captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.
Barszcz Sosnowskiego. Fot. Popadius/Wikipedia

Barszcz Sosnowskiego. Fot. Popadius/Wikipedia

Barszcz Sosnowskiego i pokrewne mu rośliny takie jak barszcz olbrzymi to jedne z najbardziej niebezpiecznych roślin, jakie żyją w Polsce. Właśnie w tych dniach, kiedy jest gorąco a czasami też wilgotno, staje się tak niebezpieczny, że nawet przejście koło niego może wywołać poważne rany.

W tym tekście skupiamy się na barszczu Sosnowskiego, ale – jak mówi dr hab. Marcin Zych z Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego – w Polsce występuje co najmniej kilka spokrewnionych gatunków mających podobne właściwości. Co więcej podejrzewa się, że krzyżują się one ze sobą, więc hasło „barszcz Sosnowskiego” należy traktować nieco umownie.

 

Jak działa barszcz Sosnowskiego?

To jedna z najsilniej toksycznych roślin w Polsce. W jego soku występuje szereg związków, jednak tymi, które stwarzają poważne zagrożenie dla człowieka są furanokumaryny. Ich szczególną właściwością jest duża łatwość łączenia się z DNA. W kontakcie ze skórą łączą się z DNA komórek i powodują ich obumieranie.

Ten proces zachodzi szczególnie szybko gdy na skórę działają promienie ultrafioletowe – takie, jak te pochodzące ze światła słonecznego. Pierwszym objawem, łatwym do zlekceważenia, jest zaczerwienienie i szczypanie. Potem pojawiają się na skórze bąble naciekające płynem surowiczym, a w ciężkich przypadkach mogą pojawić się głębokie i trudnogojące się rany.

Furanokumaryny działają nawet po zagojeniu się oparzeń. Zmieniają działanie komórek skóry tak, że produkują one więcej melaniny. Powoduje to powstawanie na skórze ciemnych plam, które utrzymywać się mogą nawet przez kilka lat.

Poparzenia wywołane kontaktem z barszczem Sosnowskiego. Fot. Ivo Kruusamägi

Poparzenia wywołane kontaktem z barszczem Sosnowskiego. Fot. Ivo Kruusamägi

Wiązanie się furanokumaryn z DNA może powodować działanie rakotwórcze i uszkadzające płód.

Furanokumaryny działają nie tylko w bezpośrednim kontakcie ze skórą, ale – szczególnie w upalne i wilgotne dni – unoszą się w powietrzu i osadzają na wilgotnym podłożu takim jak ludzka skóra. Dlatego wystarczy przechodzić koło stanowiska barszczu Sosnowskiego by doznać oparzeń.

Furanokumaryny mogą wywoływać również uszkodzenia dróg oddechowych i oczu oraz powodować ból i zawroty głowy.

 

Jak rozpoznać barszcz Sosnowskiego?

Przede wszystkim jest ogromny – dorasta do 4-5 metrów, u nasady jego łodyga może mieć średnicę 10-12 cm. Do takich rozmiarów barszcz Sosnowskiego dorasta w czasie jednego sezonu.

Barszcz Sosnowskiego należy do rodziny baldaszkowatych albo inaczej selerowatych. To ta sama rodzina, w której jest m.in. marchew, pietruszka czy koper. I właśnie koper może nam ułatwić rozpoznanie barszczu Sosnowskiego. Wygląda on bowiem jak gigantyczny koper z charakterystycznymi kwiatami zebranymi w potężny baldach.

Kwiaty barszczu Sosnowskiego. Fot. Hugo.arg

Kwiaty barszczu Sosnowskiego. Fot. Hugo.arg

Liście podzielone są pierzasto, co wyraźnie odróżnia barszcz Sosnowskiego od innych dużych roślin takich jak na przykład łopian. Mogą mieć średnicę 1,5 metra. Łodyga jest w środku pusta. Zdarzało się, że dzieci bawiły się używając jej jako lunety – to bardzo zły pomysł kończący się poważnymi oparzeniami rąk i twarzy.

