captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Właśnie ukazał się monumentalny raport klimatyczny IPCC, który opisuje następstwa wzrostu globalnej temperatury o 1,5˚C względem epoki przedprzemysłowej. Ale uwaga, 1˚C już osiągnęliśmy! Zostało nam tylko pół stopnia. To mało. Bardzo mało. Będzie się działo, zwłaszcza że do poziomu tego dobijemy prawdopodobnie w ciągu najbliższych… 12-34 lat. Już za kilkanaście lat zniknie większość raf koralowych…

Dziś ogłoszono raport klimatyczny IPCC pt. „Global Warming of 1.5˚C”, a ponieważ to niezwykle ważny dokument, to zamierzam Wam opowiedzieć w skrócie, co zawiera.

IPCC (Intergovernmental Panel on Climate Change – Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu) to organizacja utworzona przez Światową Organizację Meteorologiczną oraz Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych. Tworzy ona naukowe raporty klimatyczne i doradza rządom, jakie kroki podejmować w obliczu zmian klimatu (to, czy rządy słuchają tych rekomendacji, to inna sprawa). Na podstawie tych raportów opracowywane są m.in. limity emisji dwutlenku węgla (CO2) do atmosfery.

CO2 uznawany jest za gaz cieplarniany mający obecnie największy wpływ na globalne ocieplenie, a spowodowane przez ludzi emisje CO2 zostały uznane za głównego winowajcę odpowiedzialnego za wzrost globalnej temperatury względem epoki przedprzemysłowej (czyli względem lat 1850–1900). Raporty IPCC podsumowują wyniki badań prowadzonych przez naukowców z całego świata, dlatego są uznawane za najbardziej kompletne dokumenty dotyczące zmian klimatycznych w naszych czasach.

Dlaczego  1,5˚C?

Wzrost średniej temperatury globalnej o 1,5˚C względem epoki przedprzemysłowej uznawany jest za w miarę „bezpieczny” bufor, w ramach którego Ziemi nie spotka wstrząs klimatyczny. Jeszcze kilka-kilkanaście lat temu klimatolodzy spierali się, czy uda się utrzymać wzrost o 1,5˚C  do końca XXI wieku. Teraz nie mają już wątpliwości – nie uda się. A globalna temperatura podskoczy nam o 1,5˚C już w ciągu najbliższych 12-34 lat (takie widełki podaje IPCC).

Bo problem polega na tym, że ludzka aktywność na polu uwalniania dwutlenku węgla do atmosfery (jak również innych gazów cieplarnianych, aerozoli i ich prekursorów) już spowodowała – z dokładnością ±20 proc. – wzrost temperatury o blisko 1°C względem epoki przedprzemysłowej. Do 1,5°C brakuje nam zatem zaledwie 0,5°C. A jeśli utrzymamy uwalnianie dwutlenku węgla do atmosfery na dotychczasowym poziomie, to globalne temperatury wzrosną o te pół stopnia do 2030-2052 roku (według najbardziej optymistycznych prognoz nastąpi to najpóźniej do 2100 roku). Wzrost temperatur wywołany działalnością ludzi – przy uwzględnieniu dawniejszych i obecnych emisji – postępuje obecnie w tempie średnio 0,2°C (pomiędzy 0,1°C i 0,3°C) na dekadę.

A co, jeśli przekroczymy 1,5˚C  i pójdziemy dalej z pieśnią na ustach? Cóż, naukowcy opisują w tym raporcie również następstwa wzrostu temperatury globalnej o 2˚C. I to jest zdecydowanie ten temat, o którym nie chcielibyście wiedzieć.

Globalne ocieplenie nie oznacza wzrostu temperatur na całej Ziemi o taką samą wartość. Ponieważ lądy nagrzewają się łatwiej niż oceany, to właśnie nad lądami temperatura rośnie najszybciej. Największa połać lądu – Eurazja – wykazuje największą tendencję do podgrzewania się, a ponieważ sąsiaduje z Arktyką, wywiera na nią ogromny wpływ. Efekt – ocieplenie obserwowane w Arktyce jest dwu-trzykrotnie większe niż średnia globalna. A Arktyka wpływa w ogromnym stopniu na klimat Polski

Zmniejszająca się pokrywa lodowa Arktyki fot. NASA Goddard Space Flight Center

Zmniejszająca się pokrywa lodowa Arktyki fot. NASA Goddard Space Flight Center

Co nas czeka, gdy temperatura wzrośnie do 1,5°C, a co jeśli do 2°C?

