captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Czy glifosat (znany pod nazwą Roundup) to rzeczywiście zło wcielone, jak twierdzą niektórzy działacze ekologiczni? Być może to Was zaskoczy, ale większość badań naukowych przeczy szkodliwości tej substancji – pisze gościnnie u nas Łukasz Sakowski*, autor bloga „To tylko teoria”.

Dotychczas zgoda na stosowanie glifosatu (klik, klik, klik) – jednego z najpopularniejszych na świecie herbicydów – była w UE przedłużana co 10 lat. Ostatnio jednak porozumienie udało się osiągnąć jedynie na pół dekady, a kilka krajów członkowskich (m.in. Francja i Holandia) nawołuje wspólnotę do całkowitego odrzucenia wykorzystywania opracowanego niegdyś przez firmę Monsanto związku chemicznego.

Na temat glifosatu przeprowadzono wiele badań i analiz. Były to zarówno testy in vitro (na hodowlach komórkowych), jak i na zwierzętach oraz zbieranie obserwacyjnych danych dotyczących ludzi i środowiska, a także uprawy eksperymentalne. Na ich podstawie różne ośrodki badawcze czy upoważnione do przedstawiania oficjalnych raportów instytucje (m.in. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (klik), Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (klik), czy Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa wraz ze Światową Organizacją Zdrowia – WHO (klik)) sporządziły sprawozdania odnoszące się do kwestii glifosatu.

Skąd tyle kontrowersji?

Kontrowersje wokół tego herbicydu wynikają z kilku powodów. Po pierwsze, powszechne jest przekonanie, że jest on szkodliwy dla zdrowia ludzi i zwierząt, w szczególności, że może wywoływać nowotwory. Po drugie, część ruchów obrońców przyrody obawia się jego wpływu na środowisko. Trzecią istotną kwestią jest fakt, że glifosat został wyprodukowany i opatentowany przez Monsanto – koncern biotechnologiczny, znienawidzony przez działaczy anty-GMO. W latach 90. naukowcy tej firmy stworzyli rośliny modyfikowane genetycznie, odporne na glifosat (klik, klik, klik, klik, klik)     które są powszechnie wykorzystywane w wielu krajach na całym świecie. Stąd też powiązanie herbicydu z genetycznie zmodyfikowanymi roślinami dało przeciwnikom tych ostatnich pretekst do krytyki, choć glifosat jest też wykorzystywany na polach bez GMO.

Protest przeciw Monsanto i uprawom GMO. Fot. William Murphy/Flickr

Skuteczność glifosatu wynika z zahamowania syntezy niektórych aminokwasów w roślinie, dzięki czemu nie jest ona w stanie produkować niezbędnych jej do wzrostu białek. Rośliny genetycznie zmodyfikowane odporne na glifosat mają zmienioną sekwencję enzymu biorącego udział w produkcji wspomnianych aminokwasów, co pozwala im uniknąć działania herbicydu. Trzeba też wspomnieć, że blokowany enzym jest kodowany tylko przez DNA roślin i mikroorganizmów – nie występuje u zwierząt, a w szczególności nie u ssaków, w tym ludzi.

Co z tą toksycznością?

Z badań wynika (klik), że glifosat nie jest toksyczny lub że jego toksyczność jest bardzo niska (klik), zależnie od skali, jaka została zastosowana i mogłaby występować jedynie przy kontakcie z ogromnymi dawkami. Istnieją pojedyncze doniesienia o szkodliwości glifosatu, ale nie można ich traktować jak bezpośrednie dowody, gdyż nie wykazują zależności (klik), a jedynie korelację (korelacją powiązane jest też np. chodzenie spać po zjedzeniu kolacji, co nie znaczy, że zasypiamy, bo zjedliśmy kolację). Co więcej, odnoszą się głównie do ryzyka zawodowego, związanego z kontaktem z glifosatem regularnie i w bardzo dużych dawkach. Nie ma dowodów na rakotwórcze efekty glifosatu (klik, klik).

W eksperymentach na zwierzętach również nie wykazano szkodliwego działania glifosatu, nawet przy bardzo dużych dawkach na kilogram masy ciała. Choć trzeba przyznać, że istnieją nieliczne publikacje naukowe wskazujące na ewentualność (klik), że glifosat może być szkodliwy, to należy zauważyć kilka istotnych faktów: nie ma ich wiele, a opisywane w nich badania odbywały się na małej liczbie zwierząt, w związku z czym ciężko o wiarygodną statystykę i wysuwanie jasnych wniosków (aby ocenić coś w badaniu, należy je przeprowadzić na odpowiednio dużej liczbie osobników, by wynik był godny zaufania).

