywać, w drugiej płukać naczynia. Taka miska przyda się też przy myciu warzyw, obieraniu czy odlewaniu makaronu. No a wodę – na przykład po myciu warzyw bez detergentów – wykorzystujemy dalej do podlewania roślin w domu.

No i koniecznie kup kran z perlatorem – mieszanie strumienia wody z powietrzem daje oszczędności rzędu 40 proc. Przy zmywaniu i płukaniu naczyń to duża różnica.

3. Pij z sensem

Lata doświadczeń nauczyły nas, że woda z kranu jest paskudna. Herbata z niej smakowała jak pomyje, zapach nie kojarzył się z niczym, co można byłoby wypić. Ale czasy się zmieniły, zmieniła się i woda. W ostatnich latach w Polsce zainwestowano gigantyczne pieniądze w poprawę jakości wody kranowej i dziś w bardzo wielu miejscach jest ona często lepsza i zdrowsza od tej z butelek.

Jeśli nie masz pewności, czy twoja kranówka jest dobra, skontaktuj się z lokalną stacją sanitarno-epidemiologiczną. Informacje o jakości wody posiada też firma, która ci ją dostarcza.

Dlaczego warto pić wodę z kranu?

– bo jest tania – litr kosztuje zwykle mniej, niż pół grosza. Oszczędności idą w setki złotych

– bo jest zdrowa i czysta

– bo nie zanieczyszczamy środowiska kupując kolejne plastikowe butelki

– bo jeśli przynosisz wodę ze studni, to niemal na pewno twoje pojemniki nie są wystarczająco czyste

Jeśli w upalne dni zależy ci na zimnej wodzie, możesz zawsze wrzucić do niej kilka kostek lodu lub trzymać zapas w karafce wstawionej w drzwi lodówki.

I jeszcze jeden zwyczaj pokutujący od dawna – gotowanie pełnego czajnika wody. 20 lat temu, gdy królowały czajniki stawiane na gazie, woda gotowała się długo i warto było mieć jakiś zapas już przegotowanej. Dziś to bez sensu – wodę na herbatę mamy w minutę czy dwie. Gotujmy więc tyle, ile potrzebujemy pilnując tylko, by nalewać do czajnika niezbędne minimum.

4. Podlewaj z sensem

Choć na razie podlewanie ogródka nam nie grozi, już za trzy miesiące zaczniemy lać wodę na naszą cenną trawę, kwiaty i zioła. Tak dla porządku – minuta podlewania wężem ogrodowym to około 10 litów wody. U sąsiadów podpatrzyliśmy fajne rozwiązanie. Otóż w ziemię wkopali przemysłowy baniak na wodę o pojemności 1000 litrów, do którego prowadzi odpływ z rynny. Wystarczy mała pompka by mieć za darmo deszczówkę do podlewania ogrodu.

Ale wiadomo, że nie wszędzie da się zrobić taką instalację. Sprawę można częściowo rozwiązać inaczej. Ot choćby miski. Zostaw je na zewnątrz, nawet na balkonie, tak by spływała do nich deszczówka. Każde 5 czy 10 litrów darmowej wody się przyda!

Używaj konewek. Te śliczne, nieco staromodne, ogrodowe pojemniki pozwalają podlewać precyzyjnie i bez strat wody. No i nie wypłukują roślin z ziemi.

Pomyśl o miniszklarniach. Zajmują niewiele więcej miejsca niż doniczki, a pozwalają uprawiać rośliny w bardzo dobrych dla nich warunkach. No i oczywiście oszczędzają wodę, bo szklarnia zatrzymuje wilgoć. A podlewanie? Choćby wodą pozostałą po umyciu warzyw w misce.

Sporo konkretnych, praktycznych rad dotyczących oszczędzania wody i innych sposobów na to, by nasz dom był przyjazny dla planety znajdziecie na specjalnej stronie IKEA.

Po tym, jak nasze dzieci porządnie mnie obsztorcowały zacząłem myśleć o wodzie wokół mnie. Mam poczucie, że robię coś sensownego i dobrego. Ale też wiem, że nagrodą będą niższe rachunki do zapłacenia. Tyle wygrać… 🙂

 

Tekst jest elementem współpracy z firmą IKEA. Partner nie miał wpływu na treść ani opinie, które wyrażamy.

