captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Fot. Pixabay

Kojarzycie biura typu open space? Wiecie, jak źle się tam pracuje? A na Zachodzie wymyślono, aby także wnętrza szkół miały niemal całkowicie otwartą przestrzeń! Jakiś czas temu słyszałem o planach wybudowania takiej szkoły w województwie dolnośląskim, więc ta koszmarna idea jest tuż tuż…

Kolejny raz się okazuje, że sposób, w jaki dotychczas się uczyliśmy, jest zły, a nauka w czterech ścianach wypacza młode umysły… Przebywanie w klasach open space ma więc za zadanie nauczyć dzieci pracy w grupach i ogólnie je uspołeczniać. Po raz pierwszy tak zorganizowane szkoły pojawiły się w Stanach Zjednoczonych, potem pomysł podchwyciły niektóre szkoły w Wielkiej Brytanii.

Niestety, obecnie nikt nie myśli o tym, że w takich zbiorczych pomieszczeniach, gdzie może jednocześnie przebywać nawet do 300 dzieci (!), nie ma możliwości akustycznego wydzielenia poszczególnych przestrzeni. Nie wyobrażam sobie, jak ma wyglądać praca uczniów, którzy mają coś czytać w skupieniu, kiedy np. w innej grupie są zajęcia techniczne, gdzie dzieci się kręcą i hałasują.

Co więcej, w takich przestrzeniach otwartych  wraz z oddalaniem się dziecka od mówcy spada zrozumiałość mowy z poziomu 75 proc. w odległości 1 metra do mniej niż 25 proc. przy 3 metrach (a w cichej, zamkniętej klasie szkolnej przy takiej odległości utrzymuje się na poziomie 75 proc.). I mówimy tu o salach z odpowiednią adaptacją akustyczną, które w Polsce są niestety rzadkością. Wiem coś o tym, bo sam jestem akustykiem – doktorantem w Laboratorium Akustyki Technicznej w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Z racji zawodu analizuję pod kątem akustyki różne wnętrza.

Jak więc powinna wyglądać adaptacja akustyczna w szkole?

Przede wszystkim materiał dźwiękochłonny (najczęściej bazujący na wełnie) powinien być umieszczony na suficie, najlepiej na całym. Dobrze by było, aby nad głową nauczyciela pochłaniał trochę mniej dźwięku i pomagał w odbijaniu go w stronę uczniów. Dodatkowo musimy zadbać o to, aby materiał dźwiękochłonny pojawił się także na ścianach. Minimum to poziomy pas na wysokości uszu słuchaczy i mówcy, umieszczony na dwóch prostopadłych względem siebie ścianach (najlepiej jedna boczna i ściana za uczniami).

Można więc sobie wyobrazić, jak trudno byłoby się porozumieć w przestrzeni open space w szkole bez takich udogodnień. Przecież w przestrzeni wielkości sali gimnastycznej trzeba by prowadzić zajęcia dydaktyczne dla kilku-kilkunastu klas… Myślę, że szybko zrobiłoby się tam głośno jak w hali dworcowej. Ponieważ dźwięk rozchodzi się we wszystkie strony, w całym pomieszczeniu słyszelibyśmy wszystkich nauczycieli naraz, a dodatkowo przeszkadzałyby nam dźwięki przypadkowo odbite od twardych powierzchni, co razem powodowałoby kompletny chaos. Także nauczyciele skarżą się w takich pomieszczeniach na rozproszenie uwagi dzieci zajęciami w innych grupach. Dodatkowo muszą podnosić głos (o około 10 dB – to naprawdę sporo!), aby byli zrozumiali przez uczniów.

Przedszkole z ponoć dobrą akustyką na planie open space przedstawione zostało w poniższym filmie. Zwróćmy uwagę, że nie jest to jedna wielka przestrzeń. Poszczególne grupy są rozdzielone między sobą częściowo pełnymi ścianami (normalnymi, zapewne ceglanymi), które później przedłużone są za pomocą pełnych szafek pełniących funkcję ekranów akustycznych (im wyższych, tym lepszych). Mamy tam dużo wysokich i prawdopodobnie dźwiękochłonnych mebli, które dodatkowo ograniczają hałas. Są przygotowane specjalne miejsca do pracy w skupieniu, ale i tak najlepsze według mnie jest to, że pod koniec filmu chłopiec, aby się uczyć, zakłada stopery na uszy…

 

Dlatego już teraz apeluję do osób, które planowałyby stworzenie takich przestrzeni w szkołach czy przedszkolach: pomyślcie o dzieciach i nauczycielach i zapewnijcie możliwość stosowania mobilnych ścian, które będą zapewniały izolacyjność akustyczną pomiędzy grupami, a także specjalne miejsca do pracy w skupieniu czy odpowiednią akustykę wnętrza.

Jeśli macie chęć poczytać czasem o akustyce, to polecam śledzić Crazy Naukę, jak i mój fanpage ProperSound czy kanał na YouTube.

Open space w szkole – bardzo głupi pomysł
5 (100%) 5 głosów

  • “Kojarzycie biura typu open space? Wiecie, jak źle się tam pracuje?”
    A ja lubię pracować w open space. Trafia mnie jak siedze w małym pokoiku w kompletnej ciszy.