Jeszcze bardziej wątpliwe są wyniki badań na hodowlach komórkowych in vitro. W warunkach bezpośredniego działania danego związku na komórki, który dodawany jest do pożywki w naczyniu laboratoryjnym, efekt bardzo często jest zupełnie inny, niż gdy poda się go do żywego organizmu. Wynika to z wielu powodów: w organizmach mamy do czynienia z kwestią metabolizowania przez drobnoustroje przewodu pokarmowego, wchłaniania przez nabłonek jelit, metabolizowania w wątrobie czy dystrybucją w organizmie. Dopiero po tych wszystkich etapach dany związek, zwykle w zupełnie już innej formie, trafia do komórek wywołując poszczególne efekty. Stąd też obserwowane pronowotworowe działanie glifosatu w hodowlach in vitro nie ma wielkiej wartości dowodowej, jest wyłącznie wskazówką. (Istota tego jest tym bardziej wyraźna, gdy zauważymy, że wiele związków codziennego użycia, jak choćby zwykła sól, może działać pronowotworowo na „gołych” komórkach w probówce, jeśli dodamy odpowiednie jej stężenie.) Dywagacje te zamyka fakt, że w niektórych badaniach in vitro glifosat działał antynowotworowo, np. na komórkach prostaty (klik). Z kolei raporty europejskiej EFSA (klik) i ECHA (klik), ONZ-owskiej WHO czy amerykańskiej FDA jasno wskazują na brak dowodów na szkodliwość glifosatu i uznają go za bezpieczny. Pojedyncze sprawozdania (m.in. IARC – Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem, klik) mówiące o toksyczności glifosatu, okazały się być sporządzone w konflikcie interesów i/lub bez uwzględniania najnowszych i najpoważniejszych badań (klik).

Fot. Mike Mozart/Flickr

Glifosat a środowisko

Poza sprawą zdrowia ludzi trzeba też zwrócić szczególną uwagę na wpływ glifosatu na środowisko (klik, klik, klik). Ma to równie istotne znaczenie, zwłaszcza ze względu na powszechność jego stosowania (glifosat zdominował rynek herbicydów ze względu na wysoką skuteczność i brak toksyczności dla ludzi.) Przeciętny okres półtrwania glifosatu w glebie wynosi 47 dni, ale może się wahać od 2 do prawie 200 dni, zależnie np. od pogody. Glifosat nie ma wpływu na biomasę gleby ani też jej oddychanie (klik). Jedyny problem może dotyczyć oddziaływania na środowisko wodne i jego faunę, zwłaszcza płazy (klik, klik), ze względu na zawarte w preparatach z glifosatem surfaktanty (poprawiające przenikanie herbicydu do komórek roślinnych), choć wpływ glifosatu nie jest tu ostatecznie potwierdzony i wydaje się nie być dominujący. Odnotować trzeba też to, że mikroorganizmy i rośliny narażone na glifosat w swoim środowisku z czasem w toku ewolucji biologicznej staną się na niego odporne (to właśnie od takich bakterii, znalezionych w składowisku Monsanto, pobrano gen kodujący enzym odporny na glifosat i przeniesiono go do roślin). Nie jest to zjawisko niebezpieczne, natomiast z czasem wymusi zmiany w wykorzystywaniu glifosatu.

Oprócz potencjalnych wad należy pamiętać także o zaletach stosowania glifosatu. Jedną z ważniejszych jest większy plon dzięki skuteczności, co przekładać się może na ceny dla konsumentów. W krajach rozwijających się, mających problemy z dostępem do żywności, jest to element walki z głodem. Dodatkowo, większe plony pozwalają znacznie zmniejszyć wykorzystywany areał (wyższa efektywność), dzięki czemu mniej terenów wykorzystywanych jest pod pola uprawne. Wiąże się to też z mniejszą wycinką lasów. Gdyby zakazać glifosatu, wówczas wiele upraw wymagałoby innych sposobów walki z chwastami, w tym z wykorzystaniem maszyn emitujących CO2. Wreszcie, zysk dla rolnika staje się wyższy dzięki większym plonom.

