captcha image

A password will be e-mailed to you.

Każda technologia ma swój czas. Jeśli pojawi się za wcześnie, to zwykle się nie przyjmie, bo albo nie jest jeszcze potrzebna, albo nie jest jeszcze gotowa. Częściej zdarza się to drugie – historia spektakularnych lub całkiem skromnych wpadek jest długa. Tak też było z giętkimi ekranami. To rozwiązanie obiecywane było od dawna, a pierwsze zapowiedzi pojawiały się już dobre 10 lat temu.

Doskonale pamiętam, jak na targach nowych technologii Consumer Electronic Show jedna z firm zaprezentowała telewizor o zwijanym ekranie. Targi trwały cztery dni, ale tylko szczęściarze zdołali zobaczyć urządzenie (ochraniane zresztą przez pana o kwadratowej posturze), bo popsuło się już pierwszego dnia. Kilka lat później pojawił się telefon, który składał się, „łamiąc” ekran. A raczej po prostu łamiąc ekran, bo przez jego awaryjność wycofano sprzęt z rynku po kilkunastu dniach.

Teraz wreszcie technologia elastycznych ekranów naprawdę dojrzała. Przez dwa tygodnie używałem komputera, którego ekran składa się niczym książka. Zresztą to książkowe porównanie jest trafne jeszcze z innych względów, o czym będzie mowa dalej.

Ów sprzęt to Lenovo ThinkPad X1 Fold. Wygląda tak:

Od razu mówię – wrażenie jest doskonałe. Oczywiście ja, stary gadżeciarz, który przez lata pracował na kineskopowych monitorach, zaliczyłem lekkie drżenie ręki, zanim po raz pierwszy zgiąłem ekran X1 Fold. Ale tu właśnie dzieje się magia (no dobra – technika). Bo ekran nie zgina się ostro, a – dzięki specjalnej konstrukcji zawiasów – zawija, tworząc łagodną krzywiznę. To kluczowy element całości. Wyobraźmy sobie kartkę. Zawinięta wokół palca po rozprostowaniu wraca do poprzedniego kształtu. Gdyby była zgięta wpół, ostra krawędź pozostawiłaby na niej trwały ślad.

Podobnie jest z ekranem działającym w technologii OLED, czyli organicznych diod elektroluminescencyjnych. Od czasu wpadki na targach bardzo rozwinięto tę technologię i dziś zginanie ekranu jest bezpieczne i powtarzalne tysiące razy. Za produkcję panelu wyświetlacza odpowiada LG Display, firma, która w tej branży wyznacza trendy.

Warto się przyjrzeć samemu zawiasowi, który odpowiada za zawinięcie płaszczyzny. Działa to tak:

Jak już się to zobaczy, to pomysł wydaje się prosty, ale opracować coś takiego… Chylę czoła.

Sam ekran składa się z kilku warstw. Pod matrycą znajdują się dwie płyty usztywniające, a na wierzchu umieszczona jest warstwa, która „stabilizuje” całość konstrukcji, zapobiegając marszczeniu się czy zagięciom.

No dobrze, brzmi to poważnie, ale jak się w praktyce używa takiego komputera? Przede wszystkim… trzeba się przyzwyczaić. Ale nie dlatego, że jest jakoś niewygodnie czy nienaturalnie. Chodzi o to, że Lenovo ThinkPad  X1 Fold można używać na kilka różnych sposobów i warto wszystkie sprawdzić, żeby wykorzystać w pełni możliwości sprzętu.

Zatem po kolei. Po pierwsze – tablet. To najbardziej oczywiste, bo w takiej rozprostowanej postaci wyjmujemy komputer z pudełka. Mamy normalny system Windows 10, ale dzięki aplikacji Mode Switcher możemy dopasować sobie ułożenie okien. No i tu przydaje się pióro Lenovo Mod Pen, które reaguje na siłę nacisku. Nadaje się do notowania, rysowania, podpisywania itd.

Po drugie, książka. Gdy już zegniemy nasz tablet, możemy trzymać go jak normalną książkę. To świetnie sprawdza się przy czytaniu, bo nie mamy przed sobą wielkiej płachty ekranu, tylko dwie wygodne połówki. OK, komputer waży kilogram, więc to taki porządny tom, ale wystarczy podeprzeć go kolanem i można oddać się lekturze.

