captcha image

Hasło zostanie wysłane na twojego e-maila.

Książka „Dlaczego wszechświat nie jest z gumy. Odkrycie fal grawitacyjnych” to pierwszy „reportaż fizyczny” na jaki trafiłem. Dziwna, ale bardzo wciągająca forma. I zdecydowanie uzasadniona, bo opowieść dotyczy wciąż gorących wydarzeń – odkrycia fal grawitacyjnych.

Święta zasada dziennikarstwa głosi, że nie powinno się zaczynać tekstów od daty. Dzięki poprzedniemu zdaniu dotrzymałem jej wierności, więc teraz mogę już śmiało napisać: 11 lutego 2016 to jedna z najważniejszych w nauce dat, jakie dane mi było przeżyć. Tego dnia ogłoszono odkrycie fal grawitacyjnych. Sama ich detekcja miała miejsce wcześniej, 14 września 2015 roku.

Gwiazdy są jak cebula

I właśnie do tego momentu świetnie prowadzi nas opowieść autorów książki „Dlaczego wszechświat nie jest z gumy. Odkrycie fal grawitacyjnych”. Dosłownie prowadzi, bo po wstępie przypominającym o co chodzi z ogólną teorią względności i grawitacją zaczyna się ostra jazda. Początek to rozdział o znamiennym tytule „Randka kolosów”. Chodzi o dwie gigantyczne (nie, nie takie jak myślicie – znacznie większe) gwiazdy, które „spaliły się” w wyjątkowy sposób. Czas ich życia był jakiś tysiąc razy krótszy, niż czas życia gwiazdy w typie Słońca – pociągnęły ledwie 11 mln lat. Ale ich koniec to szereg emocjonujących zdarzeń, które rozgrywały się w iście szalonym tempie.

Gigantyczne rozmiary błękitnych hiperolbrzymów, bo o nich tu mowa, sprawiają, że po zakończeniu typowego cyklu przemiany wodoru w hel (czyli źródła energii gwiazd) zaczynają się dziać ciekawe rzeczy. Gwiazda dzieli się na warstwy (gwiazdy są jak cebula!), a w tych warstwach zachodzą skomplikowane przemiany pierwiastków: wodór zamienia się w hel, hel w węgiel i tlen, węgiel w neon, magnez, tlen i sód, sód w magnez i tlen, tlen w krzem, siarkę, potas i magnez, aż wreszcie krzem w żelazo. Ciekaw są czasy spalania kolejnych etapów – o ile spalenie wodoru zajmuje 10-11 mln lat, o tyle węgiel płonie w 10 000 lat, tlen w 5 lat a siarka i krzem – ledwie w tydzień!

A potem następuje niesamowita seria spazmów, drgań, implozji i eksplozji, które prowadzi do powstania czarnej dziury. Ale poprzednie zdanie to straszne spłycenie tego, co naprawdę się dzieje – gdy czytałem to w „Dlaczego wszechświat…”, przyłapałem się na wstrzymywaniu tchu. Serio, jeśli kogoś bawi nauka, to to co się tam dzieje jest niesamowite!

W kolejnych rozdziałach dowiadujemy się, jak dwie czarne dziury zderzają się i wysyłają potężnego kosmicznego kopa – fale grawitacyjne, które do Ziemi podróżowały 1,3 mld lat. Czytamy, jak wymyślono urządzenie do ich wykrywania. Jak dokonano odkrycia (choć myślano, że to coś zupełnie innego). Wszystko to w krótkiej, reportażowej formie, która zaskakująco dobrze pasuje do tej opowieści.

No i fajny chwyt autorów, którzy na 93. stronie… a nie, nie powiem. Miejcie niespodziankę 😊

Pędem przez wszechświat

To nie jest najgłębsza książka popularnonaukowa, jaką czytałem. Wiele rzeczy wyjaśnionych jest pobieżnie, kilka wręcz nieściśle. Ale tu pojawia się polski tłumacz, Krzysztof Rejmer, który jest świetnym fachowcem od literatury popularnonaukowej. Uzupełnia on w przypisach to, co powinno znaleźć się w samym tekście. Właściwie zabrakło jednego – wspomnienia o odkryciu ogłoszonym w październiku 2017 roku, gdy dowiedzieliśmy się o wykryciu fal grawitacyjnych wysłanych przy zderzeniu gwiazd neutronowych. To jednak po prostu kwestia tego, że książkę napisano tuż przed tym odkryciem

Ale te niedociągnięcia są w tym wypadku wybaczalne, bo książka pisana jest niemal na gorąco przez fizyków, którzy są absolutnie zafascynowani tematem. Kolejne rozdziały piszą różne osoby, więc czasami te same zjawiska opowiadane są w różny sposób.

Jak to się w sumie sprawdza? Pierwsze rozdziały, przed „Randką kolosów”, są przyciężkawe. Ale potem pędzimy przez resztę książki niczym fale grawitacyjne przez wszechświat. Bardzo przyjemne doznanie – podróż trwa 120 stron i to naprawdę dobrze spędzony czas.

Książka jest teraz w promocji w księgarni dadada.pl i kosztuje tam 17,43 zł. W dodatku dostawa “Paczka w Ruchu” jest za darmo. 

Jeśli wolicie e-booka, to tu lista najlepszych ofert na stronie “Świat czytników”

„Dlaczego wszechświat nie jest z gumy. Odkrycie fal grawitacyjnych”

Harald Lesch (redakcja)

Feeria Science 2018

Reportaż ze zderzenia czarnych dziur – ależ to się czyta!
5 (100%) 1 głosów

Nie ma więcej wpisów