Podsumowując, nie ma zagrożeń dla ludzi, zwierząt czy środowiska ze strony glifosatu. Nie jest on toksyczny, nie działa rakotwórczo. Powoduje śmierć mikroorganizmów i roślin, które część aminokwasów biogennych czerpią z hamowanej przez glifosat syntezy, nie przeprowadzanej jednak u zwierząt, w tym u ludzi. Stosowanie glifosatu przekłada się za to na mniejsze zapotrzebowanie na tereny pod uprawy, co bezpośrednio wpływa pozytywnie na ochronę środowiska. Rzeczywistym, choć niedużym problemem może być natomiast efekt jaki wywołują towarzyszące glifosatowi w herbicydowych środkach surfaktanty, mogące negatywnie działać na rozwój płazów.

*Łukasz Sakowski, biolog, autor bloga naukowego To tylko teoria, doktorant biologii w Instytucie Nauk o Środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

 

Czy glifosat jest szkodliwy? Sprawdzamy, co mówi nauka
2.8 (56.67%) 18 głosów

Czego u nas szukaliście?

  • zard

    niestety nie wszystko co tak pięknie wygląda w teorii w praktyce sprawdza się tak samo w praktyce glifosad nie szkodzi od razu ale wywołuje stepowienie terenów na których jest używany jako panaceum na wszystko stosuje się go bez badań na czas rozkładu w glebie to jest rolnik nie wie kiedy już może ponowić oprysk, to jeszcze nic glifosad działa przez uniemożliwienie pobierania wody rośliną tajemnicą poliszynela jest stosowanie go do przyspieszenia suszenia roślin przed zbiorem a zatem zaraz przed przygotowaniem do konsumpcji (smacznego).
    Jest jeszcze stara prawda jeśli dwuch ludzi kłóci się między sobą to głośniej krzyczy ten który ma więcej mamony (nikotyna-rak niemożliwe mówił philip moris).
    I ostatnia rzecz może i nie szkodzi ale właściwie to nic nie szkodzi jeśli jest dawkowane w małych ilościach a glifosad … cóż jakiś czas temu przebadano kilku euro posłów na obecność glifosadu wszyscy mieli kilkukrotnie przekroczone uznane za bezpieczne stężenie glifosadu we krwi,

    • A czy możemy prosić o jakieś wiarygodne źródła tych informacji?

      • zard

        nie jestem naukowcem i to co napisałem to wiedza z programu emitowanego w tok fm ale na pewno jest w archiwum wyemitowano go w dniu lub kiedy było głosowanie o przedłużeniu czy nie prawa do stosowania glifosadu na terenie UE lub dzień później. Myślę, że można tego posłuchać w archiwum. To moje źródło danych do tej wypowiedzi /wiarygodne nie wiem ale może można zweryfikować ich źródła 😉

        • Możesz podać chociaż źródło do tego programu? Link konkretnej audycji.

          • zard

            jestem prawie pewny, że to ta audycja, nie mam niestety dostępu premium 😉

  • Greg Visual
    • Nawiedzony pan na jutubie kontra badania naukowe?

    • Lukas85

      Jak widzę gdzieś argument o depopulacji, to od razu mam wrażenie, że po tamtej stronie komputera siedzi jakiś świr. Chłopie chcesz przeciwdziałać depopulacji? Zacznij płodzić dzieci. 3 na początek, a czym więcej, tym większą szpilę wbijasz Repitalianom i Masonom.
      Do roboty!

  • Ivan “IvanIV” IV

    Fajne to klik, klik, klik, ale może na końcu artykułu warto zamieścić informację z jakich artykułów się korzystało? Zdaję sobie sprawę z zalet Roundupu, ale może warto dodać do artykułu co się dzieje z takim związkiem dalej? Piszesz o jego toksykologii, a co z ekotoksykologią? Nie powinno nas to obchodzić bardziej? Czas półtrwania jest niezbyt długi, ale to jest mimo wszytko herbicyd fosfoorganiczny. O wielu związkach, o podobnej charakterystyce pisano dobrze, czasami nawet miały światowej jakości fejm. Ale czy w tym nie ma pewnego niebezpieczeństwa? Jakiegokolwiek? Zostawiam artykuł fo zastanowienia. W postaci meta- analizy. Polecam poznać także ciemną stronę mocy, pomimo przeważających faktów ZA stosowaniem tego związku.

    https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1382668917302041

    Pozdrawiam,
    Tomek

  • pionek

    Ciekawy artykuł, chętnie też zaglądam na bloga, bo uważam, że jest naprawdę świetny…