Po trzecie – i moje ulubione – mały laptop. Czemu mały? Bo w tej wersji zginamy ekran i korzystamy z jednej jego połowy. Drugą przykrywamy klawiaturą. Tak, to jedna z najfajniejszych rzeczy w Lenovo ThinkPad X1 Fold. W pudełku znajdziemy cieniutką klawiaturę bezprzewodową. Na krawędziach ma magnesy, które mocują ją w połowie ekranu. Dzięki temu możemy całość spokojnie postawić na stole czy oprzeć na kolanach i wygodnie pisać. Dla ludzi, którzy – jak ja – dużo i szybko piszą, to bardzo ważne, bo klawiatura ekranowa po prostu nie nadaje się do takiej pracy. Tu mam tylko jedno zastrzeżenie. Teoretycznie w takim układzie dolna, zakryta, część ekranu powinna być nieczynna i pasek zadań powinien przenosić się na górną połowę. Tak powinna działać ta funkcja, jednak nie za każdym razem dół ekranu był odłączany. Ale to kwestia oprogramowania, więc taki drobiazg można łatwo poprawić.

No i wreszcie laptop w pełnym wymiarze. Ekran Folda ma 13,3 cala. By wykorzystać całą powierzchnię ekranu, prostujemy go i rozkładamy zamocowaną z tyłu zmyślną podpórkę. Całość stawiamy na stole, klawiaturę kładziemy przed ekranem i mamy szerokie pole do działania.

A skoro już o klawiaturze. Ponieważ X1 Fold składa się tak, by nie przełamywać ekranu, to wewnątrz zostaje nieco miejsca. No i projektanci wykombinowali, że to świetna przestrzeń na włożenie klawiatury. Pomysł bardzo udany – po takim zabiegu cały komputer staje się minimalnie grubszy, ale mamy całość w jednym pakiecie, a klawiatura ładuje się bezprzewodowo. Jeszcze tylko wsuwamy pióro w zaczep z boku i gotowe. To bardzo wygodne i naturalne, po prostu dobre rozwiązanie.

Warto dodać, że mimo niewielkich rozmiarów w obudowie znajdują się dwa porty USB C i to one służą do ładowania baterii komputera. Jest też gniazdo karty SIM, więc X1 Fold może mieć własne połączenie z siecią. Wedle producenta bateria wytrzymuje do 8,5 godziny. Dobrze wykorzystano też możliwości szybkiego ładowania – w zaledwie godzinę napełnimy ją do 80% pojemności.

Lenovo ThinkPad X1 Fold to dobry przykład tego, jak – dzięki prostej, w gruncie rzeczy, nowości – może zmienić się sposób używania dobrze znanego urządzenia. Nagle mamy komputer, który sprawdza się w wielu, zupełnie różnych sytuacjach. Dla mnie to niemal idealne urządzenie do wszelkich codziennych zadań – takie, które można wrzucić do plecaka, które sprawdzi się na kolanach w parku, na spotkaniu i na wycieczce, ale też na którym można pracować w domu. Zachwyca mnie precyzja wykonania i pomysłowość projektantów. Groźna jest tylko cena – 18 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, że to nie tylko nowy model komputera, ale przede wszystkim zupełnie nowa technologia.

Tekst jest elementem współpracy z firmą Lenovo. Partner nie miał wpływu na wyrażane przez nas opinie

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
antek
antek
1 miesiąc temu

Witam,
W pewnym fragmencie Twojego tekstu jest zdanie:
„…klawiatura (czyli jej bateria) ładuje się BEZprzewodowo…”
Może źle zrozumiałem, ale to byłby techniczny hit na miarę Tesli,
który próbował tego ponad wiek wcześniej 🙂

Serdeczne pozdrowienia – Antek, Wasz miłośnik.

Marcin
Marcin
Reply to  antek
1 miesiąc temu

Technologia ładowania bezprzewodowego jest z nami od kilku lat i już dawno weszła pod strzechy. Nawet w Biedronce sprzedają bezprzewodowe ładowarki indukcyjne Baseus.

Nie ma więcej wpisów
2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x