captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.
Wrona brodata - prawdopodobnie najinteligentniejszy ptak świata

Wrona brodata – prawdopodobnie najinteligentniejszy ptak świata

Książka „Geniusz ptaków” mnie zawstydziła. Bo od wielu lat zajmuje się pisaniem o nauce, współprowadzę audycję popularnonaukową i rozmawiam ze znakomitymi naukowcami. A jednocześnie, w jakiś wyjątkowo głupi sposób, zawsze ignorowałem coś niezwykłego, co istniej tuż obok mnie. Ptaki.

Jeśli miałbym szukać usprawiedliwienia czy raczej wyjaśnienia, to chyba najbliższe prawdy byłoby to o oczach i twarzy. Ptaki wyglądają obco. Oczywiście mogą być piękne, śmieszne, dumne ale ich „twarze” nie wyrażają rozpoznawalnych dla nas emocji. Ba, nawet nie przybierają wyrazu, który za taką emocję moglibyśmy uznać. A to sprawia, że automatycznie mam skłonność do traktowania ich jako stworzenia bezmyślne.

Ta obcość nie jest niczym zaskakującym – ptaki to, najprawdopodobniej, ostatnia żyjąca linia dinozaurów. A nasz wspólny przodek żył na Ziemi jakieś 320-340 milionów lat temu. Było więc bardzo, bardzo wiele czasu, byśmy się od siebie ewolucyjnie oddalili.

Setki przykładów geniuszu

Tym bardziej więc zaskoczyła mnie książka Jennifer Ackerman „Geniusz ptaków” wydana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autorka, dziennikarka naukowa, pokazuje bowiem niesamowite podobieństwo umysłów ludzi i ptaków. Hmm, gdy napisałem poprzednie zdanie i przeczytałem je jeszcze raz, zabrzmiało strasznie pretensjonalnie. Ale faktycznie w przypadku ptaków można śmiało mówić o umyśle. Ptaki korzystają z zaawansowanych narzędzi, przekazują sobie nabytą wiedzę, potrafią łowić przy użyciu przynęty czy rzucać we wrogów kamieniami.

Kłopot w tym, że ulegliśmy złudzeniu. Ptaki bowiem nie są zazwyczaj skore do wchodzenia z nami w interakcję taką, jak psy czy koty. Choć równocześnie doskonale nauczyły się wykorzystywać naszą obecność. W efekcie odganiamy je raczej, mówimy o ptasich móżdżkach i głupich gęsiach.

„Geniusz ptaków” potrafi to odmienić. Przede wszystkim dzięki dziesiątkom i setkom przykładów takich ptasich zachowań, które kompletnie wykraczają poza to, czego się po ptakach spodziewamy.

Zespół brytyjskich badaczy schwytał kilka sikor i nauczył je korzystania ze specjalnie skonstruowanych karmników. By dostać się do jedzenie ptaki musiały przesunąć w bok drzwiczki. Część ptaków nauczono, by odsuwały drzwiczki w lewo, część – w prawo. Potem zwierzaki zaobrączkowano i wypuszczono na wolność. W międzyczasie w lasach, z których pochodziły zainstalowano takie same karmniki, jak te, z których nauczyły się korzystać. Urządzenia wyposażono w czujniki, które rozpoznawały obrączki, można więc było stwierdzić, który ptak akurat dobiera się do jedzenia.

Okazało się, że potrzeba było zaledwie kilku dni, by inne sikory kontaktujące się z wyszkolonymi ptakami nauczyły się od nich przesuwania drzwiczek. A może przypadkowo to same odkryły? Otóż nie – w danej populacji rozprzestrzeniał się tylko ten kierunek otwierania karmnika, który „przyniosły” szkolone ptaki. Choć karmnik otwierał się w obie strony, lokalna tradycja narzucona przez pierwszego ptaka utrzymywała się przynajmniej przez rok. Co więcej była przekazywana następnemu pokoleniu sikor. To przecież nic innego, jak rozprzestrzenianie się wzorców kulturowych. Rzecz, której ptakom zwykle nie jesteśmy skłonni przypisywać.

Wrona, która zadziwiła świat

Jedną z najbardziej niesamowitych rzeczy potrafi zrobić wrona brodata. Od dawna wiadomo było, że ten gatunek sprawnie wykorzystuje narzędzia, dzięki którym zdobywa pokarm. Jednak doświadczenie przeprowadzone przez badaczy z University of Auckland było znacznie bardziej skomplikowane. Składało się bowiem z 8 (!) zadań, które trzeba było po kolei rozwiązać, by zdobyć upragnione jedzenie. Na początku trzeba było zdobyć zawieszony na sznurku patyk, który służył do wydobycia trzech kamieni z trzech klatek. Potem kamienie trzeba było wrzucić przez rurkę do pudełka – dopiero po wrzuceniu ostatniego klapka uwalniała drugi, dłuższy patyk. Wreszcie tym patykiem trzeba było wygrzebać z wąskiej szczeliny kąsek. Wrona znała wcześniej elementy tego zadania, ale nigdy nie rozwiązywała go w całości. Co ważne – nie była tresowana czy inaczej uczona jego rozwiązania. Całość musiała wykombinować sama. Zobaczcie, jak to zrobiła – dla mnie to po prostu niesamowite:

Prawdę mówiąc dopiero kilkuletni przedstawiciel gatunku Homo sapiens miałby szansę rozwiązać podobnie złożony problem.

To tylko wybrane przykłady tego, co autorka nazywa „geniuszem ptaków”. Muszę przyznać, że choć początkowo podszedłem do tytuły książki z baaardzo dużym dystansem, to im więcej czytałem, tym moje zaskoczenie było większe. A potem pojawił się wstyd – jak mogłem tak bardzo mało wiedzieć o tak niezwykłych stworzeniach, które żyją tak blisko mnie? Ale końcowe wrażenie – świetne. Nagle odkryłem świat, o którym tak mało wiedziałem.

Oczywiście pojawiła się też nieufność. Ostatnio na rynku pojawiło się kilka książek, których autor celuje w wyciąganiu z wątłych przesłanek zbyt daleko idących wniosków, które mają dowodzić sekretnych i duchowych aspektów natury. Jednak tu jest inaczej – w liczącej 366 stron książce ponad 50 stron (!) zajmują przypisy będące w większości odnośnikami do badań naukowych, na których oparła się autorka.

Przyznaję, że w kwestii ptaków jestem laikiem. Ale wiem, że i ludzie znający się na tych zwierzętach z wielkim zainteresowaniem czytają „Geniusz ptaków”. Dlatego i Wam go polecam – po prostu warto wiedzieć, że w naszym sąsiedztwie żyją geniusze.

Ta książka mnie zawstydziła. Ale to było bardzo miłe uczucie
4.3 (86.67%) 6 głosów

Nie ma więcej wpisów