captcha image

A password will be e-mailed to you.

Dawno nie czytałem książki o nauce, która równie gładko wkłada do głowy naprawdę potężny kawał podstawowej wiedzy.

Z książkami popularnonaukowymi jest tak, jak z samą nauką (w sumie nic dziwnego) – specjalizują się. Coraz więcej jest takich, które skupiają się tylko na wąskim obszarze chemii, fizyki czy medycyny. To oczywiście zrozumiałe, ale z drugiej strony tęsknię czasem za książkami, które zajęłyby się podstawami wiedzy. Nie szkolnymi, ale takimi, o których często nie mówi się już, „bo to przecież wiadomo”. No więc właśnie – nie wiadomo.

Wielokrotnie dyskutując z Olą na temat tego czy innego tekstu rzucaliśmy „ej, ale przecież to wszyscy wiedzą”. A potem chwila zastanowienia. I nagle okazuje się, że nam się tak tylko wydaje. Kiedy siedzi się po uszy w jakimś temacie, łatwo stracić obiektywne na niego spojrzenie. W końcu opowiadanie o nauce nie polega tylko na ekscytowaniu się nowymi odkryciami, ale też opowiadamy o podstawach.

I tym właśnie zajmuje się Neil deGrasse Tyson w „Kosmicznych rozterkach”. Forma jest podobna do „Kosmicznych zachwytów” – krótkie (zwykle około 10 stron) opowieści, które czyta się niczym snute przez kogoś gawędy. No dobra, to nie są gawędy przy kominku i kubku gorącej herbaty, bo czasem jest w nich chaos i zniszczenie Układu Słonecznego, spadające na Ziemię asteroidy, a czasem śmierć w czarnej dziurze. Ale zawsze mamy pewność, że Tyson zabiera nas na krótką, ale gwałtowną przejażdżkę po fascynujących rzeczach.

Przyznam, że moim ulubionym rozdziałem są „Noce w Hollywood”. Autor bezlitośnie jedzie po słynnych filmach, których twórcy totalnie olali naukową część otaczającej nas rzeczywistości. Między innymi pojawia się przykład „Titanica” – filmu będącego absolutną ikoną kina (nie wiem, czy wypada się przyznać, że po raz pierwszy zobaczyłem go w tym roku). James Cameron z niesamowitą pieczołowitością odtworzył wnętrza ogromnego statku. Zadbał o szczegóły takie jak wzory na zastawie stołowej. O detale techniczne, jak choćby to, że jeden z czterech kominów statku był atrapą wstawioną dla ozdoby. Każdy możliwy do zidentyfikowania szczegół został dopieszczony do granic możliwości. No… prawie każdy.

Pamiętacie scenę (kto nie pamięta – teraz już mogę tak napisać!), w której po zatonięciu statku głowni bohaterowie dryfują w lodowatej wodzie? To środek oceanu Atlantyckiego, wokół panuje ciemność (nie całkowita, choć powinna), a więc na niebie widać tysiące gwiazd. I teraz uwaga. Siedzicie? Nie dość, że gwiazdy na niebie to kompletnie przypadkowa sieczka nie mająca odwzorowania w rzeczywistości, to jeszcze świecące punkty po lewej są lustrzanym odbiciem tych po prawej! 😀 Kawałek tego dzieła możecie podziwiać tu:

Jak bardzo trzeba lekceważyć wiedzę, by coś takiego wykonać? Oczywiście Neil deGrasse Tyson skorzystał z okazji i na jakimś przyjęciu zdybał Camerona wytykając mu ten błąd. Reżyser cierpliwie wysłuchał 10-minutowego ochrzanu od Tysona po czym grzecznie zapytał: „Film zarobił na całym świecie ponad miliard dolarów. Wyobraź sobie, o ile więcej zarobiłby, gdybym poprawnie nakręcił to nocne niebo!”.

Hmm. Trudno się nie zgodzić. Ale z drugiej strony zalatuje arogancją, prawda? Tu jednak był happy end. Dwa miesiące później Neil deGrasse Tyson odebrał telefon od speca od wizualizacji komputerowej, który pracował dla Camerona. Okazało się, że właśnie szykują wydane kolekcjonerskie „Titanica” i reżyser zdecydował się wprowadzić poprawki do nocnego nieba. Ha! Czyli jednak warto wyskakiwać z nieproszonymi radami!

„Kosmiczne rozterki” pełne są tak prowadzonych opowieści. Sporo tam anegdot, ale jednak dominuje porządna, choć bardzo lekko przedstawiona wiedza. Nie specjalistyczna, a właśnie podstawowa (przynajmniej jak na nasze czasy). Dlatego uważam, że jeżeli szukaliście prezentu świątecznego, to właśnie go znaleźliście. To idealna książka dla kogoś, kto nie żyje na co dzień nauką, ale lubi poczytać ciekawe, mądre i lekkostrawne rzeczy.

Na “Kosmiczne rozterki” mamy dla was specjalną promocję. Pod tym adresem: bit.ly/kosmiczne-rozterki wpisujecie kod crazynauka i dostajecie 35% rabatu od ceny okładkowej. Promocja trwa do 21.11, więc nie ma co zwlekać!!! 🙂

Kosmiczne rozterki
Neil deGrasse Tyson
wyd. Insignis, 2019

Mamy też przyjemność być patronem medialnym “Kosmicznych rozterek”

2
Dodaj komentarz

avatar
 
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Kamil Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kamil
Gość
Kamil

Mieć pretensje, że niebo w filmie fabularnym nie zgadza się z “naukową prawdą”, to jak kłócić się z właścicielem indyjskiej herbaciarni we Wrocławiu, że posadzka w lokalu jest polska, a nie została przywieziona z Indii. Niektórzy lubią kłócić się o rzeczy nieistotne.

Kamil
Gość
Kamil

Dodam tez coś o tej ciemności wokół rozbitków. Owszem, w rzeczywistości panowała tam ciemność. Ale wyobraź sobie tę scenę, realistycznie ciemną? Widzowie widzieliby na ekranie tylko czarne ciemnie, nie wiedząc, która postać jest która. Z resztą “naukowa” krytyka scen filmowych jest teraz modniejsza, od używania mózgu. jak np. krytyka dźwięku scen bitewnych w Gwiezdnych Wojnach. Przecież w próżni nie rozchodzi się dźwięk, prawda? No prawda, ale jeśli zadbać o ten szczegół, okazałoby się, że około 25% filmu odbywa się w milczeniu (cisza w ścieżce dźwiękowej). W tych momentach na sali kinowej słychać by było pochrząkiwania, rozmowy, szuranie butami o podłogę,… Czytaj więcej »

Nie ma więcej wpisów