Liście barszczu Sosnowskiego. Fot. Krzysztof Ziarnek, Kenraiz

Liście barszczu Sosnowskiego. Fot. Krzysztof Ziarnek, Kenraiz

Obecnie barszcz Sosnowskiego rośnie na wielu stanowiskach w całej Polsce. Szczególnie upodobał sobie południe, ale pojawia się praktycznie wszędzie, również w lasach.

 

Co zrobić w razie poparzenia barszczem Sosnowskiego?

Przede wszystkim, nawet w razie podejrzenia kontaktu z barszczem Sosnowskiego, trzeba zmyć skórę bardzo dużą ilością letniej wody z mydłem. Koniecznie unikać słońca przez nie mniej niż 48 godzin. To bardzo ważne, bo promieniowanie słoneczne przyspiesza i intensyfikuje proces łączenia się furanokumaryn z ludzkim DNA.

Jeśli pojawią się objawy oparzeń trzeba niezwłocznie iść do lekarza. Dotyczy to wszystkich, bo rany mogą być głębokie i źle się goić. Co więcej szczególnie zagrożone są dzieci i osoby cierpiące na przewlekłe choroby. U nich oparzenia barszczem Sosnowskiego mogą stać się nawet przyczyną śmierci – tak stało się niedawno w przypadku 67-letniej kobiety.

 

Skąd wziął się w Polsce barszcz Sosnowskiego?

Barszcz Sosnowskiego został sprowadzony ze Związku Radzieckiego na początku lat 50. Jego bardzo szybki wzrost i wysoka zawartość substancji odżywczych sprawiły, że radzieccy uczeni uznali go za doskonałą roślinę uprawną nadającą się na paszę i kiszonki dla bydła.

Trudno dziś dojść do tego, dlaczego udało im się pominąć tak „drobny szczegół” jak fakt, że barszcz Sosnowskiego jest niezwykle niebezpieczny dla człowieka. Jedna z teorii głosi, że na swoich pierwotnych stanowiskach czyli nad strumieniami na Kaukazie barszcz Sosnowskiego nie miał aż tak niebezpiecznych właściwości.

Tu przeczytasz o innym wyczynie radzieckich naukowców.

Roślina doskonale nadaje się też dla pszczół, była więc sprowadzana do PGR-ów i rozsiewana na własną rękę. Niestety poza tym, że jest niebezpieczna ma również wszystkie cechy gatunku bardzo silnie inwazyjnego. Wypiera rodzime gatunki, błyskawiczni się rozsiewa, jest bardzo trudna do wyplenienia, tworzy trwałe banki nasion w glebie.

 

O barszczu Sosnowskiego rozmawialiśmy z dr. hab. Marcinem Zychem z Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego radiu Tok FM w audycji Homo Science. Poniżej zapis programu:

 

Barszcz Sosnowskiego – 4 rzeczy, które trzeba o nim wiedzieć
3.7 (73.16%) 76 głosów

Czego u nas szukaliście?

  • Ola

    Przypomnijcie, że jedna Kobieta nie dawno zmarła tylko dlatego, że lekko go dotknęła ręką.

    • Szah

      Przecież jest to napisane w tekście.

      • tkm

        O lekkim dotknięciu nic nie było!

  • anuszka_ha3

    Uwaga, poprawcie pomyłkę: melatoniny -> ma być: melaniny.

  • Jakub Wędrowniczek

    ” Jedna z teorii głosi, że na swoich pierwotnych stanowiskach czyli nad strumieniami na Kaukazie barszcz Sosnowskiego nie miał aż tak niebezpiecznych właściwości.”

    Kiedyś miałem niestety niemiłą okazję się o tym przekonać nad Lagodekhi (wschodni kaukaz) :/ szlak górski prowadził przez połać ogarniętą barszczem, zwróciliśmy uwagę na tą roślinę za późno :/
    Na szczęście nie była to pora kwitnienia, kiedy jest najbardziej niebezpieczny.(na 3000m npm okres wegetacyjny się przesuwa) sądzę że ten fakt nam uratował życie… Skończyło się tylko na sporych oparzeniach rąk i nóg, bo reszta była osłonięta od słońca, no i paru dni uczucia jak na mega kacu 😉

    Nie mniej artykuł ciekawy i bardzo potrzebny!!
    To cholerstwo trza omijać szerokim łukiem!!