    Ale oczywiście – jak większość – chciałbym skomentować dopiero, gdy treść mnie nieco wzburzyła. Tak to już jest z czytelnikami…

    Artykuł ciekawy ale chyba jednak sprawa nie jest tak jednoznczna i nie budząca wątpliwości. Szybko w internecie znalazłem mnóstwo opracowań podważających tezę, że glifosat, czy tym bardziej rundap, w skład którego wchodzi glifosat, jest nieszkodliwy. Oto adres do pierwszego “z wierzchu” tekstu o szkodliwości tych preparatów:

    http://www.imp.lodz.pl/upload/oficyna/artykuly/pdf/…/MP_5-2013_M_Kwiatkowska.pdf

    Nie jestem chemikiem, ani biologiem, ani w ogóle naukowcem, więc prawdę powiedziawszy niewiele, poza wnioskami, z w.w. tekstu rozumiem. Ale wnioski wymienionych w tekście naukowców są diametralnie różne od tych przytoczonych przez Pana Sakowskiego.

    Naukowo nie rozstrzygnę sporu; opiszę jedynie jakie ja miałem doświadczenie z preparatem do ochrony roślin.
    W moim przydomowym ogródku rosły dwa drzewka brzoskwiniowe. Rok w rok liście na drzewku atakował grzyb (kto ma brzoskwinie ten wie o czym piszę). Wreszcie, po kilku latach kupiłem preparat (oczywiście to nie był glifostat, ani rundap, ale zapewniam, że według opisu na opakowaniu i słów sprzedawcy, był tak samo “bezpieczny” jak inne preparaty do ochrony roślin. Miał działać tylko na grzyba, selektywnie, rozkładać się, etc. Ten oprysk robi się “na pąk”, czyli bardzo wczesną wiosną. Pech chciał, że niedaleko brzoskwiń miałem piaskownicę. Po jakimś miesiącu od oprysku, w piaskownicy bawiła się dwuletnia wtedy moja córka. Było już ciepło, bo miała na sobie jedynie majtki. Tego dnia wieczorem, na całym ciele, dziecku wyskoczyła paskudna czerwona wysypka, która po kilku dniach zamieniła się w bąble – jak po oparzeniu. A zeszła dopiero mniej – więcej po tygodniu. Dwóch lekarzy, do których trafiliśmy stwierdziło, że to prawdopodobnie uczulenie, ale oczywiście nie potrafili, ani potwierdzić, ani zaprzeczyć, że miało ono związek z opryskiem.
    Ja wiem, że to nie jest naukowe podejście i można skomentować, że jestem rozhisteryzowanym ojcem. Ale córka nigdy wcześniej i nigdy później nie miała takiej wysypki. I prawie na sto procent jestem przekonany, że winny temu uczuleniu był właśnie preparat na grzyba powodującego kędzieżawość Iiści. I również dlatego nie mogę spokojnie przyjąć tezy, że chemia, którą wylewamy na uprawy jest dla nas i dla Ziemi całkiem bezpieczna.

    Zgadzam się, że współczesne rolnictwo nie byłoby w stanie istnieć bez środków ochrony roślin, ale wmawianie ludziom, że taki czy inny środek chemiczny to samo zdrowie, według mnie nie jest w porządku. Tak samo mówiło się na przykład przez lata o DDT, a jeszcze wcześniej leczyło się ludzi rtęcią i arszenikiem, a ówcześni naukowcy potakiwali, że to świetny pomysł…
    Czy Pan Łukasz widział kiedykolwiek jak wygląda łąka po potraktowaniu jej rundapem? W ciągu kilku dni zielona, żywa łąka zamienia się w zrudziałą, martwą pustynię, zostają szczątki roślin i piasek. Jesteśmy częścią przyrody. Takie spustoszenie po prostu musi mieć wpływ także na nas. Jeśli nawet nie bezpośredni, to pośredni.
    Następne pokolenia kiedyś będą się nam dziwić, że mogliśmy tak bezrefleksyjnie degradować środowisko. Tak, jak my dziś myślimy o starożytnych Rzymianach, którzy używali ołowianych rur wodociągowych, czy o mieszkańcach Wysp Wielkanocnych, którzy wycięli sobie wszystkie lasy…
    Wydaje mi się, że wszystkie te herbicydy, fungicydy, pestycydy i inne
    takie, to nie dobrodziejstwo, ale raczej smutna konieczność. Bez nich
    prawdopodobnie by nas nie było, ale równie prawdopodobne jest, że z czasem
    staną się one przyczyną naszej zagłady.

