captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Pewnie są jacyś ludzie, którzy nie lubią opowieści szpiegowskich. Ja uwielbiam. Filmy, książki, gry. Teraz w ręce wpadła mi książka dla szpiegów. No dobra, może trochę przesadzam, bo książka „Szkoła szpiegów” posługuje się koncepcją technik szpiegowskich jako pretekstem do nauczenia nas czegoś pożytecznego.

„Szkoła szpiegów” Denisa Bukina i Kamila Guljeva ma podtytuł „Czy jesteś wystarczająco bystry, by zostać agentem KGB?”. I właśnie ta opowieść będzie się przewijała przez całą książkę, bo autorzy przekonują nas, że opisywane przez nich metody były stosowane podczas szkolenia agentów KGB. Nie podejmuję się oceniać, ile może być w tym prawdy, ale to wcale nie psuje mi zabawy z czytania książki.

Bo „Szkołę szpiegów” należy traktować jak zabawę. Książka pełna jest ćwiczeń i zadań, których celem jest nauczenie nas zestawu specyficznych umiejętności, których większość dotyczy zapamiętywania oraz umiejętności skupiania uwagi na rzeczach, które nam zazwyczaj umykają.

Przyznaję, że w pierwszej chwili byłem bardzo sceptyczny. Książka skojarzyła mi się z licznymi publikacjami i aplikacjami, które obiecują, że przez rozwiązywanie sudoku, łamigłówek, testów i innych takich podniesiemy swoją inteligencję, koncentrację i nie wiadomo co tam jeszcze. Tymczasem żadne badania nie potwierdziły takiego działania tych metod – rozwiązywanie sudoku fantastycznie poprawia jedną tylko kompetencję: umiejętność rozwiązywania sudoku.

Na szczęście „Szkołą szpiegów” nie składa takich obietnic. Jej autorzy piszą we wstępie, że nauczą czytelnika „jak poprawić pamięć i wyostrzyć umysł”. Dalej piszą, że pomoże to „w pełni wykorzystać potencjał umysłu”, ale powiedzmy, że to takie ogólnoreklamowe stwierdzenie.

„Szkoła szpiegów” wymaga zachowania najwyżej uwagi i czujności. Zabawa zaczyna się już na okładce. Wygląda ona tak:

A teraz odwracamy książkę i widzimy pytanie: „Która cyfra występuje na okładce w kolorze czerwonym?

a) 5

b) 2

c) 4.

Ale to dopiero rozgrzewka.

Wewnątrz czeka nas mnóstwo zadań. Już na początku dostajemy do przeczytania kilka dokumentów – odręczną notatkę z pamiętnika, wycinek z prasy, poufne meldunki i dane operacyjne. Niby nic specjalnego, ale już zaczyna zarysowywać się historia, którą będziemy śledzili przez całą książkę. Chwilę później czytamy nieco o pojemności pamięci – takie fragmenty dotyczące teorii będą nam towarzyszyły podczas lektury. Ale nie wolno tracić (rewolucyjnej) czujności! Bo już na kolejnej stronie pada pytanie o jeden z mało istotnych szczegółów z przeczytanego niedawno dokumentu. Nie pamiętasz daty urodzenia niejakiego Simonowa? Uuu. Kiepsko! Musisz się bardziej starać.

Bo już za chwilę czekają kolejne wyzwania. Zapamiętywanie losowych słów i liczb. Utrwalenie w pamięci układu rozrzuconych bezładnie zapałek. Zwracanie uwagi na rzeczy, które na co dzień nam umykają. Byśmy się nie znudzili, autorzy raczą nas opowieściami o praktycznych zastosowaniach takich ćwiczeń. Na przykład zapamiętywanie coraz bardziej skomplikowanego ułożenia zabawek ma być przydatne jako przygotowanie do kontroli stanu swojego biurka. Jeśli mamy na nim pewien chaos, to próba przeszukania naszych rzeczy sprawi, że zostaną one ułożone w nieco inny sposób, niż początkowo. Jeżeli nauczymy się zapamiętywać takie ustawienia, nie damy się zaskoczyć agentom obcego wywiadu.

Takie zmagania z własną pamięcią trwają przez całą książkę. Poziom trudności rośnie. Niektóre zadania rozwiążecie bez problemu, inne będą wymagały wysiłku i powracania do nich.

I tu powstaje zasadnicze pytanie: czy warto? Czyli czy przeczytanie „Szkoły szpiegów” da nam umiejętności przydatne w życiu?

Jasno trzeba powiedzieć, że takie techniki nie dadzą nam same z siebie jakichś nadzwyczajnych umiejętności. Czyli nie zdamy dzięki nim lepiej matury, nie będziemy szybsi czy nie zarobimy więcej. Ale jeżeli mądrze zastosujemy sposoby, które prezentuje książka, to mogą nam one w wielu sytuacjach pomóc. Choćby metody zapamiętywania liczb mogą się przydać, gdy potrzebujemy szybko utrwalić numer rejestracyjny samochodu, który ucieka z miejsca wypadku. Albo gdy zachowanie większej uważności w codziennych sytuacjach pozwoli nam utrwalić w pamięci szczegóły, które będą przydatne w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach.

Ja ze „Szkoły szpiegów” wyniosłem kilka pomysłów, które już mi się zaczynają przydawać. Szpiega to ze mnie nie będzie, ale warto było  poświęcić kilka godzin, by czegoś fajnego się nauczyć dobrze się przy tym bawiąc.

Jeśli masz ochotę popracować nad swoją pamięcią podążając tropem szpiegowskiej historii, to możesz kupić „Szkołę szpiegów” ze specjalną zniżką dla czytelników Crazy Nauki. W tym celu wejdź na stronę Empiku i po dodaniu książki do koszyka wpisz kod crazynauka. Zostanie naliczone 40 procent rabatu względem ceny okładkowej wynoszącej 39,99 zł. Ale uwaga! Oferta ważna jest tylko do 23 listopada!

Szkoła szpiegów

Denis Bukin, Kamil Guljev

wyd. Insignis, 2018

“Szkoła szpiegów” czyli zabawa pomagająca ćwiczyć pamięć i uwagę
5 (100%) 2 głosów

Czego u nas szukaliście?

Nie ma więcej wpisów