    • Marcin Zastawnik

      A o jakiej wielkości open-space myślisz i jak małym pomieszczeniu?
      Myślę, że należysz do mniejszości ludzi lubiących pracować w open-space, ale chętnie się przekonam – ktoś jeszcze lubi?

    • MrHybryda

      W samotni trzeba szukać pozytywów 🙂 Dawno temu przez kilka lat pracowałem samotnie w archiwum, włączałem sobie muzykę klasyczną i miło spędzałem czas w pracy 🙂 Natomiast trudne do zaakceptowania były dla mnie 2 lata po przeniesieniu do biura z dwiema kobietami. Radio ZET huczało, podobnie jak ich jadaczki, po prostu skupić się nie dało. A już zupełnie nie wyobrażam sobie pracy w open space – zero prywatności, brak możliwości skupienia się (człowiek już tak ma w naturze, że podświadomie szuka zbliżających się niebezpieczeństw, szczególnie, gdy ktoś się porusza za twoimi plecami, stąd niemalże ciągła obserwacja otoczenia) no i gwar nie do wytrzymania.

      • Pracowałem w openspace ale w atmosferze raczej startupowej.
        Nie takie korpo z boxami. Jak chciałem się odciąć to słuchawki i spokój:P

        • Marcin Zastawnik

          To pozazdrościć współpracowników 🙂

  • MrHybryda

    Od lat narzeka się, że szkoła nie wypełnia swojej funkcji dydaktycznej, więc co szkodzi przeistoczyć ją w miejsce integracji? Liberalna część społeczeństwa jest pewnie zachwycona 🙂

    • Marcin Zastawnik

      Zauważ, że nie mówię, że open-space jest całkiem zły. Z pewnymi modyfikacjami i wyrzeczeniami jest nawet akceptowalny. Tylko obawiam się, że jak to u nas – zrobimy open-space ale bez wszystkich rzeczy wymaganych z punktu widzenia akustyki (koszty) i będzie taka tragedia, że szok…

      • MrHybryda

        A są w ogóle szkoły podstawowe, gimnazja czy średnie gdzie zadbano o odpowiednią akustykę? Bo ja byłem w wielu i jedynie w klasach zerówkowiczów, które wyklejone są całą masą prac plastycznych, innymi ozdóbkami i często posiadają jakąś wykładzinę dywanową nie ma pogłosu. W pozostałych jest już dramatycznie źle. Szkoły są strasznie niedoinwestowane i nierzadko rodzice robią zrzutkę i wykonują doraźne remonty. Prowadząc zajęcia pozaszkolne po 3 godzinach traciłem głos… W końcu dałem sobie spokój, zmieniłem zawód, bo szkoda zdrowia. Nieźle jest na uczelniach, ale tylko na wydziałach nowych, względnie po remoncie, często nawet korytarze są nieźle wytłumione. Bywają jednak wydziały, gdzie obowiązują “standardy” lat 80-tych…

        • Marcin Zastawnik

          Szczerze, to nie byłem jeszcze w klasie w przedszkolu, podstawówce czy liceum, gdzie byłaby dobra akustyka – to chyba taki jednorożec 😉
          Rzeczywiście na uczelniach wyższych jest już inaczej i stosunkowo często są pomieszczenia z adaptacją akustyczną, ale tak jak zauważyłeś – nie wszędzie. Jeszcze nie tak dawno u nas w KMiW było średnio 🙂
          Robię co mogę, aby podnosić świadomość i całe szczęście widać, że ona rośnie (nie tylko za moją sprawą 🙂 )
          Myślę, że w naszym wspólnym interesie jest aby jak najwięcej ludzi o tym wiedziało.

  • Magda Ścisłowska

    Jak dla mnie to jest tragiczny pomysł, również ze względu na charaktery ludzi. Większość osób, które znam nienawidzi kiedy kręci się wokół nich dużo osób. Ja również zaliczam się do tej grupy jako introwertyk i to byłby dla mnie istny koszmar. (jeśli byłaby to jedna wielka przestrzeń)Takie szkoły miałyby prawo istnieć jedynie dla określonych grup osób i, jak sam autor tekstu powiedział, w odpowiednich warunkach.

  • Krzysztof D

    W standardach kindersztuby pruskiej szkoły to i może by było cicho, ale mowa o współczesnej szkole. Samo szeleszczenie przyciszonych głosów będzie doprowadzać zarówno kadrę jak i uczniów do szewskiej pasji. Z resztą wyobraźcie sobie zajęcia dydaktyczne na hali sportowej. Na samą myśl cierpną zęby.

  • Wyciszony

    Wpadnijcie na budowę, poznacie open-space w pełnej krasie z ozdobnikami. Fabryki? Open-space! Tramwaje? Open-space! Bary, restauracje? Open-space! Gdzieś trzeba przygotowywać dzieci do roli przyszłych roboli. Nie każdy kończy jako darmozjad komentujący blogi w czasie pracy 🙂

    • Marcin Zastawnik

      Nie każdy kończy jako darmozjad pisząc farmazony w artykułach na tych blogach 🙂

Nie ma więcej wpisów