5 chwil, w których możesz oszczędzić dużo wody i dużo pieniędzy
4.4 (87.69%) 13 głosów

36
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
steveminion
Gość
steveminion

“Dlaczego warto pić wodę z kranu?
– bo jest zdrowa i czysta”
Ta, pewnie…

Crazy Nauka
Gość

Czemu uważasz inaczej?

steveminion
Gość
steveminion

Wiem jak wygląda czajnik po zagotowaniu wody z kranu i mineralnej…

Crazy Nauka
Gość

Jak?

Grzegorz Konrad Marek
Gość
Grzegorz Konrad Marek

Zapewne mylisz “mineralną” ze “źródlaną” czy wręcz “wodą stołową”. Bo po gotowaniu w czajniku mineralnej powinieneś mieć (tu ćwiczenia z logiki praktycznej) WIĘCEJ osadu bo ma więcej minerałów niż woda kranowa.
Natomiast zwyczaj kupowania 5litrowych baniaków “wody stołowej”(wody_bez_prawie_niczego) z ogromną marżą “bo z kranu truje” jest chyba jednym z większych sukcesów marketingowych ostatnich paru lat, sorry…

steveminion
Gość
steveminion

No cóż, rzadko w ogóle pijam gotowaną wodę i nie kupuję 5 litrowych baniaków (preferuję gazowaną) więc zdaję się na Twoje doświadczenie. Wiem jedynie, że smak mineralnej jest lepszy a kranówa zostawia potworny syf…

yamata
Gość
yamata

Współczuję wody w kranie… Ale wato też wiedzieć, że wiekszość “wód mineralnych” to zwykła “kranówa”. Żeby woda była mineralna, musi mieć powyżej 1500mg/l zawartości minerałów…

Xawery
Gość
Xawery

Mnie na studiach uczono, że od 1000 jest mineralna. Przepisy zezwalają na mniej by nadać magiczną nazwę takiej wodzie 🙂

yamata
Gość
yamata

Masz rację, wystarczy 1000 mg/dm³ rozpuszczonych składników mineralnych w postaci jonów. Ta “moja” byłaby w obecnej klasyfikacji uznawana za “wysokomineralizowaną”… I właściwie jedynie wartą zachodu. Reszta to jak wiadomo wciskanie ciemnoty i świetny biznes pt.: “jak zarobić na sprzedaży kranówy w plastikowych butelkach” 😉

Xawery
Gość
Xawery

Wysoko zmineralizowana też ma wadę bo nie powinno się jej za dużo pić. To już raczej wody lecznicze i nie nadają się do nawadniania organizmu. Te typowo lecznicze mają różne nieprzyjemne smaki, a wszystkie biją na głowę szczawy z aromatem i smakiem siarkowodoru. Jako ciekawostkę dodam, że jest sobie woda z Piwnicznej Zdrój, którą można zaczerpnąć za darmo w miejscowości ale i kupić butelkowaną. Będąc w Piwnicznej zostawiłem raz niedopity kubek przez noc i woda rano była biaława, mętna. Innym razem już w domu celowo zrobiłem tak z butelkowaną. Była tak samo przejrzysta jak dzień wcześniej. Widocznie nie przy butelkowaniu… Czytaj więcej »

yamata
Gość
yamata

Może i to wada, ale też zaleta. Jako że jest to jedyny rodzaj wody, na który jest jakiś sens wydawać swoje pieniądze. Więc lepiej nie wydawać ich za dużo… 😉 A resztę mamy już w kranie. Cokolwiek robią tej wodzie, na pewno jej to nie pomaga. Właściwie poza badaniem składu i bezpieczeństwa, nic nie powinni kombinować. Oczywiście kombinować trzeba z wodą, która jest zwykłą “niskomineralizowaną” kranówą. W końcu trzeba to jakimś głąbom sprzedać, najlepiej z dużym napisem “naturalna”, “fitness”, “z serca gór”, etc. 😉 Ja bym tam nie zostawiał w Polsce kubka na noc. Kto wie co rano można by… Czytaj więcej »

