captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

To znamienne, że przez najbliższe lata ogromny wpływ na sport będzie miała firma, której sztandarowymi projektami są technologie dronów, wirtualnej rzeczywistości czy superszybkiej sieci bezprzewodowej. Umowa podpisana przez Intela z MKOlem może sprawić, że do 2024 roku zawody sportowe zmienią się jak nigdy dotąd.

W czerwcu tego roku umowę z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim podpisał nie kto inny, ale technologiczny gigant jakim Intel. Tym samym stał się partnerem strategicznym igrzysk, które będą odbywać się pomiędzy 2018 a 2024 rokiem. Według słów szefa Intela, Briana Krzanicha, technologie oferowane przez sportową dywizję firmy (ISG – Intel Sports Group) mają być „największą zmianą w sporcie od stu lat”, a celem jaki przyświeca partnerowi technologicznemu ma być „doświadczenie siedzenia w najlepszym miejscu na widowni, kiedy tak naprawdę będziemy znajdować się w dowolnym miejscu na świecie”.

Technologiczny gigant nie powiedział jeszcze dokładnie jakie sportowe technologie zobaczymy na stokach, skoczniach i torach narciarskich podczas najbliższych zimowych igrzysk w Pjongczang. Znając jednak portfolio ISG powinniśmy spodziewać się jeszcze większej liczby dronów latających nad stadionami, uruchomienia sieci 5G oraz nowego podejścia do technologii VR. Zobaczcie zresztą sami.

Drony zamiast kamerzystów i świetlne show

Wszystko wskazuje na to, że już podczas ceremonii otwarcia będziemy mogli zobaczyć drony Intela w akcji. Choć Azja jest ojczyzną fajerwerków, to świetlne show, które uświetniło najważniejszą amerykańską imprezę sportową jaką jest gala Superbowl, chciałoby się zobaczyć na niebie w Pjongczang. Trzeba przyznać, że pokaz 500 równocześnie latających na niebie dronów robi wrażenie, tym bardziej jeśli mamy świadomość że steruje nimi tylko jeden człowiek (więcej o projekcie Drone 500 pisaliśmy tutaj).

Drony to również od pewnego czasu doskonali kamerzyści. Zaczęto ich używać już podczas dwóch ostatnich igrzysk, w Soczi i Rio. Nie męczą się, nie przeszkadzają im zbytnio upały czy zimno, i co najważniejsze będą mogły filmować sportowców z niemal dowolnego miejsca i perspektywy.

Niesamowita mobilność to tylko jeden z plusów, jakie wprowadzają przeznaczone do filmowania wirnikowce. Równie ważna dla ich operatorów będzie autonomiczność dronów, czyli zdolność do omijania przeszkód oraz możliwość automatycznego śledzenia zawodników.

Wyobraźcie sobie filmowanie zawodów snowboardowych, gdzie – z technicznego punktu widzenia – rola operatora ogranicza się do wskazania zawodnika, którego ma filmować dron i ewentualnie zmieniania trybu lotu z „podążaj za obiektem” na „obleć obiekt dookoła”. Operator nie musi więc skupiać na samym pilotowaniu, może wybierać najlepsze ujęcia czy punkty ustawienia dronów. Kierowaniem maszyną mogą zająć się działające na pokładzie drona procesory przetwarzania obrazu i sterowania lotem.

Transmisje na żywo w VR i Replay 360

Choć na całym świecie telewizja jeszcze była w powijakach, to odbywające się w Berlinie w 1936 roku igrzyska były pierwszymi, z których nadawane już były transmisje na żywo. Transmisje wciąż cieszą się ogromną popularnością i wciąż są okazją do prezentowania najnowszych technologii przekazywania informacji.

Olimpiada w Pekinie była pierwszą w całości transmitowaną w jakości HD, w Rio poprzeczka została podniesiona do transmisji w rozdzielczości Ultra HD (4K), a testowane były też przekazy w rozdzielczości 8K. W 2016 roku Amerykański nadawca NBC we współpracy z Samsungiem przygotował ponad 100 godzin materiałów przeznaczonych do oglądania w Gear VR.

Intel nie idzie na skróty i zapowiada, że już podczas najbliższych igrzysk będzie udostępniał sygnał zrealizowany w technologii True VR na żywo! Firma ma zresztą w tym już doświadczenie, bo takie transmisje realizowane były już m.in. podczas tegorocznych rozgrywek koszykarskich, które w Stanach nazywane są March Madness. Warto wyjaśnić, że True VR to znacznie więcej niż streaming obrazu nagrywanego kamerą 3D umieszczoną na widowni.

Podczas tegorocznych rozgrywek na stadionach umieszczano po 7 kamer True VR, z których każda wyposażona jest w sześć par obiektywów 3D, generujących w sumie 1 TB danych na godzinę. Wszystko po to, by można było założyć gogle i poczuć się tak, jakbyśmy siedzieli w dowolnym miejscu na trybunie stadionu. Zresztą ta technologia to nie tylko możliwość natychmiastowej zmiany miejsca, ale też wgląd w statystyki i dostęp do powtórek, które nie tylko możemy obejrzeć z różnych punktów widzenia.

