captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Co się stało z lądownikiem Schiaparelli? Fot. Crazy Nauka

Co się stało z lądownikiem Schiaparelli? Fot. Crazy Nauka

Właśnie zakończyła się konferencja ESA – European Space Agency dotycząca kluczowego etapu misji ExoMars. No i oczywiście towarzyszących mu kłopotów. Wiemy, że lądownik Schiaparelli doszedł bezbłędnie do fazy odrzucenia spadochronu. Silniki hamujące działały przez kilka sekund, zbyt krótko, by odpowiednio spowolnić lądownik.

O tym, o co dokładnie chodzi w europejskiej misji ExoMars, pisałem we wpisie z ostatniego tygodnia

Na około 50 sekund przed planowanym lądowaniem sygnał urywa się. Do tego czasu dane telemetryczne (czyli zawierające szczegóły lotu) były w całości przekazywane do satelity, który przyleciał wraz z lądownikiem. Jednak potem coś przestaje się zgadzać – pomiar prędkości dokonany na podstawie efektu Dopplera (niezależny od telemetrii) pokazuje co innego – prawdopodobnie zbyt wielką prędkość opadania.

Tak naprawdę ESA nie wie, co dokładnie się stało. Dane są dopiero analizowane, a to może potrwać. Niewielkie są szanse, by Schiaparelli jeszcze się odezwał. Miejsce jego planowanego lądowania będzie w ciągu kilku dni sfotografowane przez satelity krążące wokół Marsa – to może wyjaśnić, w jakim stanie jest lądownik i rzucić nieco światła na to, co się działo. O ile coś większego z niego zostało po upadku z około 1000 metrów.

Ale trzeba pamiętać, że Schiaparelli był najbardziej efektownym, choć najmniej ważnym składnikiem misji. Dlaczego?

– Bo miał działać przez 2-8 dni i dokonywać ciekawych, choć niezbyt istotnych pomiarów.

– Bo to co naprawdę ważne, czyli naukę, robi orbiter, który miewa się świetnie

Schiaparelli i tak zrobił dużo – przetrwał ostre hamowanie w atmosferze i przekazał większość danych. A to bardzo ważne – trzeba pamiętać, że jego głównym zadaniem było właśnie przetestowanie nowego systemu lądowania na Marsie. Jak podkreślają w rozmowach przedstawiciele ESA wynik negatywny (czyli brak lądowania) to też wynik.

Co będzie z misją ExoMars 2020?

Teraz pozostaje pytanie, jakie będzie znaczenie tych zdarzeń dla kolejnej części misji ExoMars, czyli planów umieszczenia na Marsie dwóch łazików w 2020 roku. W tej chwili ESA nie zna odpowiedzi – tak naprawdę wszystko zależy od dokładnej analizy danych telemetrycznych, które przekazał Schiaparelli.

ESA nie ma szczęścia do lądowników. W 2003 roku Beagle 2 rozbił się podczas lądowania na Marsie. Dwa lata temu Philae odbił się od komety i legł w ciemnej dziurze. A teraz Schiaparelli, który najprawdopodobniej nie wyhamował z powodu problemów z silnikami. Co znamienne w każdym z tych przypadków misja i tak odniosła wielki sukces – Mars Express nadal działa i bada Marsa. Rosetta dostarczyła niezwykłych danych o kometach. A orbiter ExoMars dopiero zaczyna badania atmosfery.

W rozmowie z Crazy Nauką dyrektor operacyjny misji ExoMars, Michel Denis, powiedział:
Zebraliśmy bardzo dokładne dane, które zawierają informacje o locie sekunda po sekundzie aż do chwili, gdy zapis telemetryczny się urwał. Teraz czeka nas analiza. Dzięki takiemu zapisowi jesteśmy w stanie przeanalizować każdą linijkę kodu, każdą akcję podjętą przez lądownik. Jeśli gdzieś tam tkwił błąd, to mam głębokie przekonanie, że go znajdziemy. A to z kolei przełoży się na kolejne misje ExoMars – taka analiza pozwala zazwyczaj wychwycić nie tylko jeden problem, ale też zapobiec innym.

Do Darmstadt pojechałem dzięki National Geographic Channel, który 13 listopada o 21:30 pokaże swoją nową serię “Mars”. Łączy ona nagrania dokumentalne z fabularną opowieścią o załogowej misji na Marsa w 2033 roku. To również wywiady z czołowymi naukowcami zajmującymi się lotami kosmicznymi i, jak zawsze na National Geographic Channel, niesamowite zdjęcia.

Schiaparelli – co się stało z lądownikiem? Podsumowanie misji ExoMars 2016
5 (100%) 2 głosów

  • astrolog

    ale lądownik spierdolony…. jak zwykle winny kod… brakuje logiki ….

Nie ma więcej wpisów