captcha image

A password will be e-mailed to you.
Z lewej: lód wokół Grenlandii. Z prawej: pożar lasu na Alasce. Fot. NASA’s Oceans Melting Greenland mission / U.S. Air Force / Christopher R. Morales

Wysokie temperatury tego lata wywołały gigantyczne topnienie lodu w Grenlandii i bezprecedensowe pożary na północy Syberii i Kanady oraz na Alasce. To coraz wyraźniejsze sygnały mówiące o tym, że z klimatem Ziemi dzieje się coś bardzo złego.

Wspomnicie moje słowa. Za kilkanaście lat stacje telewizyjne będą pokazywać urywki materiałów z pamiętnego 2019 roku z komentarzem, że drastyczne skutki zmiany klimatu były już wówczas widoczne jak na dłoni, a jeszcze mało kto, z wyjątkiem naukowców, przejmował się tym, jak należy. Niewątpliwie żyjemy w ciekawych czasach…

Grenlandia płynie

Pod koniec lipca 2019 roku nad Grenlandię dotarła fala upałów, która kilka dni wcześniej zaszokowała Europę Zachodnią temperaturami przekraczającymi 40°C. W najwyższym punkcie mroźnej wyspy, około 3300 metrów n.p.m., temperatura przez wiele godzin utrzymywała się powyżej zera, co się po prostu tutaj nie zdarza. Z kolei w stacji Zackenberg na poziomie morza we wschodniej Grenlandii odnotowano niemal 20°C! I dzieje się to na arktycznej wyspie pokrytej lądolodem, który jest największym magazynem lodu na półkuli północnej.

Jeśli w tym momencie przychodzi Wam na myśl historia o ponoć zielonej niegdyś Grenlandii, to wiedzcie, że jest to mit upowszechniony w X wieku przez niejakiego Eryka Rudego, banitę, który, chcąc namówić kolonistów do wyprawy na Grenlandię, z zapałem głosił, że jest to „zielona kraina” w przeciwieństwie do „lodowej krainy”, czyli Islandii. Jak widać, jego wymyślona historia przetrwała ponad 1000 lat i wciąż ma się nieźle. Analizy rdzeni lodowych pokazują, że Grenlandia po raz ostatni CZĘŚCIOWO zazieleniła się jakieś 120 tys. lat temu.

Skutki tegorocznych upałów na Grenlandii były łatwe do przewidzenia. W pierwszych dniach sierpnia glacjolodzy donosili, że każdego dnia z pokrywy lodowej na tej wyspie wytapiało się ponad 10 miliardów ton wody. W sumie w samym tylko lipcu z grenlandzkiego lądolodu ubyło około 180 miliardów ton lodu, co oznacza wzrost poziomu oceanów na świecie o około pół milimetra. Jest to bilans dotyczący masy powierzchniowej (opady śniegu minus topnienie) i nie obejmuje cielenia się gór lodowych oraz topnienia zachodzącego na granicy lodu i wody morskiej. Wskutek tego 2019 będzie prawdopodobnie rokiem rekordowym pod względem utraty lodu na Grenlandii.

Tak wyglądały roztopy na Grenlandii sfilmowane 1 sierpnia 2019 roku:

I tu ważne zastrzeżenie. Grenlandię już niejednokrotnie w przeszłości nawiedzały „fale upałów”, co oznacza występowanie przejściowych okresów z temperaturami dużo wyższymi od średnich. To element naturalnej zmienności pogodowej w tym regionie – stwierdził w rozmowie z Discover Magazine Mark Serreze, szef National Snow and Ice Data Center. Dodał, że teraz ta naturalna zmienność pogody nakłada się na długoterminowy trend ocieplenia klimatu, które w Arktyce odczuwalne jest silniej niż gdziekolwiek indziej na Ziemi. W rezultacie fale ciepła w tym regionie stają się bardziej intensywne – temperatury rosną do wyższych wartości niż w przeszłości.

Porównajcie sobie stan pokrywy lodowej na Grenlandii w sierpniu 2018 roku (z lewej) i na początku sierpnia 2019 roku (z prawej), widziany “oczami” satelity:

W kiepskiej kondycji jest również pokrywa lodowa w pozostałej części Arktyki. W lipcu 2019 roku objętość lodu wynosiła tam średnio 8800 km sześciennych i była to najniższa spośród wartości odnotowywanych dla tego miesiąca. W lipcu w Arktyce było ponad dwa razy mniej lodu niż 20 lat temu w tym samym okresie, co widać na wykresie poniżej:

Przełożenie jest proste: im mniej będzie w Arktyce powierzchni pokrytych lodem, tym szybciej będą się nagrzewać te powierzchnie i masy powietrza ponad nimi, a więc tym szybciej będzie przebiegało ocieplenie w tym regionie.