Xawery
Gość
Xawery

Nie. Nasikał tam w nocy komar. A myślisz, że woda po wydostaniu się spod ziemi, na powietrzu nie reaguje wcale? Co do tak krytykowanej przez ciebie źródlanej to gwarantuję ci, że przynajmniej część ze sprzedawanych to faktycznie woda źródlana, oligoceńska, pobierana z głębi ziemi, a nie kranówa. Cena nic tu nie ma do rzeczy bo swego czasu droższa Żywiec była gorszej jakości niż najtańsze wody. Sam pracuję w okolicy ujęcia wody Bewa i tam wyciągają wodę z głębokości 300m. To już nie są wody zaskórne ani gruntowe tylko faktycznie oczyszczone w sposób naturalny przez lata. A minerały to już kwestia… Czytaj więcej »

Maurycy
Gość

To tak jak z tymi okropnymi osadami po herbacie – niektórzy twierdzą, że to dowód na to, że herbata jest niezdrowa/zła/tania. A po zglebieniu tematu okazało się, że to po prostu osad z wody zabarwiony herbatą, taki sam osad który by został nawet i bez herbaty.

Tomasz Gapiński
Gość
Tomasz Gapiński

u mnie woda z kranu nadal jest niepijalna. Co z tego, że z ujecia idzie czysta jak rury w bloku mają 30 lat i są całe w kamieniu?

keeeper
Gość

“do wyprodukowania jednej kropli kawy trzeba zużyć 1100 kropli wody by powstała kostka masła potrzeba 1200 litrów wody kilogram pomidorów „kosztuje” 214 litrów wody itd..” Autor przedstawia to w taki sposob jakby ta woda miala byc w jakis magiczny sposob stracona na zawsze anihilujac w nicosc. Owszem, woda jest niezbedna w rolnictwie, ale tam sie ja przetwarza i po uzyciu/konsumpcji trafia z powrotem do ekosystemu. Jedyne koszta o jakich mozna mowic to te energetyczne ktore musza byc poswiecone na jej ponowne uzdatnienie. A jesli chodzi o energie i materialy – te musza przeciez byc wykorzystane do wyprodukowania tej magicznej zmywarki,… Czytaj więcej »

Crazy Nauka
Gość

To z anihilowaniem to wyłącznie Twoja interpretacja. Oczywiście, że woda pozostaje na Ziemi. Tyle, że może nie nadawać się do dalszego wykorzystania w rolnictwie czy do spożycia ze względu na silne zanieczyszczenie. W Polsce tylko 1 proc. wód powierzchniowych ma 1. klasę czystości.
Zmywarki nie są magiczne i zwykle nie psują się po 4 latach. Oczywiście można zmywać oszczędnie ręcznie, ale im oszczędniej, tym więcej to czasu zajmuje. A czas w wielu przypadkach ma koszt znacznie wyższy nią na przykład prąd. Zajrzyj do wyliczenia, które linkujemy w tekście.

Animator
Gość
Animator

Piotr odnieś się do tego. Ile energii, wody i materiałów należy zużyć aby wyprodukować zmywarkę i dostarczyć ją do sklepów i domów? Ekologia pełną gębą. Zmywarka pobiera energię za która trzeba zapłacić, zmywarka podgrzewa wodę prądem a ludzie często mają kolektor słoneczny lub duży zasobnik podgrzewany np zimą z centralnego ogrzewania więc woda na zmywanie jest w kranie automatycznie. Bardzo brudne naczynia i tak trzeba z resztek spłukać pod kranem. Używa się bardzo silnych środków do zmywania w zmywarkach które trzeba wyprodukować zużywając wodę i energię. Silne środki zanieczyszczają bardziej wodę wypływającą ze zmywarki niż łagodniejszy zwykły płyn do mycia… Czytaj więcej »

ana
Gość
ana

Jeszcze dodać można punkt 6 czyli pranie. Nie pierzmy po 5 rzeczy.. niestety częsty zywczaj..

