captcha image

A password will be e-mailed to you.

Lubimy konkretne działania. Zwłaszcza takie, w których wielkie firmy robią coś, co realnie poprawia sytuację środowiska. Dlatego właśnie piszemy o współpracy organizacji WWF z gigantem branży rybnej – firmą Rio Mare. Ta branża wymaga ogromnych zmian, a ten sojusz będzie miał tu zasadnicze znaczenie. Zobaczcie, jak to działa.

Przełowienie stad, niszczenie ekosystemów, miliony zwierząt chwytane przypadkiem… Aby życie w oceanach przetrwało coraz silniejszą presję człowieka, trzeba je skuteczniej chronić.

Morza i oceany to nieprzebrane bogactwo życia. Zajmują blisko 70 proc. powierzchni naszej planety i zamieszkuje je niemal milion gatunków roślin i zwierząt, z czego znamy obecnie około jednej czwartej (jak podaje Census of Marine Life). Ryby oraz skorupiaki i mięczaki, zwane owocami morza, to nie tylko ważny produkt na naszych talerzach, ale w wielu regionach świata podstawowe źródło pożywienia. Aż 800 milionów ludzi zależy od rybołówstwa jako podstawowego źródła wyżywienia lub utrzymania.
Ale żyje nas na Ziemi już niemal 8 miliardów, a każdy musi jeść, no i mieć z czego żyć. Trwająca od dziesiątków, a gdzieniegdzie i setek lat bezwzględna eksploatacja żywych morskich zasobów doprowadziła do dramatycznych zniszczeń w ekosystemach. Jak podaje WWF za raportem Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), aż 34 proc. zbadanych stad ryb na świecie jest przełowionych, a 60 proc. jest poławianych na maksymalnym poziomie.
Niezrównoważone połowy przyczyniają się również do kurczenia się populacji gatunków zwierząt niepożądanych przez rybaków, ale niechcący padających ofiarą połowów, co nosi nazwę przyłowu. Dane zgromadzone przez WWF pokazują, że sieci zabijają rocznie około 300 tys. delfinów i innych waleni, 250 tysięcy żółwi morskich, połowy haczykowe przynoszą śmierć 300 tys. ptaków morskich, a trałowanie denne dewastuje morski ekosystem. Co roku przypadkowo ginie łącznie aż 38 mln ton zwierząt  morskich, co stanowi aż 40 proc. połowów ryb na świecie.
Martwy żółw morski zaplątany w sieć rybacką. Fot. Salvatore Barbera / Wikimedia (CC BY-SA 2.0)

Kolejny problem to nielegalne, nieraportowane lub nieuregulowane połowy (tzw. “połowy NNN”), które przyczyniają się do jeszcze większych zniszczeń środowiska i z których – wedle szacunków – pochodzi już co szósta ryba importowana do Unii Europejskiej, która trafia na nasze talerze. Co gorsza, proceder ten na wielu etapach może  prowadzić do łamania praw człowieka, w tym wykorzystywania do pracy niewolniczej na statkach i w przetwórstwie.

Nietrudno się domyślić, ku czemu to wszystko zmierza. Jeśli dołożymy do tego presję ze strony zmiany klimatu, wówczas stanie się jasne, że przyszłość wielu gatunków żyjących w morzach i oceanach stoi pod znakiem zapytania lub rysuje się w ponurych barwach. A wraz z nimi przyszłość ludzkości – nie tylko tej jej części, której być albo nie być zależy od połowów, ale również nas wszystkich.

Zacznijmy od siebie

Co można zatem zrobić? Trzeba działać wielotorowo i szybko. Jak zawsze, warto rozpocząć od siebie. Po pierwsze, każdy z nas powinien zwracać szczególną uwagę, by odpowiedzialnie kupować ryby, a więc wybierać te z certyfikatem zrównoważonego rybołówstwa MSC, który gwarantuje, że ryba pochodzi z legalnego, dobrze udokumentowanego źródła, z nieprzełowionego stada i została złowiona za pomocą zrównoważonych narzędzi połowowych. Coraz więcej producentów umożliwia zakup takich produktów.

Wybierając ryby w sklepach i restauracjach, warto kierować się również Poradnikiem Rybnym WWF, który wskazuje dokładnie, które gatunki mogą być konsumowane, w zależności od tego, gdzie są odławiane oraz za pomocą jakich narzędzi połowowych. Poradnik Rybny WWF przydaje się szczególnie wtedy, kiedy na opakowaniu brakuje informacji na temat certyfikacji produktu.