Arktyka płonie

Badania pokazują, że ocieplenie w Arktyce postępuje dwa razy szybciej niż w innych rejonach globu. Z kolei temperatury odnotowane w czerwcu na całej Ziemi były absolutnie rekordowe dla tego miesiąca, co potwierdzają również dane Światowej Organizacji Meteorologicznej. Wyjątkowo upalne i suche lato zaowocowało licznymi pożarami na Syberii, Alasce i w północnej Kanadzie, a nawet na Grenlandii. Na samej Alasce na przełomie lipca i sierpnia naliczono ponad 100 dużych pożarów (obejmujących 0,7 miliona hektarów), a w sumie było ich w tym roku aż 400 (!). Sytuacja na Syberii jest jeszcze poważniejsza, bo wedle rosyjskiej Federalnej Agencji Leśnej pożary na przełomie lipca i sierpnia objęły ponad 2,7 miliona hektarów lasów i torfowisk.

Tereny Arktyki objęte pożarami pod koniec lipca 2019 roku widać na wizualizacji poniżej:

Oczywiście warto zauważyć, że pożary lasów i torfowisk w Arktyce o tej porze roku to nic nadzwyczajnego – zdarzają się regularnie. Owszem, ale nie w aż takim natężeniu. Jak stwierdzili specjaliści z agencji Copernicus Atmosphere Monitoring Service (CAMS), obecna sytuacja jest bezprecedensowa: pożarów w Arktyce jest znacznie więcej niż w poprzednich latach.

Szalejące w Arktyce pożary posyłają do atmosfery ogromne ilości toksycznych gazów i lotnych zanieczyszczeń oraz całe mnóstwo dwutlenku węgla. Tylko w czerwcu 2019 roku wskutek tego w obrębie koła podbiegunowego zostały uwolnione większe ilości CO2 niż podczas wszystkich czerwcowych pożarów w latach 2010-2018 – twierdzi CAMS. Agencja szacuje, że emisje te sięgnęły 50 megaton dwutlenku węgla, co jest wartością zbliżoną do całorocznych emisji tego gazu przez Szwecję. Uwolniony w ten sposób CO2 podsyci i tak już rozkręcony proces ocieplania się klimatu. 

Dymy unoszone wiatrem z pożarów zasnuły niebo nad Azją, tworząc “pokrywę” o powierzchni ponad 4,5 miliona km kwadratowych:

Dodatkowym problemem są unoszące się z pożarów ogromne ilości sadzy. Sadza pochłania światło słoneczne i ogrzewa atmosferę. Jeśli spadnie na lód lub śnieg, pogarsza jego zdolność odbijania światła i może zatrzymywać więcej ciepła, przyspieszając proces topnienia.

Jeśli nic nie zrobimy, żeby ograniczyć emisje CO2 i spowolnić w ten sposób rozpędzające się ocieplenie, to zarówno pożary w Arktyce, jak i fale upałów docierające do Grenlandii mogą stać się coroczną normą. Tylko proszę mi nie mówić, że to, co my robimy, nic nie da, bo winne są Chiny, rząd amerykański czy elektrownie w Niemczech. Trzeba zacząć od siebie, i to już, a nie wciąż oglądać się na innych, mając nadzieję, że zamykając oczy, nie będziemy widzieć tego, jak wali nam się dobrobyt zbudowany na spalaniu paliw kopalnych. Jeśli nic nie zrobimy, runie, zanim zdążymy otworzyć oczy.

12
Dodaj komentarz

avatar
 
6 Comment threads
6 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
BarteksceptykPiotr StanisławskiJacekr.abin Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mateusz
Gość
Mateusz

Wszystko spoko, ale przecież to nic nie da. Gadanie “trzeba zacząć od siebie” jest na rękę wielkim korporacjom, które chcą wywołać w ludziach wrażenie, że ich jednostkowe działania mają jakieś znaczenie. Powiedzmy sobie szczerze: nie, nie mają. To, że pani Aleksandra napisze artykuł, który przeczyta tysiąc osób, też nie ma żadnego znaczenia. I elity finansowe to doskonale wiedzą i same nakręcają to paranoidalne myślenie: “ojej, muszę zacząć działać”.

Poza tym, od siebie, czyli co ja mam konkretnie zrobić? Auta nie mam, samolotem nigdy nie leciałem i nie zamierzam.

Odrobina rozsądku by się przydała.