Kasia Mikka
Gość
Kasia Mikka

czy woda z kranu jest zdrowa i smaczna? to zależy… po pierwsze zależy czy woda jest głębinowa czy z rzeki, po wizycie u rodziny z Warszawy, tam ( w nie wiem czy w całej ale na pewno w części) woda pochodzi z Wisły i chociaż filtrowana, to była wstrętna, nie do picia, i chodzi mi tu dokładnie o herbatę, nikt nie chciał tego pić bo jesteśmy przyzwyczajeni do wody głębinowej, nadal jednak wzbraniam się przed piciem jej z kranu u znajomych gdzie widać, że są stare rury, kiedy mieliśmy remont i wymieniane były rury w środku był dziwny śmierdzący szlam… Czytaj więcej »

Xawery
Gość
Xawery

Teraz warszawska woda jest jaka taka ale dawniej to było coś tak niesmacznego, że jako katorgę traktowałem każdy pobyt w tym mieście gdy piłem herbatę czy nawet się myłem. Ten bardzo silny zapach i smak chloru… Ble.

Adam Doroziński
Gość
Adam Doroziński

Dobra, to może Wy mi wytłumaczycie. Mieszkam w Warszawie. Wodę w kranie mam spod dna Wisły. Leci sobie do oczyszczalni, potem przez rurę do mojego kranu. Tam nie zakręcam wody, i przelewam 12 litrów w czasie mycia zębów. Ta woda drugą rurą leci do innej oczyszczalni, i wraca do Wisły. A potem sobie spływa do Bałtyku, robi się słona, i po temacie. Woda której nie przeleję przez moją umywalkę po prostu spływa do Bałtyku. Pomijamy aspekt finansowy, uznajmy że dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, czy coś. W końcu to moja kasa, i mogę ją sobie zużywać na co tylko chcę,… Czytaj więcej »

Trauma
Gość
Trauma

Na tym że gdyby w okresie zbliżającej się suszy i w jej trakcie gdy można chodzić po prawie suchym dnie wisły 2 miliony mieszkańców warszawy wylewało 12 litrów wody na każde mycie zębów zamiast 0,2 litra to wody by zabrakło dużo wcześniej niż przy oszczędzaniu bo zapotrzebowanie byłoby 60x większe niż powinno, nawet rury by wyschły. Zresztą przy dużym zapotrzebowaniu urządzenia dostarczając wodę zużywaj a więcej energii, spada długość ich życia i zwiększa się awaryjność a to są koszty które zostaną przerzucone na odbiorców czyli i Ciebie, ciśnienie wody tez jest niższe i są przerwy dostawie by nie zajechać maszyn.… Czytaj więcej »

Adam Doroziński
Gość
Adam Doroziński

Zachowaj spokój 🙂
Woda trafia do mnie z Wisły, a potem do Wisły wraca. Mój zlew nie powoduje że ona znika, więc używanie zwrotu “zużycie wody” jest trochę nie na miejscu. Bardziej chyba pasuje “wypożyczenie”.
A nawet gdyby znikała, to jak nie zniknie u mnie w zlewie, to zniknie parę dni później w Bałtyku.
Żeby nie było – nie przelewam wody bez sensu, tyle że sensu w tym nieprzelewaniu też nie widzę szczególnego. Oprócz wpływu procesu na mój portfel, ale ten jest raczej pomijalny…

Trauma
Gość
Trauma

Skoro nie znalazłeś “sensu” w tym co napisałem wcześniej to podejrzewam że go nie znajdziesz. Pytałeś o wytłumaczenie, dostałeś kilka argumentów, nie wszystkie oczywiście. Rozumiem ze patrzysz tylko przez pryzmat portfela, reszta jako to piszesz potrzebuje “sensu”. Z pewnego punktu widzenia stwierdzenie: po co mam coś robić skoro nie muszę bo nie mam ograniczeń (np finansowych) jest prawidłowe. Prawidłowe nie znaczy jednak właściwe mimo iż panujące obecnie warunki nie ograniczają w żaden sposób. Pewne zachowania są pożądane gdy żyje się w społeczeństwie i korzysta ze wspólnych udogodnień. Jeśli wciąż niezrozumiale to może tak: Rozsądny człowiek powinien patrzeć nie tylko nie… Czytaj więcej »

