captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Pewnie trafiliście na ten wykres pokazujący, że 97 procent prac naukowych potwierdza, że za obecne zmiany klimatu odpowiada człowiek. Ale przecież nauka to nie wybory – co z pozostałymi 3 procentami? Może zmieniają one obraz całości?

Przy okazji owych 97 procent często przywołuje się przykłady Kopernika czy Galileusza, którzy w swoich czasach przedstawili teorie przeciwstawne temu, co twierdziła ogromna większość ówczesnych. Z czasem okazało się jednak, że to ci samotni odkrywcy mieli rację i cała wiedza na dany temat ulegała wielkiej przemianie. Może więc i tym razem tak jest? Może 97 procent się myli, a owe 3 procent to lekceważeni, wyśmiewani, izolowani badacze, którzy w rzeczywistości mają rację?

By sprawę wyjaśnić, postanowiono starannie sprawdzić najważniejsze i najczęściej przywoływane prace z owych 3 procent. Wyniki analizy opublikowane zostały w piśmie Theoretical and Applied Climatology. Zastosowano najprostszą i najskuteczniejszą metodę znaną nauce – powtórzenie doświadczenia. Pozwala to na ocenę zastosowanej metody i stwierdzenie, czy prowadzi ona do takich samych wyników, jakie osiągnął autor sprawdzanej pracy.

Wynik badania pokazał, że czołowe prace należące do 3 procent, według których za zmiany klimatu nie odpowiada człowiek, zawierają szereg błędów. Najczęstszym był tzw. „cherry picking” czyli „wybieranie wisienek”. Chodzi o takie wybieranie danych i wyników, które pasuje do z góry założonej tezy. W jednej z analizowanych prac założono na przykład, że istotne dla obecnych zmian klimatu są cykle Księżyca i Słońca. Na poparcie tej tezy zaprezentowano dane historyczne dotyczące okresu 4000 lat. Jednak bliższa analiza wykazała, że jeśli spojrzymy na wcześniejsze 6000 lat, to zaprezentowany model przestaje zgadzać się z danymi, pokazującymi, jak wówczas wyglądał klimat.

Autorzy analizowanej pracy sugerowali, że ich model można odnieść również do współcześnie zachodzących zmian. Jednak jeśli nie potrafi on skutecznie odtworzyć tego, co działo się kiedyś, to nie nadaje się do oceny obecnej sytuacji i przewidywania przyszłej.

Grzechy główne

Kolejnym błędem jest dopasowywanie „na siłę” modelu do posiadanych danych. W pewnym zakresie jest to właściwie i pożądane, ale w części prac autorzy tak bardzo postanowili naciągnąć swoje pomysły, że przestały one zgadzać się z prawami fizyki. Ta metoda posłużyła m.in. autorom pracy, która przypisuje wpływ na ziemski klimat oddziaływaniu Saturna i Jowisza.

Wśród innych „grzechów” analizowanych prac znalazło się m.in. przywoływanie hipotez, które zostały obalone nawet dziesiątki lat temu, błędne zastosowanie metod statystycznych, ignorowanie niewygodnych danych i wiele, wiele innych. Szczegóły można znaleźć w ciekawym omówieniu głównego badania.

Przebadano 38 najważniejszych prac z 3-procentowej grupy. Opisywane błędy były w nich raczej normą niż wyjątkiem. Co ciekawe po skorygowaniu błędów okazywało się, że prace zaczynały potwierdzać teorię o wpływie człowieka na zmiany klimatyczne, a więc dołączały one do pierwotnych 97 procent.

Charakterystyczne było też to, że – w przeciwieństwie do prac potwierdzających antropogeniczność zmian – badania „przeciw” nie prezentowały żadnego spójnego wyjaśnienia zachodzących zjawisk. Każda opisywała własny pomysł, a koncepcje te często wzajemnie sobie zaprzeczały.