    • W Ogrodzie Botanicznym Przelewice zaraz przy głównej alei, naprzeciwko pałacu na dużej powierzchni rósł sobie barszcz Sosnowskiego. I nic się nie działo przez dziesiątki lat (tysiące ludzi odwiedzających ogród) do chwili, jak nawiedzony pseudo znawca, przypisał tej roślinie śmierć itd. Może dlatego uzyskał tytuł naukowy? Już jej nie ma. Na szczęście w Polsce są ludzie znający doskonale tą roślinę i nie siejący panikę. Oczywiście jak “debil” będzie gołymi rękoma zrywał kwiatostany, łodygi i liście itd. To się poparzy,czy np.:zacznie jeść owoce np.: wawrzynka (Daphne mezereum) to umrze. To tak jakby ktoś nagle odkrył i ostrzegał Polaków przed pokrzywą i siał panikę graniczącą z histerią. Dzięki tej chorej propagandzie w niedługim czasie będzie można się bawić podziwiając i wąchając tylko beton i asfalt. Życzę wam pseudo znawcy-” podobno ludzie”- podzielenia takiego samego losu jak wszystkie gatunki roślin i zwierząt ginące z waszych rąk i w wyniku waszej działalności. W końcu jak już wszystko zniszczycie nie będę mógł was za wasze “dobro”, czyli w końcowej fazie likwidację nas samych i dokonane zniszczenia, zwyczajnie zlikwidować bo już was nie będzie.

      • Nie znam sytuacji w Ogrodzie Botanicznym Przelewice, więc trudno mi komentować. Ale ludzie doskonale znający tą roślinę ostrzegają przed nią – jest naprawdę niebezpieczna.
        Twoje porównanie z pokrzywą jest wybitnie nietrafione – to zupełnie inny mechanizm, inna substancja i inne (znacznie poważniejsze) skutki.
        To, co nazywasz propagandą to ostrzeżenie. Weź pod uwagę, że barszcz Sosnowskiego to szalenie inwazyjna roślina, która niszczy miejscową florę. Jej obecność jest niebezpieczna nie tylko dla człowieka, ale i roślin. Więc Twoje apokaliptyczne wizje i okrzyki są znowu kompletnie nietrafione.
        To tyle w kwestii “pseudoznawców”.

        • To przykre, że wypowiadasz się nt. tej rośliny, a nie znasz najbardziej znanego (byłego) stanowiska w Polsce w jednym z najpiękniejszych arboretów. Obserwuję Barszcz Sosnowskiego, rosnący od 50 lat w lesie doliny Odry. Ktokolwiek twierdzi, ze jest ekspansywna w lesie nie ma o niej pojęcia. Ona walczy o przeżycie. Powtórzę dla jasności, trzeba być niespełna rozumu by narażać siebie na bezpośredni kontakt z tą rośliną. Tam, gdzie zagraża zdrowiu należy ją usuwać. Jednak demagogia granicząca z histerią jest daleko idącym błędem. Nagonka może spowodować zniszczenie zanikającego Arcydzięgiela (Angelica archangelica), to zioło jest podobne do barszczu itp. Chcę jasno powiedzieć, że za zrywanie barszczu, zjedzenie Muchomora sromotnikowego, zjedzenie owoców Wawrzynka wilczełyko JEST ODPOWIEDZIALNY CZŁOWIEK, a nie Barszcz Sosnowskiego, Muchomor, czy Wawrzynek. Dodam, że posadziłem kilka roślin Barszczu Sosnowskiego w swoim ogrodzie. Zawsze chodzę boso i codziennie ocieram się o liście tej rośliny. Nie stwierdziłem żadnych oparzeń i skutków negatywnych na mój organizm. Oczywiście nie dopuszczam do zawiązania nasion i pewnie usunę ją by KTOŚ NIEDOUCZONY i NIEŚWIADOMY I PRZEZ TO NIEROZWAŻNY nie doznał poparzenia. Barszcz pełni rolę mikro-edukacyjną w ogrodzie. Niestety nie mogę usunąć psychozy strachu u większości ludzi zaszczepionej przez pseudo znawców.
          PS. Rhus toxicodendron L. – czyli Sumak jadowity. Przez wrogą propagandę pseudo znawców (-długotrwałe poparzenie skóry zagwarantowane) doprowadziła do wycięcia przez wandali największego pomnika przyrody w Polsce rosnącego w Ogrodzie Botanicznym w Szczecinie.
          itd., itp. …

