captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Amerykańska flaga ułożona z dronów-świetlików podczas finału Super Bowl w 2017 roku. Źródło: Intel

Podczas ostatniej gali Super Bowl niebo rozświetlił pokaz 300 dronów, które niczym fajerwerki układały się w kolorowe wzory. Efekt był niesamowity. Mnie jednak zafascynowało to, że tym cyfrowym rojem sterował tylko jeden pilot. Resztą zajęła się sztuczna inteligencja, która sprawiła, że miniaturowe statki powietrzne nie powpadały na siebie i… ustanowiły nieco wcześniej rekord Guinnessa.

Wyobraźcie sobie chmarę gigantycznych świetlików, które jak na komendę jeden po drugim wznoszą się w niebo i świecą swoimi odwłokami. W pewnym momencie ten chaotyczny rój zaczyna układać się w naturalnej wielkości turbiny wiatrowe, którym po chwili zaczynają kręcić się łopaty wirników. Nagle turbiny rozsypują się, a świetliki niczym roztańczone pary na płycie stadionu tworzą gigantyczne, kolorowe koło wprost z lunaparku.

Duże świetliki to tak naprawdę drony o wdzięcznej nazwie Shooting Star, które zostały zbudowane specjalnie po to, by konkurować ze znanymi od ok. 1400 lat fajerwerkami. 

100, czyli rekord po raz pierwszy

Wszystko się zaczęło dwa lata temu, kiedy grupa inżynierów i artystów z Ars Electronica Futurelab w austriackim Linz została poproszona przez Intela o przygotowanie „czegoś spektakularnego” z udziałem 100 dronów produkowanych przez należącą do procesorowego giganta niemiecką firmę Ascending Technologies. Nie trzeba było długo czekać i Horst Hoertner wraz ze swoim piętnastoosobowym zespołem stworzył drony, które nazwano spakselami, czyli przestrzennymi (space) pikselami i postanowił ustanowić rekord Guinnessa w kategorii największej liczby jednocześnie latających bezzałogowych statków powietrznych.

Pod koniec 2015 roku na niewielkim lotnisku w pobliżu Hamburga czterech pilotów z Futurelabu podniosło w niebo 100 świecących quadcopterów, które tańczyły i malowały kształty w rytm granej na żywo muzyki. Rekord Guinnessa padł po raz pierwszy. W czerwcu 2016 roku nad taflą wody tuż obok opery w Sydney podczas festiwalu Vivid Sydney Festival odbył się pierwszy publiczny pokaz nazwany Drone 100.

500, czyli rekord po raz drugi

Daniel Gurdan, główny konstruktor mikrodronów Intela, wpadł na pomysł. by podnieść poprzeczkę i zamiast 100 jednocześnie latających „światełek” w niebo wypuścić ich od razu 500. Wymagało to stworzenia zupełnie nowego statku powietrznego, którego jedynym celem będą tylko pokazy świetlne. Nie upłynęło zbyt wiele czasu, a 7 października 2016 roku również w Niemczech padł kolejny rekord Guinnessa, a jego gwiazdą został Intel Shooting Star – świecący mnóstwem kolorów miniaturowy quadcopter.

Drony Shooting Star mają lekką, bezpieczną i trwałą konstrukcję. Zbudowane są z elastycznego plastiku i styropianu, dzięki czemu ważą tylko 280 gramów (drony z pierwszych pokazów ważyły około 1 kg). Co ciekawe, w swojej modułowej konstrukcji nie wykorzystują nawet śrub i można je bardzo szybko składać czy też naprawiać.

Mózg flotylli dronów

Nowy quadkopter nic by jednak nie zdziałał bez gruntownej modyfikacji oprogramowania i systemu zarządzania lotem. Drony Shooting Star, choć nie są wyposażone w kamery, to mogą automatycznie latać w odległości półtora metra od siebie (wcześniej było to 6 metrów) i utrzymywać stabilność nawet przy wietrze wiejącym z prędkością do 10 m/s.  Tak wysoka precyzja to zasługa wykorzystania cyfrowej lokalizacji (w tym GPS) i inteligencji systemu kierowania całą flotą.

Dron Shooting Star. Źródło: Intel

W czasie pierwszych pokazów świetlnych Drone 100 każdy ze statków powietrznych trzeba było z osobna ręcznie zaprogramować i sprawdzić. Teraz jeden komputer jest w stanie zarządzać 500 dronami jednocześnie, a nad lotem zamiast czterech pilotów czuwa tylko jedna osoba.

Zanim cyfrowe świetliki rozpoczną podniebne show, obsługa naziemna przygotowuje i sprawdza na symulacji przestrzenne modele grafik, w które mają ułożyć się drony.  Na szczęście nie trzeba już, jak to miało miejsce wcześniej, programować trasy lotu dla każdego Shooting Stara z osobna. Najnowszy system zarządzający automatycznie sprawdza wszystkie quadkoptery i wybiera z nich optymalny skład, biorąc pod uwagę m.in. stan naładowania baterii, siłę odbieranego sygnału GPS i układ, jaki mają zaprezentować na niebie.

Pierwsze pokazy odbywały się w Europie i Australii, ale Intel uzyskał już zgodę Federalnej Administracji Lotnictwa na prowadzenie pokazów w USA. Wszystko wskazuje na to, że pierwszymi szczęśliwcami, którzy będą mogli regularnie oglądać cyfrowe fajerwerki, będą zwiedzający Disney World na Florydzie. Tam odbyły się pod koniec 2016 roku pierwsze pokazy o tematyce świątecznej.  W lutym tego roku 300 dronów ozdobiło występ Lady Gagi podczas finału Super Bowl.

Mamy nadzieję, że niebawem zobaczymy je także na polskim niebie. Co powiedzielibyście na smoka unoszącego się nad Wawelem albo Syrenkę na warszawskich bulwarach wiślanych?

Źródło

 

Setki sztucznych świetlików tańczą razem w powietrzu – fajerwerki przyszłości
5 (100%) 3 głosów

Nie ma więcej wpisów