Jak więc ma się to do opowieści o Koperniku i Galileuszu? Obaj zaprezentowali spójne (choć nie doskonałe) teorie, które lepiej i prościej niż wcześniejsze wyjaśniały znany obserwacje. W przypadku badań z grupy „3 procent” nie tylko brak spójnej teorii, ale też mnóstwo jest przypadkowych lub (prawdopodobnie) zamierzonych błędów, które całkiem łatwo wykryć.

źródło

 

O zmianach klimatu i ich przyczynach opowiada krótki film z serii “Punkt krytyczny”, który powstał w ramach projektu “Energia odnowa”. Zobaczcie, to tylko 5 minut, a bardzo wiele wyjaśnia:

A co jeżeli to 3% naukowców ma rację, a 97% się myli w sprawie zmian klimatu?!
4.6 (91.11%) 9 głosów

  • Kazik Anhalt

    Postawiłeś hipotezę, że może te 3% ma rację ale jednocześnie ją obaliłeś. To się nazywa weryfikacja negatywna… Na potrzeby biznesu?;)

    • Biznesu? O co Ci chodzi?

      • Kazik Anhalt

        Żartowałem. Taka mała dygresja do polityki klimatycznej, handlu certfikatami i ogólnie tendencji do ,,komercjalizowania” klimatu

        • Alek

          Nie pomyliłeś się. CrazyNauka współpracuje z NaukaOKlimacie, za którym stoi całe eko-lobby 🙂

          • O, ciekawe! Nic nie wiemy o tym, byśmy współpracowali. Choć faktycznie bardzo cenimy wiedzę Nauki o klimacie. A co masz im do zarzucenia? W którym miejscu mijają się z prawdą?

  • Też jestem krejzi

    Bardzo przewrotny pomysł na artykuł, strzał w 10 🙂

  • Witold Sobota

    W przedostatnim zdaniu w nawiasie: “nie doskonałe” powinno być napisane łącznie 🙂

  • Real_PTR

    W czasach Kopernika i potem Galileusza sama filozofia nauki była inna. Stawianie weryfikowalnych hipotez, sprawdzanie teorii po przez doświadczenia, powtarzalność wyników tych doświadczeń… to są stosunkowo nowe postulaty filozofii nauki. Między innymi prace Kopernika, Galileusza, Newtona etc. doprowadziły nie tylko do poznania nowych faktów o przyrodzie, ale zmieniły sposób w jaki zdobywa się wiedzę. Więc porównywanie dzisiejszych czasów do nauki w XV czy XVII wieku jest już błędem samym w sobie.

    • Arek Wittbrodt

      @Real_PTR: Chyba nie wiesz o czym mówisz.

      Dlaczego Kopernik i Galileusz doszli do swoich wniosków? Bo dokonali odpowiednich obserwacji – czyli robili dokładnie to, co robią dzisiaj astronomowie. Nie mieli żadnej wizji, nie doszli do swoich wniosków metodą czystej dedukcji – po prostu obserwowali.

      Dlaczego uznano ich wyniki za prawdziwe? Bo je sprawdzono.

      Tzw. Nauka (czyli po prostu – o czym mało kto pamięta – sprawdzanie co jest prawdziwe, rzeczywiste, co istnieje, a co nie) nie zmieniła się zasadniczo od tak dawna, od kiedy można mówić o odkrywaniu realnych zjawisk czy regularności przyrody. Stosowali ją zarówno budowniczy neolitycznych kręgów jak i fizycy pracujący w CERN.

      Jedyne(*) co się zmieniło to udoskonaliły się procedury, dzięki czemu przyspieszono zarówno dochodzenie do nowych wniosków jak i sprawdzanie już postawionych.

      (*) – Mocno upraszczam, jednak generalnie rzecz biorąc takie jest sedno tych zmian.