          • Cóż mogę powiedzieć – wzruszyła mnie Twoja historia.
            Jednak bardziej wierzę specjalistom od lat zajmującym się tymi roślinami.
            Oczywiście, że tępienie wszystkiego co popadnie jest złe. Ale założenie, że po świecie chodzą sami znawcy, więc jeśli ktoś się poparzył to jest durniem jest – delikatnie mówiąc – głupie. Trudno nazwać ignorantką 10-latkę.
            Oraz – to gatunek bardzo ekspansywny i inwazyjny. Twoje obserwacje w dolinie Odry są niewątpliwie ciekawe, ale nie zgadzają się z wiedzą naukową. Typowy dowód anegdotyczny.

          • W 2015 UE (corocznie) przeznaczyła subwencje-kilkaset tysięcy zł na gminę na zwalczanie barszczu. Należało zgłosić się do gminy w wyznaczonym terminie, podpisać umowę podać lokalizację celem sprawdzenia skuteczności przed i po zabiegu. Rozumiem, że wyznaczone osoby mają umowę i by otrzymać więcej kasy potrzebują znać nowe lokalizacje barszczu. Jest lokalizacja jest kasa. Rozumiem dlaczego jest nagonka medialna siejąca zgrozę śmierci. Tylko ludzie nie dadzą się tak łatwo nabrać na ten lep. Jeśli chodzi o poparzenia to każdy poparzony jest durniem i nie jest to głupie! Do obowiązków rodziców jest uświadamianie i bezwzględna ochrona dzieci. Zawsze jednak są odstępstwa od powiedzmy krzywej ( nie brane pod uwagę przy obliczeniach). Opierasz się na badaniach ludzi dla których liczy się tytuł, a nie wiedza, współczuję.

          • Czyli w obliczu faktów:
            1. budujesz teorię spiskową
            2. obrażasz ludzi, którzy ulegli poparzeniu
            3. obrażasz ludzi, którzy od lat badają tę roślinę
            4. próbujesz obrażać nas.
            Dla mnie wystarczy. Koniec rozmowy.

          • 1. Nie docierają do ciebie inne argumenty.
            2. Jesteś apodyktyczny.
            3. Nie rozumiesz zdarzeń przyczyno-skutkowych.
            4. Masz braki w matematyce.
            5. Nie rozumiesz zależności w przyrodzie, może spałeś na wykładach?
            6. Nie ma w tobie krytycyzmu, urojenia bierzesz za prawdę.
            7. Faktycznie nie ma płaszczyzny odniesienia w tej dyskusji,
            żegnam.

          • Niqueish

            Ej ale zamknij mordę xD
            Kisnę z takich obrońców “bo ta roślinka taka słoodka i niewinna a źli ludzie trują się nią i to ich wina!”
            xDDDD

          • Jakub Wędrowniczek

            czyli co zaprzeczasz faktowi że roślina jest trująca? zaprzeczysz że warto ludzi ostrzegać i edukować żeby nie zbliżali się do tego? zaprzeczysz że jest to roślina ekspansyjna, nienaturalna dla naszego regionu?
            w lesie będzie ci wolno rosnąć, jak to roślina lubiąca skwar a będąca w cieniu
            50 lat gdzieś była? to chyba z pokolenia na pokolenie bo to roślina 2-letnia
            jesteś pewien czy akurat to to se posadziłeś w ogrodzie? czy tak tylko pieprzysz, bo ani ta roślina ładna ani pożyteczna, więc po chu.. ci to tam? aa edukacja, kogo edukujesz, siebie czy tych niedouczonych idiotów których tak zwymyślałeś?
            nie trzeba tego zrywać bądź kąpać się w liściach, żeby ulec poparzeniom

            podzieliłem się informacją zaczerpniętą z autopsji literatury i wielu podróży.

            daj się ludziom edukować, i nie rób z barszczu sosnowskiego mniszka lekarskiego.