Drugim krokiem powinno być namówienie bliskich i przyjaciół do tego, by i oni zwracali uwagę na to, co kupują na stoisku rybnym, bo naprawdę bardzo wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z niezrównoważonych, a niekiedy i bandyckich praktyk stosowanych przy wielu połowach.

Bez nacisku się nie obejdzie

To jednak dopiero początek, bo to przede wszystkim od sposobu zarządzania rybołówstwem zależy to, czy faktycznie na dużą skalę będą wdrażane zrównoważone metody połowów. Podpisujmy więc petycje, angażujmy się w działania na rzecz ochrony życia w oceanach. A kolejnym krokiem powinno być zagłosowanie w wyborach na takich polityków, którzy potrafią w naszym imieniu wstawić się za zachowaniem  różnorodności biologicznej  poprzez tworzenie opartego na naukowym doradztwie prawa chroniącego ocean. To naprawdę ważne.

O to, by stale przypominać decydentom o konieczności zadbania o morza i oceany, dbają organizacje zajmujące się ochroną przyrody, w tym organizacja WWF, która działa od wielu lat, zachowując wysoką wiarygodność i transparentność. Z tą organizacją mieliśmy okazję wielokrotnie współpracować, m.in. podczas akcji na rzecz czystego powietrza, ochrony klimatu czy wsparcia dziko żyjących zwierząt.

Sojusz z gigantem

Wykonując pracę na rzecz zrównoważonego rybołówstwa, WWF zdaje sobie sprawę, że zasadnicze zmiany nie nastąpią bez jeszcze jednego elementu tej układanki – wielkich firm z branży rybołówstwa, od których bezpośrednio zależy to, czy faktycznie na dużą skalę będą wprowadzane zrównoważone metody połowów.

Dlatego niezwykle ważnym krokiem w tym kierunku było pozyskanie w 2016 roku przez WWF do współpracy ogromnego i niezwykle wpływowego partnera, jakim jest firma Bolton, właściciel marki Rio Mare, która w Europie jest największym, a na świecie drugim co do wielkości producentem tuńczyka w puszkach. Ich wspólna inicjatywa na rzecz zrównoważonego rybołówstwa nosi nazwę „Razem dla Oceanów” i jest zgodna z nowo opublikowaną strategią WWF dotyczącą populacji tuńczyka.

Połów tuńczyków w Australii. Fot. Depositphotos

To już nie jest czas na metodę małych kroków, teraz trzeba wdrożyć naprawdę skuteczne, wielkoskalowe rozwiązania, które nie tylko będą miały realne przełożenie na zachowanie ekosystemów morskich w dobrym stanie, ale też dadzą innym firmom przykład etycznego i jedynie akceptowalnego postępowania

mówi Monika Łaskawska-Wolszczak, która kieruje Działem Ochrony Przyrody WWF

Dodaje, że tylko w ten sposób można skutecznie wpłynąć na wdrażanie dobrych praktyk i certyfikacji w przemyśle rybackim.

Z certyfikatem

O jakie działania chodzi? Do 2024 roku wszystkie ryby sprzedawane przez Rio Mare mają pochodzić z łowisk posiadających certyfikat zrównoważonego rybołówstwa MSC lub z wiarygodnych i kompleksowych projektów udoskonalania rybołówstwa (ang. Fisheries Improvement Projects, FIPs), co najogólniej oznacza przestrzeganie zrównoważonych metod połowu tuńczyka. Obecnie 70 proc. zaopatrzenia marki pochodzi z tych źródeł.

To bardzo istotne, bo – jak podaje raport International Seafood Sustainability Foundation – ponad 17 proc. stad tuńczyków jest przełowionych. Aby powróciły do właściwej liczebności, należy utrzymywać połowy na odpowiedzialnym poziomie, dostosowanym do stanu poławianej populacji, przy jednoczesnym stosowaniu takich metod jak np. niemające kontaktu z dnem morskim włoki pelagiczne, a także wędy ręczne.

Przedstawiciele organizacji MSC podkreślają jednak, że nawet narzędzia o pozornie niewielkim oddziaływaniu mogą mieć negatywny wpływ na środowisko, dlatego powinno się stale monitorować stan ekosystemów i na bieżąco wprowadzać niezbędne usprawnienia w połowach. Jest to jednym z podstawowych założeń certyfikacji rybołówstw zgodnie ze Standardem Zrównoważonego Rybołówstwa MSC.