  • Janek Szambor

    “Przy okazji owych 97 procent często przywołuje się przykłady Kopernika czy Galileusza, którzy w swoich czasach przedstawili teorie przeciwstawne temu, co twierdziła ogromna większość ówczesnych.” Chciałoby się dodać – “uczonych”, ale przecież nie można. Ówczesną wiedzę czerpano z interpretacji pewnej świętej księgi, a to przypominało wróżenie z fusów. Bóg tam trudził się nie tylko nad tworzeniem światła, ale i ciemności, o której dzisiaj wiemy, że jest tylko brakiem tego światła. To tak jakby stolarz stworzył stół, a jego leniwy kolega po fachu – brał stołu. Owszem byli wtenczas i naukowcy, którzy służyli Kościołowi, ale koniunkturalistów i dzisiaj nie brakuje. Wtenczas służono Bogu, a dzisiaj Bogiem jest mamona i jej się wiernie służy. Handel dwutlenkiem węgla kwitnie, przynosi decydentom ogromne dochody. Straszenie ocieplaniem klimatu to doskonały materiał, jak każde straszenie, na medialne istnienie wielu gazet czy portali. USA nie pali się do ograniczania emisji dwutlenku węgla, ale na nim dobrze zarabia. “W grudniu 2017 roku będzie koniec świata?” Kto na to nie kliknie? Partykuły “czy” się nie umieści na początku, a znak zapytania czytelnik przeoczy i już 5 groszy jest. W tym roku wymarzły winogrona w Badenii-Wirtembergii, a zbiory wynosiły około 30% normalnych. Czy to dowód na oziębianie klimatu? A skądże? Wystarczy wydumać teorię, że amplitudy temperatur są wyższe. A czy lato było tam wyjątkowo upalne? Nie, ale kto tam będzie to rozpamiętywał. Czy grożą nam palmy, podchodzące z południa? Jakoś się w naszą stronę nie wybierają. W Polsce najwyższą temperaturę zanotowano prawie wiek temu, a gdy tylko na krótko latem pojawi się 36 stopni, media drą się o ocieplaniu klimatu. Z wykopalisk wiemy, że palmy rosły w naszej szerokości geograficznej, a jakoś człowiek nie mógł być tego przyczyną. Czy dzisiaj jest? Możliwe, ale równie możliwym jest, że kłamiemy w imię mamony. Od lat mam ogródek, a w nim chciałbym zasadzić araukarię. Niestety marznie i nie da się przekonać teoriom o ocieplaniu klimatu. To nie meteorolog swym termometrem mierzy energię dostarczaną nam przez Słońce w ciągu roku, a rośliny. Czekam na ich reakcje na rewelacje meteorologów. Nie sądzę, bym za swego życia siadł pod palmą.

    • Tummeq

      Dawno już nie czytałem takiego zestawu nonsensów jak powyżej. Aż ciężko uwierzyć, że edukacja w naszym kraju jest powszechna. Szkoda, że nie wszyscy z niej korzystają. Tak wiec po kolei:
      “Chciałoby się dodać – “uczonych”, ale przecież nie można. ” Oprócz biblii istniało w tamtych czasach wiele innych ksiąg. Wymienieni Panowie korzystali z nich na uniwersytetach, na których studiowali. Skąd założenie, że czytano tylko biblię?

      “Wystarczy wydumać teorię, że amplitudy temperatur są wyższe”. Niby kto wydumał taką teorię? Amplitudę można stwierdzić tylko z pomiaru, a nie wydumywać teorię. Proponuję poczytać o tych podstawowych pojęciach przed zabieraniem się za pisanie komentarzy.

      “Czy grożą nam palmy, podchodzące z południa?” A dlaczego nie z zachodu?
      Na Wyspach Brytyjskich są. Na Węgrzech, w Czechach czy Słowacji nie
      widziałem palm. Skąd więc taki pomysł?