          • do Jakub Wędrowniczek: umiesz czytać, czy dopiero się uczysz. Kto zaprzecza, że jest trująca może ty zaprzeczasz? Zaprzeczasz, że trzeba edukować ludzi? Zabierasz głos na temat rośli których nigdy nie widziałeś. Masz “schizę” czy wróciłeś z wariatkowa. Robisz z Barszczu mniszek lekarski. Zmień lekarza bo masz zwidy.

          • zibi 1

            do peter bezia
            Twoje wypowiedzi typu” każdy poparzony jest durniem” to jest tak:
            1. sam jesteś durniem
            2. te twoje obserwacjo-badania nad rośliną są delikatnie mówiąc śmieszne
            3. “płaszczyzny odniesienia” znalazłeś w wikipedi
            4. ty jako jedyny jesteś “znawcą” tematu
            5. oczywiście tytuły naukowe rozdają wszystkim za darmo ….(w zasadzie czytając twoje wypowiedzi to może i jest prawda)
            6 i chyba najważniejsze to … muszę mieć ostatnie słowo

          • Tak jak nieznajomość prawa nie chroni ciebie przed skutkami nieprzestrzegania. Tak powtórzę: każdy kto jest poparzony Barszczem Sosnowskiego, Barszczem Montegazziego z własnej winy jest durniem (obowiązek ochrony dzieci spoczywa na rodzicach), tak jak każdy kto zje muchomora sromotnikowego czy zje owoce wawrzynka wilczełyko,, zje rącznika pospolitego, szalej jadowity, szczwół plamisty itd. itp. jest durniem. Nadmienię jest bardzo dużo roślin inwazyjnych np.: rdestowiec ostrokończysty można ją usuwać mechanicznie bez końca, zawsze odrośnie. Obserwuję inwazję tej rośliny każdego roku, ale prawie nikt o niej nie pisze , bo nie ma subwencji na jej zwalczanie. Masa dyletantów trzyma się jak pijani płotu tylko Barszczu Sosnowskiego bo widzi w tym kasę. To tak jakby w lesie widzieć tylko świerk pospolity i nie widzieć innych drzew i gatunków świerka. Z czego 99 % populacji nie odróżni jej od łudząco podobnych, które są jadalne. 99,9% nie wie jak wygląda inwazyjny rdestowiec! Osobiście do “zibi” tylko dureń broni durniów (nie znasz angielskiego, czy po przeczytaniu nic nie zrozumiałeś?).

          • Mat N

            “Jeśli chodzi o poparzenia to każdy poparzony jest durniem i nie jest to głupie!”
            Sory ale takiego barana nie da się czytać..

    • Wiczka

      Najlepiej zniszczyc dziadostwo w cholere, nikomu nie jest potrzebna ta roślina a tylko powoduje sporo problemow…

    • Cinq

      Tak bardzo w swoim komentarzu skupiłeś się na “yntligętnie” wysublimowanej formie a nie treści że w końcu nie wiadomo gdzie dokładnie była ta roślina, gdzie was poparzyła w jakich miejscach, jak to leczyliście itp itd.

  • Pynusia14

    a ja to mialam w reku i nic mi nie jest!

    • Ja

      Jak to nic? A główka?

  • Marek Grochola

    Całe życie bawiłem się obok tej rośliny i nigdy mi nic nie było.

    • To zapewne oznacza, że to nie była ta roślina tylko któryś z jej niegroźnych krewniaków.

      • Qew

        Ach, to są także niegroźni krewniacy. Pewnie nie do odróżnienia dla laika.

        • Rafał Grzegorek

          masz internet i wyszukiwarkę to poczytaj jest tak jak w komentarzu Crazy Nauka

      • Donatella

        Nie żaden krewniak….. Barszcz Sosnowy staje się trujący tylko w czasie zakwitnięcia kwiatu. Jeżeli kwiat nie kwitnie nie wydziela substancji trujących roznoszących się po całej roślinie.

        • Jakub Wędrowniczek

          trujący jest zawsze (wiem z autopsji), fakt śmiertelnie trujący jest w czasie kwitnięcia

    • on

      Ja też jak byłem mały to go badylami rozwalałem i nic się nie działo. Może teraz zmutował ?

