captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Gdy 32 lata temu w Czarnobylu zdarzyła się katastrofa, nikt nie spodziewał się, że największym problemem nie będzie wcale promieniowanie. Dopiero dziś zaczynamy dostrzegać prawdziwe skutki tego wypadku.

Dziś rocznica katastrofy elektrowni atomowej w Czarnobylu. W tym roku minęło też 8 lat od awarii w Fukushimie. Środowiskowe i zdrowotne efekty tych zdarzeń okazały się znacznie mniejsze, niż te dotyczące naszej psychiki, o czym pisaliśmy trzy lata temu i w zeszłym roku.

Jednak ostatnie lata pokazały jeszcze jeden efekt, które wówczas nikt się nie spodziewał, a który może okazać się najpoważniejszym ze skutków tych katastrof.

Strach, jaki w ludziach wywołał Czarnobyl i Fukushima jest zrozumiały – wciąż w naszych głowach tkwi, często nieuświadomiona, trauma Hiroszimy i Nagasaki oraz 50 lat straszenia bronią atomową. I właśnie dlatego oba wypadki w elektrowniach atomowych zostały odebrane jako coś przerażającego i śmiertelnie groźnego.

Co naprawdę zabija

Ale spójrzmy na fakty.

W Fukushimie nie zginął nikt. Skutki skażenia, jakie wywołała awaria, są zbyt słabe, by miały zauważalny wpływ na zdrowie ludzi.

W Czarnobylu zginęło 31 osób (w tym 28 od napromieniowania). Nieznana (szacowana na kilkanaście) liczba osób zginęła w wyniku wypadków budowlanych przy zabezpieczaniu reaktora. 15 osób zmarło w wyniku nowotworów powstałych prawdopodobnie w efekcie napromieniowania.

W 1942 roku w wypadku w kopalni węgla kamiennego w Benxi (północnowchodnie Chiny) zginęło 1549 osób.

W 1952 roku w wyniku Wielkiego Smogu Londyńskiego zmarło ok. 12 000 osób.

W 1963 roku w kopalni w japońskim mieście Kiusiu zginęło 458 osób.

W 1986 roku w RPA wypadek w kopalni w Kinross zabił 177 osób.

W 2014 roku w tureckim mieście Soma w wypadku w kopalni węgla kamiennego zginęło 301 osób.

To oczywiście nie jest kompletna lista wypadków bezpośrednio związanych z wydobyciem i eksploatacją węgla kamiennego. Dość powiedzieć, że tylko same wypadki w kopalniach zabiły od połowy XIX wieku 8382 osoby. Do tego należałoby doliczyć ludzi umierających w wyniku chorób wywołanych zanieczyszczeniami emitowanymi w wyniku spalania węgla.

W 2012 roku Forbes przedstawił zestawienie pokazujące koszt wyprodukowania jednej petawatogodziny energii z różnych źródeł w przeliczeniu na liczbę ofiar śmiertelnych. Wygląda ono następująco:

węgiel – 100 000

olej – 36 000

biopaliwa – 24 000

gaz – 4 000

woda – 1 400

wiatr – < 1 000

panele fotowoltaiczne instalowane na dachach – 440

energia jądrowa – 90

Jak widać pozyskiwanie energii z węgla jest ponad tysiąc razy bardziej zabójcze niż ta uzyskiwanie jej z elektrowni jądrowych. A przecież powyższe zestawienie nie bierze pod uwagę kosztów środowiskowych, szczególnie globalnego ocieplenia. Według badania opublikowanego w piśmie The Lancet do końca XXI wieku w samej tylko Europie co roku umierać będzie na skutek zmian klimatu ok. 150 000 osób.

Straszenie energią jądrową

Niestety organizacje rzekomo wspierające ochronę środowiska twardo unikają faktów i próbują wciąż zwalczać energetykę jądrową. Tak, odnawialne źródła energii to doskonały pomysł, nad którym trzeba ze wszystkich sił pracować. Ale nie są one w stanie obecnie, ani nawet za kilkanaście lat, zaspokoić zapotrzebowania energetycznego ludzkości.

Trzeba je wprowadzać równocześnie z energetyką jądrową. Oba źródła razem mogą dostarczyć dość wystarczająco bezpiecznej energii. Już teraz szacuje się, że istniejące elektronie jądrowe ocaliły 1,8 mln ludzi ograniczając emisję.

Niestety wspomniane organizacje wraz z częścią mediów wolą straszyć atomem, niż działać racjonalnie. Efektem jest choćby to, co dzieje się obecnie w Niemczech, gdzie po Fukushimie zwyciężył populizm i władze zdecydowały o odejściu od energetyki jądrowej. Skutkiem jest to, że Niemcy nie są w stanie dotrzymać zobowiązań dotyczących ograniczania emisji gazów cieplarnianych.

Tymczasem kanadyjska prowincja Ontario 4 lata temu odeszła od węgla. Francja zrobi to do 2021 roku. Wkrótce osiągną to też Holandia czy Hiszpania. Co ważne – najnowsze reaktory IV generacji mogą wykorzystywać odpady ze starszych reaktorów. Są modułowe i znacznie bezpieczniejsze, niż dotychczasowe. To ogromna zmiana, bo składowanie odpadów przestaje być problemem.

W 32 lata po Czarnobylu najgroźniejszy okazuje się nieuzasadniony, nieracjonalny strach, który  sprawia, że odchodzimy od najlepszego źródła energii jakim dysponujemy stawiając na najprostsze i najbardziej szkodliwe: paliwa kopalne. Będziemy tego bardzo żałować. Nasze dzieci – jeszcze bardziej.

 

zdjęcie otwarciowe: Bjoern Schwarz (CC BY 2.0)

 

 

32 lata po Czarnobylu widzimy, co jest prawdziwym problemem
3.1 (61.89%) 307 głosów

Nie ma więcej wpisów