      “Niestety marznie i nie da się przekonać teoriom o ocieplaniu klimatu.” Obawiam się, że nie ma takiej teorii o zmianie klimatu, która mówiłaby o zaniku mrozu w Polsce. Wątpię czy jakiś model to przewiduje. Marzenie trzeba odłożyć na półkę.

      “To nie meteorolog swym termometrem mierzy energię dostarczaną nam przez Słońce w ciągu roku, a rośliny”. W szkole podstawowej uczą co innego. Może powinien kolega napisać do MEN, żeby to skorygowali. Jeśli pomiar termometrem nie odzwierciedla ilości energii dostarczonej przez słońce to dlaczego w słoneczne dni temperatura na termometrze jest wyższa niż w pochmurne?

      • yamata

        To nie do końca jest “stek bzdur”. Facet pisze całkiem sensownie w dużej części swojego tekstu. Faktem jest, że klimat się ociepla. Pytanie jaki wpływ ma na to człowiek, jest już otwarte. I można na tym zrobić biznes…

        Wiadomo, że byle kichnięcie większego wulkanu emituje więcej gazów cieplarnianych niż człowiek mógłby to zrobić przez dziesięciolecia. Nie wspominam już o historycznych wybuchach superwulkanów czy uwalnianiu metanu spod dna morskiego czy na Syberii. Jakby nie kombinować, wciąż wychodzimy z epoki lodowcowej. To dobrze czy źle, panie redaktorze?
        Będzie dużo więcej gwałtownych zjawisk atmosferycznych, ale nie bedzie nam marzła dupa. Wybór należy do pana… 😉

        Z drugiej strony dinozaury miały znacznie więcej tlenu i znacznie cieplejszy klimat co im specjalnie nie przeszkadzało w panowaniu na Ziemi przez miliony lat. I mimo że nie usuwały skutków huraganów i latał im koło świeżo wykształconego pióra wpływ el nino, jakoś dawały radę. Ktoś liczył czy było ich więcej niż ludzi? Bo odgazowywały w atmosferę pewnie więcej metanu niż dzisiejsze krowy…

        I jakoś wykończyła je dopiero asteroida (prawdopodobnie). Podobnie ludzkość najszybciej sama się wykończy, albo znudzona planeta zainwestuje w coś innego, w jakiś bardziej obiecujący gatunek. Ale klimat? Ten bywał dużo zimniejszy i dużo cieplejszy, powiedz mi pan zatem, mądry panie redaktorze, albowiem nigdzie tego nie mogę znaleźć: Jaka jest optymalna temperatura dla Ziemi? Ktoś to policzył???

        Nie dla człowieka, bo wychodzi, ze dbamy o klimat gdyż chodzi tylko i wyłącznie o nasz tyłek. Co zresztą jest prawdą, bo planeta sobie bez nas poradzi i ma nas w dużym poważaniu. Nikt, przynajmniej ja, nie optuje za tym, by ją bezmyślnie niszczyć. Ale nie wycierajmy sobie gęby matką Ziemią, gdy chodzi tylko o nasz własny interes!

        • Tummeq

          Wpływ człowieka niestety wcale nie jest sprawą otwartą. Można sprawdzić np. tu http://www.climatechange2013.org/images/figures/WGI_AR5_Fig6-1.jpg wpływ wulkanow jest o ponad rząd wielkości mniejszy od spalania paliw kopalnych.
          Nie ma czegos takiego jak “optymalna temperatura dla ziemi”. Ziemia, tak czy inaczej, poradzi sobie w kżaden temperaturze. Z tymi dinozaurami to musze sprawdzić.
          Czy mi mógłby ktoś wytłumaczyć o czyk zysk chodzi? Bo wydaje mi się, że są łatwiejsze metody robienia pieniędzy niż handel emisjami.