  • Gosia

    To znaczy się mam rozumieć, że nawet przejeżdżając rowerem przez las po drodze mogę być narażona na poparzenie?

  • Michał Glina

    Nagle wszystkie popularnonaukowe nazwijmy to: “media”, mówią o tej roślinie. Jeszcze dwa tygodnie temu nie wiedziałem o jej istnieniu 😉

    • placek

      To chyba mieszkasz w Polsce od dwóch tygodni 🙂 Od wielu lat mówi się o tej roślinie.

  • Pingback: Basta dla chwasta | Zabkowice4YOU()

  • heyz

    problem wraca co lato, bvo ja o tej rozslinie slysze co roku w okresie wakacji a wiem ze mojh kumpel mial proplemy przez tą rosline jak na lące palil holenderski tyton xd wtedy na to gowno sie natknął.

  • Wiczka

    Nie rozumiem dlaczego ludzie tak walcza o te roślinę. Jeżeli odnotowano zgon po kontakcie z nią to chyba logiczne ze powinno sie ja zwalczać,ale nie zagorzali “ekolodzy ” i tak wiedza lepiej i przecież nawet mała dziewczynka bawiaca sie na polanie jest glupia a jej rodzice zli bo nie mieli pojęcia o roślinie. Bardzo sie cieszę ze ludzie co roku naglasniaja sprawe a szczególnie na wakacje gdy zagrozenie jest ogromne. Jesteśmy tylko ludźmi i nikt nie jest odporny i wyjątkowy zeby obronić sie przed nią…

    • Jakub Wędrowniczek

      zgadza się tym bardziej że barszcz nie jest tutaj rodzimą rośliną, została właśnie przywieziona, do tego jest ekspansyjna jak cholera

      nic tylko karczować to dziadostwo, a “ekologom” wsadzić ten koper w rzyć

      • Kacper Piech

        Chyba niewiele jest “ekologów” którzy chcieli by chronić ten gatunek. Jest on niepotrzebny w naszym zielniku i od wielu lat zwalczany. Wykarczoranie go nie jest jednak takie proste, bo łatwo odrasta z korzeni przez wiele lat.

        Warto dodać, że choć sprowadzony z ZSRR jako pasza szybko zyskał brak uznania wśród rolników, ponieważ mięso zwierząt karmione barszczem Sosnowskiego nazbierało nieprzyjemnego, anyżowego posmak.

  • Dominik Kurek

    Skoro i na pierwotnych stanowiskach jest niebezpieczna, to nie wiem, kto jest bardziej szalony: radzieccy uczeni czy nasi ekolodzy

    • vriesk

      Skąd niby wzięliście jakichś ekologów walczących o tą roślinę?

  • dawid grędziak

    Mam takie pytanie a do sedna: 2 dni temu bawilem sie z kumplem i bylo ok ale na ogrodzie byl ten barsz ( przy ogrodzeniu) ale dzisiaj czyli 2015.7.12 wieczorem zaczelo mie siedzieć na udzie i zobaczylem malutką prawie nie widzianą dla oka plamke wiec wziołem wode utlenioną i przemulem po 10 minutach jest to czerwone wielkosci 0.5 cm i niewiem czy to ten barszcz czy zwykly komar
    Prosze pomocy!!!!

    • Jakub Wędrowniczek

      jeśli to oparzenie od barszczu to posmaruj maścią przeciw uczuleniową i zaklej plastrem żeby osłonić od słońca i finał
      najlepiej jak miałeś styczność z liśćmi to się od razu umyć wodą z mydłem, po dwóch dniach to i tak po ptaszkach, tak na przyszłość.
      3m się 😉

    • Stan Gajkowski

      Raczej jest to zwykły komar

  • Pingback: Jak rozpoznać barszcz Sosnowskiego | Chronimy przyrodę i zabytki()

  • botanik

    Można zgłaszać wyspowanie barszcz za pomocą smartofna. Tu jest info o akcji: https://youtu.be/Er_xZROwsas

  • Hannah Rosenthal

    Dlaczego to się w ogóle nazywa barszcz?

Nie ma więcej wpisów