captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Koniec ze sprzedażą żywych ryb w workach foliowych bez wody. Od tej pory takie działania będą uznawane za znęcanie się nad zwierzętami.

13 grudnia 2016 roku Sąd Najwyższy wreszcie wydał orzeczenie (sygn. akt I KK 281/16) w sprawie ochrony ryb sprzedawanych w sklepach – nie będzie można ich przetrzymywać bez wody i wydawać klientom w torebkach foliowych. Za takie postępowanie grozić będzie nawet więzienie.

To przykre, że tak wiele czasu zajęło uznanie w polskim prawie, iż ryby też mogą odczuwać ból i cierpienie. Jako zwierzęta kręgowe powinny podlegać ustawie o ochronie zwierząt na równi z psami czy kotami. Ta ustawa mówi wyraźnie, że zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień zwierzętom jest znęcaniem się nad zwierzętami.

Plakat kampanii Klubu Gaja "Jeszcze żywy karp"

Plakat kampanii Klubu Gaja “Jeszcze żywy karp”

Tymczasem Polacy jakby nie dostrzegali, że właśnie do masowego znęcania się nad karpiami dochodzi w naszym kraju przed każdymi świętami Bożego Narodzenia. Karpie przetrzymuje się się w przepełnionych, brudnych basenikach, aby następnie wrzucić je do torebki foliowej i wręczyć klientowi zadowolonemu z siebie, że oto zapewnia rodzinie postny posiłek świąteczny. Sklepikarze trzymają też często karpie w ogóle bez wody, półżywe w ażurowych skrzynkach.

Do tej pory wszelkie próby zainteresowania organów ścigania kwestią znęcania się w sklepach nad karpiami były w sądach umarzane. Powód? Przecież klienci zanoszą ryby w torebkach do domów i wypuszczają je do wypełnionych wodą wanien. A w drode do domu karpie mogą prowadzić wymianę gazową przez skórę, więc w ogóle nie ma problemu.

Owszem, w ograniczonym zakresie ryby mogą prowadzić wymianę gazową przez skórę, ale udział tej metody oddychania w całkowitej wymianie gazowej sięga u większości gatunków ok. 10 proc. Poza tym karpie mogą pobierać tlen z atmosfery poprzez pęcherz pławny, ale może to trwać tylko kilka minut. Twierdzenie, że przeniesienie karpi w torebce foliowej do domu i wpuszczenie ich tam do wody nie zaszkodzi tym zwierzętom, jest zwykłą hipokryzją. Po więcej niż ok. 4 minutach skutki braku tlenu stają się u karpi nieodwracalne, a ryba skazana jest na powolne umieranie.

Wyrok pomyślny dla karpi wywalczyła przed Sądem Najwyższym warszawska adwokat Karolina Kuszlewicz, która występowała w imieniu Fundacji Noga w Łapę. Od teraz sprzedawcy będą musieli zapewnić przetrzymywanym w sklepach zwierzętom dobrostan, co w przypadku karpi oznacza przebywanie w wodzie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to wciąż pozostawia pole dla stawiania w punktach sprzedaży koszmarnych, przepełnionych baseników z kłębiącymi się w nich rybami. Ale mimo wszystko jest to krok do przodu, bo sąd podkreślił, że zwierzętom hodowlanym trzeba zapewnić nie minimalne, ale względnie naturalne warunki życia. A to z kolei może stać się punktem wyjścia do walki m.in. o prawa hodowanych w skandalicznych warunkach norek.

Ciekawe tylko, jak w praktyce w przypadku karpi będzie egzekwowana ustawa o ochronie zwierząt…

Co robić, kiedy widzisz, jak ktoś niewłaściwie postępuje z żywymi rybami?

 

  1. Zadzwoń na 112, zrób zdjęcie, zapisz kontakty do innych świadków zdarzenia.
  1. Zgłoś WOJEWÓDZKIEMU INSPEKTORATOWI INSPEKCJI HANDLOWEJ – kontroluje legalność i rzetelność działania przedsiębiorców (art. 3 ust. 1 pkt 1 Ustawy z 15.12.2000 r. o Inspekcji Handlowej).
  1. Zgłoś POWIATOWEMU INSPEKTORATOWI WETERYNARII – sprawuje nadzór nad przestrzeganiem przepisów o ochronie zwierząt (art. 34a Ustawy z 21.08.1997 r. o ochronie zwierząt).

 

Sąd wreszcie zabronił sprzedaży żywych karpi w torebkach
4.5 (90%) 10 głosów

  • Rybok

    Dziwne w ogóle jest to że ludzie kupują do tej pory żywe karpie… Przecież łatwiej i przyjemniej kupić mrożona rybkę 🙂 Walory smakowe karpia budzą i tak wiele do życzenia 🙁 Co za różnica między żywą a mrożoną? Chyba tylko taka że mrożoną szybciej i łatwiej zrobić. Zawsze można jeszcze kupić świeża poporciowaną, można wtedy wybrać fajne kawałki. Bo z takiej żywej to sporo odpadnie. A najbardziej beznadziejne jest to wybieranie żywej ryby bo się komuś bardziej podoba, paranoja. -Poproszę taka 2 kilo, ale nie ta co pan wyłowił, nieee ta też nie, może tamta, ma tylko 1.8kg, nie, to nie, to ta co tak z boku pływa…

  • Tesia

    Mam dokładnie te same odczucia co Rybok – w ogóle nie rozumiem tego ciśnienia na kupowanie półżywej ryby. Ryba się męczy, kupujący się męczy, zabijając, patrosząc, robiąc bajzel na pół łazienki i całą kuchnię. PO-CO. Bo Tradycja? Tradycja wigilijnego męczenia karpia?

    Naprawdę się cieszę z ogłoszonego werdyktu. Małymi kroczkami w stronę humanitaryzmu:)

Nie ma więcej wpisów