    Powinniśmy więc raczej zastanowić się, czy jest jakiś sposób, aby się bez nich obejść, a nie z hurraoptymizmem propagować ich używanie.

  • Maciej Maciejewski

    No tak znowu, chemobzety!, czas zalegania w glebie 200 dni też jest nieprawdziwy!!!. Glifosat zalega kilka lat i jest w glebie kumulowany! Niestety (badania np. dr hab. Magdalena Popowska, prof. UW) potwierdzają że zalega bardzo długo a dodatkowo rozkłada się na związki wysoce toksyczne, których już się nie bada, wiec nie piszcie bzdur!. Monsanto płaci za badania swoich produktów, w których zawsze wszystko wychodzi super, ale czy to jest cała prawda czy tylko g….. prawda? A ile trwają te badania 2-5 lat i to ma być odpowiedź czy jest to toksyczne czy nie? Bzdury! O DDT też było wiadomo, że jest nietoksyczny i nic nie zalega a okazuje się że rozkład tego G…. to nawet kilkaset lat a my to zjadamy, zjadamy,….. zjadamy i kumulacja jest wieloletnia a potem nagle pytania skąd te: raki, raki,….raki. A jaka jest koleracja między glifosatem a resztą chemii? jakie powstają toksyczne produkty? ile Glifosatu jest w każdym z nas? proszę odpowiedzieć a nie chwalić (między wierszami to taka właśnie chwalba!) A jak działa glifosat na mikroflorę i faunę glebową? No jak???? Ano niszczy i to bardzo więc gleby kamienieją-stepowieją-zamierają jak chcecie to nazwać ale to jest też wpływ glifosatu!!! Generalnie wszystkie herbicydy są szkodliwe dla mikroorganizmów a bez nich nie będzie żadnych plonów (czyli po prostu żarcia)!!!

    • Miro Slavin Szwajcarzewski

      Z rozkładem glifostanu masz jak najwięcej racji. To tak jak w medycynie. Jedno lekarstwo może nie być szkodliwe ale już nikt nie bada kombinacji tych leków.

    • Masz jakieś źródło do badań dotyczących tego, że glifosat rozkłada się dłużej? Co do DDT, to porównanie nietrafione, mamy XXI wiek, a nie XX. Normy badań, technologie itd. są zupełnie inne, lepsze.

  • Witold Wysmulek

    Jedziemy:
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19539684
    https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S221475001530041X
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22120950
    i generalnie o pestycydach:
    https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2305050015000305

    Takich artykułów w “peer reviewed” czasopismach są setki, o ile nie tysiące. Pestycydy, w tym roundup, są trujące, toksyczne i NISZCZĄ układ hormonalny. Wiążą się z epidemią bezpłodności.

    Dlatego np w mojej działalności – Permakultura Wierzbiny 7 – NIGDY nie użyję ŻADNYCH pestycydów.

    Co więcej:
    Pestycydy, insektocydy i fungicydy zabijają tysiące bardzo pożytecznych dla gleby organizmów. Grzyby są tymczasem świetnymi “rozkładaczami” materii organicznej – w ROK jestem w stanie uzyskać próchnicę dzięki właśnie grzybom, roślinom, mikroorganizmom i niewielkim zwierzątkom typu dżdżownice. Nawożę ziemię materiałem organicznym (siano, liście, trociny) – i daję Życiu popracować.

    Istnieją prace z zakresu agroleśnictwa, rolnictwa organicznego wskazujące, że nie tylko można osiągnąć wydajność podobną rolnictwu “chemicznemu”, ale nawet je przewyższyć, BEZ trucia zasobów wody, ludzi, całych ekosystemów.

    • Ale badania, na które się powołujesz są słabej jakości, część w słabych czasopismach i tylko na komórkach lub zwierzętach, gdzie glifosat, zależnie od układu eksperymentu, może też działać przeciwnowotworowo. To nic nie znaczy.

      • Witold Wysmulek

        Ale działanie przeciwnowotworowe nie jest argumentem za nieszkodliwością. Standardowe składniki chemioterapii niewątpliwie są przeciwnowotworowe, ale trudno, by je uznać za nieszkodliwe – wiele osób umiera w trakcie chemioterapii właśnie z powodu toksyczności samej terapii.
        Dalej, niby dlaczego te i całe morze innych doniesień nt glifosatu mają być “słabe”? To nie jest zresztą trafny metodologicznie argument. Co innego konkretne podważenie zasadności użytej procedury, testu istotności statystycznej itp.

