captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Fot. Plamoslaw/Wikimedia

Wspięcie się na drzewo byłoby niezłym pomysłem, ale co zrobić, gdy wokół są tylko proste jak świece sosny?

W Polsce żyje około 250 tys. dzików, jak donosi Polski Związek Łowiecki, ale ta liczba jest prawdopodobnie mocno niedoszacowana. Sporo tych zwierząt mieszka w lasach pod miastami albo wręcz w ich obrębie, dlatego nawet mieszczuchom nie tak trudno natknąć się na dzika lub całą ich gromadkę. Zdarzyło mi się to trzy lata temu w Lesie Kabackim w Warszawie. Wraz z dziećmi i psem wzięliśmy wtedy nogi za pas. Czy słusznie? Niekoniecznie.

O to, co zrobić, kiedy staniemy oko w oko z dzikiem, zapytaliśmy dr inż. Annę Wierzbicką, leśnika i biologa z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, podczas naszej audycji „Homo Science” w TOK FM.

Widzę w lesie dzika – co powinnam zrobić?

Dr inż. Anna Wierzbicka: – Jeżeli stoi on tyłem do ciebie, to się spokojnie i po cichu wycofaj. Nie krzycz i nie próbuj go przegonić, bo nie wiadomo, jak zwierzę na to zareaguje. Może uciec, ale może też się wystraszyć i zacząć biec w Twoją stronę. Duże odyńce mogą ważyć nawet do 300 kg, więc – wystraszone – mogą poważnie poturbować tego, kto stanął im na drodze. Jeśli coś takiego się stanie, to jest to raczej nieszczęśliwy wypadek niż celowy atak podjęty przez dzika.

A co zrobić, gdy dzik mnie już zobaczy?

– Również staraj się możliwie najspokojniej wycofać, nie robiąc wokół siebie hałasu. Gdyby jednak stało się tak, że zwierzę zacznie biec w twoją stronę, to po prostu zejdź mu z drogi. Dziki są mało zwrotne, więc to powinno dać ci chwilę wytchnienia. Zwierzę będzie musiało zahamować i potem nawrócić, a ty wykorzystasz ten czas, żeby odejść możliwie najdalej.

Każdy zna poradę z wiersza Brzechwy: „kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo szybko zmyka”. Czy to ma sens?

– Oczywiście. Gdyby udało ci się wdrapać na drzewo, to byłoby rzeczywiście najlepszym pomysłem. Jednak w Polsce dominują lasy sosnowe, więc trudno ci będzie wejść na prosty jak świeca pień. Ostatecznie to nie wydaje się zazwyczaj konieczne – wielokrotnie spotykałam dziki w lesie i zawsze udawało mi się zejść im z drogi, nawet jeśli to był odyniec czy locha z małymi. Grunt to ich nie przestraszyć.

A kiedy zobaczę dzika gdzieś w mieście, co zdarzyło mi się nawet na jednej z ulic w Warszawie – czy powinnam kogoś zawiadomić, zanim dzik np. wpadnie pod samochód?

– W takim wypadku najlepiej zadzwonić do straży miejskiej, która wie, jak w takich sytuacjach postępować – ma umowę z firmą, która odławia dziki i wywozi je w bezpieczne miejsce. Podobnie należy postąpić w przypadku potrącenia dzika samochodem. Poza miastem, gdzieś w głębokim lesie, można poszukać kontaktu do najbliższego nadleśnictwa, które też powinno wiedzieć, co w takiej sytuacji zrobić. Niestety, nie ma jednego numeru ogólnopolskiego, pod który można dzwonić w takich przypadkach.

A dokąd wywożone są dziki odłowione w miastach?

– Dziki w miastach są odławiane nie tylko przez straż miejską, ale też łapane do specjalnych zagród zwanych odłowniami, dokąd wabi się je na dzicze przysmaki, np. kukurydzę. To konieczne zwłaszcza wtedy, kiedy zwierzęta poszukują jedzenia w śmietnikach koło domów czy żebrzą o nie u podróżnych na przystankach autobusowych. Dziki stwarzają wówczas zagrożenie dla siebie i otoczenia i dlatego powinny zostać przetransportowane w miejsca odległe od ludzkich siedzib. Musi to być co najmniej 50-60 km od miejsca, w którym zostały odłowione, bo inaczej wrócą do domu. Zazwyczaj wywożone są do specjalnych zagród w wyznaczonych nadleśnictwach, gdzie są ponownie „udziczane”, czyli uczone poszukiwania pożywienia w lesie, a nie u ludzi. Potem są wypuszczane na wolność.

Polecamy też u nas na blogu:

Co to jest “odłów dzików”?

Jak się zachować, kiedy spotkasz dzika w lesie? Radzi specjalistka
3.8 (76%) 5 głosów

Czego u nas szukaliście?

  • Łukasz Zaręba

    Ja to się najbardziej obawiam sytuacji, w której w lesie trafię na dzika będąc na spacerze z psem. Głupek będzie własnie kończył rok, a bardzo lubi się bawić z innymi zwierzakami. :/ Wtedy jedyna opcja dla mnie to jednak bieg w przeciwną stronę z nadzieją, że mój piesek postanowi gonić jednak mnie zamiast dzika.

  • Małgorzata Gambrych

    byłam w takiej sytuacji dwa dni temutj. oko w oko z dzikiem a za nią małe…na leśnej ścieżce, Józefów . Na szczęście miałam również psa , który też na szczęście nie był wtedy na smyczy i w dość dużej odległości ode mnie i od dzika i jak zobaczył dzika – rzucił się w jego stronę. dzik w tym momencie zainteresował się moim Rexem co pozwoliło mi uciec do domu . Rex – Jack Russel – wiedziałam, że locha nie dogoni go – bez szans . Boję się myśleć co by było gdyby Rex był na smyczy -jak zazwyczaj. Pewnie chcąc bronić psa – wzięłabym go na ręcę , brrrrrrrrrrr. strach pomyśleć

    • midia

      Twój pies miał duże szczęście. Dziki bez trudu zabijają jamniki czy yorki. Jeśli nauczy się, że bezkarnie może atakować dzika, stanie się bardziej zajadły i przypłaci to w końcu życiem.

  • Arek Wittbrodt

    Chciałbym podziękować za ten artykuł – mnie samego uczono właśnie, żeby hałasować gdy zobaczymy z daleka dzika po to właśnie, aby on zauważył z daleka nas i mógł sobie pójść (tj. chodziło o to, żeby go nie zaskoczyć). A z bliska – to standardowo, nogi za pas 😉

    Te porady są dla mnie niezwykle przydatne – mieszkam blisko lasu, w którym czasem można spotkać dziki i lubię sobie czasem w nim pospacerować/pobiegać (także z psem).

    Tak że dziękuję 🙂

Nie ma więcej wpisów