          • yamata

            Z tymi wulkanami to na bank tak nie jest. Ktoś zaniża te twoje dane, pewnie by udowodnić jaki to zły człowiek kluczowy w tym procesie. Jakoś widywałem różne smogi stworzone przez człowieka, włącznie z palącą się platformą wiertniczą… Ale nigdy nie widziałem, żeby z tego powodu kilka tygodni nie mogły latać samoloty, o zmianach klimatycznych odczuwalnych na całej planecie nie wspominając. I nie są to moje gdybania z forum dla oszołomów, ale dane, które możesz zobaczyć na każdym filmie na NG czy Discovery o dużych wybuchach wulkanów. Często dla zobrazowania są porównywane emisje pyłów wulkanicznych z roczną produkcją człowieka. I wypadamy tu marnie… 😉
            Oczywiście nie zdarza się to codziennie, ale jak już… Nie należy zapominać, że według geologów działalność wulkaniczna nie tylko wielokrotnie zmieniła klimat na Ziemi, ale też doprowadziła do wielkich wymierań. My na razie (nieświadomie) wykończyliśmy smogiem kilka tysięcy ludzi w Londynie w 1952 roku. I to głównie ze względu na trujący skład… Nawet nasze świadome niszczące działania są po prostu… słabe! Gdzie się podziały skutki setek eksplozji atomowych? Gdzie się podziały efekty dwóch wojen światowych, w czasach których klęski ekologiczne, o których nikt nawet nie wspominał miały wymiar iście biblijny? Ile to utopionych tankowców, w guście Exxon Valdez czy platform wiertniczych?
            A współczesne katastrofy? Czernobyl? Spuszczenie przez Saddama ropy do Zatoki Perskiej, podpalenia szybów w ZEA, czy współczesny Deepwater Horizon? Co z nich pozostało mimo snucia katastroficznych wizji zanieczyszczeń nieusuwalnych przez setki(sic!) lat? I nie umniejszam tu pracy ratowników, ale wciąż, mimo bredni natchnionych ekoterrorystów jakoś żyjemy. I to dłużej od poprzedników!
            Dlatego zalecam umiar. I zdrowy rozsądek. Ziemia ma doskonałe systemy samooczyszczania. Przykładem Ganges czy choćby Zatoka Meksykańska, gdzie dziwnym trafem namnożyły się zupełnie znikąd jednokomórkowce wcinające ropę na skalę nieosiągalną dla działań ratowniczych człowieka… I można już pływać?
            Odnośnie temperatury, właśnie o tym mówię. A jest to ważne o tyle, że ciągle słyszymy pienia ekologów i niektórych polityków, jak to się zmieni ta urojona optymalna temperatura. Jak wzrasta średnia(?) i co z tego wyniknie. Od czego więc naliczana jest ta średnia? Ma zapewniać komfort Ziemi czy naszej cywilizacji???
            Mógłbym ci wytłumaczyć, o czyj zysk chodzi. Nie o twój… 😉
            Ty tracisz kasę segregując starannie odpady, za które ktoś inny weźmie całkiem niezłą kasę. Tym większą, że jakiś “idiota” już mu posegregował gotowy towar. To prawie tak, jakbyś wydobył i przetopił lub wyszlifował złoto czy diament, a potem mi je po prostu dał, sam ponosząc wszystkie koszty w imię jakiejś urojonej ideologii…
            Kto na tym zarabia? Wystarczy prześledzić karierę niejakiego Ala Gore… Albo obejrzeć ile kasy i na co marnuje takie Greenpeace, by się lansować “Wojnami o wieloryby”. To już granica śmieszności, gdy obok giną całe gatunki, ludzie zdychają z powodu realnych problemów ekologicznych etc. Ale tam nie można popływać łodzią z kompozytu węglowego i rwać naiwnych dup na szczytne idee…
            Jakoś najmniej ekologów jest zawsze tam, gdzie trzeba. Najwięcej zaś przed nowo budowanym marketem czy autostradą, do momentu jego zbudowania. Potem jakoś ekologia okolicy wraca dziwnie do normy… 😉
            Pomijam już morderczych psychopatów, popełniających zbrodnie przeciwko ludzkości, w guście ekoterrorystów niszczących plantacje np. złotego ryżu. I mających w dupie, ile milionów osób oślepnie w regionie z powodu braku witaminy A. Bo oni dzielnie walczą z mitycznym “GMO”, a umierają “tylko” jakieś tam “azjatyckie brudasy”.
            Co nas to?