        Dalej, to, że badania nad glifosatem są niestety w dużej mierze ograniczone do prób in vivo, do modeli zwierzęcych i mało jest raportów z szerokich badań epidemiologicznych, jest według mnie bardzo zastanawiające – kiedy z literatury (badania in vivo i modele zwierzęce + epidemiologia np. spadającej płodności u mężczyzn) wynika, że jest wielka potrzeba takich badań. Niestety, wyczuwam lobbing pewnej bardzo bogatej firmy…
        Tu zaś masz link do artykułu przeglądowego, między innymi na temat czasu rozkładu glifosatu:
        https://ehjournal.biomedcentral.com/articles/10.1186/s12940-016-0117-0
        (link ze strony Brytyjskiego Królewskiego Tow. Chem.).

  • Borsuk

    Zabrakło informacji o powszechnym zastosowaniu glifosatu do desykacji (wysuszaniu) roślin. Rolnicy stosują go w ogromnych ilościach i niezgodnie z instrukcją do przyspieszonego suszenia roślin na polu. Ułatwia to im zbiory, kombajny mają mniej przestojów jeśli rośliny zbiera się suche na polu, od razu pozbywają się chwastów i mogą uprawiać odmiany południowe roślin, gdzie lato trwa dłużej i cykl życia rośliny jest dłuższy – można takie np. zboża sztucznie dosuszyć glifosatem na polu. Glifosat jest bardzo tani więc rolnicy nie żałują go sobie ani roślinom. We Włoszech desykacja została w 20016 zakazana przez ministerstwo zdrowia.

  • Rafał Fernandez

    Cały ten serwis to stek bzdur i od razu widać kto im płaci ! Glifosat jest silnie toksyczny i powinien całkowicie zostać wyeliminowany
    PS. Pracuję w I.Ż.Ż. i raczej wiem co mówię. Natomiast te pseudo badania prowadzone w prywatnych laboratoriach opłacanych przez między innymi Monsanto, jak i także w państwowych, które biorą pieniążki na badania konkretnych produktów od firm “je” wytwarzających. To takie wyniki można co najwyżej pół debilowi “wcisnąć”

  • grażyna

    Tłumaczenie ,ze dzięki glifosatowi rolnicy mogą osiągać lepsze zyski jest durne ! Rolnikom narzucane jest stosowanie wszystkich chemikaliów ,bo ceny skupu płodów rolnych są stale zaniżane i przy małych zbiorach rolnik nie przeżyje ,a rodzinę zazwyczaj ma i gospodarstwo też. A jeszcze durniejsze jest to, że tony żywności lądują na śmietnikach, więc gdzie jest sens produkowania coraz większej ilości żywności.?! I nieustannego wzbogacania gleby świństwami produkowanymi przez przemysł i chorych naukowców.
    Kto finansuje badania o nieszkodliwości glifosatu ?Jego producent?
    Zastosowanie glifosatu nie gwarantuje ,że chwasty nie staną się odporne.
    Przyroda też umie się bronić !
    Ale glebę przywrócić do stanu pierwotnego jest trudniej niż pisać głupie artykuły o nieszkodliwości glifosatu .

  • Joanna Szymańska

    Wczoraj oglądałam dokument na kanale Planete+,zatytułowany “Roundup przed sądem”, gdzie przedstawione wyniki badań na zwierzętach, a także rażący wzrost zachorowań na raka i uszkodzenia płodów kobiet ciężarnych,mających bezpośrednio kontakt z Glifosatem, przeczą temu co Pan napisał. Pisze Pan “nie wykazują zależności (klik), a jedynie korelację (korelacją powiązane jest też np. chodzenie spać po zjedzeniu kolacji, co nie znaczy, że zasypiamy, bo zjedliśmy kolację)”. Otóż wykazano ową zależność w wielu przypadkach, potwierdzoną na drodze rzetelnie przeprowadzonych badań w niezależnych ośrodkach badawczych. Oczywistym jest,że w oficjalnych raportach Roundup przedstawiony jest w superlatywach, bo Monsanto o to zadbało. Pomijając już fakt,że badania te nie zostały wykonane zgodnie z normami. Część niekorzystnych wyników zatajono, o czym też jest mowa w wyżej wspomnianym dokumencie.

Nie ma więcej wpisów