Mniej przypadkowych ofiar

Równie ważnym zadaniem jest wyeliminowanie przyłowu, co można osiągnąć poprzez stosowanie wyspecjalizowanych narzędzi połowowych, takich jak wędy ręczne, narzędzia pułapkowe czy klatki.

Jednym z celów pozostaje również ograniczenie trałowania dennego, czyli metody, która uznawana jest za najbardziej destrukcyjną praktykę połowową, bo niszczy dno morskie, siedliska przydenne i skutkuje licznymi przypadkowymi połowami zwierząt morskich.  Strategia na rzecz Bioróżnorodności 2030 Unii Europejskiej zakłada możliwość wycofania tego typu praktyk, mających kontakt z dnem morskim z akwenów UE, ale nadal czekamy na rozwiązania o zasięgu globalnym.

Trawler wciągający sieć pełną ryb. Fot. Asc1733 / Wikimedia (CC BY-SA 4.0)

Transparentność

Strategia WWF i Rio Mare zakłada również zmniejszenie ryzyka nielegalnych połowów. Można to zrobić dzięki stworzeniu w pełni przejrzystych łańcuchów dostaw, co oznacza monitorowanie wszystkich etapów połowu, transportu i przetwórstwa ryb. A to zapewnia również przestrzeganie praw pracowniczych u wszystkich dostawców i podwykonawców. Dzięki wdrożeniu tych procedur wszystkie produkty Rio Mare są obecnie wytwarzane w sposób transparentny na każdym etapie produkcji, od momentu połowu aż do trafienia na stół.

Niezwykle istotnym elementem wspólnej akcji Rio Mare i WWF jest wywieranie wpływu na regionalne organizacje, które zarządzają rybołówstwem na świecie (ang. Regional Fisheries Management Organisations, RFMOs). Chodzi o to, aby stada, z których łowi się ryby, utrzymywały się w dobrej kondycji oraz by zapobiegać ich nadmiernym połowom w przyszłości. A ponieważ zasady formułowane przez RFMOs muszą być przestrzegane przez wszystkie wielkie firmy z branży rybołówstwa w danym regionie, to lobbying w interesie zrównoważonego rybołówstwa ze strony tak wielkiego gracza jak Rio Mare jest realną szansą na wywalczenie szeroko obowiązujących zasad, takich jak opieranie zarządzania rybołówstwem o doradztwo naukowe i wdrożenie dobrych praktyk w przemyśle rybackim na całym świecie.

Zachowaj czujność!

Zdaję sobie sprawę, że etycznie pozyskiwane czy wytwarzane pożywienie staje się w naszych czasach coraz trudniejsze do zidentyfikowania. Tu przemysłowa hodowla zwierząt, tam wycinanie lasów pod uprawy palmy olejowej czy awokado, gdzie indziej hektolitry wody wpompowywane w plantacje migdałowców rosnące tam, gdzie od lat panuje susza. Tak, to wszystko to rafy, które utrudniają nam życie, ale o których powinniśmy wiedzieć, by ich unikać.

A do tego dochodzą jeszcze problemy z połowami dzikich ryb. Tu jednak łatwo możecie uniknąć pułapek – wystarczy wybierać zrównoważone produkty z certyfikatem MSC i rekomendowane przez WWF w Poradniku Rybnym. To naprawdę nie tak wiele, aby w miarę swoich możliwości ochronić to wielkie bogactwo, jakim są dla nas wszystkich morza i oceany. Przynajmniej tyle możemy dla nich (i dla siebie!) zrobić.

Artykuł jest elementem współpracy z organizacją WWF i marką Rio Mare. Partnerzy nie mieli wpływu na opinie, które wyrażamy.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Wiktor
Wiktor
1 miesiąc temu

Certyfikowane zrównoważone rybołówstwo to przykład greenwashingu :/
Natomiast rozwiązaniem jest po prostu zwykły weganizm.

Piotr Stanisławski
Piotr Stanisławski(@admin)
Admin
Reply to  Wiktor
1 miesiąc temu

Nie, to nie przykład greenwashingu, o ile jest uczciwie i przejrzyście prowadzone.
Weganizm to oczywiście piękna idea, jednak dla znacznej części ludzkości jest na razie nieosiągalny.

Nie ma więcej wpisów
2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x