          • Tu masz konkretne dane dotyczące wpływu wulkanów na zmiany klimatu:
            http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-wulkany-emituja-wiecej-dwutlenku-wegla-niz-czlowiek-58
            Warto się z nimi zapoznać, bo takie podejście “na chłopski rozum” nie sprawdza się w tym wypadku.
            A co do smogu – po zdarzeniach w Londynie zmarło około 12 000 ludzi. Ale w wyniku zanieczyszczenia powietrza w Polsce do roku umiera przedwcześnie około 50 000 osób. Tylko w Polsce!
            Warto zapoznać się z mechanizmem zmian klimatu wywołanych emisjami dwutlenku węgla. To naprawdę sporo wyjaśnia i można zrozumieć, jak to możliwe, że człowiek jednak wpływa na klimat.

          • yamata

            Rozumiem że to co mówią w BBC, NG czy Discovery, oraz dane tam przytaczane są wzięte z dupy, bo to produkcje popularnonaukowe. Rozumiem, ze podana przez ciebie strona, jest jedynie słusznym naukowym źródłem. A na przykład geolodzy twierdzą głupoty i wykazują w tym temacie “chłopski rozum”, który udziela sie również kontrolerom lotniczym… 😉

            Rozumiem, że jesteś w stanie udowodnić na 100% że te 50.000 osób w Polsce to na 100% ofiary zanieczyszczenia i to akurat powietrza? Otóż nie jesteś. Takie statystyki są nie do obrony. Mieszkasz całe życie na Śląsku. Umierasz na chorobę płuc. Kwalifikujemy to jak chcemy, bo jak stwierdzić co cie naprawdę uśmierciło? Praca w kopalni? Smog, palenie papierosów, genetyczna lub nawet wrodzona niewydolność? Nowotwór, gruźlica etc. Wszystko to można wrzucić do jednego wora…

            Widzisz, moją koleżankę wyleczono z raka, ściślej: białaczki. Przeszczepy szpiku, cuda chemioterapii i współczesnej medycyny. Suces! W statystykach odnotowano: Następna osoba wyleczona z raka!

            Poza tym zamiast się trzepać bez sensu, może przeczytaj mój tekst ze zrozumieniem. Ja nie neguję wpływu człowieka na klimat. Owszem, on jest. Natomiast skala tego zjawiska jest mocno dyskusyjna. W dodatku dotyczy to nie Ziemi, którą wszyscy sobie wycieramy mordę, a naszej własnej pieprzonej cywilizacji. I może kilku innych gatunków…

            Człowiek jest nawet w stanie poruszyć Ziemię. Całkiem dosłownie! Przestawiliśmy ją budując zapory o jakieś ułamki milimetra. Ale jednak… 😉
            Co nie zmienia faktu, że nie odczuliśmy tego jakoś specjalnie…

            Po dziesięciu latach, ta pełna życia dziewczyna dusi się wydzieliną z własnych płuc, na skutek śmiesznej infekcji, którą załapała dlatego, że jej system immunologiczny został całkowicie zniszczony przez chemię i leki zapobiegające odrzucaniu przeszcepów. Czyli w sumie rak wygrał…
            Ale do statystyk raka już to nie poszło, przecież umarła na zapalenie płuc!