Michal
Gość
Michal

Co masz zrobić? Poleć gdzieś samolotem, wybierz się w wyprawę a poszerzysz horyzonty i to ci się bardzo przyda.

Piotr
Gość
Piotr

To też nic nie da. Wzrost ilości ludzi latających samolotami w ostatnich latach jest ogromny. Tłok na niebie również przyczynia się znacząco do zwiększania emisji co2 i to bezpośrednio do wyższych warstw atmosfery

sylwester
Gość
sylwester

Zgadzam się z Marcinem. Artykuł pisany w duchu “tematu na topie” bo ludzie to przeczytają. Nic nie wnosi a to ze lodowce topnieja to już wiadomo od dawna. Mnie śmieszy nagonka na plastikowe slomki i reklamowki. A co z całym przemyslem kosmetycznym? Odzieżowym? Poliester to tez plastik. Mnie dziwia osoby które nawołują do ograniczenia plastiku a na nogach plastikowe buty, poliestrowe bluzki i plecaki noszą. Lekka hipokryzja.

mariusz
Gość
mariusz

Witam, pisze Pani o sobie, że tropi wynalalazki…
Może napisze Pani o zderzaku Łągiewki?

Piotr Stanisławski
Admin
Piotr Stanisławski

Gdyby tylko działał…

Michał
Gość
Michał

Polecam artykuł Antero Ollila – Cosmic Theories… (jest pdf na internecie) Jest hipoteza o cyklicznych zmianach klimatu (miej więcej co 10000 lat) spowodowanych zmianą nachylenia osi Ziemi wobec Słońca i zmianami aktywności Słonecznej. W artykule naukowym autor udowadnia teorę, że w istocie za efekt cieplarniany nie jest odpowiedzialny człowiek a Słońce i tak zwany pył kosmiczny – cosmic dust. Artykuł w wiodącym czasopimie naukowym. Słyszałem też ciekawe porównanie Ziemi do organizmu żywego a ludzkości do wirusa. Efekt cieplarniany to gorączka mająca pokonać wirusa.

Krzysztof
Gość
Krzysztof

To nie jest żadna hipoteza. Jest to całkiem ładnie opisane na wikipedii. Mowa oczywiście o orbicie i osi Ziemi, a nie dalszej części, która brzmi jak fantastyka. Tzw. pył kosmiczny? 🙂

r.abin
Gość
r.abin

“Grenlandia po raz ostatni CZĘŚCIOWO zazieleniła się jakieś 120 tys. lat temu”?- to było podczas poprzedniego interglacjału (i wcześniejszych). Dlaczego więc, za katastrofę, – uważa się obecne ocieplenie? Wszak kiedyś, było cieplej (niż obecnie) – a mamy znacznie więcej CO2. Wprawdzie (z moich obliczeń wychodzi że) możemy osiągnąć (średnio) 3K więcej (a w porywach i 5), ale utrzymanie ocieplenia – może zapobiec, kolejnemu zlodowaceniu. A to by było bardziej katastroficzne. Nie mamy (na razie) możliwości, podgrzewania atmosfery – gdy przyjdzie oziębienie. Może lepiej poczekać – do (ekonomicznie opłacalnego) wykorzystania syntezy termojądrowej?

Jacek
Gość
Jacek

Pani Olu. Wiem,że czyta Was kto chce i kto chce pisze komentarze. Jakie chce. Ale poziom -przepraszam ale inaczej tego nazwać się nie da – GŁUPOTY jest przerażający. Jeden uważa że działać powinni wszyscy inni ale nie on. Następnego ŚMIESZY “nagonka ” na reklamówki i słomki, bo plastik jest też w butach i ciuchach. Kolejny neguje antropogeniczność zmian klimatu bo przeczytał naukowy artykuł o gorączce Ziemi. Potem jest specjalista od geografii a na koniec “ekonomista” , który przeprowadził własne obliczenia i wyszło mu, że ocieplenie może być opłacalne. No ręce i nogi się uginają.Nadal będę tu zaglądał, ąle już raczej… Czytaj więcej »

Bartek
Gość
Bartek

Rzeczywiście rozpisują sie tu sami wybitni eksperci, i na szczęście ich “zdrowy rozsądek” uratuje Świat.

sceptyk
Gość
sceptyk

Przede wszystkim należałoby zadbać o jakość powietrza w skali globu. CO2 nie jest problemem, lecz pył zawieszony, którzy przyczynia sie czernienia lodowców. Sami żeście zamieścili artykuł na ten temat
https://www.crazynauka.pl/lod-ciemnieje-swiat-sie-grzeje/

Nie ma więcej wpisów