Adam Doroziński
Gość
Adam Doroziński

może się starzeję czy coś, i nie umiem myśli w słowa ubrać równie skutecznie co kiedyś… cholera, spróbuję raz jeszcze 🙂 1) WYRZUCAMY w ogóle kwestie finansowe, uznajemy je za zupełnie nieinteresujące. Nie tykamy. Wcale. OK? 2) Mamy wodę w Wiśle. Konkretnie. W WIŚLE. Bo mówię o tym swoim własnym przypadku, a nie o kimś kto sika do Bajkału. Woda w Wiśle może albo popłynąć prosto do Bałtyku, i tam stać się słona i niezdatna do użycia, albo popłynąć okrężną drogą przez dwie oczyszczalnie i moje mieszkanie, a dalej znów korytem Wisły do Bałtyku i się zasolić. Na tyle na… Czytaj więcej »

Trauma
Gość
Trauma

Nie wpływa do rzeki 100% objętości wody która została z niej pobrana. Po drodze część znika w różnych procesach. Pobranie litra wody z rzeki to dostarczenie mniej niż litra do kranu. Procesy oczyszczania, nieszczelność wodociągów, przerwania ciągłości sieci itp. Do tego np zalanie czajnika: część odparuje przy wrzeniu, wypitą część wypocisz podlejesz roślinę, wylejesz przez okno itd, więc do wc trafi mniej niż pobrane z kranu. Przy takim rozważaniu używanie słowa “marnowanie” jest mylące. Na siłę można powiedzieć, że marnujesz bo gdy kranu nie odkręcisz to opisane sytuacje nie będą mieć miejsca.

Adam Doroziński
Gość
Adam Doroziński

Nieszczelność wodociągów spowoduje zwiększenie poziomu wód gruntowych. To chyba nie najgorzej.

I błagam, o jakim odparowywaniu, wypacaniu, podlewaniu i wylewaniu przez okno mówisz w kontekście PRZELEWANIA WODY BEZ SENSU PRZY MYCIU ZĘBÓW?!?

Trauma
Gość
Trauma

Zadałeś zamotane pytanie, właściwie nie wiadomo co ci chodzi. Serio wciąż oczekujesz odpowiedzi w kontekście tego co napisałeś wielkimi literami powyżej mając tak dużo danych?

Jedynie co zostaje to stwierdzenie: nie przelewaj wody bez sensu przy myciu zębów i nie wnikaj w szczegóły bo generalnie woda jest magiczna a dociekanie co i jak wymaga wyższego poziomu wtajemniczenia…

yamata
Gość
yamata

Nie, ekologiczny zakrętasku. Zadał słuszne pytanie, rodem z fizyki. Takie o zachowaniu energii, masy etc… “Zużyta” woda w żadnen sposób nie jest marnowana. Nie znika. Jeśli nie zużyje jej on, zużyjesz ty. Co najwyżej wylewając ją bez sensu do ścieku starci swoje pieniądze, co jest chyba najlepszym sposobem na wymmuszenie oszczędzania… W dodatku oszczędź sobie obciążania człowieka problemami utrzymania sieci wodociągowej. To że im część odparowuje albo wsiąka do gruntu, to nie jego wina, nie ma też na to żadnego wpływu. Zresztą to żadna strata, bo wciąż ta woda krąży w “krwioobiegu” matki Ziemi. Nie uleciała w kosmos… Jedyny wpływ… Czytaj więcej »

Trauma
Gość
Trauma

Ok mi się nie udało znaleźć w pytaniu nawiązań fizycznych tylko gospodarcze. Powoli wychodziło to dopiero w kolejnych postach że raczej chodzi o coś innego. Serio po pierwszym poście domyśliłeś się o co chodzi? Ja nie. A przynajmniej celowałem w innym kierunku. Zresztą nic co zostało napisane nie było bez sensu albo było nieprawdziwe tylko opisane prostymi słowami. To nie wykład na politechnice 😉 Marnowanie dobrze opisałeś w akapicie o nieodwracalnym zanieczyszczeniu. Pomińmy już obieg wody w skali globalnej bo to oczywiste ze nie znika bezpowrotnie tylko zmienia swój stan. Woda zanieczyszczona chemią wymaga potężnych nakładów aby ją odzyskać, często… Czytaj więcej »