          • Tummeq

            Rozumiem Twój ból z powodu koleżanki. Sam miałem bliską osobę chorą na raka. Już po pierwszej diagnozie przeczuwałem, że nie dożyje starości. Całe to żegnanie rozłożone na kilka lat było smutne, ale wzbogacające o świadomość, że nie jesteśmy na zawsze, a więc trzeba doceniać tu i teraz. Wydaje mi się, że gdybym miał nadzieję, że ta osoba wyzdrowieje traciłbym czas na wizualizacje, zamiast czerpać z tych chwil z nią. Może nie zwróciłbym uwagi na kilka zdań, które mi wtedy powiedział, a które ciągle pamiętam.
            Dlatego wydaje mi się, że zamiast mieć nadzieję lepiej skupić się na tu i teraz. Biorąc pod uwagę okoliczności kosmologiczne wygraliśmy na loterii, żeby teraz móc siedzieć w pomieszczeniach z o temperaturze bliskiej optimum i pisać na klawiaturach do innych przedstawicieli naszego gatunku.
            Kontrolerzy ruchu zatrzymali ruch samolotów ze względu na pył wulkaniczny, a nie gaz. Pył osadzony w silniku może go uszkodzić. Gaz, oczywiście jeśli nie jest w stężeniu wybuchowym, po prostu prze silnik odrzutowy przeleci.
            50 000 to liczba oszacowana. Ma pokazywać tylko skalę zjawiska, a nie każdy przypadek. Po co wymagać od niej dokładności?
            Skala wpływu człowieka na klimat na Ziemi jest szeroko badana przez przygotowanych do tego ludzi w wielu krajach świata. Moim zdaniem aż tak dyskusyjna nie jest. Codziennie są nowe dane, tyle że w języku angielskim. Tych gatunków nie jest kilka. Jest ich ok. 200 dziennie. Polecam książkę E. Kolbert “Szóste wymieranie” – jest po polsku i mimo, że smutna jest na prawdę ciekawa.

          • yamata

            Wiesz, nie rozpamiętuję. Dałem przykład. Inną, sprawą jest, że po świecie pomykają radośnie takie sukinsyny jak nasz minister obrony czy jedna żarta posłanka. A porządni ludzie umierają, nie dożywszy trzydziestki… Jedyne co mogę sobie wyrzucać, to że nie spędziłem z nią więcej czasu. A to prawie rodzina. Cholerna szkoda…

            Ale zupełnie nie o tym. Tak, mamy wielkie szczęście, chociażby dlatego że mamy centralne ogrzewanie i kanalizację, dlatego nie musimy już brnąć przez śnieg i marznąć w sławojce. To dzięki dokonaniom naszych przodków i naszym, w masie.
            Podobnie będzie z klimatem, więc się nie martw, bo nie ma czym…

            Wiem z jakiego powodu wstrzymuje się ruch lotniczy. Nie chodzi o technikalia, i nie chodzi o samoloty, tylko o ludzi. To nam oczywiście szkodzi gaz… Zresztą pył wulkaniczny też. Zawiera drobne, mikroskopijne “igiełki” ze skał i działa podobnie jak azbest, tylko bardziej doraźnie. I skutecznie zadusił wielu ludzi…
            O toksycznych właściwościach gazów i pierwiastków typu siarka nie chce mi się rozwodzić… To wszystko gdzieś przecież osiada, albo przez lata pozostaje w atmosferze, nie?

            Najpierw uściślasz podawane przeze mnie liczby w pierwszym lepszym przykładzie, podanym raczej z przymrużeniem oka, nie dla faktów. Potem odżegnujesz się od naukowej ścisłości statystyk, samemu strzelając sobie w stopę.

            Potrzebujesz naprawdę kolejnego “wielkiego wymierania”, by przestać licytować się z potęgą Ziemi i przyrody? Człowiek to jednak mały pikuś, a przerost naszego ego może nas co najwyżej zniszczyć. I tu rzeczywiście jesteśmy pierwszymi istotami na Ziemi, mającymi taki potencjał: Samozniszczenia. Amen.