  • Ocean Arktyczny będzie miewał epizody lata bez lodu raz w ciągu stulecia, jeśli temperatura wzrośnie o 1,5°C. Takie epizody będą się zdarzały raz na dekadę, jeśli dobijemy do 2°C.
  • Poziom oceanów na świecie do 2100 roku wzrośnie o 0,26-0,77 metra, jeśli temperatura globalna nie przekroczy 1,5°C. Jeśli osiągnie 2°C, poziom będzie o około 10 cm wyższy (czyli, wedle widełek, o 0,04-0,16 m).
  • 70-90 proc. raf koralowych zniknie, jeśli temperatura wzrośnie o 1,5°C. Jeśli podskoczy o 2°C, pożegnamy się z ponad 99 proc. raf koralowych.
  • Ponieważ rosnące temperatury i zakwaszenie oceanów wpływają negatywnie na cały ekosystem morski, roczne światowe połowy ryb zmniejszą się o 1,5 mln ton, jeśli nastąpi wzrost o 1,5°C. Jeśli natomiast temperatura wzrośnie o 2°C, rybacy będą łowić o ponad 3 miliony ton mniej.
  • Pogorszą się warunki do hodowli zwierząt, a hodowcy będą się borykać z pogorszeniem się wartości odżywczej pasz, szerzeniem się chorób i zmniejszeniem zasobów wody.
  • Przy wzroście o 1,5°C  ludzie również będą się musieli zmierzyć z ograniczeniem dostępu do pożywienia, zwłaszcza tego o wysokiej wartości odżywczej, w związku ze spodziewanym obniżeniem zbiorów m.in. kukurydzy, ryżu, pszenicy i innych zbóż. Będą na nie narażeni przede wszystkim mieszkańcy Afryki Saharyjskiej, Azji Południowo-Wschodniej oraz Ameryki Środkowej i Południowej. Jeśli temperatura wzrośnie o 2°C, problem ten będzie dotyczył również krajów Sahelu, Afryki Południowej, basenu Morza Śródziemnego, Europy Środkowej (tak, IPCC wymienia nasz region!) oraz Amazonii. Będzie temu towarzyszyło skurczenie się zasobów wody.
  • Ubóstwo i niedostatki żywności dotkną o kilkaset milionów ludzi więcej, jeśli temperatura wzrośnie o 2°C, a nie o 1,5°C. Podobnie będzie z wpływem ocieplenia na ludzkie zdrowie, a więc z zapadalnością na różne choroby i śmiertelnością.
  • Zasięg występowania chorób tropikalnych, takich jak malaria czy denga, przesunie się na północ. W Polsce – według przewidywań Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) – choroby te pojawią się przed 2030 rokiem.
  • Nasilą się fale upałów, które będą mocniej odczuwalne w tzw. miejskich wyspach gorąca, stale rozrastających się.

To tylko niektóre z przykładów, które raport IPCC długo wymienia.

Jak to powstrzymać?

Aby wzrost temperatury globalnej nie był wyższy niż 1,5°C, trzeba by ograniczyć emisje dwutlenku węgla aż o… 45 proc. do 2030 roku względem poziomu z 2010 roku. W 2050 roku antropogeniczne emisje powinny być równe.. zeru.

Aby z kolei ograniczyć globalne ocieplenie do 2°C, należałoby zmniejszyć emisje CO2 o blisko 20 proc. do 2030 roku.

Jakie mamy szanse na jedno lub choćby drugie rozwiązanie? Niewielkie, jeśli spojrzymy na to, jak wiele rządów traktuje ograniczenia emisji CO2 po macoszemu i jak wiele krajów odwraca się od czystej energetyki (jądrowej, odnawialnej) na rzecz energetyki opartej na węglu. Specjaliści z IPCC twierdzą, że “prawa fizyki nie wykluczają możliwości ograniczenia ocieplenia do 1,5°C, ale wymagałoby to bezprecedensowych zmian”. Nic nie wskazuje na to, żeby świat był na nie gotowy.

Jaka zatem będzie nasza przyszłość na Ziemi o zwariowanym klimacie i w galopującym ociepleniu? Każdy z nas sam może sobie odpowiedzieć na to pytanie. Nie będzie wesoło.

I, wbrew pozorom, nie musimy siedzieć z założonymi rękami, czekając na katastrofę. Każdy z nas może coś zrobić, bo ograniczyć podgrzewanie się ziemskiej atmosfery. Że jednostka nic nie znaczy przy wielkiej klimatycznej polityce rządów? No, nie powiedziałabym. Przeczytajcie, co faktycznie można zdziałać, i sami oceńcie, czy w to wchodzicie, czy też czekacie bezczynnie na koniec świata – takiego, jaki znamy.

Globalne ocieplenie: czy ja, przeciętna Stanisławska, mogę przyczynić się do jego zahamowania? Konkretne rady

Źródło

 

Próg bezpieczeństwa dla klimatu to 1,5˚C – osiągniemy go do 2052 roku
4.3 (85%) 8 głosów

Nie ma więcej wpisów