yamata
Gość
yamata

Wiesz, nie chcę prowadzić krucjaty, po prostu wolałbym, by ludzie zachowali zdrowy umiar w swojej fascynacji “ekologią”. Ich indywidualny wpływ na rzeczywistość jest dość w sumie śmieszny i robienie z tego ideologii też. Planeta istniała i będzie istniała przed nami i po nas. Ba, będzie się czuła świetnie, chyba że rzeczywiście uda nam się ją w końcu zdetonować, popełniając “samobójstwo rozszerzone”… 😉 Tak czy inaczej nasz indywidualny wpływ jest znikomy, a działania powinny być skupione raczej na wymuszaniu rozsądnych zachowań na przemyśle czy państwowej gospodarce wodnej. Większość rozwiązań “ekologicznych” opiera się obecnie na wyłudzaniu kasy w mniej lub bardziej sprytny… Czytaj więcej »

Trauma
Gość
Trauma

Wiesz, nie chcę prowadzić krucjaty, po prostu wolałbym, by ludzie zachowali zdrowy umiar w swojej fascynacji stawiania czynnego oporu tylko dla “zasad” ;). Wygląda na to że telewizji publicznej nie oglądasz od bardzo dawna bo zawsze była podporządkowana władzy ;). Ja oglądam wybrane programy i filmy bez reklam w trakcie i nie czuję na karku oddechu siepaczy z wiejskiej. Sonda jest jednym z lepszych programów wartym oglądania. Nie zgodzę się że nasz indywidualny wpływ jest znikomy bo to uproszczenie prowadzi do udawania że można robić co się chce i nie ma to znaczenia. Ależ ma bo każda indywidualna jednostka jest… Czytaj więcej »

Xawery
Gość
Xawery

Czy twoim zdaniem para wodna, parujący czy wsiąkający w glebę mocz znika? Tak samo nie znika jak i opisana przez Adama Dorozińskiego woda morska nie staje się niezdatna bo morza i oceany także parują, a z pary tworzą się chmury, a z chmur deszcz. Woda krąży na planecie w kółko bo inaczej by już dawno jej tu nie było.

Trauma
Gość
Trauma

Rozmawiamy o “marnowaniu” a to jest czynność lub proces powodujący że coś zostaje wykorzystane lub podlega procesowi po którym nie można już tego wykorzystać do celu do którego zostało przeznaczone – coś w ten deseń. Tak woda “znika” gdy wyparuje w trakcie gotowania bo chciałem mieć litr wrzątku a mam 0.9 litra wiec 0.1 l zniknęło. Nie znika w ujęciu fizycznym tylko zmienia swój stan z ciekłego w gazowy ale w ujęciu czynności i zagospodarowania znika. Po tej obfitej dyskusji już można stwierdzić że autor pytania chciał ponoć wiedzieć czy on jest powodem bezpowrotnego zmniejszenia ilości wody na globie tylko… Czytaj więcej »

M
Gość
M

Witam,
kilka uwag jeżeli chodzi o ceny wody (plus ścieki). wg. danych z cena-wody.pl:

(…)ponad 9000 litrów rocznie. Korzyć finansowa – około 200 zł rocznie,(…)
w najdroższym miejscu to 162 zł, w najtańszym 59, średnio 97,9 zł/9000litrów.

(…) bo jest tania – litr kosztuje zwykle mniej, niż pół grosza. Oszczędności idą w setki złotych(…)
w żadnej gmienie nie jest tańsza niż 0,656 gorsza/1 litr, średnia to ok 1,08 gr/l.

dane na koniec 2016 roku.

Pozdrawiam,
M

Nemo
Gość
Nemo

Oszczędzałem wodę, no i mam wynik wyższe ceny bo stosowny operator/dostawca stwierdził że ludzie oszczędzali i nie zarobił tyle ile chciał / potrzebował by realizować inwestycje, Wynik wyższe ceny wody , tak więc zużywam mniej =płace więcej

Nie ma więcej wpisów