            Jeszcze raz mówię: Nie neguję. Za to doskonale pamiętam deklaracje, jak to niektórych rzek nie da się oczyścić przez setki lat. Od Tamizy do Neru. Tymczasem zbudowano oczyszczalnie i zamknięto fabryki, głównych trucicieli. I w ciągu kilku lat nie śmierdzi, widać czyste dno a co więcej, żywe ryby i ptaki. No kurna, ktoś tu nas chyba dymał, nieprawdaż?

          • Tummeq

            Wiadomość “jaki to zły człowiek kluczowy w tym procesie” jest bardzo smutna. Tak smutna jak strata kogoś bliskiego. Pojawia się żałoba.
            Jest 5 stadiów żałoby:

            ZAPRZECZENIE – Nie, to nie może być prawda. To na pewno jakaś pomyłka.
            GNIEW – Za co to spotyka akurat mnie? Są na tym świecie gorsi ludzie, którzy na to zasłużyli.
            TARGOWANIE – Jak bardziej o siebie zadbam, to może się poprawi. Jak będę się więcej modlił, to wyzdrowieję. Może naukowcy się mylą.

            DEPRESJA – To wszystko nie ma najmniejszego sensu.
            AKCEPTACJA – Teraz już nic nie zmienię, muszę się pogodzić z losem.
            Zaprzeczanie bierze się stąd, że sami siebie chronimy przed depresją. Akceptacja przychodzi po trudnym procesie, kiedy uświadamiamy sobie, że jako niedoskonali ludzie po prostu nie potrafiliśmy się powstrzymać przed spalaniem paliw kopalnych, jak i często nie potrafimy powstrzymać się przed paleniem tak dużo mniej potrzebnych nam papierosów.
            Niektórzy komentatorzy mówią, że za późno na powstrzymanie zmian klimatycznych było już gdy odkryliśmy ogień.

            Sami sobie możemy odpowiedzieć, na którym etapie żałoby jesteśmy.

          • yamata

            Trochę pokrętnie, ale niech ci będzie. Niektórzy są dopiero na pierwszym etapie, ale duża część sie dopiero targuje, a tylko część jest na etapie depresji(?). Problem jest jednak zupełnie inny. Istnieją na świecie mechanizmy, któych nikt nie bierze pod uwagę. Przykłady podałem.

            Następnym takim “mechanizmem” jest sam człowiek. Byli tacy, co panikowali, że duże miasta pod koniec XIX wieku zostaną zasrane po drugie piętro, z powodu nadmiaru koni zaprzęganych do dorożek. Tyle, że nie przewidzieli samochodu…

            Podobnie teraz. Warto uświadomić sobie, że jeszcze całkiem niedawno świadomość ekologiczna wynosiła ZERO. Dopiero niedawno zaczęliśmy z tym walczyć i to z pewnymi sukcesami, jak przywócenie ginących gatunków czy oczyszczenie rzek. Powstają alternatywne źródła energii, świat przechodzi na elektryczne samochody a ekologiczne budynki, ba, całe miasta stawia się nawet tam, gdzie niedawno nikt by nie podejrzewał – w Chinach. Wystarczy jeszcze parę przełomów naukowych, coś jak fuzja termojądrowa (genialny ponoć sposób na śmieci i zarządzanie atomami) i te problemy zostaną przeskoczone. Więc róbmy swoje i nie panikujmy nad miarę…

  • Future

    Teraz odpowiada człowiek ale za chwilę walną wulkany Agung i Wezuwiusz i będzie przyroda. Mam nadzieję, że wtedy skończy się eko-szał i ludzie oleją te eko-bzdety.

  • Instytut na rzecz Ekorozwoju

    Jeżeli jesteście zainteresowani informacjami na temat zmian klimatu zachęcamy na nasz portal chronmyklimat.pl oraz do obejrzenia całego filmy “Punkt Krytyczny – energia on nowa”.

Nie ma więcej wpisów