Tę ostatnią możliwość można było sprawdzić podczas 6 finałowych meczów NCAA, które rozgrywane były na stadionie University of Phoenix (ale też i wcześniej podczas rozgrywek NBA All Star Weekend). Tutaj wykorzystano technologię Replay 360. Na potrzeby jej działania na stadionie umieszczono 28 kamer 5K, połączonych 8 km światłowodu. W sumie urządzenia rejestrowały miliony ujęć 2D, których przetworzenie na voxele (piksele w 3D) wiązało się z opóźnieniem transmisji o ok. 3 do 5 minut (docelowo powtórki mają być dostępne się w czasie rzeczywistym).

W rezultacie w każdej chwili możemy odtworzyć zrobić stopklatkę i odtworzyć powtórkę niemal z dowolnego ujęcia, a wręcz „wlecieć” pomiędzy zatrzymaną akcję. Ot taki bullet-time rodem z Matrixa w goglach VR i pod całkowitą kontrolą widza, a nie braci Wachowskich. Muszę przyznać, że to robi wrażenie, zobaczcie zresztą sami:

AI przewiduje kontuzje

Kiedy trwają zawody, sportowcy nie poświęcają zbyt wiele czasu na analizowanie tego co robią, tylko dają z siebie wszystko. Ale zanim zawodnik stanie na starcie, spędza setki godzin na morderczych treningach, w których od pewnego czasu rolę odgrywają różnego rodzaju sensory.

Dziś już zadomowiony w sporcie pulsometr potrafi przekazywać w czasie rzeczywistym wyniki, tak że możemy oglądać je na ekranie telewizora. Jednak większość tych nowoczesnych sensorów wykorzystywanych jest podczas treningu. Wszystko po to, by wygrać z czasem, choćby o tę jedną tysięczną sekundy.

Kolarze, by skupić się na jeździe na czas i nie odrywać wzroku od drogi, korzystają z okularów, w których widzą informacje o tym jak szybko pedałują, ile generują mocy, jaki mają jeszcze dystans do pokonania. Tenisiści korzystają z rakiet, które analizują każdy ich ruch. Siatkarze używają monitorów śledzących wysokość czy liczbę skoków. Pięściarze trenują z podobnymi urządzeniami ukrytymi pod bandażami bokserskim.

Można się spodziewać, że tutaj również Intel będzie chciał pokazać swój potencjał i wykorzystać dane zbierane przez czujniki jako „pożywkę” dla sieci neuronowych, które będą przewidywać i ostrzegać zawodników np. przed ryzykiem wystąpienia kontuzji.
Intel testował już tego typu sensory podczas zawodów motokrosowych Red Bull X-Fighters i konkurencji snowboardowych w czasie trwania X Games Aspen.

We wszystkich tych podniebnych konkurencjach miniaturowe czujniki podawały już nie tylko prędkość sportowców, ale też obliczał jak wysoko skoczyli, jak długo znajdowali się w powietrzu, ile stopni wykręcili robiąc karkołomny trick. To dzięki takim pomiarom okazało się, że snowboardziści podczas X Games po akrobacjach lądowali z działającymi na nich krótkotrwałymi przeciążeniami rzędu 20 g.

To tylko jeden ze scenariuszy wykorzystania AI. Oprócz dbania o zdrowie mechanizmy uczenia maszynowego będą mogły np. sugerować optymalne składy drużyn na podstawie bieżącej kondycji zawodników i analizy historycznych danych zebranych na temat przeciwnika.

Co niesie przyszłość

Opisałem tutaj tylko te najbardziej sportowe technologie, ale Intel zapowiedział, że jego wkład w rozwój igrzysk na tym się nie skończy. Spodziewamy się też wykorzystania sztucznej inteligencji do analizy sportowych danych i uruchomienia na wielką skalę dostępu do internetu w technologii 5G (tutaj piszemy więcej), która jest niezbędna do bezprzewodowej transmisji wideo w 4K, VR oraz obsługi setek sensorów IoT.

Jedno jest pewne, że jeszcze ciekawiej powinno być latem, kiedy to w 2020 roku igrzyska odbędą się w Tokio. W Japonii zobaczymy kolejny skok technologii: stewardów mają zastąpić roboty, a zawodników mają wozić autonomiczne taksówki Robot Taxi. Mam nadzieję, że sam sport do tego czasu się nie zmieni.

Źródło: Intel;
Zdjęcie otwierające: Gellinger/Pixabay;  (Olimpic gear):  MdeVicenteCC0 1.0

Tekst jest elementem współpracy z firmą Intel. Partner nie miał wpływu na treść ani opinie, które wyrażamy.

Umowa, która w ciągu 7 lat odmieni nasze spojrzenie na sport
5 (100%) 2 głosów

  • BorysO2

    Przez chwilę pomyślałem że zrobią coś z dopingami 😀 A tu taka niespodzianka :)) Czyli będzie po staremu…

Nie ma więcej wpisów